USB14 | Eliminacje (1/3) | Pojedynki 1-8/43 | Zakończone

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Howdy, Szwagrze i Szwagierko, witajcie w ósmej edycji plebiscytu, który nadal jest nieistotny i bez rangi, ale już wkrótce, kto wie, być może, wręczenie nagrody dla zwycięzcy będzie na jakiejś gali, półnaga Jennifer Lopez otworzy kopertę i takie tam. Ale to potem. Teraz nie ma co narzekać, trzeba orać – gleba sama się nie wybronuje. Czy jakoś tak.

Zaczniemy sucharem.
A więc… co robi Sebix, gdy jest mu zimno?
Siedzi w golfie.

A teraz się skupcie, bo dziś przed nami osiem pojedynków. O każdym aucie napisałem kilka zdań. Ale nie sugerujcie się nimi, wybierajcie podle serca. Głosujcie na auto fajniejsze. Albo ładniejsze. Ale proszę, błagam – nie głosujcie na mniejsze zło – wystarczająco już takich wyborów każdy dorosły człowiek w swoim życiu dokonał. Każde samorządowe, parlamentarne i prezydenckie są takie. Dlatego ja dość często w nich nie głosuję. Bo jak nie mam na kogo, tak z przekonania, to nie idę. Szkoda mi kręgosłupa moralnego, by robić coś „przeciwko komuś”.

Ups, przepraszam, poniosło mnie – brzmię jak mentor, trener, kołcz personalny. Dobrze że się w porę zreflektowałem, a nie dopiero po kilku latach prowadzenia bloga poradnikowego dla blogerów o tym jak blogować.

Wstęp zakończony, niech poleje się krew.
This is Sparta i tak dalej.

Eliminacje | Pojedynek #1

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Aston Martin V12 Vantage nigdy mnie nie grzał, jak każdy Aston zresztą. Do momentu, w którym go zobaczyłem na żywo. Wiedziałem, że jest mały, ale nie wiedziałem, że aż tak. Porsche 911, z tymi swoimi rozdętymi biodrami, jest przy Astonie kolosem. Obadajcie to – najmojsza jest w sumie niewielkim samochodem. Pamiętacie, jak kiedyś wrzuciłem jej fotkę przy Maździe 6? Wyglądała jak resorak. A tymczasem ten Aston jest od E46 krótszy aż o 10 i niższy o 11 cm. Karypel.

No i tak sobie myślę, że jak już mieć jakiegoś superkara, to nie ma co się cackać – trzeba iść po bandzie i brać coś totalnie niedorzecznego – niech będzie jak najmniejszy i niech ma jak najwięcej cylindrów. Przy takim podejściu ten Vantage nie ma konkurencji, bo inne egzotyczne V12-tki są od niego o rozmiar większe (Ferrari F12 jest o 23 cm dłuższe, a Aventador aż o 40!).

Seat Leon z kolei to zaskakujący typ. Z jednej strony mógłby nie istnieć (jak i cała marka Seat), z drugiej zaś byłoby bez niego jakoś tak smutno. W moim umyśle Leon, jako model, jest dość silnie zakorzeniony. Bardzo mi się podobał (i nadal podoba) pierwszy Leon. Nawet rozważałem jego zakup w 2001 roku, ale stać mnie wówczas było tylko na dychawiczne 1,6i bez klimy. Drugi Leon jeszcze bardziej robił robotę – cóż to jednak znaczy wyjść spod ręki dobrego projektanta! A trzeci jest również bardzo OK. Jeśli traktować go jako jednego z czwórki rodzeństwa (Golf, Octavia, A3 i on), to tylko jego z tego grona bym brał. Plus TEN dźwięk Cupry…!

Taka ciekawostka – ponoć TEN właśnie dźwięk jest w Cuprze sztucznie generowany przez jakiś rezonator podklejony do przedniej szyby, dzięki czemu szyba owa jest niejako wielką membraną robiącą BRUUUM. Głowy nie dam, że jest to 100%-owa prawda – usłyszałem to jednym uchem od kogoś ode mnie mądrzejszego – ale jeśli tak jest, to niezły akcja. Mówisz to komuś, a on mega ździwko i „O-o, no co ty!”


Eliminacje | Pojedynek #2

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Mercedes CLS Shooting Brake jest tutaj, bo to Wy go tu widzieć chcieliście. Ja drugiej generacji sedana nieustannie nienawidzę za to, że zatracił piękny, w zasadzie jednobryłowy profil na rzecz ciężkiego bydlaka zlepionego z trzech wyraźnych klocków. Tak, przyznaję, że Shooting Brake wygląda lepiej, ale gdybym mógł wybierać, to i tak brałbym CLS-a sedan z pierwszego wypustu.

To tyle, więcej o nim nie napiszę, bo w sumie zależy mi, żeby ten pojedynek (a może i cały konkurs) wygrała elektryczna popierdułka opisana poniżej.

BMW i3 to jest dla mnie kozak nad kozaki. Jest milion razy lepszy od i8, którego do konkursu nie dopuściłem. Wiecie dlaczego nie dopuściłem? Bo i8 jest kapiszonem czy innym fajerwerkiem, a nie porażającym produktem Projektu Manhattan. Jest typowym show-offem, który ma bardziej wyglądać i obiecywać, niż dowozić.

i8 to zmarnowana szansa na to, by BMW wreszcie miało porządny superkar. Mercedes miało SLS a teraz ma tego nowego AMG GT, Audi ma R8… a BMW ma bulwarowe Z4. I teraz zamiast zdeptać wszystkich czymś pokroju Forda GT, wypuściło karbonową popierdułkę, która ma 3 cylindry… i nawet nie ma wydechu. OK, gdzieś tam pod spodem wychodzi skierowana ku ziemi malutka rureczka… ale na miłość boską, superkar musi mieć z tyłu rurę jak rynna. I nie jedną – dwie co najmniej. Albo i cztery. A nie głośniczek!

Ale wracając do i3… auto jest genialne. Tak właśnie powinien wyglądać projekt mający jednoznacznie pokazywać, że jest z przyszłości. A nie jak Tesla, Prius czy Leaf – czyli jak wymydlone nie-wiadomo-co – minivan, liftback, hatch? Strasznie się jaram i3 i jak już kiedyś pisałem – ze wszystkich aut, które teoretycznie jako bloger mogę testować, właśnie i3 chciałbym dostać na tydzień. Ale wraz z długim kablem. Takim, żeby sięgnął z czwartego piętra aż na parking.


Eliminacje | Pojedynek #3

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Audi A7 sprawiło, i piszę to zupełnie szczerze, że zacząłem na tę markę patrzeć przychylnym okiem. Wcześniej nic mi się w niej nie podobało – ani tandetnie kwadratowe auta z lat 80-tych, ani wielgaśne A8, ani groteskowe rajdowe Quattro, ani tym bardziej parówkowe A6. Pierwsze TT się broniło, bo projekt piękny (a dziś Peter Schreyer pracuje dla Kii, i to kurde widać!). No i R8, ale superkary zawsze się wyłamują. Generalnie marka była dla mnie skreślona.

Aż ty nagle pojawia się A7 i ja klękam. Ma wszystko, co wóz moje emerytury mieć powinien – elegancję, piękny profil i szyk. Co więcej, ma jedną cechę, którą na głowę bije Merca CLS – otóż jest liftbackiem. A liftback to najlepsza wersja nadwoziowa, bo nadaje autu takiej eleganckiej, flegmatycznej powściągliwości. Uwielbiam. Pewnie dlatego, że się na liftbackach wychowałem: Polonez, Escort, Astra II…

Nissan Juke jest po prostu fantastyczny. Jest wozem, który śmieje się w twarz wszystkim tym geriatrykom, którzy na okrągło pieprzą o tym, jak to samochód powinien być praktyczny, pakowny i przejrzysty. Otóż gówno prawda. Samochód po pierwsze ma być JAKIŚ. A Juke jest kuźwa tak JAKIŚ, że ciężko być bardziej. Genialny przód, arogancki tył, dziwne wnętrze, śmieszny profil boczny. Kto by pomyślał, że dziś, po 100 latach, nadal można narysować samochód tak inny, tak ciekawy i tak przykuwający uwagę!

Mam taką teorię – niekoniecznie przemyślaną do końca – że ludzie, którzy hejtują Juke’a za wygląd i małą użyteczność, są tymi samymi, którzy toczą bekę z Multipli. Czyli nie mają zielonego pojęcia o motoryzacji i gdyby tylko nikt nie patrzył, to w te pędy pobiegliby do salonu Dacii z wyliczonymi 33900 zł w zębach za Logana MCV – bo taki przestronny, pakowny i nie ma zbędnych bajerów – czyli idealne auto dla rozsądnego człowieka, bo w drodze na cmentarz nic się nie zepsuje. A jak nawet, to się młotkiem naprawi.

„Rozsądny człowiek”… ciężko o wiejący większą nudą zbitek dwóch słów. Chyba tylko „aktorka Kożuchowska”, „laptop Acer” oraz „obuwie Deichmann” mają podobny brak ładunku emocjonalnego. Oraz oczywiście „Anna Mucha”, ale to już wiecie, bo jadę po niej nie od dziś.


Eliminacje | Pojedynek #4

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

A propos Logana MCV… Dacia Sandero Stepway to trochę inny przypadek. Ot, po prostu bardzo mi się podoba idea tanich aut, dzięki którym niezamożni ludzie mogą spełnić swoje marzenie posiadania czegoś modnego. Zwykłe Sandero to po prostu Dacia, czyli trzeba mieć rozłączone półkule, by nówkę z salonu wyjąć. Ale Sandero Stepway to inna kategoria. To kaprys, zachcianka, chęć bycia trendy. I co jak co, ale coś takiego można kupić nowe w salonie. Pozwalam. Bo zachcianek nie mierzy się tą samą miarką co rzeczy praktycznych, nudnych i użytecznych. Zachcianki się spełnia nie bacząc na koszty.

A poza tym, co by nie mówić, Sandero Stepway po prostu wygląda dobrze. Nie tak dobrze jak Duster, ale naprawdę wstydu nie ma. Fajne kolory, sreberko udające osłonę pod silnikiem, napis przy bocznych lusterkach, szpanerskie relingi… mi się tam podoba. Taka z tej Dacii trochę kosa. Niestety trafiła na kamień.

Bo Jeep Renegade to genialne dziecko genialnego marketingu. I nie ma w tym niczego złego. Obadajcie to – jest moda na SUVy? Jest. Każdy chce jeździć wyżej i udawać, że również po bezdrożach? Chce. Schodzą takie wozy jak ciepłe bułeczki? Schodzą. Są zachcianką, przy której nabywca nie patrzy na relację kosztów do walorów, tylko kieruje się gustem, modą i wulgarnym popędem typu #chceto? Są. Boli Was dupa, że ludzie to kupują? Boli. No i w ten rozbuchany rynek wchodzi Renegade – piękny, urokliwy i z najlepszym możliwym znaczkiem na masce.

Ten cały segment udawanych terenówek ma jedną podstawową cechę – jest zakłamany. Wszyscy wiedzą, że te wozy mają taką samą zdolność terenową jak obniżone BMW E46. Ale nikt w to nie wnika – ważne, że jest wysoko i że wizualnie wygląda tak, jakby napęd szedł nie tylko 4×4, ale także na koło zapasowe. Full Metal Jacket. Auto tak dzielne, że jak ostatecznie utkniesz w jakimś bagnie, to do najbliższej wsi trzeba będzie po traktor iść tydzień.

I w ten segment wchodzi kurde JEEP – marka tak offroadowa, że bardziej offroadowej na świecie nie ma. I jak teraz wyglądają te wszystkie wannabe ze znaczkami Renault, Nissana, Opla, Forda i Kii? Jak frajery. Proste. Koniec. Tautologia.


Eliminacje | Pojedynek #5

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Mercedes klasy S nie jest wozem, który mnie jara. Mało tego – jego obecna wersja Coupe jest jednak brzydsza od poprzedniczki (CL wyglądał jak milion dolarów, jakby był droższy od Continentala – a S Coupe straciło gdzieś tę smukłość i szlachecką nonszalancję, bo za bardzo się stara). Ale jedno klasie S przyznać muszę – mało jest aut, które przez dekady spełniają pokładane w nich oczekiwania.

Wszyscy wiemy, że klasa S jest po prostu wyznacznikiem luksusu. I wchodzi nowy model, i kurde nie ma zawodu, bo dorasta wyobrażeniom – znów się wyznacznikiem okazuje. Nie zawsze tworzy trendy, ale zawsze stanowi wzorzec. Nie jest to moja bajka, ale ją szanuję.

Opel Astra to samochód, który mnie polaryzuje… o ile można tak powiedzieć, bo nie mam pojęcia, co to znaczy. Jest tak, że jak go widzę, to go chcę – szczególnie w wersji 3-drzwiowej, a już jako OPC to po maxie (mniej niż Megane R.S., ale i tak bardzo). A jak rozmawiam z kimś, kto taką Astrą jeździł, to słyszę, że to padaka, truchło i paździerz, że skrzypi, nie jedzie i ogólnie jak wysiądziesz, to zapominasz czym jechałeś. Dziwne.


Eliminacje | Pojedynek #6

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Honda Accord… chmmm… powiem tak – gdybym dostał polecenie od szefa, by wybrać sobie auto służbowe z segmentu D (ale nie z tych „premium”), to brałbym właśnie Accorda. Może nie jest tak spektakularny jak Mazda 6, ani tak ładny jak Insignia… może w pierwszej chwili nie bierze się go pod uwagę… ale jak człowiek zasiądzie nad tabelkami, pojeździ po salonach, to jakby nie dodawał, dzielił i mnożył – skończy z Accordem. Jest po prostu w każdym wymiarze, detalu i smaczku lepszy od wszystkich swoich konkurentów. Świetne auto. Lubie takie – niedoceniane, trochę szare myszki – ale jak masz to wiesz, że wybrałeś po prostu najlepiej.

Jaguar XJ kiedyś bardzo mi się nie podobał, dziś zaś też jakoś bardzo mi się nie podoba. Ale ilekroć widzę go na żywo (a nie zdarza się to często – strasznie ich jest mało – w ostatnim kwartale więcej razy widziałem różne Ferrari czy Maserati, niż iksjota), to gubię gałę, koparę i strużkę śliny. Jest tak monumentalnie wielki, tak zajebiście gładki i anglosasko majestatyczny… zdjęcia tego zupełnie nie oddają… że od razu rozumiem, czemu ktoś go sobie kupił. Świetna alternatywa dla wszechobecnej klasy S, trochę nudnej siódemki i kompletnie bezpłciowego A8.


Eliminacje | Pojedynek #7

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Citroen C4 Cactus… ech, w sumie to nie mam o nim zdania. Trochę jest za bardzo rozbuchany marketingowo. Tyle mówi się o tym, że w opcji może mieć z przodu zamiast dwóch siedzeń jedną kanapę. I och jakie to jest po amerykański chłodne. A prawda jest taka, że to wcale nie jest jednak kanapa, tylko nadal dwa fotele, ale z tapicerowanym czymś wciśniętym pomiędzy nie. Więc jakbyś się nie starał, w trójkę nie usiądziesz. No i że te poduszeczki na drzwiach i w zderzakach takie chłodne, bo dzięki nim lakieru nie porysujesz. Tylko że one są nie tam gdzie trzeba – wiem, bo w Genewie to macałem – trzeba mieć mega farta, by w przypadku przecierki akurat nimi w przeszkodę trafić.

Ale bardzo temu autu kibicuję, bo jest inne. Ono jest po prostu odmienne. A ja już mam dosyć tych tłoczonych na jedno kopyto wozów. Każdy jest w czarnym lub srebrnym metalicu. Jeden kolor, zero szaleństw. Wnętrze po prostu ergonomiczne. I najlepiej, jeśli jest to Skoda Octavia.

Cactus wpisuje mi się w nurt aut typu Juke, Multipla, Renegade – aut, które po stronie „Ojej, jakie jestem praktyczne i użytkowe” mają góra 10%, a po stronie „Niezły ze mnie krejzol, co nie?” pozostałe 90%. Lllubię.

Subaru Impreza WRX walczy, bo Wam zależało. Ale zupełnie się w tym aucie pogubiłem. Na mieście WRX-y dzielą się albo na muzeum, albo na 5-drzwiowe Lanosy. Tego nowego na oczy nie widziałem. Ale chcieliście, to macie. Wygra, przegra, mam to gdzieś. Nigdy mnie Impreza nie jarała. Zresztą Lancer Evo też nie. Ale o nim za chwilę.


Eliminacje | Pojedynek #8

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Mazda 3 pozytywnie rozwaliła mnie w Genewie. Świetna pozycja za kierownicą (w przeciwieństwie do Mazdy 6), akceptowalny projekt wnętrza (acz dupy nie urywa) i piękne blachy. Gdyby nie te dziwaczne silniki, o których nie wiadomo co myśleć – poza tym, że głupie 1,2 z turbinką je objeżdża jak chce – to byłby z niej solidny następca Alfy Romeo. Tak, ta trójka naprawdę jest tak ładna i naprawdę ma w sobie coś jakby włoski powab.

Mitsubishi Lancer Evo… tiaaa… jeździłem EVO X i wiem o tym tylko dlatego, że o tym pisałem – nic z tej jazdy nie pamiętam, auto nudne, nie mój klimat, straszne wnętrze. Może i technologiczna perełka, ale jakbym chciał technologiczną perełkę, to bym sobie w Media Markt kupił naukowy kalkulator graficzny Casio FX-cośtam i tangensy na nim kreślił.


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

⇒ Głosowanie trwa do SOBOTY (17/01/2015) do godz. 23:59
⇒ Harmonogram wszystkich pojedynków USB 2014 jest tutaj.

26 komentarzy

  1. Rok na to czekałem. Wreszcie.
    Leon, i3, Dacia, Opel, Mitsu i Kaktus – OUT.
    Co do Dżaga i Akordeona to nie mam zdania, muszę pomyśleć.

  2. Ale kupa na razie… W pojedynkach 2, 3 i 5 nie oddałem nawet głosu, bo nie ma siły, która by mnie zmusiła do któregokolwiek z tych samochodów.

  3. Pierwszy raz zagłosowałem na auto elektryczne. Pierwszy raz trafiła się para, w której nie oddałem głosu, bo nawet mniejszego zła się nie dało wybrać (Accord vs XJ).

    Jak żyć?

  4. O nie, Evo nie może odpaść już w eliminacjach! Szczególnie, że dabliu ar eks zjada kaktusa.

    Blogo, czy blokada głosów 24h obowiązuje jak w przypadku poprzednich USB?

  5. Twoja teoria w rzeczy samej jest niezbyt przemyślana. Ja na ten dany przykład Multiplę bardzo uważam (choć niezbyt mi się podoba, szczególnie koszmarna deska rozdzielcza). Była po prostu zajebiście wymyślona. I miała tonę charakteru. I będzie klasykiem. TAK, NAPISAŁEM TO NA GŁOS. Puke zaś klasykiem nie będzie nigdy, bo nawet nie jest wystarczająco pociesznie whooyowy, co sprawiało, że wiele samochodów na przestrzeni dekad było uwielbianych „mimo wszystko”. Puke jest koszmarną, pozbawioną jakiegokolwiek sensu marketingową wydmuszką skierowaną do czytelników Pudelka. Tak, hejtuję to gunwo z zaciekłą pasją, tak, doceniam Logana MCV za factor przestronność/pieniądz (bo pierwszego potrzeba mi dużo a drugiego mam mało), natomiast moim ukochanym samochodem ever, motoryzacyjnym ideałem, jest Citroen DS. Ten oryginalny, 1955-1975.

    I jeszcze co do Dacii – właśnie jej niemodność jest dla mnie zaletą. Słucham niemodnej muzyki (w tej chwili na słuchawkach Porcupine Tree). Noszę niemodną fryzurę. I jeżdżenie niemodnym samochodem byłoby dla mnie bardzo ok. Taki antyprestiż. Jeżeli ktoś miałby mnie oceniać po tym, czy mój samochód jest modny i „cool”, to bardzo chcę jeździć czymś, co oceni źle. Bo gdyby ktoś kierujący się takimi kryteriami dobrze ocenił moje wybory, znaczyłoby to, że coś robię nie tak.

  6. Trochę przynudzę, ale widzę, że uznałeś, że do zjedzenia Cactusa wystarczy WRX MY13. Mam nadzieję, że na poważniejsze pojedynki będą zdjęcia MY15, który też spełnia kryteria konkursu, a do tego wg mnie wygląda dużoooo lepiej, potężniej i nie ma dziwnie przesadzonych tylnych nadkoli.

  7. Bez najmniejszej trudności wybrani faworyci. Jak się spodziewałem, większość podziela moje zdanie. Czyli mam rację.
    Bo większość zawsze ją ma, co nie ?

  8. @bazylfox
    Dokładnie jak w takim powiedzeniu.. coś o muchach i ekskrementach. ;)
    Moje głosy to: Vantage, Astra, Jag, WRX i Trójeczka.
    Idąc ścieżką wyznaczoną przez trenera, nie głosuję na mniejsze zło.

  9. Kurde, Panie jak żeś Pan to układał? W ogóle nie mogę się zdecydować. Jak stoi jakieś fajne auto, to obok niego też coś kozackiego, a jak jedno badziewie to drugie na podobnym poziomie.

  10. Z całego zestawu dla mnie Mazda rządzi. Na żywo wygląda jeszcze lepiej. A część z braku laku musiałem pominąć… Czekam na piątek.

  11. @radosuaf

    Wobraz sobie, ze mialem podobny dylemat:

    Nie ma sily, ktora by mnie zmusila do kupna BMW i3(BMWi8) – tesle kupilbym w ciemno.

    Podobnie jakies S klasy czy beznadziejny CLS, bleee

    Za to Lancer Evo, ohhh :)

  12. @blogomotive „Cactus wpisuje mi się w nurt aut typu Juke, Multipla, Renegade – aut, które po stronie “Ojej, jakie jestem praktyczne i użytkowe” mają góra 10%, a po stronie “Niezły ze mnie krejzol, co nie?” pozostałe 90%”

    Blogo, weź nie filozuj… Akurat Multipla to jest samochód, który kupuje się tylko ze względu na walory użytkowe, które są świetne. Znajomy miał ją długo, bo mógł sobie komfortowo jeździć na narty w 6 osób.

    Zestawienie Evo z mazdą przemilczę.

    A Juke chyba taki chłodny nie jest skoro nawet moi rodzice mocno rozmyślali nad jego kupnem ;) Jednak sam zaznaczyłem, bo z audi się wylewa nuda.

  13. Mieszane mam uczucia, co by nie było to do kolejnej rundy przyjdzie Dacia lub Jeep Renecośtam, a jednocześnie odpadnie Mazda 3 lub Evo lub Jag…lub Accord, który na pożegnanie ostateczne zasługuje na chociażby taką nagrodę. Dlaczego? :)

  14. Ja się nie znam, więc do następnej rundy moim zdaniem przechodzą wrx i evo, reszta to mydło jakieś i pokemony. Głosować się nie da, bo ghostery blokuje ankietę.

  15. Zagłosowałem z mojego tela, poźniej chciałem zrobić to z laptopa mojej dziewczyny w jej imieniu oczywiście ;) akurat ma identyczne zdanie jak ja .. I co? wyskakuje, że oddałeś już swój głos:( ip rutera jak sie domyślam:/

  16. Evo i WRX – chyba już z tego wyrosłem, ale Cactusa bym wybrał nawet z lepszymi konkurentami.
    Accorda i XJ miałem pominąć jak większość przedmówców, ale swoim opisem przypomniałeś mi, że XJ na żywo faktycznie robi wrażenie i głos mu się należy.
    No i najważniejsze. Też wolę CLSa I gen. (w tej przeszkadza mi nie tyle linia boczna co LEDy, które pasują do niego jak do Alfy 4C czyli wcale), ale tak jak Leniwiec hejtuje Juke’a tak ja muszę zjechać i3. To biedne małe autko zostało perfidnie skrzywdzone przez złych niemców, którzy projektowali jego nadwozie. Odwrotnie jak w Juke’u gdzie w zasadzie nic specjalnego opakowane jest fajnie (dla mnie), tak tu pewnie nawet niegłupia technika zamknięta jest w przedziwnych wymiarów puszce, którą dodatkowo najeżono detalami stylistycznymi, z których żaden do siebie nie pasuje. Od chwili pojawienia się i3 Skoda Roomster przestała mnie obrzydzać.
    PS: Żegnaj Juke (chociaż widzę, że nie tylko ja go wybrałem zamiast mydła)

  17. Zabawki klasy próżniaczej out ;) i3 FTW, Puke vs Odi nakazuje mi przemilczeć wybór między dżumą, a cholerą.

    @Carman
    i3 to jest auto do miasta: ma się łatwo wsiadać, patrzeć z wysoka, a przy tym ma być krótkie, bo łatwiej miejsce do zaparkowania znaleźć. Stąd forma wysokiego pudełka. Chociaż mnie by się bardziej podobało coś w rodzaju Daihatsu Materia czy Nissana Cube.

    PS. Gdyby Multipla miała zdolność do czynności prawnych, wytoczyłaby proces za przyrównanie jej do Puke’a.

  18. Wybór 2 , 5 , 6 to żaden wybór.
    Np. Opel czy Mercedes obydwa pseudoniezawodne nudne jak flaki.
    Na resztę jakoś poszlo.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *