USB14 | Eliminacje (2/3) | Pojedynki 9-16/43 | Zakończone

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Dzieeeń doberek, witam na konkursowym festynie, dziś drugi dzień eliminacji. No i mamy między innymi do zadecydowania, czy Rolls-Royce Phantom jest lepszy od Toyoty GT86. Trudny wybór, bo auta na papierze są dosłownie takie same – oba mają silniki z przodu i pędzone są na tył. Toczka w toczkę, identiko. Zapraszam.

I sucharek na początek.
– Panie mechaniku, coś mi spod auta kapie, takie ciemne, gęste…
– To olej.
– OK, to olewam.

A teraz pełne skupienie, bo do ogarnięcia jest osiem pojedynków. Wszystkie są typowe dla USB – walczą ze sobą auta kompletnie nieporównywalne. Poza jednym wyjątkiem – spotkał się Huracan z 918. Tak wyszło, to nie moja wina. Serio, losowanie jest w pełni losowe. Robię to tak, że w mechanizm na random.org wrzucam listę aut i losuję. Ale jak każdy wie, maszyna nie potrafi losowo wylosować losowej liczby (to jest ponoć dla maszyny niewykonalne) – więc ja najpierw rzucam kostką i np. wypada 5. Wtedy z uprzednio losowo potasowanej talii kart (ale same blotki, bez figur) wyciągam 5 kart. I jeśli ta piąta karta to jest np. trójka żołądź trefl – to wtedy na random.org 3 razy klikam w guzik „Randomize” i to co wyjdzie, ten mętlik, traktuję jako prawdziwie losowy.

Jeszcze taka ciekawostka. Otóż pełną talię kart można potasować na ile sposobów? Na 52 silnia. A 52 silnia to jest liczba tak abstrakcyjnie wielka, że z ogromną dozą pewności mogę powiedzieć, że jeszcze nigdy nikomu (od początku świata, czy tam istnienia kart) nie udało się dwóch talii potasować tak samo.

Zatkao-kakao? No ja myślę!
Więc wybierajmy.

Eliminacje | Pojedynek #9

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Dacia Duster to auto genialne pod każdym względem – i marketingowym, i designerskim, i mechanicznym. Gdybym był gerberem z młodą duszą, już miałbym Dustera zamówionego. A co ciekawe, tak poza tym całym marketingowym bełkotem, to jest ponoć całkiem dzielne auto. Mówią, że napęd 4×4 ma z Nissana X-Traila, a tylne zawieszenie to aż z Murano. Nie, żeby to znaczyło coś jakoś nadzwyczajnie dobrego, ale zawsze fajnie móc się polansować przy obiedzie rodzinnym mówiąc, lekko ściemniając, że pod blachami to słuchaj Karol, siedzi technologia z Infiniti, a znasz ty w ogóle Infiniti? Oni w formule jeden jeżdżą!

Mercedes klasy C jest dla mnie jednym z większych zaskoczeń ubiegłego roku. Bo w przeciwieństwie do głównych konkurentów (A4 i serii 3) on nie wyewoluował w nowy model tak jak oni – on wykonał pokaźny skok do przodu. To, jak dziś wygląda wnętrze klasy C, a jak wyglądało w poprzednim modelu… to jest człowieniu przepaść. Plus smukłość karoserii. Plus przednie reflektory, które na oko kosztują po milionie za sztukę. Patrząc na klasę C mam wrażenie, że Mercedes ma dziś jeden z najlepszych okresów w swojej historii. I chyba ma, tak na serio ma.


Eliminacje | Pojedynek #10

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Honda Civic wreszcie, w tym drugim wcieleniu UFO, wygląda tak jak powinna. Pierwsze strasznie szybko się zestarzało i dziś wygląda źle, po prostu źle. Tanio, tandetnie, nieskładnie, brzydko. Nowe UFO jest za to fajne. A wersja kombi to już w ogóle KRUL – piękna linia boczna.

Niestety będąc w Genewie sobie w Civicu posiedziałem i to jest dramat. Fotel umieszczony jest tak abstrakcyjnie wysoko, że cały czar fajnie narysowanego wnętrza pryska. Dobre auto, jak jesteś małą kobietą lub źle żywionym w młodości facetem. Dla kogoś mojego wzrostu to porażka. Boże, jak ja nienawidzę siedzieć w aucie za wysoko…!

Maserati Ghibli… kiedyś twierdziłem, że to kupa, dziś zwracam honor. Na żywo ryje banię i wyglądem, i typowym dla marki bulgotem. Mimo że to tylko 3-litrowe V6, i mimo że w ofercie jest Diesel… po prostu #CHCETO.

Jedno mnie tylko smuci – że jest ich tak cholernie mało na naszych ulicach. To jest naprawdę dziwne, bo Ghibli nie jest jakimś Maserati sprzed lat, co to były skarbonkami pełnymi durnych rozwiązań pękających przy przebiegu 50 000 km. Ghibli jest (podobno) w pełni funkcjonalnym, godnym zaufania i pozbawionym kaprysów autem na co dzień. I w wypasionej wersji 410-konnej kosztuje 430 tys. zł. Ile Ghibli widziałem na żywo? Dwa.

Tymczasem Audi A7 z 3-litrowym klekotem widziałem pewnie z pięćdziesiąt – a każde, z opcjami, kosztuje pod 400 kilo peelenów. BMW 6 GranCoupe z 320-konnym benzyniakiem (phi, ale słabiak) w podstawie kosztuje 390 tys. I spotkałem ich co najmniej pięćdziesiąt. A 408-konnych Merców CLS 500, gdzie opcja „golas” kosztuje 400 tys. zł, widziałem z pięćdziesiąt. Ci bogacze to naprawdę nie mają za grosz rozumu – jak można tak bardzo nie poważać włoszczyzny?!


Eliminacje | Pojedynek #11

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

BMW serii 3 bierze udział w wersji M3. Bo zwykła trójka jak to zwykła trójka – nie jest już nowa, trochę mi się przejadła, poza tym jakoś bardzo to ja jej nie polubiłem (tu film). Za to M3… kurde, jak ten wóz wygląda! Dla mnie pod każdym względem lepiej od M4. Pod każdym względem. Zawsze mi się M3 w sedanie bardziej podobało. Masywne, nabite, solidne.

I obecne M3 jest chyba pierwszym, które przechodzi mój wewnętrzny test racjonalności. Poprzednie, z tym swoim wyczynowym V8, który podobno miał taki układ smarowania olejem, że lepiej był lubrykowany (?) przy bocznych przeciążeniach niż podczas jazdy na wprost, jest autem nie do utrzymania za rozsądne pieniądze. To obecne, z podkręconymi 3-litrami biturbo, wydaje się być do codziennego ogarnięcia za ludzkie pieniądze. Jaram się. Kto wie, może za 10-12 lat…

Kia Rio to auto ze wszech miar udane. Jest małe, zwarte i wygląda jak kozak. Uwielbiam je, bo pokazuje, czym dla marki jest utalentowany designer. Designer nie kryjący się pod określeniem „zespół projektowy marki X”, tylko robiący pod swoim własnym nazwiskiem. Wtedy on ma spinkę i ciśnienie – że musi mu wyjść, że nie może mu się noga podwinąć – bo jakby coś nie teges, to będzie potem te swoje nieudane koszmarki widywał na ulicach, i wszyscy będę toczyć z niego bekę.

To, co Peter Schreyer zrobił obecnie z Kią… o tym się będą za kilka lat na uczelniach biznesowych i artystycznych uczyć. Stawiam go obok Chrisa Bangla. Dwie osobistości motoryzacyjnego designu. Tłukąca non stop takie same wzory Pininfarina może się schować.

Czym była kiedyś Kia? Była kupą. Dziś kupno Sportage, Soul, Picatno, nowego cee’da czy właśnie Rio to nie wybór mniejszego zła za rozsądne pieniądze, tylko świadoma decyzja. I nie oszukujmy się – KIA nie wykonała jakiegoś gigantycznego skoku jakościowego i technologicznego. To nadal są poprawne auta. Nic ponad poprawność. Ale designersko to pierwsza liga. A od dość dawna samochody kupuje się oczyma. Więc wcale mnie nie dziwi, że designerzy koszą w koncernach większą kasę niż prezesi.


Eliminacje | Pojedynek #12

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Infiniti Q50 – testowałem. Bardzo, ale to bardzo to auto lubię. Opisałem bogato (nawet film jest), więc nie będę się powtarzał.

Renault Twingo – testowałem. Bardzo, ale to bardzo tego małego pierdka lubię. Opisałem bogato (nawet kilka filmików jest), więc nie będę się powtarzał.


Eliminacje | Pojedynek #13

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Lamborghini Huracan trochę mnie na początku zasmucił, bo spodziewałem się czegoś nowego i świeżego, a dostałem zliftingowane Gallardo (czyt. gajardo!) Ale potem zrozumiałem, że tak być powinno. Lambo ma swój niepowtarzalny styl i to dobrze, że go pielęgnuje.

Oraz wydaje mi się, że wbrew temu, co mówiono kiedyś o Gallardo (tu nim jeździłem – kurde, a czym ja nie jeździłem?!), to dopiero Huracan jest tym Lambo, które można katować codziennie, jak jakąś Carrerę. Chyba. Tak sądzę.

Porsche 918 niespecjalnie mi się podoba. Widziałem je na żywo na Vervie i niczego nie urywa. Ale wydaje mi się, że gdybym miał milion sztabek złota i szukał sobie hiperkara nie tylko na weekendy, to na rynku jest to Porsche 918 i kilka (ponoć już tylko cztery) sztuk Veyrona… i nic więcej. Bo ani żaden Koenigsegg, ani żadne Pagani, ani tym bardziej McLaren P1 (że o LaFerrari nie wspomnę) nie nadają się do jazdy częściej niż raz na kwartał, po uprzednim odfajkowaniu procedury startowej godnej kuźwa Airbusa A380. A ten prosiak wygląda, jakby był w stanie ogarnąć codzienne odwożenie dzieciaka do szkoły.


Eliminacje | Pojedynek #14

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Lancia Thema, cóż… ja wiem, że to nie jest prawdziwa Lancia. I że w 2014 zniknęła z salonów. Ale kurde mam tak wielki sentyment do Chryslera 300C, że musiałem tę jego dziwną reinkarnację w konkurs wrzucić. To powalająco fajne auto właśnie ze znaczkiem Lancii chciałbym mieć – bo koncern Fiata zrobił z kilkoma amerykańskimi wozami to, co jankesom się nigdy nie udało – tchnął w nie trochę miękkich materiałów, elektroniki i elegancji. Fiat Freemont jest w moim serduszku nie od dziś. Taką amerykańską Themę też bym bardzo chętnie przytulił.

Szkoda, że odeszła. Chlip chlip.
[*] PAMIĘTAMY!

Volvo V40 męczy mnie strasznie, bo w lutym 2013 roku (czyli prawie dwa lata temu) wziąłem je na testy i dupa, nie opisałem tego. Zrobiłem tylko mini spot w Warszawie, którego też nie opisałem. W sumie był fajny, tylko zimno było i sporo nerwów, bo ktoś zamiast na 5 minut pojechał testować volvona na 55 i już zastanawiałem się, co powiem w Volvo Auto Polska – że mi V40 ukradziono razem z kluczykami i dokumentami? Na szczęście się znalazło. Benzyna się kończyła, więc przyjechali. No, ale nie rozdrapujmy ran.

I w ten sposób, z lenistwa, bo nie opisałem testu, zamknąłem sobie drogę do kolejnych testówek Volvo – po prostu nie miałem czelności prosić o kolejne auta. Bo i po co mieliby mi je dawać, skoro nic o nich nie piszę?

Ale abstrahując od tej mojej wtopy, to pamiętam, że ten egzemplarz który miałem (dwa i pół litra, pięć cylindrów w rzędzie – dziś już nie ma tego silnika w ofercie – zastąpiło go trochę słabsze dwulitrowe R4), rwał przednią oś mocą 254 koni. I było to o wiele za dużo. Każdy skręt w lewo na skrzyżowaniu kończył się piskiem. Czy tego chciałeś, czy nie. Ale z kolej na autostradzie od 100 do 200 (mierzone zegarkiem byle jak, ale w miarę dokładnie) rozpędzał się w 10 sekund. 10-KUŹWA-SEKUND od 100 do 200.

Gdy raz smęciłem za TIRem, bo akurat wyprzedzał innego, i na zderzaku usiadło mi jakieś Audi A6, to jak mi się pas zwolnił i depnąłem, to Audi zrobiło w moim wstecznym lusterku takie ciche PUK i zniknęło – zupełnie jak bańka mydlana, gdy ją palcem dziobniesz.

Sukinsyn szybki był niebywale, ale zawieszenie nie ogarniało takiej mocy na przedniej osi.


Eliminacje | Pojedynek #15

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Nissan GT-R nadal mnie nie jara. A może mnie jara, tylko się snobuję na to, że mnie nie jara? Nie wiem, ciężko z tym autem dojść do ładu, bo strasznie on pokomplikowany. Na samym początku, jak tylko ujrzał światło dzienne, uchodził za bardzo tani. Mówiło się, że objeżdża Porsche za połowę ceny Porsche. A potem, bardzo szybko potem, podrożał tak, że nadal objeżdżał Porsche, ale już za zero koma 85 ceny Porsche.

A potem zaczął się istny balet z modyfikacjami. Co roku słyszę, że oto Nissan wypuścił na rynek kolejną modyfikację GT-Ra. Z zewnątrz różnic nie widać, ale pod blachami jest ich milion. I znów Ring robi szybciej niż poprzednio. Jak tak dalej pójdzie, to ten czterołap Północną Pętlę rozpyka w pięć minut.

Gdy tak się właśnie zastanawiałem, co jeszcze o GT-R napisać, zrozumiałem, że go jednak chcę. Fajnie być blogerem – mogę sobie chcieć jakieś auto i nie kiszę tego w sobie jak Wy, tylko piszę o tym wszem i wobec. I już się czuję, jakbym je miał. Cóż za oszczędność kasy!

Peugeot 308 przetestowałem, opisałem, sfilmowałem i nadal uważam, że to bardzo dobry samochód. Nie wybitny, ale po prostu dobry. Taki przykład na to, że suma dobrych detali (poza zasłaniającą zegary kierownicą) może złożyć się w dobre auto. To rzadkość, ale jak widać, czasami się udaje.


Eliminacje | Pojedynek #16

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Hmmm….Rolls-Royce Phantom… jakby to ująć…? Otóż są moim zdaniem tylko dwa auta na świecie, które reprezentują taki poziom prestiżu, że jak z tego swojego pułapu spojrzą w dół na inne auta, to są one wielkości ziarenek piasku. Phantom i Veyron. Mając trylion franków szwajcarskich, po wczorajszej podwyżce ich kursu, bym sobie te właśnie dwa auta kupił z zysków. Rodzinny sedan i abstrakcyjnie szybkie Gran Turismo.

Być może kiedyś Bentley okupował tę samą półkę co Rolls. Ale kilkanaście lat temu ich ścieżki się rozeszły i, moim zdaniem, BMW zrobiło to lepiej od VAGa. Być może VAG więcej Bentley’ów sprzedaje, ale pod jego rządami ta marka utraciła swój splendor i dziś jest tylko przesadnie drogim i otłuszczonym wozem dla szpanerów. A RR nadal wygląda jak katedra na kołach. I wiem, że jest na świecie taka grupa ludzi, z takim statusem i majątkiem, która nie może sobie pozwolić na to, by widziano ją w czymś innym niż w Phantomie. I w pełni to rozumiem. I trochę im zazdroszczę.

Toyota GT86 irytuje mnie w dwójnasób. W pierwszynasób (?) tym, że w ogóle powstała ona, a nie tylnonapędowy Auris (tu pisałem o tym szerzej). A w druginasób (?) tym, że nazywa się GT86, a nie Celica. Ludzie, litości – AE86 była hothatchem (lub liftbackiem), a nie niskim coupe! Irytuje mnie to pogrywanie na tradycji w nietrafiony sposób. Nazwa Celica jest wspaniała, ma pięknie rajdowe konotacje i… no nie da sie ukryć, że dzisiejsze GT86 wygląda jak dobrze zrobiony lifting seliki, no nie da się tego ukryć.

O, i jeszcze jedno! W komentarzach pod wyborem aut do USB wielu z Was pisało, że w miejsce GT86 powinno być Subaru BRZ. Szwagry, czy wyście się z czajnikiem pozamieniali na grzałki?! Subaru BRZ jest jakimś idiotyzmem dla tej marki! Tylko dlatego je łykamy, że jest RWD, a tylny napęd jest taki męski, ojej, idę bokiem. A przecież Subaru to SYMMETRICAL AWD SINCE 1972!

Serio, gajs, ale Subaru pędzone na jedną oś to tak jak usportowiony hothatch Mercedesa pędzony na przód. Biczplis.

Oraz czy może mi ktoś wytłumaczyć, czemu Toyota zdecydowała się robić to auto razem z Subaru, w dodatku w fabryce Subaru? Przecież Toyota to gigant nad giganty – gdyby chciała, to by sobie kupiła całą Polskę i ryżem obsiała. Przecież nie dla silnika boksera. Bo co w nim takiego niezwykłego? Że ma nisko położony środek ciężkości? A od kiedy umieszczony kilka centymetrów wyżej środek ciężkości przeszkadzał w zakrętach BMW M3 czy innemu Nissanowi 200SX? A mało to Toyota ma swoich silników? A to wolnossące 1,8 z ostatniej, ósmej generacji Celicy? 192-konie ziom!

Nie kumam tej kooperacji z Subaru. No chyba że to po prostu japoński stan umysłu i my tego nie ogarniamy. Może chodziło o wsparcie słabiej radzącej sobie siostry? Może to wynik pijackiej libacji pana Toyoda z panem Kita (lub Rogalskim)? Nie wiem, ale me zdziwienie nie ma końca.

Ale z drugiej strony… niedawno mi się śniło, że mam nowiutką GT86 z pakietem TRD. Białą. I jak się obudziłem, to była jedna z najbardziej #%@-owych pobudek ostatnich miesięcy, bo sobie zdałem sprawę, że jednak jej nie mam… :-(


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

⇒ Głosowanie trwa do NIEDZIELI (18/01/2015) do godz. 23:59
⇒ Harmonogram wszystkich pojedynków USB 2014 jest tutaj.

25 komentarzy

  1. Szwagier wszystko dobrze ale postawienie obok siebie 918 i Huracana było jak tortura. Niby zagłosowałem ale wciąż biję się z myślami

  2. 1. Haczy w kroku wcale nie była wysoka i była też w wersji dwudrzwiowy sedan/prawie coupe.

    2. Dlatego że keiretsu: Toyota ma ileś udziałów w FHI, a FHI w Toyocie. Ot, taka specyfika japońskiej gospodarki. A poza tym był gdzieś opis, jak to w ogóle powstało: chłopcy z Subaru coś tam wydłubali, chłopcy z Toyoty to przyuważyli i doprowadzili do stanu używalności.

    3. Symmetrical my ass: szczególnie w R1, Justy czy przednionapędowych Imprezach.

  3. Zagłosowałem jak wszyscy, zero oryginalności, za wyjątkiem GT-Ra bo 308 lepsze :]

    ps. Janusze przy obiedzie gadajo „formule pierwszej jeżdżą!” a nie „jeden”…

  4. Fajne opisy. Mam tylko jedną uwagę, Ghibli ma szef kolegi w full, full opcji, jest tylko jedno ale Maserati jest zasadniczo wielkości A5 Sportback… Cięzko go rozmiarowo porównać do CLS czy A7. Szef kolegi kupując rozważał jeszcze 911. Ale za drogie było

  5. @Manio

    „Maserati Ghibli wygląda na żywo jak pokraka”

    What?
    Ty wolalbys jakas beemke, prawda maniek?

  6. @Paweł Czwa:
    Jeśli Ghibli jest w benzynie, to może się do mnie odzywać po zakończeniu lesingu :).

  7. Głosowałem na V40. Kiedyś jeden bloger na spocie dał mi pojeździć a ja biedny zgubiłem się w okolicach narodowego i przez 50 minut z nawigacją szukałem drogi powrotnej. Myślałem już, że zgłosił sprawę na policję. Do tego, nagle zapaliła się rezerwa a samochód ustawiony na full sport i z każdym obrotem kół z samochodu uciekało wiadro benzyny. Od tamtej pory wolę się ukrywać.

  8. Blogo – czy Twój mega autonomicznh, automatyczny, hiperbaryczno-hiperboliczny system losowania w przyszłym roku nie mógłby dopuścić opcji nr 3 = żaden z tych klamotów.

    Przydałoby się przy parze supercarów i przy starciu UFO kontra pokręcone Ghibli…

  9. Ghibli jest orgazmiczne.

    Trochę szkoda, że Duster trafił do pary z C-klasą a Twingo z Infiniti, bo byłbym skłonny zagłosować na wszystkie 4. Tak czy inaczej propsy za docenienie Dustera. Jak na moje to jest zajebisty, miałem na weekend, chcę jeszcze. A Twingo RWD łechce mnie wściekle, muszę się nim karnąć, MUSZĘ.

    Co się tyczy B4 w GT86 – dźwięk boxera > dźwięk R4. Nie, przepraszam, dźwięk Trabanta > dźwięk R4 (inna rzecz, że nie jestem obiektywny i uwielbiam soundomierz dwusuwa). Dźwięk rozwolnienia > dźwięk R4. Jedyne co można zrobić z chamskim jazgotem piłowanej rzędowej czwórki, to wyciszyć go. A boxer, nawet czterocylindrowy, brzmi zajebiście.

  10. A dla mnie to właśnie pierwsze UFO wygląda lepiej. I wydaje mi się to właśnie drugie UFO już się maskarycznie zestarzało. Zauważ że pierwszy miał lifting zmieniający wzory kół i jakość wnętrza dopiero po 5 latach, natomiast drugi już po dwóch ma ciut inny wygląd. :)

  11. Jedyny naprawdę trudny dla mnie wybór był tym razem tylko przy BMW i Kii. Poprzednia „trójka” w sedanie była fantastyczna. Do dziś moje ulubione BMW. Obecna jest (pod względem stylistycznym rzecz jasna) pod każdym kątem popsuta. I tak naprawdę gdyby była tam każda inna Kia to bym na nią zagłosował, ale Rio akurat jest takie nijakie. Niby widać nowe rysy tej marki, ale 10 sekund później już zapominasz, że go widziałeś.
    Ogólnie z dzisiejszych pojedynków moimi faworytami są Ghibli i Twingo. Trochę szkoda Lancii. Naprawdę świetny samochód, ale jakoś traci blask po tym jak się zacznie zastanawiać czym jest i jak powstała.

  12. Oczywiscie GT86, na ktora powoli odkladam. W zeszlym roku byla druga po, o dziwo Maserati. Natomiast fakt – to powinna byc Celica, dlaczego zrezygnowali z tej swietnej i zapisanej w historii motoryzacji nazwy?! Co do silnika 1.8 192 KM – sam wybralem wersje 143 bo ta pierwsza byla slaba – dodatkowa moc odczuwalna byla dopiero po zalaczeniu liftu; powyzej bodajze 6000 obrotow… No a spalanie wyzsze i tak.

  13. ABT Ghibli. Ghibli wygląda tak:
    http://4.bp.blogspot.com/-3DtFjeCZO60/UWXCDq-QJVI/AAAAAAAAALE/RwAPUGTlgsA/s1600/1967_Maserati_Ghibli_Coupe_Rene_Staud_01.jpg

    to na górze to jest jakieś Mazerati Blibli.

    Leniwcze: po mojej okolicy kiedyś jeździła Sylva Leader (http://www.capri.pl/car/2210) z mocno porobionym Kentem pod maską. Oj, to auto nie brzmiało jak kupa, zapewniam Cię… ;) (no ale to miało podwójne gaźniki i krótki, luźny przelot).

  14. Ponieważ nadal się nie znam i ghostery nadal blokuje głosowanie to wybieram Nissan GT-R… a reszta nadal wygląda jak mydło i pokemony. W dowolnym programie graficznym przeklejamy przód z jednego na drugi i nikt by się nie połapał… no, może oprócz Twingo, ale Twingo nie ma bagażnika na torebkę.. Nawet maluch miał!!

  15. A ja mam teorię, że silnika podczas pałowania nie słychać – to wydech gra pierwsze skrzypce, a silnik co najwyżej wyje lub nieprzyjemnie szumi / warczy. W zasadzie każdy.

    I o ile zwykłe auta uliczne brzmią tak samo do dupy, bez znaczenia czy pod maską jest R4, V6 czy R6, o tyle zrobione na pro-sport Magane czy Clio R.S. (pod maską R4) potrafią dźwiękiem rozłożyć na łopatki prawie każde robione na sport V6 i R6. Prawie każde.

    Ale moja opinia może wynikać stąd, że to R6 w najmojszej brzmi jak odkurzacz – szum, szum i jeszcze raz szum. Emocje jak podczas sprzątania.

  16. Przy ITB/gaźnikach dolot też gra dużą rolę.

    R6… Miałem, dupy mi nie urwało (powiedzmy, że przy przelocie, w niektórych zakresach gada nieźle). V8 flatplane (albo crossplane z wydechem 180*, jak np. w GT 40) to jest to. Dolnozaworotowe fourbangery na prostych rynnach (https://www.youtube.com/watch?v=ISlA3gDMHIQ) stacyjne diesle, hotrodowe V8-ki… Ale nic nie przebije starego dragstera na nitrometanie: https://www.youtube.com/watch?v=UeX9mPoC8j0 ten moment, kiedy przechodzą z benzyny na nitrometan (od 2:08).

    PS. Bokser z kolektorem równoodległościowym (np. STi) brzmi tak jak R4. Żeby bulgotał, trzeba mu zepsuć wydech.

Odpowiedz na „radosuafAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *