#466 Dawca Nużącego Smutku, czyli Nissan Almera N15 – najnudniejszy test w ogóle

Nissan Almera N15 - smutny test

O tym, jak smutny i nijaki jest to samochód, napisałem już tutaj. Dziś chciałbym dodać do tego ze dwa słowa i pokazać wam przegadany video test. Get ready for smuteczek.

Pozycja za kierownicą

Pozwólcie, że zacznę od tego, co dla mnie jednoznacznie definiuje ten wóz. No więc ona, ta pozycja, to jest koszmarny dramat. I nawet nie chodzi o to, że chciałbym niżej albo głębiej… chodzi o to, że kierownicą kręcić nie mogę, bo dłonie blokują mi się o uda. Na początku wydawało mi się to śmieszne. Potem uznałem, że to żaden problem – wszak wystarczy pamiętać o tym, by podczas np. nawracania lekko rozewrzeć nogi i dłonie przepuścić. Ale koniec końców, jak za szybko wjechałem na małe rondo, jak mi się przyblokowało wszystko (dłoń tak mi się wbiła w udo, a udo tak wlazło pod kierownicę, że jakby się blokada podczas jazdy załączyła) i jak radośnie wpierdzieliłem się na krawężnik (na szczęście mały) ochoczo wskakując na trawnik (na szczęście niezbyt grząski) – to uznałem, że jednak jest coś nie teges.

Nissan Almera N15 - smutny test

Na fotce tego problemu aż tak dobrze nie widać – ale wspominam o tym na filmiku. Niestety nie wiem, w której dokładnie minucie. By to sprawdzić, musiałbym go ponownie obejrzeć, a zrobić tego nie dam rady, bo jest aż tak nudny…

Tapicerka

W skali od największej kupy do jakiejś pięknej skóry łączonej z alcantarą, to coś plasuje się na przedostatnim miejscu – tuż przed tym pawiem, który był na siedzeniach pierwszych Lanosów.

Nissan Almera N15 - smutny test

Się aż zastanawiam, czy taki brudny welurek, wytłuszczony od pośladkowego potu, nie wygląda czasem lepiej od fabrycznie nowego, takiego czyściutkiego…?

Ogólny rozpierdolnik

Miałem auto z 1999 roku – czyli nie dość, że o rok młodsze od najmojszej, to jeszcze po lifcie. A jak wiemy, wersje poliftowe są na ogół lepsze – nie mają niedoróbek wieku dziecięcego i innych bzdetów, które w “Edition One” jak najbardziej mają prawo się pojawić.

No i co? No i kurde krzesło / imadło / przęsło / źdźbło. Blacharka była w stanie może jeszcze nie terminalnym, ale takim, o którym mówi się: Nie opłaca się ratować, jeździj aż się złamie, albo już dziś oddaj do Żyda za 2 kafle.

Nie czepiam się tego, że nadkola są wyżarte, bo to betka, nawet najmojszą tutaj ruda atakuje.

Nissan Almera N15 - smutny test

Nissan Almera N15 - smutny test

Ale progi, które praktycznie wszędzie są czerwone, trochę mnie irytują.

Nissan Almera N15 - smutny test

Nissan Almera N15 - smutny test

Tak samo jak rdza wychodząca spod uszczelek.

Nissan Almera N15 - smutny test

Że o jakiś dziwnych rdzawych blachach zamocowanych przy przedniej szybie nie wspomnę.

Nissan Almera N15 - smutny test

Że o jakiejś uszczelce wychodzącej spod tylnej szybki również nie wspomnę.

Nissan Almera N15 - smutny test

Że o silniku mającym wygląd typowy dla starszych japończyków również nie wspomnę.

Nissan Almera N15 - smutny test

Na szczęście dostęp do sondy lambda jest wzorcowy – nie wiem tylko, czy jest to zasługa inżyniera, czy po prostu tak sprytnie wszystko wokoło się ze starości rozkruszyło.

Nissan Almera N15 - smutny test

Tak czy siusiak, jest to na plus, bo wystarczy rzut oka na fora by wiedzieć, że ta sonda bezawaryjna nie jest.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Zauważcie, że wszystkie powyższe wady nie tyczą sie tego konkretnego egzemplarza, tylko są typowe dla każdej N15. Tak mi się przynajmniej wydaje. Bo nie chciałbym potem od Was przeczytać, że oceniam model przez pryzmat wypierdzianego zastępczego szmelcu.

A propos – był mega wypierdziany. 250 tys. km, pewnie z czterystu kierowców, tłuszcz na fotelach, krusząca się kierownica. No i zapach, ten zapach… którego bukietu lepiej nie nazywać.

– Jak pan poczeka 1 dzień, do załatwimy lepsze auto z wypożyczalni – powiedział mi gość z serwisu lakierniczego, do którego wstawiłem najmojszą po tym, jak tylny zderzak przytarł mi Rosjanin w Mercedesie. – Oni tam mają kilkuletnie Focusy, prawie nowe Fiaty Bravo i te nowiutkie Citroeny Ce-Elajzesy. Bo dziś od nas to może Pan mieć tylko Almerę z dziewięćdziesiątego dziewiątego.
– OK, jestem za kwadrans.

FILM | Dawca Nużącego Smutku (zwiastun)

I teraz nadszedł ten moment, w którym pokażę Wam filmik. Smutek i przegadanie level bardzo wysoki. Ale z drugiej strony co to ja jestem, kabareton w Opolu?

Sorry za dźwięk – kotka dorwała mi się do sprzętu, coś zjadła, coś przegryzła i wyszło jak wyszło. I teraz już wiem, że o wiele trudniej jest nagrać dobry dźwięk niż obraz.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Czy coś mi się podobało?

Kilka detali. Na ten przykład bardzo fajnie pracowała skrzynia biegów – sztywno i precyzyjnie. Poza tym silnik fajnie na gaz reagował – byle kopnięcie w pedał od razu przewidywalnie podnosiło obroty, więc przyjemnie się robiło wszelkie pozerskie redukcje z międzygazem.

W najmojszej takich rzeczy nie da się robić, bo jest… niech dzieci zasłonią oczy… kurwa jego pierdolona mać do chuja wafla jakiś zjebany pedał gazu a’la drive-by-wire… dzieci mogą oczy odsłonić… i się nie da po prostu międzygazu wyczuć – raz kopniesz to obroty skoczą o 500, innym razem kopniesz tak samo a one skoczą o 1000, i tak w kółko Macieju, zero prawidłowości. I nie, nie jest to wada mojej najmojszej – każde E46 tak ma. Ludzie sobie różnie z tym radzą – wyjmują jakieś czujniki położenia sprzęgła, cośtam cośtam… nieważne, nie o BMW jest to wpis. Czy ja do każdego wpisu muszę coś o najmojszej przemycić? Nie irytuje to Was? Bo mnie cholernie!

Nissan Almera N15 - smutny test

No więc w Almerze N15 gaz działa jak powinien i, w połączeniu z naprawdę przyjemną skrzynią biegów, można się fajnie bawić w redukcje dojeżdżając do świateł.

Przesympatycznie zamykały się drzwi. Tak oldskulowo, jak w opisywanej kiedyś Alfie 75 – leciutko, idealnie, z takim blaszanym KLINK. A, nieważne, nie musicie tego rozumieć, każdy ma inny fetysz.

I to chyba wszystko z rzeczy fajnych.
Trochę mało, c’nie?

Chciałbym? Niesomdze

Panuje taka powszechna opinia, że japończyk z końca lat 90-tych to może i rdzewieje, ale poza tym jest totalnie bezawaryjny i dowiezie Cię wszędzie i zawsze. Są w tym dwa sęki. Pierwszy, że z tą bezawaryjnością to bym nie przesadzał. To mit.

Nie ma na świecie żadnego auta z końca lat 90-tych, które ot tak sobie dziś jest bezawaryjne. Jest, jak było dbane. Jak nie było dbane, to nawet i nigdy, ale to nigdy w życiu niepsujący się VTEC Hondy nawali.

A drugi sęk to taki, że mi nie wystarcza, by auto było bezawaryjne. Sama bezawaryjność jest wporzo, nie powiem, ale jeśli ktoś ma się za benzynogłowca, jest takim motoryzacyjnym figo-fago-kawa-marago, się jara bryczkami i takie tam… to bezawaryjność auta powinien plasować gdzieś w okolicach trzeciej czy nawet piątej pożądanej cechy. Co ja Wam będę mówił – spytajcie dowolnego alfistę.

Panuje też taka powszechna opinia, że takie starszawe auto, nawet jak nie jest jakoś specjalnie ciekawe (żadne tam coupe od BMW czy inny włoski rarytasik), ale plusem jest japonskie pochodzenie, to wystarczy o nie solidnie zadbać, poreperować, zrobić na elegancki ORI-style i będzie superancko.

Nissan Almera N15 - smutny test

Niestety w przypadku Almery N15 nie będzie. Bo ten wóz jest tak niewiarygodnie smutny, tak nudny, tak cholernie bezpłciowy i pozbawiony choćby malutkiej iskierki pasji, że ciężko mi teraz wymyślić inny, bardziej nijaki.

Tu nie chodzi nawet o to, jak słabo i nieciekawie wygląda wnętrze. Acz przyznać muszę, że plastiki na desce, ich montaż, kształty oraz jakość tapicerki – te elementy same w sobie, w oderwaniu od całości, są zaskakująco niezłe.

Nissan Almera N15 - smutny test

Chodzi o to, że nijakość tego samochodu sprawia, że człowiekowi nie chce się o niego dbać. Nie chce się go w wolny, słoneczny weekend myć. Nie chce się go elegancko w środku odkurzyć i wyplakować. Nie chce się nawet wunderbauma o zapachu wieńca z gerberów powiesić. Nic się nie chce. Bo ten samochód zawsze wygląda tak samo – czy jest brudny, czy jest czysty, czy pachnący, czy wręcz przeciwnie.

Nie miałbym z niego żadnej frajdy. Myłbym go na Orlenie w najtańszym programie – byleby szybciej. Oleju bym nie sprawdzał, bo otwieranie maski i patrzenie na silnik jest ujemną frajdą. Tapicerki bym nie prał, bo czysta jest tak samo ohydna jak brudna. Błota z dywaników bym nie strzepywał, bo kuźwa po co?!

Nissan Almera N15 - smutny test

A zamiast dyskretnie ukrytych choinek zapachowych ładowałbym w wywietrzniki jakieś wieśniackie buteleczki z wiatraczkami. Czerwoną diodę od alarmu zamontowałbym gdzieś na środku deski rozdzielczej. Do niej też przykręciłbym jakiś tandetny uchwyt na starą Nokię (wiecie, tą co się nią każdy jara, że ojej ależ jest ponadczasowa, bateria trzyma miesiąc, ale nikt jej mieć nie chce, mimo że nówka kosztuje raptem 200 zł). Koniecznie na podszybiu leżałaby też jakaś z-dupy-seledynowa gumka Gecko, a do szybki z zegarami przykleiłbym najtańszy termometr z Norauto.

Nissan Almera N15 - smutny test

No i koniecznie radio z wytartymi przyciskami i połową świecących się pikseli. I wyłamanym zaczepem przedniego panelu – tak, by na wybojach się rozłączało.

W ogóle, nic a nic by mi te grzybo-patenty i zaniedbania nie przeszkadzały. Bo Almera N15 jest autem tak beznadziejnie nijakim, tak dołująco nudnym i bezbrzeżnie nieciekawym, że nie tylko nic jej nie może pomóc, ale też nic jej nie może zaszkodzić.

Liczyłem na ubaw

Wziąłem Nissana, bo liczyłem na ubaw. Wyobrażałem sobie, że to auto będzie tak zajebiście złe, że mi się będzie morda śmiała przy każdej przejażdżce. Że będę miał ubaw z tego, jak jeździ, jak skręca, jak jest wykonane i jak wielka jest w środku bieda ergonomiczna.

Niestety bawiłem się tylko podczas hamowania w deszczu, bo połączenie całkiem ostrych hamulców, braku ABS-u (nie mam pojęcia, czemu nie działał) z zimówkami Frigo 2 (185/65 R14) było przezajebiste – wystarczyło naprawdę lekko wdepnąć hebel, by koła zblokować. Się człowiek do ABS-u przyzwyczaił i zapomniał już, ile frajdy daje hamowanie pulsacyjne albo dojeżdżanie do świateł 4-kołowym ślizgiem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Się zastanawiam, czy 2,0 GTI 143-konie, z lepszymi fotelami i kierą w skórze… się zastanawiam, czy to by cokolwiek zmieniło. Wszak jeżdżąc tą zastępczą Almerą ani razu nie poczułem, by silnik był niewystarczający, albo by zawieszenie nie dawało rady. Bo też ani razu nie miałem ochoty jechać tym autem inaczej niż ekipa remontowo-budowlana – czyli byle jak, aby na czas do celu, bo trzeba to tapetowanie skończyć jak najszybciej, bo już druga fucha w kolejce czeka…

37 komentarzy

  1. Ubawiłem się oglądając filmik :)Taka Almera to typowy grzybowóz i te patenty by do niej pasowały. Nic temu autu nie pomoże aby pojawiło się choć trochę faktoru “chcij to”. To jak z Lanosem właśnie czy Aveo. Kiedyś mi kumpel powiedział,że “takie auta są na dojazdy do pracy” Kurde. Już sobie to wyobrażam. Dajmy taka sytuacja. Nie możesz w nocy spać, rano do pracy,zima,i jeszcze taki samochód. Ostateczny dobijacz i pozbawiacz resztek dobrego nastroju. A co do tego hamowania. Znam taki przypadek osobiście. Clio 1.2 I gen. i opony Kormoran Impulser ,letnie. Borze złomnikowy ;) co za badziewie. Trochę deszczu i w ogóle nie trzymały. Frigo tak samo, potwierdzam. No ale to zimówki i zimą spisywały się dobrze. Takie skrzypiące sprzęgło to w wielu autach tej klasy norma. Chyba linka ale nie wiem. A z rowerem to Cię pobiłem. Ja mam z 88 roku :)

  2. Ale się z tym narzekaniem na nudę nakręciłeś. U mnie na osiedlu kiedyś była taka almera sedan, z tapicerką w skórze jasno brązowej. Nawet miała kokpit obszyty skórą. Bardzo mi się to podobało. Poza tym już pisałem, że nie są te almery takie złe. Ja mam 174 cm wzrostu więc siedziało mi się całkiem dobrze za kierownicą. W prawdzie różnica do e46 jest kolosalna (jakość materiałów i pozycja za kierownicą), ale w 4 letnim “wozidle” mojej połówki też nie siedzi się super, a o jakości plastików nawet nie wspomnę (chyba gorsze niż w almerze).

  3. Silnik to akurat nie wygląda najgorzej (przynajmniej go drzwiami od lodówki nie przykryli).

    Gdyby tak przynajmniej raz do roku potraktować komorę porządną chemią i osłonkę kolektora wymienić to można by nawet od czasu do czasu sobie bez powodu poziom oleju sprawdzić, co by sobie na napisy na pokrywie z dumą popatrzeć ;)

  4. Almera bardziej beznadziejna niz moja E11 z 2000r. Dysfunkcje prawie takie same oprócz mega korozji. Zaś prawdziwe nówki Nokie 6310i sa po 1000 zł, to podróbki są po +200 zeta :)

  5. Mała errata. Nie masz drive by wire tylko normalnie na lince. Dopiero M54 to miały.
    Aby gaz gwałtownie reagował należy wywalić ciężkiego dwumasa i wstawić normalne koło zamachowe, sprzęgło i pogrzebać w sofcie.

    Jak chcesz sobie troche poprawić działanie sprzęgła to proponuje wywalić tzw. clutch delay valve (poszukaj w necie CDV delete) – to taka zwężka na przewodzie sprzęgła, która powoduje, że sprzęgło działa zawsze tak samo wolno niezależnie od szybkości naciśnięcia pedału – ot taki ficzer.

  6. Trochę dziwne, że tak często wspominasz o swojej becie w porównaniu do tej Almery, a naturalnym byłoby raczej porównanie do twojej N16.

  7. Jako były posiadacz N15, w wersji S oraz GTI mogę powiedzieć tyle – ten samochód to ergonomiczna qpa. Mam 173 cm wzrostu, a w żadnym z foteli nie udało mi się znaleźć dobrej pozycji – obydwu tragicznie drętwiała mi lewa noga, 250 km tym autem to masakra. Kierownica jest wielka niczym ze Stara, obraca się bardzo lekko, czucie jest kiepskie. Zresztą pedały i dźwignia zmiany biegów też działają wyjątkowo lekko (ale biegi wchodzą przyjemnie i dokładnie).
    Blogo – ciesz się, że ABS nie działał, bo działający po prostu robi “trrrrr” i auto nie hamuje wcale, byle odrobinę czegoś, co nie jest suchym asfaltem pod kołem (i nie była to wina opon, Yokohama A.drive to może nie top klasa, ale przyzwoita guma). Pompa hamulcowa podaje takie ciśnienie, że precyzyjne hamowanie jest ekstremalnie trudne, jest ogólnie zerojedynkowo. GTI za to ładnie przyspiesza i nawet trzyma się drogi. 1.4 oszukuje – obroty idą żwawo w górę, czujesz coś jakby zryw, ale prędkość za tym nie narasta jakoś spektakularnie, no ale to 1.4, więc cóż tu chcieć. Rdza mi moich egzemplarzy tak nie żarła, obydwa się nie psuły w ogóle. Nie chciałbym więcej Almery, o.

  8. Blogo, ja mam pytanie zupełnie nie na temat :) Powiedz mi skąd masz kubek Dallmayr? Bo ja jak jestem w Niemczech to na każdej stacji muszę kupić bo po prostu kocham tę kawę :)

  9. Blogo, ale Ty przecież o ile sie nie mylę miałeś (masz) taki samochód, kupiony z własnego wyboru za własne pieniądze jako nówkę prosto z salonu!
    Więc skąd teraz taka zmiana nastawienia. Ja rozumiem ze w porównaniu z wypasionymi demowkami wyglada to trochę gorzej no i ogólnie nie prezentuje sie zarówno wnętrze jak i reszta nie prezentuje sie akceptowanie jak na dzisiejsze standardy i nikt o zdrowych zmysłach i poczuciu estetyki by tym za chętnie nie jeździł, no ale jak sam wozilbym sie taka N15 przez kilka lat to chyba trochę wiecej sentymentu i poblazania bym miał…

    1. @BD: Ale moim zdaniem Almerę N15 od mojej N16 dzielą dwie generacje. Różnica jest kolosalna – w wyglądzie, projekcie wnętrza, pomysłowych schowkach, ergonomii… O N16 nadal mogę powiedzieć, że gdyby zrobił ją VW to byłaby Golfem i każdy by się nią jarał. O N15 ciężko powiedzieć cokolwiek pozytywnego poza tym, że w niektórych wersjach i kolorach z zewnątrz wygląda dobrze (bo na ogół kanty wyglądają dobrze).

  10. O kurna, popaczałem na zdjęcia N16 i co widać? ona ma nerki jak BMW! wszystko jasne! podświadomość! Ty po prostu zmieniłeś Alemrę na inną Alemrę! mentalnie jesteś Nissanowcem! dlatego nie lubisz zlotów BMW i palenia laczka pod Orlenem!

  11. No cóż… ten model Nissanowi definitywnie nie wyszedł. Niestety miałem okazję jeździć tym gratem. No ale cóż jak się nie ma co się lubi to się jeździ czym się da.

  12. @ Blogo
    Cóż, faktycznie po głębszym wejrzeniu w szczegóły wizualne wnętrza, jak i całej sylwetki znajdzie sie tu znacznie wiecej różnic, które na pierwszy rzut oka dość mocno i niesłusznie zignorowalem ;)
    Zreszta nie czuje sie tez ekspertem od kolejnych generacji Almery i nie zamierzam go udawać, niemniej dziwne ze pomiędzy kolejnymi modelami został aż taki przeskok uczyniony, choć co by nie mówić testowana Almera swoje przeszła i na pewno “typowym przedstawicielem gatunku w swoich latach” nie jest. Kwestie silnika pomine, bo kupując x lat temu nowa Almere nie miałeś tak bezpośredniego porównania z tym czym aktualnie jeździsz, czy testujesz, a ze nie jest to tez żadna typowa wersja…
    Cóż, dzięki za odpowiedz, trochę to rozwiało wątpliwości i osobiście nie wiem co by mnie zmusiło do zakupu takiego samochodu na chwile obecna ;)

  13. Tak dokladnie opisales moją corollę e11, ze az mi się wstyd zrobilo. 250 tys, nieprana tapicerka, nieruszane bloto na dywanikach, rdza, uchwyt na stary telefon… I zgadza sie tez przyzwoite spasowanie deski oraz niezle pracujące hamulce oraz skrzynia biegow ;)

  14. Kierowcą jestem od 18 lat, jeździłem po całej Europie różnymi modelami i markami. Prywatnie mam N15 rocznik 1998 1,6 sprowadzoną w 2001 ze Szwajcarii. Produkcja japońska, a nie badziew z Francji z późniejszego rocznika. Muszę powiedzieć jedno – francuzi spieprzyli ten samochód ładując w niego masę europejskich części. Moje japońskie autko nadal pięknie jeździ, siedzi się w nim przyjemnie, ma twarde zawieszenie i nie buja na zakrętach. Dodam, że mam 184 cm wzrostu i nie było problemu z dostrojeniem fotela kierowcy. Regulacja wysokości kierownicy, wysokości fotela, pochyłu i odległości wystarczy, aby kierowca umiejący jeździć szybko znalazł dla siebie właściwą pozycję. Od 8 lat nie miałem w nim żadnej usterki, jedyne prace wykonywane, to wymiana oleju i filtrów (regularna) oraz ze zużywających się części to: płyny, wydech, tarcze, klocki, jakieś żarówki i akumulator (w kolejności czysto przypadkowej). Więc napewno wielką zaletą mojej almerki jest jej niesamowita niezawodność. Dodam też, że ABS działa u mnie bardzo dobrze i już kilka razy uratowało mnie przy solidną stłuczką. Przyznaję, że n15 nie jest demonem przyśpieszenia, ale to raczej dotyczy ruszania z miejsca lub z małych prędkości, bo przy ponad 80 km/h już przyzwoicie się wyprzedza. Na autostradzie jeszcze umie pokazać pazurki, ostatnio jechałem nią 185 km/h i choć to jest wynik najwyżej przeciętny, to uwzględnijcie, że jest to autko miejskie ŚREDNIEJ klasy i nie można go porównywać do lepszych modeli czołowych marek. Gdy ją kupiłem założyłem sobie tylko nadkola z tyłu, bo trzeba przyznać, że modele te zżera ruda właśnie od nadkoli tylnych przechodząc na progi. Jeśli się o to zadba, to można jeździć latami. Dbam o swoje auto i zdaję sobie sprawę, że jest w lepszym stanie niż większość mojego rocznika, ale świadczy to, że jeśli n15 jest w dobrym stanie, to jest godny polecenia samochód.
    Opinii nie można wystawiać po przejażdżce autem przeznaczonym już do złomowania.
    JAK DBASZ TAK MASZ
    Pewnie jakbym wziął rozklekotanego przez 100 kierowców mercedesa albo pożal się Boże wiejską beemkę, to już dawno splajtowałbym na naprawach i paliwie, narzekając w między czasie na stuki, klekoty, walenie, kopcenie i rzężenie. Jednak nie opieram się na takich skrajnych egzemplarzach i wiem, że ogólnie Mercedes i BMW, to marki solidne.
    Solidnym jest też model n15 do 1998, a do tego kosztowało duuuuuużo mniej niż wspomniane przed chwilą marki.
    Pozdrawiam prawdziwych kierowców, baletnice niech zostaną w swoim światku ;)

  15. RAKI W końcu jakaś porządna , poprawna opinia.
    Również posiadam almerke n15 od 6 lat, samochód nigdy mnie nie zawiódł no chyba, że padł mi akumulator.

    A że rdza, jak sie odpowiednio zadbało to sie rdzy nie ma, z resztą rdza w ponad 15letnich autach nooo rzecz straszna jak tak mozna, żeby w autach rdza była…ehh

    ….a ten co mu kolana sie nie miezczą , bys schudł to by ci sie zmieściły mam 186cm wzrostu i nigdy nie miałem z tym problemu..moze nie wiesz że kierownica jest regulowona

    osobiscie posiadam porządnie dłubnieta 1.6 sr, skórzana kierownica,reczny,mieszek zmiany biegów, fajną welorową tapicerke , 4x air bag, i sporo innych rzeczy o których nie chce mi sie pisać .

    Chwalicie n16-stki, dla mnie jest to taki pazdzież że az nie chce mi sie tego gówna francuskiego komentowac i ich tych wspaniałych silników 1.5 1.8 co żrą 1 litr oleju na 1000km.

    Oczywiscie lepszą są platikowe fordy, wieswageny i inne badziewia no ale kazdy ma swoją opinie

    mogłem na ta strone nie wchodzić , bo nie zgadzam sie z ani jednym zdaniem tego Pana co za kólkiem siedział.

    tyle

  16. Pojechałeś po Almerze ostro… Pokaż mi kolego auto, które:

    – ma 19 lat jeździ z maksymalną prędkością i nikt się nie boi,
    – wjedzie wszędzie taka mała terenówka,
    – pojedzie na oparach, olejach i innych specyfikach,
    – opdali od razu przy mrozie nawet -30 stopni,
    – nie stanie w zimie i nie będzie komunikatu “za niska temperatura, kontynuuj podróż pieszo … ”
    – spali w trasie 4,5 l/100 km wersja wolnossąca Diesel,
    – zawstydzi większość aut Zachodnich na Autobanie 200 Km/h nie z górki
    – pomieści prawie wszystko po złożeniu siedzeń,
    – naprawisz sam,
    – kupisz części za 200 zł i naprawisz pół auta
    – będzie niezawodne
    – SILNIK NIE DO ZDARCIA ?

    Ciekawe ile propozycji znajdziesz ?

    Co do rdzy to Moja Zielona Almera na wymianie klocków hamulcowych po ściągnięciu koła wyglądała średnio, ale jak zobaczyłem Megankę z 2007 roku, to zapytałem czy czasami jej właściciel nie malował wszystkich elementów na rudy kolor, masakra.

    JAK DBASZ TAK MASZ

    Nie mam zdjęć, ale jakbym Wam pokazał moją starą podłogę, przez którą można było butelki podawać to pewnie wołalibyście, że złom. Ale wymiana podłogi na stalową ocynkowaną 1,5mm załatwiło sprawę po całości.

  17. Chyba i ja muszę, dodać parę słów odnosnie tego goscia co w almerze siedział i narzekał jak baba podczas okresu.

    Człowieku co ty za herezje wygadujesz wsiadłeś do najbardziej seryjnej z wyglądu i wyposarzenia almery i zjechałes ją jak burą suke.

    Zapraszam do nissana almery n15 Vzr bądz gti ,o której istnieniu hipisie brodaty nawet pojecia nie mialeś.

    Jak mozna pisac ,że almery które w silniku sr16ve N1 miały prawie 200km mówić, że są to nieudane auta lat 90!!

    Wersja Vzr była tylko na rynek japoński ponieważ w europie nie było na ten samochód ludzi stać i wypuscili okrojoną wersje GTI , która i tak objezdza 70% tych klekoczących dizli!!!!

    Jest mnóstwo fruktów JDM do almery którą można tak wyposażyc , że te wszystkie gównane golfy, kije i inne pozdzierze moga pozazdroscić.

    Nie udane auto lat 90..

    Wsiadłes kiedyś do wektry, astry, golfa , clio, megan,fokusa czy innego gówna europejskiego z tamtych lat?

    to nie wypowiadaj sie na temat almery, jak sam pewnie jezdzisz plastikowym francuskim psującym sie i non stop serwisowanym autem.

    sie zagotowałem po obejżeniu

  18. Wow, przynajmniej w końcu kilka normalnych wpisów. Jeżdzę wersją z 97, progi zaczeła trawić rdza i tyle. Przez osiem lat zmieniona skrzynia, klocki, oleje i tyle – szalenie nie dbam, ale widze po ludziach dookoła, że jakbym włożyl w nią tyle co posiadacze niemieckich wypasów to mógłbym jeździć nowym mercedesem (takie drobne przeolbrzymienie:)) W każdym razie w tym aucie niezawodność i koszty napraw/eksploatacji sa najwiekszą zaletą, ba, nie trzeba nawet stawiać tego w warsztacie bo wszystko zrobi się samemu. Aktualnie mam rozterke, bo wiem że to już stare bydle, a nadal nie wiem które nowsze auto dałoby mi to samo na kolejne lata jazdy:)

  19. Witam wszystkich :-) Ja mam przyjemność jeżdzić n15 z motorem 2.0 vvl czyli zmienne fazy rozrządu zapożyczony z primery na tą chwile 210 KM !!! Mały pocisk ,cheble większe ,zawias twardszy ,szczerze super autko starszy dobry japoniec który nie da sobie w kasze dmuchać z nowszymi autami a przy tym nie połknie mnie finansowo z butami!!!Co do pozycji za kierą bardzo wygodnie (mam 184 cm),fotel i kierownica z możliwością ustawienia.Skrzypiące sprzęgło ???Chyba linka sprzegła do której kilka kropel olivy załatwiło sprawę.Ruda to raczej największa wada ale dotyczy się to większości japońców z tamtej epoki ,poprostu kwestia konserwacji ,woskowania i usuwania jak najmniejszych ognisk jej.Bardzo dobre auto na trasy i street reacingowe pojeżdzawki. 100% Made In Japan = wysoka bezawaryjność…Pozdrawiam…

  20. Jadę i zarabiam, 2.0 d . trasa mieszana miasto wieś. średnie spalanie w lecie 4,75, w zimie 5,3.
    Dodając że Olej jest tańszy od benzyny, a przeciętny benzyniak spali około 8… Miesięcznie zarabiałem około 200 zł na samym paliwie, naprawdę to rekompensuje ból ruszania ze świateł(nawet rowerzyści mijają tego “przyspieszającego” diesla xD) Ale mam to w dupie, nie jezdze na czas a do celu. No i światła to epizody płynna jazda tak lekko powyżej 70 km/h to silnik cudownie praccuje optymalnie, baz wysilenia bez zadyszki, plus dodać należy bezawaryjność :)

  21. 1. Mam 190 cm wzrostu. Siedzi się wygodnie. Trzeba umieć ustawić fotel prawidłowo. Potrafię tym samochodem na jednym posiedzeniu zrobić trasę Warszawa – Zakopane i nic mnie boli… 0_o Zdumiewające. Fakt fotele z SR mają trochę inne profilowanie. Warszawa-Wrocław. No problem. Warszawa – Berlin – Frankfurt nad Menem. No Problem. Nie wiem o co cho…
    2. Miałeś okazję BLOGO jeździć najtańszą wersją wyposażeniową z polskiej dystrybucji prawdopodobnie. Wnętrze obrzydliwe to fakt. W wersjach S, SR, GTI było zupełnie inne. Ładniejsze. Wystarczy odbrobinę poszukać, a nie jest to trudne.
    3. Pokaż mi japończyka z lat 90 który nie ma problemów z rdzą? :) Co nie zmienia faktu, że normalnie rdza na tym aucie występuje na progach (na ogół z tyłu (ta którą testowałeś miała je wymienianie, bo to widać), na tylnych nadkolach i BARDZO RZADKO na krawędzi dachu nad szybą przednią. Egzemplarz który “testowałes” musiał mieć sporo dzwonów zaliczonych. Skoro tyle rudej wylazło w dziwnych miejscach.
    4. 1.4 szczególnie z 75 konnym silnikiem z którego i tak pewnie sporo uciekło to nuda… 1.6 z 90konnym jeździ trochę fajniej, ale to dalej 90 koni. Za to silnik 143 konny robi konkretną robotę.
    5. Auto jest fajne, ale nie z 1,4. 1.6 jest spoko. W połączeniu ze sztywnym zawieszeniem naprawdę przyjemnie jeździ się tym autem po krętych drogach. Nie pływa w zakrętach i trzyma się nawierzchni. Trochę jak gokart. Łatwe do przewidzenia w poślizgu.
    7. Deska rozdzielcza nudna… ponownie. Które auto z lat 90 w tym segmencie miało ciekawą… No, naprawdę… Ja mam jakąś nietypową wersję bo zamiast całkowicie czarnej deski rozdzielczej mam szaro czarną. Dwukolorową… Wygląda trochę przyjaźniej niż cała czarna. Jakość zastosowanych elementów jest lepsza niż, co mnie niezmiernie zdumiało, w Oplu Insignia z 2011(w najtańszej opcji wyposażenia – miała twarde plastiki jakby wyjęte z Fiata, które zapewne po 250 tyś zaczną trzeszczeć.)
    8. Przypieprzać się do wyglądu silnika… Serio? Bez komentarza.
    9. I jeszcze o awaryjności. Mam n15 już 8lat. Wymieniam klocki, olej, filtry, opony, żarówki, wycieraczki. I raz musiałem wymienić wtryski od gazu. Niesamowicie awaryjny samochód.

  22. Też się muszę wypowiedzieć, bo brednie jak 150 w tym artykule.
    Sam jeżdzę almerą n15, owszem auto nie porywa wyglądem ale jest istotnie bezawaryjne.
    Wiadomo, pewne części trzeba wymieniać (zawieszenie ale dopiero po latach użytkowania), rdza bierze, ale nie miałem żadnej awarii nigdy. Można nim śmiało jechać w długą trasę bez obawy że sie rozpierdoli gdzieś z powodu elektroniki (jak francuzy) albo komputera który nagle wypierdoli jakiś błąd.
    A almera n16 – owszem wygląda lepiej ale panie, daj pan spokój – albo żre olej, albo się sypie jak wspaniałe dCi. Wystarczy zobaczyc po ile chodzą n16 – za 4 tys. już można kupić. Ciekawe czemu?

  23. No dobrze, mam jednego w124, jednego w140 i kilka innych aut. I almerę, któą jeździ żona. Czy ktoś mi może wyjaśnić, że “z bezawaryjnością nie jest tak do końca”? To, że almera wygląda jak kupa po jagodach wiedzą wszyscy, ale nikt mi nie powie, że to się psuje. Moja ma od 2 lat ten sam olej (nawet nie chce go wypić) i nie zrobiłem przy niej nic, poza zaspawaniem dziur w podłodze i nadkolach. Drązki, swoznie, hamulce, amortyzatory. wszystko dziala. Nie działa obrotmierz i klimatyzacja (przegnila). W porównaniu do 8 letniego C5 jakiego miałem to mistrzostwo świata.

  24. Kurcze, a ja mam Almerę taką i bardzo ją lubie. Bardzo dobrze mi się nią jeździ. Lubię to autko. I wcale tak nie hamuje. Hamulec działa jak hamulec, a nie jak włącznik. Mi się bardzo podoba almera.

  25. Witam serdecznie,

    muszę przyznać, że materiał o tym samochodzie jest całkowicie krzywdzący może i zabrzmie jak jakiś świr ale dla starej poczciwej almery mogę być nazywany nawet gorzej. Wydaje mi się, że większość żali wylanych na ten samochód pochodzi od ludzi zakochanych w VW, AUDI i tym podobnym badziewiowozom ( mam na myśli samochody z tej samej epoki co omawiana almera, niech ktoś mi powie, że audi A3 albo Golf 4, nomen omen to te same samochody, maja więcej uroku niż N15). Zrobiłem setki tysięcy kilometrów takim nissanem i ani pozycja za kierownicą nigdy mi nie przeszkadzała, nigdy nie zdarzyło mi się przyblokować kierownicy nogą podczas skręcania, nawracania ani nawet salta. Muszę tu zaznaczyć, że była dość ekstremalnie wykorzystywana, mam na przykład film kiedy musiałem nią pokonać trasę przez żwirownie gdzie normalnie poruszały się tylko pojazdy gąsienicowe, przeszła tą próbę bez najmniejszych problemów. Samochód swoją niezawodnością zawstydziłby nawet stare dobre w123 w dielsu. Słaba blacha? Dzisiejsze mercedesy rdzewieją szybciej niż jeżdżą.
    Większość zarzutów pod adresem Almery to subiektywne odczucia. Jeżeli ktoś poczuł tytułowy smuteczek po tej recenzji to tylko ze względu na jej poziom.

    Jeżeli ktoś się poczuł urażony to jego sprawa ;) Pozdrawiam fanów Nismo

  26. Też mam almerke z vvl-em 200+ plus szpera ogień jest jak się zmienna Zapała to cycki aż szczypią

  27. Witam, podziele sie moja opinią o nissan almera. Jezdzilem tym autem przez 8 lat. Zrobilem tym autem 100 000 km. W tym czasie na naprawy i eksploatacje auta wydalem ok 3000 zł. :) nie liczac paliwa i przeglądów. Dodam , ze w obecnym stanie wsiadam do auta przy -20 st. odpala na strzala. Owszem nissan rdzewieje , ale ma 20 lat :) Odniosę się do rzekomych “wad” – pozycja za kierownicą – wszystko można ustawić:) , źle działające hamulce – jak ktos nie potrafi uzywac pedalu hamulca to niech lepiej zostanie przy hulajnodze:), przyspieszenie – auto ma tylko, 75 km wiec czego sie spodziewac? to samo mozna powiedzieć o bmw 316 :) . Co do wygladu to kwestia gustu:) aha, smutne to maja miny kierowcy bmw i vw jak im centralny zamarza i wchodzą przez bagażnik do auta :)

  28. Witam .Kupilem 16 -letnia Almere w Anglii w 2015 r wszystko od poczatku w niej dzialalo i nadal dziala . Np klimatyzacja, elektryczne lusterka,elektryczne szyby ,centralny zamek , spryskiwacz tylnej szyby , centralny czyli takie rzeczy ktore w takich starych heblach jak ta Almera , chodzi mi o bmw ,vw , audi dawno juz nie dzialaja .Pierwszy raz olej wymienilem po 25000 km zadnego ubytku teraz przymierzam sie do drugiej zmiany bo dochodzi 50 000 km przejechanych przeze mnie .Ogolnie auto ma 200000 nalotu .Oleju nie zmieniam czesciej bo od poczatku nie chcialem inwestowac nic w takie stare auto , nie spodziewalem sie ze to tak bedzie jezdzic .Kosztowalo 300 funtow .Wzrost 180cm zadnych problemow z siedzeniem i prowadzeniem .Jezdzimy tym autem do Polski 2000km w jedna strone i nie mam tego strachu jaki byl kiedy uzywalem niemieckich gratow jezdzac jeszcze z Polski na wakacje gdzies dalej Chorwacja czy Wlochy .Jak cos powarznie sie spieprzy to bez zalu odda sie na zlom i pojdzie na pociag ale nie zanosi sie .Facet w tej glupiej czapce sili sie na Clarksona wiekszosc tekstow i styl zaporzyczony z jego ksiazek ale niestety kompletnie mija sie z prawda .Wyglad silnika bez komentarza , rdza w pelnoletnim aucie tak samo ,nieumiejetnosc operowania hamulcem to juz zgroza jak na takiego fachowca.Jeszcze niedawno jezdzil 126p a teraz plastki trzeszcza , pedal trzeszczy .O MAJ GOSZ !!
    P.S. Ciekawe czy w maluchu jaja mu kierownice blokowaly .

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *