USB14 | Eliminacje (3/3) | Pojedynki 17-24/43 | Zakończone

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Ostatnia część eliminacji jest lekko spóźniona, bo wczoraj przemiły (serio!) Rosjanin o imieniu Jewgienij swoim Mercem E 270 CDI (na szczęście z polskim OC w firmie HDI) strzelił mnie w tylny zderzak (tu fotka) – ot, zagapił się skręcając za mną w prawo, gdy ja zwolniłem by puścić pieszego. I cały wczorajszy wieczór (oraz dzisiejszy ranek) zszedł mi na dzwonieniu, zgłaszaniu, wybieraniu warsztatu do bezgotówkowej naprawy itp. Sprawa w toku. Coś o tym napiszę, ale żadną epopeję, bo ileż można. Ale co warto wiedzieć, to że przytarł mi dokładnie ten element, który przy poprzedniej stłuczce był lakierowany. Karma, ty suko.

Tradycyjny suchar.
Czy wiecie, że dla rosyjskich kierowców jeżdżących po Polsce zrobiono specjalną wersję kostki Rubika? Otóż wszystkie ściany były jednego koloru. Zaś dla kierowcy Mercedesa E 270 CDI o numerze VIN WDB211216cośtam dodatkowo nie obracały się.

Ha. Ha. Ha.
Acz wcale się nie złoszczę. Prawie rok minął od poprzedniej przycierki, więc da się żyć. Oby to tylko nie było „do trzech razy sztuka”, w sensie, że dwa podejścia takie delikatne, a za trzecim dzwon.

Odpukać.
W niemalowane.
Tfu. Tfu. Tfu.
Weź to wypluj!

Eliminacje | Pojedynek #17

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Audi R8 gra dla mnie w tej samej lidze co Porsche 911 i… i nic więcej. Ot, taka mała liga. Chodzi o to, że ze wszystkich bardzo szybkich i bardzo efektownych aut, tylko te dwa wydają się być zdolne do codziennej eksploatacji bez ponoszenia specjalnych wyrzeczeń (poza oczywiście niewygodnym wsiadaniem i wysiadaniem).

A teraz Was zaskoczę – otóż Audi ma coś, czego nie ma Porsche 911. To R8 z biegiem lat podoba mi się coraz bardziej, podczas gdy 911 od samego początku podoba mi się tak samo, czyli niespecjalnie. Gdybym był arabem i synem szejka, to bym się po Londynie w R8 rozbijał.

Bentley Continental nie ma nawet połowy splendoru i prestiżu Rollsa, ale z modelem Continental idzie w dobrym kierunku. O ile Mulsanne jest jakąś porażką (taki sam prestiż jak poprzedni Maybach będący barokową kopią klasy S), o tyle to wielkie coupe jest po prostu idealne. Jak masz wszystkie pieniądze świata i lubisz, jak wozi cię szofer, bierzesz Rollsa. Jak lubisz jeździć sam, to Bentleya Continentala. A jak masz jeszcze więcej pieniędzy niż wszystkie pieniądze świata, to kupujesz Land Cruisera, bo Rolls i Bentley na pustyni sobie słabo radzą.


Eliminacje | Pojedynek #18

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Alfa Romeo 4C jest jednak samochodem cudownym. Podoba mi się w niej wszystko (poza kiepskiej jakości wnętrzem). A jedno to już szczególnie – że ma normalny, mały i zaturbiony silnik, a nie jakiś wynalazek z korbowodami pokrytymi unobtanium. Co zwykły endżin to zwykły endżin. Ależ to będzie czipowane!

Podoba mi się też sam fakt powstania tego modelu. Alfa upada, to wiemy wszyscy. I może ratować się na dwa sposoby. Pierwszy: wypuszcza popularnego, ładnego, cenowo dostępnego i po prostu dobrego hatchbacka, i walczy o tych klientów, którzy są na tyle ekscentryczni, że zamiast Kii cee’d kupują Mazdę 3 lub Citroena DS4. Drugi: wypuszcza auto kompletnie bez sensu (o bezsensowności 4C dobitnie świadczy to, jak bardzo na rynku nie radzi sobie Lotus, który od wielu lat wypuszcza auta takie same jak ta Alfa, i tkwi na samym końcu długiego ogona), ale radykalne i piękne, i ma w dupie przychody, bo liczy się wizerunek marki.

Szacun ode mnie za jaja wielkości helołinowych dyń! Może w krótkim okresie wiele Alfa na tym nie ugra, ale jak uda jej się przetrwać najbliższe 5-7 lat, to potem będzie wielka – własnie dlatego, że w chwilach trudnych pokazała charakter, a nie żałosne próby cerowania dziur w budżecie autami pozbawionymi duszy (vide: Saab).

Renault Clio to taki mój ulubiony maluch. Gdy w 2001 szukałem wozu, to na poważnie ówczesne Clio 1,4i 98KM konkurowało w mej głowie z Almerą 1,8i 114KM. Jak to się skończyło, to wszyscy wiemy. Ale Clio właśnie wtedy złożyło w mym mózgu jajka i nic na to nie poradzę – każda generacja od tamtego czasu mi się podoba. A ta nowa to już wybitnie. Piękne auto, wygodne i fajnie jeździ. A modelu R.S. z łóżka bym nie wygonił.

Rozglądam się wokoło i rozglądam, i nie wydaje mi się, by w segmencie B było cokolwiek równie fajnego. Mówią, że Fiesta jest OK. No nie wiem, jakoś mi ona nie leży. Zbyt spierdzielona jest wizualnie, by dała radę ten niesmak układem jezdnym jakoś ugasić.


Eliminacje | Pojedynek #19

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Ford Fiesta, no właśnie… nie wiem co o niej napisać poza tym, że ma design przodu bardziej wulgarny niż ta czarna, skórzana kanapa… wiecie która… no ta w pokoju przesłuchań. Auto ohydne z wyglądu. Co lifting to gorzej. A że fajnie jeździ? Cóż… buty do biegania są wygodne jak diabli, ale do pracy w nich nie chodzisz. Bo z tymi swoimi siateczkami, paseczkami, kolorowymi podeszwami wyglądają wulgarnie jak przód Fiesty.

Skoda Octavia to jeden z niewielu samochodów, który mnie po prostu rozkłada na łopatki. Nie znoszę jej szczerze, w nienawiści do niej – tak zostałem wychowany. A mimo to nie umiem w niej znaleźć jakiś dyskwalifikujących wad. Mało tego – jej najnowsze wcielenie… nie wiem jak to powiedzieć… ono mi się podoba.
Przepraszam.


Eliminacje | Pojedynek #20

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Citroen C5 jest krulem długich tras tak jak lew jest krulem dżungli. Do tej pory w każdą rodzinną daleką podróż chciałbym pojechać albo BMW 5GT, albo Fiatem Freemontem. Od zeszłorocznych wakacji również Cytryną C5. To płynie. I jest przecudowne w środku. Absolutnie i tak szczerze nie rozumiem, czemu ich się nie sprzedaje tyle samo (lub więcej) co Passatów i Insigni. Wóz przekozak.

Za to właśnie lubię motoryzację francuską. Na ogół wielkie nic, smutek, trochę lipy, laweciarstwo… aż tu nagle Megane R.S., Citroen C5, Peugeot 308, Laguna Coupe, Twingo, RCZ, zadziorny Citroen C2… kurde, muszę przestać wyliczać, bo zaraz wymienię większość francuskich aut, które przecież jak wszyscy wiemy, są kompletnie do dupy i nie można ich lubić.

Land Rover Discovery jara mnie na levelu zero. Ale kumpel ma Mark III z 2009 i… no ludzie, mówię wam, jak ten fordowsko-peżotowsko-citroenowy Diesel 2,7 V6 brzmi, jak ten wóz elegancko jeździ i dostojnie po studzienkach sunie! Wnętrze wizualnie świetne, organoleptycznie średnie, użytkowo kiepskie. Ale ma arystokratyczny sznyt, bez dwóch zdań.

No i przyznacie sami, że Disco na drodze, wśród tych wszystkich służbowych sedanów segmentu D, wygląda jak KRUL. A jak jeszcze wiesz, że on poza szosą bynajmniej cienko nie pierdzi, to… czyżby najlepsze na świecie auto uniwersalne? Hmmm… kumpel mówi, że nic się nie psuje, niezawodność milion plus prestiż nawet wśród właścicieli pasków TDI. Taka sytuacja.


Eliminacje | Pojedynek #21

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Jeep Grand Cherokee… kurde zapomniałem o nim. Cofam to co powiedziałem o Discovery – to Gran Cherokee jest najlepszym na świecie autem uniwersalnym. A w wersji SRT to już w ogóle. Byłem kiedyś na torze „Poznań” i razem ze mną (ale w innej grupie) jeździł gość takim właśnie SRT. Wszyscy mówili, żeby dał sobie spokój, bo jak nie pęknie mu opona w zakręcie, to na pewno od rozgrzanych hamulców stopią mu się nadkola i połowa plastików we wnętrzu. A on mówił tylko „Phi” i na koniec dnia się okazało, że raz za razem wykręcał tak doskonałe czasy, że wszyscy się tylko z niego śmiali, że na pewno jakieś skróty po trawnikach robił, bo to niemożliwe jeździć taką katedrą tak szybko.

W jednej turze miałem przyjemność być z nim razem na torze… i w zasadzie była to nieprzyjemność. Siedziałem mu na zderzaku przez mniej więcej połowę pierwszego zakrętu za prostą startową. A potem kierowca skończył rozmawiać przez telefon i zaczął jechać. Widziałem go przed sobą jeszcze przez 5 sekund, a potem gdy ja wchodziłem w drugi zakręt, on wychodził z czwartego.

Seryjny SRT. Pewnie 8 ton masy. Kierowca pierwszy raz w życiu na torze. Po całodniowej imprezie Jeep był nietknięty – opony nadal wizualnie dobre, tarcze niepokrzywione, nadkola niestopione. Discovery przy takim Jeepie to małe miki.

Porsche Cayman jednym słowem? Najlepszeporscheever. Kropka.


Eliminacje | Pojedynek #22

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Mercedes GLA jest tak ładny, że brak mi słów. Oraz sprawił, że klasa A stała się jeszcze bardziej niedorzeczna. No serio, na co teraz komuś przednionapędowa klasa A, udająca hot-kuźwa-hatcha, gdy można mieć niby to samo, a jednak w fajnym stylu cross-over – i przestaje irytować wtedy przedni napęd, bo w takich lekko podwyższonych i vanowatych autach kwestia napędu jest trzeciorzędna.

Nie wiem, czy za mną nadążacie, ale inaczej nie umiem tego co mi w głowie siedzi wytłumaczyć. W skrócie – klasa A powinna z oferty Mercedesa zniknąć. Jest większą zakałą dla tej marki niż ten minivan dla BMW (który nota bene wcale moim zdaniem zakałą nie jest, ale wziąłem go za wzór, bo wiem jak wielu z Was bardzo go nienawidzi). A GLA na jej miejsce i nie ma chały.

Peugeot 3008 nie istniał dla mnie dopóki nie wyjechałem na wakacje do Chorwacji. Człowieki, ile ja się tam na te Peugeoty napatrzyłem, to moje. Były wszędzie. Przyjechały z całej Europy. Zapełnione rodzinami, tobołami, bibelotami, żyrandolami. I wyglądały przekozacko. Jeszcze niedawno, że wszystkich aut typowo rodzinnych na świecie, brałbym albo Fiata Freemonta albo Renault Scenic lub Citroena Picasso. Dziś, gdybym pędził żywot typowego blogera, który głownie się po hotelach szlaja, to bym sobie 3008 kupił i wszędzie samodzielnie jeździł.

Koleżanka ma taki. Z tymi wszystkimi bajerami na panelu centralnym. Kurde, człowieki, mógłbym nie wysiadać. Cudowne auto. I cholernie ładne z zewnątrz. Mi się podoba! I co zauważyłem podczas wakacji – połowie zmotoryzowanych rodzin z całej Europy również. Przysięgam – było ich tak dużo, że do dziś się zastanawiam, czy na ten wóz nie ma jakiś dopłat z UE.


Eliminacje | Pojedynek #23

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Jaguar F-Type w sumie to nie wiem czemu tu jest. Ponoć był w 2014 roku w oficjalnej sprzedaży w Polsce, ale ja żadnego na żywo nie widziałem. Ponoć fajnie brzmi, ale jak żadnego na żywo nie słyszałem. No i co to za pomysł wypuszczać najpierw wersję cabrio?! Od rasowego coupe się zaczyna, a potem dopiero się biżuterię dla playboy’ów na rynek rzuca!

VW up!… kiedyś się o niego ze Złomnikiem pokłóciłem i kebaba przegrałem… a niedawno widziałem takiego Up! na mieście, dużo czasu miałem na to by mu się przyjrzeć, i to jest strasznie fajny samochód. Jest w nim coś takiego, co miał Lupo – niby nic, kształty od linijki, zero polotu, ale widać potencjał na zglebienie, na german style, na cambery, polerowane parapety i naklejkę STANCE na dole przedniej szyby. Jakoś sobie nie wyobrażam, że ktoś w ten sposób kastomizuje Pandę…


Eliminacje | Pojedynek #24

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Ferrari F12 to jedno z najpiękniejszych aut wszech czasów. Narysowane przez Pininfarinę. Nie darzę tego studia jakimś specjalnym uczuciem, bo wydaje mi się, że ciągle robią to samo – zero kreatywności, raczej dopieszczanie swoich poprzednich projektów. Ale jedno muszę im oddać – mają sukinkoty tak niewiarygodne wyczucie proporcji, że praktycznie każdy ich projekt (poza Hyundai’em Matrixem) oglądany z boku powoduje mimowolne utoczenie rozkosznej bańki z nosa.

Dlatego, mimo iż im specjalnie nie kibicuję, nie rozumiem czemu flagowy model LaFerrari narysował zespół designerów Ferrari…? Jak nic musieli się o coś z Pininfariną poprztykać. I wyszło ze stratą dla marki, bo LaFerrari wygląda jak niezbyt udany lifting 458. A powinno urywać dupę przy samej szyi. Wszak nazywa się Ferrari LaFerrari.

Gdybym ja nazywał się Pitbull LaPitbull, to nie pisałbym wieczorami jakiegoś blogaska, tylko napierdzielał klipy z Jennifer Lopez, Shakirą i Eweliną Lisowską.

Porsche Macan widziałem na żywo raz, i jakoś specjalnie fajne nie było. Głównie przez koła. Zwróciliście uwagę, jak tragicznie brzydkie koła Porsche wsadza do Cayenne? No to równie syfne w standardzie ma Macan. Małe, cienko-szprychowe, lekkie. A taki SUV powinien mieć koła solidne, ciężki i niespecjalnie ażurowe. Bo inaczej wygląda jak wózek sklepowy, co to mu się paproch w kółeczko dostał, i ono zamiast do przodu jechać, to się tak tłucze na boki, tak trzaska, tak kiwa i dygocze…

Ale nie znienawidziłem Macana, tak jak nienawidzę Cayenne, bo coś mi mówi, że ten wóz jeździ jak szatan. A ja jestem coraz starszy i coraz bardziej lubię wysokie auta, które jeżdżą jak szatan.

Ale się pewnie nigdy o tym nie przekonam. Bo primo – żadne Porsche testówki mi nie da. I secudno – ponoć Porsche jak daje testówki, to z limitem 300km do przejechania. A daje je w Poznaniu. Więc limit bym wyczerpał jeszcze przed wjechaniem do Warszawy. A jak się wyczerpie limit, to za każdy dodatkowy kilometr dopłaca się 854 złote netto. Albo 1126 zł netto. Dokładnie nie pamiętam, ale jeden dziennikarz, którzy przekroczył limit, dziś jest już w pierdlu, a drugiemu komornik zlicytował wszystko, nawet tę 18-letnią kamizelkę wędkarską, z którą on się nigdy nie rozstawał.
Mogę się mylić, ale to jest coś w ten deseń.


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Sorry za czerstwe opisy aut w tym trzecim, ostatnim odcinku eliminacji. Jakoś tak wyszło, że mam mętlik w głowie, bo wczoraj mnie ten Merc w zderzak puknął i olaboga, tyle rys, najmojsza niezdatna do dalszej jazdy…

Przycierka

W środę wyruszam z Margolcią do Austrii (Ski Amade) – 1100 kilosów w jedną stronę, a zderzak urwany, prawie wisi, no przeglądu na bank by nie przeszedł… i weź tu kuźwa człowieku się skup i wchodź na wyżyny literackie, gdy proza życia targa twą duszą i tłamsi byt twój w glebę.
Czy jakoś tak.
:-(

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

⇒ Głosowanie trwa do WTORKU (20/01/2015) do godz. 23:59
⇒ Harmonogram wszystkich pojedynków USB 2014 jest tutaj.

19 komentarzy

  1. Z tego co pamiętam, to Almerą żadnej nawet najmniejszej przycierki i stłuczki nie zaliczyłeś, a tym E46 to już druga. Weź się ogarnij!

    A co do pojedynków to utknąłem na ostatnim bo albo ten Macan ma tak dobry PR albo ja też się zestarzałem bo mi się bardziej od ferrarówy podoba.

  2. Nie wiem co tam pod spodem, ale patrząc na zdjęcia to nawet bym nie zgłaszał i dał Ruskowi spokój. A jeśli naprawde wszystko ledwo wisi to pamiętaj stare przysłowie: ‚drut Twoim przyjacielem jest’ ;)

  3. Szkoda mi tym razem dwóch samochodów. Clio, które jest świetne, ale nie mógł bym nie zagłosować na 4C (widzę, że większość też ;) ) i Grand Cherokee. Wprawdzie ja go głosem wsparłem, ale raczej zwolenników Caymana będzie więcej. Nie ma w tym nic złego. Też go poważam bardziej niż 911. Niemniej jednak tym komentarzem składam hołd dla tych pojazdów. Obyśmy mieli więcej takich trudnych wyborów :) .

  4. Pojedynek 24 doprowadził mnie do rozpaczy. Oba auta widziałbym u siebie w garażu. Nic więcej nie jest mi potrzebne. Macan do ciągania przyczepy, narty i zakupy a F12 na całą resztę. Zagłosowałem na Macana, F12 pozostanie pewnie w kategorii marzeń do końca życia :(

  5. Muszę Cię Blogo o to zapytać. Czy Tobie się wizualnie podoba takie na przykład Volvo 740, w kombi najlepiej? Muszę to wiedzieć, żeby nie zostać Twoim hejterem. Pozwól mi się zrozumieć ;)

    1. @MSK: Z zewnątrz takie Volvo 740 kombi jako tako ujdzie, ale głównie dlatego, że jest wielkie i majestatyczne – bo jakby patrzeć na detale, to jest cięte linijko i ekierko, zero polotu. W środku zaś to jest kupa niemożebna, jakby ktoś najbrzydsze klocki Duplo w kolorze błota niedokładnie poskładał.

      Szanuję je przez wzgląd na RWD i swego rodzaju „klasyczność”, ale w życiu bym nie chciał – ja się od takich kontenerowców klamotów trzymam z daleka.

  6. Dobrze, że makro masz w aparacie, bo te poważne uszkodzenia słabo widoczne. A to BMW chyba z papieru jest, jak tak zderzak się obrywa od muśnięcia.

  7. Dzięki Blogo! Idealnie się różnimy, z tym, że opis Volvo… No nie mogę się nie zgodzić. Z wyjątkiem tego, że jeszcze w tym roku zamierzam wejść w posiadanie takowego. Ale pytałem w kontekście Fiesty tak na prawdę. Bo ja chyba nie jeździłbym, ale uważam, że jest atrakcyjna wizualnie. Clio też spoko, ale chyba za dużo kilometrów zrobiłem Megane 1.6 korpo-edyszyn i za dużo potu i krwi wsadziłem w Lagunkę 1.9 dci (nie moją), żeby znowu bronić francuzów… ;)

  8. Blogo, to Clio 1.4 98KM, którego nie chciałeś w 2001, ja chyba kupiłem w wyprzedaży rocznika w styczniu 2002. Trochę zaoszczędziłem więc dzięki ;-)
    O Almerze nie myślałem wtedy. Była jeszcze pamiętam Xsara 1.6 w niezłej cenie a poza tym wszystko co miało więcej niż 75KM wkraczało mocno ponad budżet.
    A to Clio fajne było. W środku wyglądało lepiej niż niektóre samochody z tego segmentu teraz.

    1. Xsarę 1,6 też przez moment brałem pod uwagę, ale krótko – wnętrze mnie irytowało, coś było nie teges.

      Jeszcze Opla Corsę przez moment na poważnie chciałem – jakaś bogata wersja „sport” czy jakoś tak z 1,4 była w budżecie, ale żaden dealer w Polsce nie miał 1,4, tylko 1,2 – więc olałem, bo okres oczekiwania to było prawie 3 miesiące i bałem się, że się rozmyślę.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *