#463 Chodzi za mną… Peugeot Partner

Peugeot Partner

Przez większość minionego tygodnia nadal jarałem się Primerą P12. To nietypowe, bo nigdy mnie jeszcze tygodniowa zajawka nie trzymała przez dwa tygodnie. Gdyby tak było, to by się wszak nazywała dwutygodniowa, co nie?

Ale to pewnie dlatego, że ta Primera jest u mnie na przyblokowym parkingu nowa, niedawno przez sąsiada kupiona, i tak mnie z zaskoczenia wzięła, i czasu potrzebowałem, by nią oczy nacieszyć. Na szczęście wszystko minęło mi jak ręką odjął w sobotę koło południa, gdy zobaczyłem nowe auto weterynarza, który co jakiś czas odwiedza naszą stadninę:

Peugeot Partner

Kiedyś mój tata okazjonalnie brał sobie z pracy Berlingo. Pierwszy wypust, dwa miejsca, blaszana paka, jeden koma jeden litra. Boże jedyny, jakże ten samochód nie szedł! Internety podają, że setkę robił w 21,6 sekundy, ale to jest wierutna bzdura, bo ja wtedy spokojnie umiałem się skupić nawet na minutę i nigdy podczas takiego minutowego skupienia nie udało mi się tym autem rozpędzić od 0 do 100. Do 85 dochodził, czasami do 92, jak było z górki. Ale stówki ze startu zatrzymanego w minutę nie robił. Być może bezpośredni wpływ na to miała europaleta czegoś tam zawsze leżąca na pace…

Ale poza niemocą ten samochód był przegenialny. Tylne drzwi miał skrzydłowe, a nie żadną tam niewygodną i ciężką w unoszeniu klapę. Podchodziłeś, szarpałeś za klamkę a one DŹBĄG odskakiwały aż do ogranicznika.

Pozycja za kierownicą była przeurocza – wysoka i koszmarnie pionowa. Fotel dawało się w tył położyć o jakiś milimetr, bo przeszkadzała stalowa krata oddzielająca kabinę od paki. Ależ ja to miło wspominam!

Jazda blaszakiem nie ma w sobie nic z jazdy autem osobowym – bo nie oczekujesz od niego, że się za kółkiem wygodnie rozsiądziesz. Ani że on po naciśnięciu gazu będzie przyspieszał. Ani że soczyście wyboje połknie. To są rzeczy, które powinno umieć auto osobowe. Dostawczak jest od czegoś innego. Do niego się wsiada z biegu, szybko raz dwa drzwi zamaszyście otwierasz, wskakujesz, ogranicznik zawiasów je zwraca, zatrzaskują się i kurde jedziesz. Fotel ma być lekko brudny, kierownica wyskubana od słońca, radio ze szczątkowym wyświetlaczem a kabina pełna faktur.

Uwielbiałem nim jeździć, bo nic mnie w nim nie irytowało. Nie jechał, dudnił, praktycznie nie hamował, miał niewygodny fotel i wyglądał jak biała kupa. Ale przez to, że był dostawczakiem, wychodził poza nawias osobówki i traktowałem go tak samo jak autobusy i tramwaje – wisi mi, czy mają wygodne fotele, czy trzęsą się lub zamulają – są tylko epizodem, maszyną wiozącą mnie tam, gdzie coś ma się wydarzyć – same w sobie wydarzeniem nie są.

Peugeot Partner

– Zamienisz się na fury? W poniedziałek jadę służbowo na 3 dni w Polskę…- dawno temu spytał mnie w piątek Kasyno, kumpel z pracy.
– Choćby teraz!

Wziął mojego służbowego Focusa, a ja wziąłem jego służbowego Partnera II z 2010 roku. Jeden sześć HDI 90 koni. 5-miejscowy, dobre wyposażenie – nie mam pojęcia, czemu nie chciał nim jechać w trasę. To znaczy mam pewne podejrzenia – Kasyno pochodzi z małej wioski, do Warszawy wyjechał karierę robić i prawdopodobnie podczas tej kilkudniowej podróży służbowej chciał o dom rodzinny zahaczyć. Więc sami rozumiecie – w jednym ręku kluczyki do białego prawie-dostawczaka, w drugim do srebrnego całkiem ładnego managerskiego hatchbacka… A jak jeszcze swój przyjazd zapowiedział, to się wujów, kum i sióstr ciotecznych pewnie najdzie, będą wyglądać kiedy przyjedzie. I czym przyjedzie. Więc sami rozumiecie.

Tymczasem ja, mając jego Partnera, w pół minuty podjąłem decyzję, że na weekend jedziemy do Bałtowa na dinozaury. I cóż to był za bajeczny wyjazd! Margolcia była mega zajarana przesuwanymi drzwiami. Ryba mega jarała się wielgaśną półką pod dachem i ogólnie przestrzenią.

Partner II może i nie jest jakiś gigantyczny, ale z miejsca kierowcy i pasażera jawi się ogromnym. To pewnie przez wysokość wnętrza. W sumie nie bez przyczyny wszelkie lotniska i dworce są takie wysokie. Przecież to bez sensu – gdyby sufit był na 3 metrach też zmieściłoby się tyle samo ludzie i kolejki do kas i do odprawy wcale nie byłyby dłuższe. A jednak są wysokie. Bo tak jest po prostu fajniej.

Peugeot Partner

Może niezbyt dokładnie szukałem, ale 90% opinii o Partnerze i Berlingo to są mega pozytywy. Że zawias daje radę, że przyjemnie się jeździ, że to idealne woły robocze i dobre auta rodzinne jednocześnie. Że jak coś się sypie, to są to na ogół duperele, które wcale nie psują frajdy z posiadania.

Partner jest dla mnie trochę z tej samej kategorii co Mercedes CLS – podoba mi się niezależnie od wszystkiego. Jest OK i na fajnym felunku, i na kołpakach z Oszą. Dobry jest i w zagazowananej benzynie, i w mocarnym Dieslu. Tylko jedno bym w tym egzemplarzu weterynarza zmienił – ja bym wolał mieć z tyłu drzwi skrzydłowe. Są zajebiście praktyczne, aż się je chce otwierać. A dźwiganie takiej klapy to udręka.

Peugeot Partner

Kurde, Szwagry, przyznajcie, że Partner super fajnie wygląda z tyłu! Taki solidnie osadzony kwadrat. O wiele mocarniej od niejednego hatcha, że o sedanach nie wspomnę.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Gdyby ktoś mi powiedział – wybierz dziś jedno auto, które będziesz musiał mieć do końca życia (bez możliwości zamiany na inne) – to właśnie brałbym Partnera.

Peugeot Partner

Bo nie wiem, jak mi się wszystko potoczy i gdzie / kim / jaki będę za kilkanaście lat. A Partner jest wzorcem auta uniwersalnego. Bo mimo dostawczego pochodzenia (acz dwójka stoi na podwoziu w 100% osobowym, nie tak jak jedynka) nie wydaje się być obciachem i czymś, co mogłoby być gdzieś nie na miejscu.

Bo przesuwane drzwi to jest najlepsze co w motoryzacji wymyślono i szkoda, że zakleszczają się przy byle uderzeniu. Serio, pojeździcie trochę autem z odsuwanymi drzwiami a zrozumiecie, jak plebejskie są zwykłe klapacze. Odsuwane uchylasz z gracją i elegancko wsiadasz. Przez otwierane wchodzisz jak do obory – o ile oczywiście możesz je odpowiednio szeroko otworzyć.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Mam kolegę, który jak wróci z kina to pierwsze co robi, to wpisuje w google “imię nazwisko aktorki naked”. Nie dlatego, że jest jakimś zboczeńcem – on po prostu twierdzi, że jak ktoś go interesuje, to chce o nim widzieć jak najwięcej. Ja natomiast jak za mną jakieś auto zaczyna chodzić, to wpisuję “marka model tuning”.

Bo tuning, nie tylko ten z górnej półki, potrafi fajnie uwypuklić najlepsze elementy auta, które często giną w natłoku zoptymalizowanych kosztowo symboli wersji budżetowych, typu malutkie koła, słabe kolory, byle jakie tapicerki.

Przypnijcie się pasami do krzeseł.

Peugeot Partner

Kształt szyby w przednich drzwiach.
Narożne przycięcia szyby tylnej.
Mocarny przód.
Piękne proporcje.
Ach. Och.
Ojacie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tak szczerze – czy Peugeot Partner ma jakieś słabe punktu poza tym, że dla kogoś może być nie dość prestiżowy i nazbyt francuski?

29 komentarzy

  1. “Gdyby ktoś mi powiedział – wybierz dziś jedno auto, które będziesz musiał mieć do końca życia (bez możliwości zamiany na nic innego) – to właśnie brałbym Partnera.”

    zrób z tego motto bloga.

  2. Lepszy był by transit w wersji 9osób + mozliwosc wymont. siedzen z tyłu. Przy 155KM 4×4 – to jest pancerne auto

  3. Blogo, w końcu coś w czym się mogę z Tobą zgodzić. Peugeot Partner jest naprawdę OK. Jedyny minus jaki mi przchodzi do głowy to ew. hałas podczas długiej jazdy – jest większy niż w zwykłym kompaktowym kombi, które wg. mnie jest autem idealnym. To i wyższe spalanie. jedyne dwa minust to większy hałas i spalanie. I dłużej trzeba czekać zimą aż się ogrzeje. Trzy minusy: większy hałas, spalanie i dłużej się ogrzewa. I wrażliwość na boczny wiatr. Cztery minusy.

  4. Od dawna czytam tego bloga, ale w tak dużym stopniu z autorem do tej pory zgodzić się nie mogłem (BMW-nie przepadam, CLS-nie lubię, Alfa? Biczplis. Vectra C GTS? Biczbiczbiczplizzz…). Ale Partner? Yeah!
    Nie potrzebny mi tak przepastny samochód, ale jak tylko pojawi się jakiś na sprzedaż w okolicy (albo bliźniacze Berlingo) to dzwonię i wypytuję, czasem pójdę się przejechać na próbę i przyjdzie taki dzień, że w końcu wypłacę z bankomatu i wrócę tym pudłem do domu.

  5. Blogo ten tunning to jest chyba Berlingo.
    A włąśnie, jakbyś miał do wyboru Citroena to też byś wziął?
    Nasi znajomi mają już chyba piątego z kolei (od 2000 roku) i w życiu by nie kupiliby innego samochodu.

  6. @c5tourer: Piątego z kolei od 2000 r.? Oni je jedzą czy co?
    Rozumiem jak ktoś zmienia fury, bo mu się znudzi, albo większe/mniejsze w zależności od potrzeb kupuje, ale po co zmieniać co 3 lata dobre auto, które się lubi na to samo tylko ciut młodsze?

  7. A dla mnie o ile sam kombivan jest sensowny, tak francuski kombivan to szczyt bezsensu.
    Od auta użytkowego oczekujemy przede wszystkim taniej i bezproblemowej eksploatacji bo te auta muszą na siebie zarabiać, jak jest z francuzami każdy wie.
    Ale taki Caddy 2.0 TDI DSG kusi, oj kusi.

  8. Mamy w pracy czasem Partenra jak nam Fiorino zabiorą. Niewiem co to za silnik ale chyba diesel bez turbo z dowodu wychodzi, ze jakies 70-75km. Paka, dwa fotele, krata za nimi, skrzydłowe drzwi. I teraz blogo mi powiedz czy wszystkie te partnery pływają? Ten nasz powyżej 80-90 zachowuje sie jak ja po butelce dobrego 40% trunku. Zbiera sie to nawet, jest miękkie ale stabilne na drodze jak galaretka gelwe.

  9. What you said.
    Kupilem sobie nowego przestronnego prestirza. Widocznosc z wnetrza – ujemna. “Miesiste” zawiasy drzwi – przywalisz w auto obok na parkingu. Polka na podszybiu – brak, bo to dla plebsu wozacego faktury. Miejsce z tylu – za duzo, nie siegam przez to reka na tylna polke na rupiecie (to tam, gdzie niektorzy woza pasazerow). Bagaznik – za wysoki prog/za gleboki, plecy bola. Klimatyzowany schowek – Powerade sie do niego nie miesci.
    Momentami mam ochote go sprzedac i kupic sobie wypasione Doblo ;)

  10. Sam miałem okazje niedawno się karnąć Partnerem I po lifcie. Faktycznie nie idzie, ale zawias ma spoko. Nierówności wybiera całkiem nieźle, a przesiadka z osobówki daje uczucie prowadzenia autobusu wycieczkowego.

  11. Blogo, wiesz, że jednocześnie potwierdziłeś, że podobają Ci się dwa inne auta ?
    Partnerem najeździłem kilkanaście dobrych tysięcy i nie uważam go za auto, które kupiłbym z własnej woli – chyba, że z konieczności. Wiadomo – auto firmowe, a i w rodzinie posłuży.
    Nie odczuwałem przyjemności z jazdy nim. Więcej – choć też bez przesady przyjemności znalazłem w Fabianie i Oktawiuszu.

    No i to w Partnerze właśnie mało co nie zginąłem zasypiając w trakcie jazdy. A może to było Berlingo.

  12. O nieeee! Tylko nie Berlingo :P
    Jechałem raz pierwszym wypustem w HDI – to autobus nie auto. O mało na zakręcie go nie położyłem mimo że jechałem wolno, tzn. “wolno” w porównaniu do mojej ówczesnej corolli. Osobiście dziękuję bardzo za taki samochód.
    Jak Ci się przesuwane drzwi podobają to oblukaj w przyszłym tygodniu Voyagera – ten przynajmniej do czegoś się nadaje – zabierze 7 osób i super komfortowo pomyka na trasie ;)

    PS. To chyba kwestia podejścia – dla mnie auto ma przede wszystkim jechać i wyglądać, a Berlingo nie jedzie, a przewozi i nie wygląda w ogóle :D

  13. Blogo – ten tekst to gruba prowokacja i test komentatorów, right?

    To zdjęcie ostatnie wygląda trochę jak jeżdżący plastikowy samochodziko-żabka mojej córki – wielka pupa, malutkie kółeczka jak od wózeczka i złamany w przedniej osi przód. Czy tylko ja widzę że cała linia podwozia zbiega się na przednich kółkach – od tyłu do przednich kółek w dół a potem przód dźwiga się w górę? Ten samochód ktoś nadepnął z przodu i się był biedaczek zgiął w przedniej osi, i tak mu teraz smutno nosek w górę sterczy.

    Już ja widzę jakbyś bez możliwości zmiany brał Partnera, come on, kogo chcesz nabierać. Naprawdę trochę wiary w czytelników :).

  14. Mamy berlingo z 2011 roku, ciekawa wersja, multispace z drzwiami a nie klapą, fajny welur radio z bluetooth, tempomat, dwustrefowa klima itd, silnik 1.6HDI 90 km, i poiwem tak silnik świetny bardzo żywy w dolnym zakresie obrotów czuć że sterowanie zmiennej geometrii robi wszytsko zeby turbo wstawalo z samego dołu i trzeba bardzo uważąć żeby na 1 i 2 nie zrywac przyczepności przy dynamicznej jezdzie :D a spala przy jezdzie miejskiej na klimie ok 6-7l, ale zawieszenie to traqgedia moim zdaniem moze to przez to że według wszystkich papierów mamy z tylu “zawieszenie o zwiększonej ładownoiści” ale samochod strasznie się buja każde dodanie i odpuszczenie gazu powoduje delikatne wężykowanie (dodajesz gazu kiera w lewo ujmujesz i odbija w prawo) podmuchy boczne potrafią go nieżle rozbujać a fotele nie mają praktycznie żadnego trzymania bocznego (o krótkich siedziskach i idiotycznym progu po rozłożeniu nie wspominam), przy dodaniu gazu w zakrecie 90 st (np. ruszając ze skrzyzowania w lewo lub prawo) samochod potrafi z jakiegoś powodu nagle zacieśnić promień skrętu co nie jest przyjemne gdy sie tego nei spodziewamy. Samo wspomaganie kierownicy ma usztywniać się wraz ze wzrostem predksoci z tym ze denerwujaće jest to ze przyśpieszając albo zwalniając w zakręcie czuc ten moment przejscia (neiprzyjemne przy zwalnianiu w zakrecie kiedy trzymiemy kiere w jednej pozycji a ona nagle robi sie taka “miękka”). Wiem że to nei jest samochod do zasuwania po winklach ale jezdziłem też spoeo poprzednia generacja berlingo i tam zawias jest 100x lepszy a w tym nowy czuć poprostu ze to dostawczak a nie osobowka. Moje zdanei moze nie by cdo koncz obiektywne bo sam na codzień jezdze Alfą 156 w której siedze nisko, skóry MOMO trzymają mnie z każdje strony, zawieszenie na najostrzejszych zakrętach ledwo się wychyla a ukłąd kierowniczy od końca do końca ma tylko 2 pelne obroty :D

  15. Na auto rodzinne w tym to typie to bym Doblo wybrał. Mamy takiego w firmie. Może i nie przyspiesza za mocno (1.6 klekot)może i jest miękko ale decha może być zajebiście kolorystycznie urozmaicona jak w nie przymierzając pięćsetce.
    Caddy jest twardy jak wóz drabiniasty. No i ten dźwięk tdi. Blee.

  16. Berlingo i jego Partner – bardzo dobrze, sam bym jeździł, sprzęt by wlazł, a i fotelik się pewnie lepiej montuje przez odsuwane odrzwia. Propsuję. Antynaprawiam.

    @Sonne – Caddy 2.0 TDI DSG i tania, bezproblemowa eksploatacja, HAHAHAHAHAAAAAAŁOJANIEMOGIE, przepraszam, popuściłem.

    @KMLJTD – no bo w poprzednim była tylna oś na drążkach skrętnych. Miałem taką w ZX-ie, po regeneracji (raz na k. 200kkm i spokój, no chyba, że przeładowujesz) prowadziło się to przegenialnie, no i ten komfort. Do tego jej konstrukcja była na tyle płaska, że w niewielkim kompakcie miałem naprawdę dobry bagażnik. Kurdeż, jakby w ciągu paru miesięcy ktoś za rozsądny pieniądz żenił zadbanego ZX-a, najlepiej kombi, 1.6 benzyna lub 1.9 XUD, to ja poproszę o info. Stęskniłem się za tym autem.

  17. Mamy takiego w robocie tylko jedynkę z przepotężnym zrywnym i mega ekonomicznym motorem 1.9 d (70 wypasionych na maksa ogierów miał jak 15 lat temu ze stajni wyjeżdżał). Ful wypas, ma koło zapasowe, zegarek i obrotomierz. Kiedyś jechaliśmy w 4 osoby na trasie to nie mogliśmy wyprzedzić ciągnika z dwoma przyczepami, który pomykał coś koło 50km/h.
    Co do auta na całe życie: dokładnie takie jakie mam czyli e46 coupe. Może teraz wziąłbym większy motor m54b25 lub m54 b30 bo mój 2.2 wydaje się trochę słaby. No i z wyposażenia też by się przydało parę rzeczy. Szkoda że nie robią takich nówek.

  18. Do Sonne DSG VW kusi????????????????? Ty chyba nie wiesz o czym mówisz to jest największa porażka jaką można było wykonać chyba że auta na rok z czego 1/3 w stajni .DSG kusi dobre sobie będę się śmiał przez co najmniej tydzień

  19. Co do Peugeota miałem okazję przejechać się prawie nówką służbową z kumplami każdy koło 100 kg i 180 centów .Pomieścili się wszyscy bez problemu wygodnie bez zmęczenia same superlatywy jak dla mnie ma to auto i przede wszystkim 1.6 hdi -cichy i tani pod dystrybutorem .Zgadzam się jeszcze że najlepszą wersją nadwozia jest wersja z drzwiami połówkowymi a nie klapą

  20. Ciekawym rozwiązaniem jest jeszcze Fiat Scudo lub jego bliźniaki
    zobacz może on zacznie za tobą chodzić bo za mną zaczyna -oczywiście nowa wersja choć i starsza była niemal niezniszczalna

  21. @Sonne “jak jest z francuzami każdy wie”

    Proponuję odświeżyć sobie fragment przedostatniego wpisu: ““Przecież to jest oczywiste”… argument typu EOT. Jak ktoś tak powie, nie ma sensu dalej dyskutować.”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *