USB14 | Ćwierćfinał (3/3) | Pojedynki 33-36/43 | Zakończone

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Dziś 4 ostatnie ćwierćfinałowe walki. Ogólnie łatwizna. Poza jednym pojedynkiem, w którym Audi A7 staje w szranki z Citroenem C5. Szczerze mówiąc, jak się głęboko nad tym zastanowić, to jest to naprawdę trudna decyzja. Oczywiście tylko dla tych, którzy nie są germanofilami, potrafią otworzyć się na auta na f i wiedzą, czym jest Wielka Turystyka.

Ale nim pojedynki, to wiadomo, suchar być musi:
Biegły dzieci przez pole minowe i wesoło wymachiwa

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Ćwierćfinał | Pojedynek #33

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Toyota GT86 jest jak superkar – występuje tylko w wersji z jednym jedynym, właściwym silnikiem. No, prawie jak superkar, bo do wyboru jest automat lub manual. Tak się zastanawiam, jakie wydarzenie z dzieciństwa mogłoby kogoś skłonić do tego, że kupi sobie GT86 w automacie. To już nawet nie chodzi o to, że w leniuchu setka pęka w 8,2 sek. czyli o 0,6 później niż w patyku. Tu chodzi o to, że GT86 to nie jest BMW serii 3, które normalnie wozi rodzinę i laptopa, ale czasami może zrobić rondo bokiem. GT86 to małe twarde i agresywne cholerstwo, które #chceto. Ale żeby brać to w automacie? Serio?

Lamborghini Huracan każe sobie płacić za każdego konia mechanicznego dokładnie 1710 zł. Dla porównania: jeden kuc w nowej GT86 kosztuje 735 zł, a ja w najmojszej za każdego KM (zakładając, że w lutym 2012 było ich 170), zabuliłem 94 złote. Interes życia, można by rzec. Ale wracając do Lambo… ten bolid waży o prawie 100 kilo MNIEJ od Subaru Imprezy WRX STI i Lancer EVO X. Zaprawdę coś się złego z tymi japończykami ostatnio porobiło. Kolejnym rajdowym killerem będzie Subaru Sumo WRX STI albo Mitsubishi Yokozuna Evo XI. Ale wracając do Lambo…


Ćwierćfinał | Pojedynek #34

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Mercedes S, w wersji S65 AMG (630 koni) kosztuje… i to mnie zaskoczyło… więcej od V12 Vantage, bo aż MILION OSIEMDZIESIĄT TYSIAKÓW. Nie wiem czy sobie zdajecie sprawę z tego, że gdyby postawić jedna na drugiej 1,080,000 półtoralitrowych butelek Almdudlera, to utworzona z nich wieża sięgałaby do samego czubka Pałacu Kultury, i jeszcze by nam zostało 1,079,279 butelek, z których moglibyśmy takich wież sięgających czubka PKiN ułożyć 1495. Więcej wyliczał nie będę, bo już mi się zwoje topią.

Aston Martin V12 Vantage też jest niezłym przykładem spaślaka. Huracan jest on niego dłuższy i szerszy (oraz odrobinę niższy) i ma równie potężny silnik – co prawda V10 a nie V12, ale nie bądźmy aptekarzami. No i waży 1422kg, a ten Aston aż 1665kg. Dwieście kilo więcej. To tak, jakby na zawody drag racingowe Huracanem przyjechał Amerykanin z żoną i potem się dziwił, że coś mu nie poszło.


Ćwierćfinał | Pojedynek #35

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Audi A7 vs Citroen C5. Tak jak nadmieniłem we wstępie – moim zdaniem najtrudniejszy pojedynek ever. A7 bardzo lubię za to, że jest liftbackiem i bardzo, ale to bardzo ładnym Gran Turismo. C5 uwielbiam za kształty, wnętrze, hydro i za to, że jest idealnym wręcz Gran Turismo.

Dzieli te auta przepaść. Za cenę podstawowej wersji A7 można mieć DWA maksymalnie wypasione Citroeny C5. A jak się jeszcze trafi na promocję – a Citroeny się tylko w promocji kupuje, bo u nich promocja trwają non stop – to może nawet nie DWA pełne wypasy, ale i DWA koma CZTERY wypasa.

Różnice cenowe niektórych aut są zaiste zaskakujące. Ja naprawdę nie widzę pomiędzy A7 i C5 aż tak wielkiej różnicy. Fakt, cytryna leży trochę silnikowo, bo nie oferuje nic super mocnego. Ale z drugiej strony, sprzedaż tych ultramocnych A7 to jest promil – wszystko co jeździ to 3-litrowe ropniaki, które są raptem tylko o jedną sekundę szybsze do setki od 200-konnej ropy w C5. I wcale nie są aż tak lepiej zrobione. A kosztują ponad 2 razy więcej.

Nie no, bez dwóch znań, fascynują mnie różnice cenowe niektórych aut. Nie mam nic do tego – są chętni, niech kosztują i milion. Ale jak się nad tym zastanowić, skąd się to bierze, kto to wycenił, co wcześniej musiała marka osiągnąć by dziś móc tyle kosztować i się sprzedawać… to jest naprawdę ciekawe.


Ćwierćfinał | Pojedynek #36

Ulubiony Samochód Blogosfery 2014

Jaguar XJ… no nie wiem, co o nim napisać. Robi wrażenie na żywo, na papierze to takie trochę phi! Służbowym bym nie pogardził, ale sam za swoje bym nigdy sobie nie kupił.

Nissan GT-R z kolei… a, pozwólcie, że coś Wam powiem. Otóż mam taką teorię, że marka Nissan to jedna z najciekawszych, najbardziej zasłużonych i jednoczesnie najbardziej niedocenionych marek samochodowych na świecie. Wszyscy się brandzlują przy Lanciach, Alfach, beemkach, Hondach i Mercach. A tak naprawdę to właśnie Nissan ma w swojej ofercie zajebiście wybitnych przedstawicieli każdego segmentu.

Sami popatrzcie – Patrol w terenowych, Qashqai w miejskich SUVach, Juke to dla mnie auto wybitnie ciekawe, które zaorało miejskie cross-overy, Pathfindera chciałbym mieć bardzo, Leaf z sukcesem obskakuje elektryki, 370Z to po prostu wóz rasowy, Pulsar jest po prostu fajny (i zajebiście, ale to zajebiście niedoceniany – kompletnie tego nie kumam) a poprzednia Micra była moim faworytem wśród aut miejskich. No i GT-R, pogromca wszystkiego. A jeszcze nie wspomniałem o starych driftowozach typu s13 Silvia, 240SX czy Skyline. A ten uroczy maluch 100NX? A 300ZX to co, kura zjadła?

Pokażcie mi drugą taką firmę – tak solidnie obstawiającą wszystko, tak trzymającą się tradycji, robiącą wiele rzeczy wbrew rynkowi i niepękającą, idącą swoją drogą. Ja innej nie znam. Przy Nissanie Toyota to taki gej, co przyjechał do stolicy z małego miasteczka. Honda to taki hipsterek w drewnianych okularach, a Mazda to męski bloger modowy udający drwala.

Nissan jak ich mija, to albo im spuszcza wpierdol, albo ich ignoruje. Bo wie, że ignorowanie jest najwyższą formą mania w dupie. Uwielbiam markę Nissan i jestem dumny, że jeszcze nie udało mi się sprzedać Almery!


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

⇒ Głosowanie trwa do SOBOTY (07/02/2015) do godz. 23:59
⇒ Harmonogram wszystkich pojedynków USB 2014 jest tutaj.

32 komentarze

  1. Apropos Audi i Citroena – jakby obiektywnie nie patrzec, to ze względu na zasługi historyczne Cytryna powinna kosztowac 4 razy więcej. A że tak nie jest – to już trzeba porównac lata zaniedbań PSA i jak pracowal w tym czasie PR, propagadanda i marketing Krzyżaków.

  2. W sumie to nigdy w ten sposób na Nissana nie patrzyłem. Kurcze, opiniotwórczy blog normalnie.

  3. Blogo, przyznaj się – więcej jeździsz Almerą niż beemką, bo beemka jest na specjalne okazje typu kościół czy piekarnia :D

  4. Toyota, Aston, Citroen (zawsze i wszędzie Audi …bane będzie!), Nissan. Toyota i Nissan bo uwielbiam ludowe auta sportowe – w sensie wyglądają na szybkie, są szybkie, mają odpowiedni napęd i łoją konkurencję 2x-5x droższą.

  5. C5 FTW! :D Na razie prowadzi.
    A co do silników, to do 2009 było 2.7 HDI 204 konie i benzynowe 3.0 (!!) z 211 koniami. Potem wskoczyło 3.0 HDI z mocą 240 koni, które bez żadnych problemów można było zremapować na 290. :D Prawie 300 koni w hydrowozie, ależ to może latać…

  6. 1. Prosty wybor – Toyota.
    Odkad wlascicielem Lambo jest VAG, to pozostaje tylko brandzlowac sie nad Ferrari i Maseratti

    2. S Klasa? A po co to nam, forumowiczom???
    +1 Aston Martin V12 Vantage

    3. Tu nie wiedzialem na co zaglosowac, bo i jendo, jak i drugie
    nie bardzo mi sie widzi.

    4. Tutaj Nissanik. Wole Jaga XF.

  7. Toyota GT86 FTW! Oferuje banana na twarzy za rozsądne pieniądze. „Who shall be last, shall be sideways and smiling” – J.Clarkson :)

  8. @e-AutoSklep.pl:
    To jest blog dla miłośników motoryzacji, to czego się spodziewałeś? :)

  9. W opisie jest V12 Vantage, a na zdjęciu V12 Vantage S. Wiem, że Blogo nie odróżnia Astonów, ale te dwa modele różnią się dość zasadniczą kwestią – skrzynią biegów. Tak, czy inaczej wybrałbym Astona, ale S-kę z powolnym automatem trochę mniej chętnie w porównaniu do manualu.

  10. 1. Toyota! Czekałem, aż będę mógł na nią zagłosować, jaram się jak pochodnia.
    2. Aston Martin, bo do pięćdziesiątki trochę mi brakuje. Jeszcze będzie czas na spokojnie wożenie tyłka.
    3. A7. Dla mnie idealne kształty, jeden z najładniejszych w miarę często widzianych na ulicach samochodów. Boski tył.
    4. Spodobał mi się tekst o Nissanie, jedna z najbardziej niedocenianych marek. GT-R to supersamochód za naprawdę rozsądne pieniądze, no i ten wydech.

  11. Parę słów o Nissanie, bo bardzo uważam.
    Japończyki chyba też, bo odnoszę wrażenie, że dla nich tak naprawdę to Nissan jest bogiem. Nie biorę pod uwagę starszych wozów, bo to przeszłość 50/50. Jakieś wynalazki czy inne Silvie były zajebiste, Laurela sobie chętnie kupię, z kolei Almera N16 jest tak do bani, że aż nie mam zdania. A idiotyczny i absurdalnie brzydki 100NX? Ręce opadają…
    A dzisiejsza gama? No jak na mój gust, alternatywna. Raczej głupiec to kupi. No! Patrol nie. Prawie każda jego odmiana i generacja jest w dechę, ma charakter! Nieco tylko broni się też Leaf, bo jest przeciętnym wozem, ale ogólnie bardzo przyzwoitym elektrykiem. Chociaż w zimę jak dla mnie bezużyteczny: zimno, niekomfortowo, krótko…
    Ale już Kaszkaj w każdej odmianie to parch, który jest wybitnym produktem przemysłowym sprzedanym w porażającej liczbie egzemplarzy, bo znakomicie wypełnia wizerunek właściciela: jestem idiotą i czuję się doskonale, a moje autko jest modne, prestiżowe, nowoczesne (perfekcyjnie tuszowana technika lat 90.) i bezpieczne, bo siedzę wysoko.
    Juke? Ja wiem, jaki masz do niego stosunek i generalnie cenię Cię za to, bo podałeś idealne argumenty, absolutnie właściwe (no to z tym, że Juke ma jaja i sra na konkurentów czy coś w ten deseń). Niestety to dość lichy wóz, z wiadrem wad i łyżką zalet. No i popacz na niego i sam powiedz… No przecież to jest obiektywnie rzec biorąc tak ohydna szkarada, że aż łzy wyciska. Na dodatek nikt, z kim chciałbym mieć do czynienia na dłużej, nie kupi Juke’a. Tylko debil kupi takiego badziewnego krosołwera. W ogóle tylko debil kupi wóz tego typu, no może poza Capturem, bo jest śliczny i miło się nim jeździ. No chyba, że nabywca stwierdził: aaa, mam hajs, kupie se takiego i styrma go do szczętu na ściernisku”.
    Pathfinder? Hehe, ktoś tym jeździł w ogóle. Lichy brzydal, jeździ jak stary dostawczak. W sumie to taki przepłacony Tarpan, z którego mniej kapie, a dolewać trzeba coś lepszego.
    370Z? Pedalski, wręcz cipny i brzydki szportowiec. Nie ma w nim nic angażującego i do zapamiętania. Jedna z najgorszych kontynuacji w historii, podczas gdy pierwszy 350Z to był surowy i romantyczny wóz do pasjonującej jazdy. W ogóle mi nie robi. A to przecież sportowy Nissan!
    Pulsar? No nie jest zły, nie jest nawet brzydki. Ale generalnie co to takiego? Czym on ma mnie przekabacić, żeby nie kupić Golfa, Megane, Focusa czy 308?

  12. To nie Nissan jest najlepszym samochodem japońskim. Według mnie bezsprzecznie to miano należy sie Toyocie. Kiedys uważałem, ze marki typu Volkswagen czy Audi są w stanie konkurowac z tą marką. Teraz uważam, że nie maja szans. A już o Meganach, Fokusach czy 308 – ach to nie ma co wspominać.

  13. @Janek

    U mnie w najblizszej rodzini jezdzi…niech no szybko policze…
    6 Toyota:

    – designem nie powalaja, raczej brzydkie
    – jakosciwo jest dobrze
    – za to jakosc drodka jest slaba

    Ogladalem nowego AURISA, MAZDE 3 … Giuliette….

    Toyota byla bez szans przy Wlochu :)
    Mazda 3 calkiem niezle, ale czegos jej brakuje.

    Na dzisiaj GT86 i dluuuugo nie ma zadnej ceikawej toyoty.

  14. Ja nie pisałem, że Nissan to jest najlepsza marka, bo ja nie jestem gimnazjalista, tylko chodzi mi o realia i charakterystykę samej Japonii. Bo widzisz, ja byłem w Japonii (jaki SWAG, powinienem był tam pojechać jakimś suvem Audi) i wiem, że Toyota to król i w gruncie rzeczy to Toyota ma nawet swoje miasto tak jakby. Ale do Nissana, a zwłaszcza jego legendarnych, starszych modeli Japończycy czują miłość i szacunek. Ta marka to tam coś takiego jak Ferrari we Włoszech albo Cadillac w stanach w czasach wielkiej prosperity, tylko że bardziej fetyszem to pachnie.
    Co do Toyoty, to pałam miłością do ogromu modeli, ale nie do tych gówien, co ma je w europejskiej ofercie. Jeśli porównać gamę Toyoty do jakiejś potrawy, to przypomina niesłodzony kisiel. Wiecie jak taki specjał smakuje? Ja w sumie nie. Ale jadąc RAV4 czuję, jakby mnie takim poczęstowano, a kelner rzekł: wpier…!!!
    A jeszcze co do SUVów. Lubię niektóre, ale zwłaszcza duże. Takie Q7 na ten przykład jest wporzo. Kupiłbym sobie takiego z traktorem V12 i przeprowadził się do Sopotu, by łódkę po mieście targać, pływając w oparach splendoru. Niestety chęć pokazania się jest pierwotna i mnie też dotyczy. Żaden ze mnie Cejrowski (pozdrawiam!). Wspominam o Q7, bo to jednak dziecinada. Znam gościa, architekta. Bardzo spoko facet. Luzak, równy gość. Poza tym wie co dobre. Ma m. in. prawie nowego jeszcze Escalade. Jeśli postawić je przy Q7, to Audi wydaje się słabe. A taki Cadillac jest kompletnie bezbłędny. Ostentacyjny, ale w punkt. Ma różne diody w wielu miejscach i one są w porządku. Na pokładzie chyba wszystko, co można mieć i wiesz o tym, nawet do niego nie wskakując. A poza tym jest wielki, jak pewnie niektóre mieszkania w blokach. To jest karwa SUV! A nie te nasze komedianckie popłuczyny.

  15. @quiros:
    W punkcik, kolego – wygląd samochodu na zewnątrz jest, żeby kłuć sąsiadów (jeśli komuś zależy), dla kierowcy jest środek auta. Jeśli środek jest do duszy, to co mi po genialnie narysowanej karoserii?

  16. Qashqai, Juke Qrwa proszę Cię czy Ty naprawdę tym ścierwem jeździłeś? Zbiera mnie na wymioty jak patrzę na to porównanie bo na pewno ludzie rozważający kupno A7 myślą o citroenie. Hello dla nich raczej ta marka istnieje w celach zniwelowania podatku. Xj i Aston bez komantarza. Oby tak dalej ;)

  17. 1. Toyka!!!
    2. Aston
    3. Cytrynian
    4. WDUPIETOMAM, nie podobajo mi się oba.

    @Michał – Captur? Miło się nim jeździ?!?!?! Miałem okazję – poza zajebistymi (naprawdę zajebistymi) fotelami jest BEZNADZIEJNY. Silnik (pierdziawka 0.9 TCe) – do dupy. Zawieszenie – do głębokiej, niemytej dupy. Bagażnik (rzecz dla mnie bardzo ważna, często wożę graty) – do dupy. Stylówa – brzydki nie jest, ale wali przepotworną Rafalalą. Nie, dziękuję, Captur jest jeno ładniejszą wersją Puke’a (co ma podobną wymowę co „mniej śmierdząca wersja kupy”), niczym więcej.

  18. Leniwcze, dyskutowanie o tych śrutach jest niemęskie, ale cóż zrobić.
    Za żuka i kaptura odpowiada zasadniczo jeden wielki przemysłowy moloch, więc naturalną rzeczą jest, że to zbliżone wózki, ba, reprezentują nawet ten sam segment, tyle że ich odbiorcy grają w odrębnych drużynach. Finalnie te auta dzieli na tyle dużo, jeśli chodzi o odbiór w ogóle i w szczególe, że nauczyłem się trawić globalizację i z rozmaitych powodów są to dla mnie dwa różne auta. Z tego jedno hmm…, powiedzmy że lubię, a na drugiego patrzę z cierpieniem i pogardą dla właściciela.
    I tak, przyjemnie mi się jeździ kapuzem, bo jest zwyczajnie wygodny (choć mógłby zapewniać lepszą widoczność, ale po co, skoro ze zwykłego, miejskiego Punto też nic nie widać…) – dobrze że wsiada i wysiada, pozycja za kółkiem nie męczy, fotel jest spoko, wóz gładko sunie naprzód, nie hałasując przy tym nadmiernie. Poza tym jakie zawieszenie ma mieć krosołwer? Dobry szofer i gównem będzie zasuwał (więc i Captur starczy), ale przeciętny nabywca czegoś takiego ma głęboko w zadzie chendling i inne performensy. Więc niech ostatecznie taki wóz będzie wygodny. Na co mnie rozedrgane, drętwe, nienadążające z tłumieniem i szorstkie w użytku padło. Amator czy entuzjasta takiej faktycznej jazdy nie kupi czegoś takiego, bo od tego jest 458 Italia czy moje stare (jak mi ostatnio znajomy znajomego rzekł) 911 997 Carrera S (fabryczny Power Kit!).
    Na korzyść kapuza przemawia jeszcze do mnie to, że jest tylko z przednim napędem, co stawia sprawę jasno i klarownie, nie ma bredzenia o ofrołdzie i odkrywaniu nowych kontynentów (na swoim osiedlu chyba). No i jak na razie dzieje się tak, że prawie każdym napotkanym Capturem powozi atrakcyjna maniura. A ja jestem bardzo słaby facet.

  19. @Michał – no więc właśnie Captur jest niewygodny. Zajebiście niewygodny. Wygodny to jest Merc 190 którego mam aktualnie na kilka dni i nie chcę oddawać.

    @SSSS – jeśli normalnością jest preferowanie A7 (czy jakiegokolwiek Audi) to ja jestem dumny ze swojej dziwności.

  20. No to ja jestem siakiś dziwny. Ale pal6.
    A 190 to zaiste wspaniały wóz i jestem zdania, że wiele dobrych i młodszych aut nie ma do niego startu. No i mój ulubiony 2.3 16 Cosworth z tą męską skrzynią… Mjut.
    Na urlop we Francji pojechałbym C5 w topowej specyfikacji i z automatem. A7 wziąłbym na miting w Berlinie.

  21. Mając trochę do czynienia z nowym Nissanem Megane i Nissanem Mercedesem Kangoo muszę przyznać, że Masz rację. Ale nie wiem jeszcze w którym miejscu ;)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *