#468 Milion spoilerów, czyli “The Fast and the Furious: Tokyo Drift” (2006) w pigułce

The Fast and the Furious: Tokyo Drift | Szybcy i wściekli - Tokio drift

Ponoć to jest najlepsza część tej serii. Co ciekawe, nigdy wcześniej jej nie oglądałem – swoją przygodę z F&F zakończyłem na dwójce i wszystko co było potem, obejrzę dopiero teraz, recenzując na gorąco.

Głównym bohaterem jest gość, który zagrał w ponad 20 odcinkach serialu NCIS. A teraz rozkłada ręce i jest samolotem.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Nic z tego nie rozumiem, ale wiem już, jak będziemy go nazywać. Nie, nie Agent, to byłoby zbyt łatwe. Będziemy na niego wołać… przez wzgląd na fryzurę… Zaczarowany Ołówek.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Urywki na początku filmu są do nie ogarnięcia. Ołówek gdzieś łazi, jakieś klucze przekłada, chyba w jakimś koledżu – naprawdę nie idzie tego jorgnąć. Tak czy siusiak, wdaje się w pogawędkę z jakąś lafiryndą, a jej bojfrend się irytuje i zbija tylną szybę w ołówkowym Chevym Monte Carlo.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Ołówek wysiada z wielkim kluczem, bojfrend penia i się cofa, a lafirynda mówi, że po co się mają lutować po ryjach, jak mogą się ścigać, a najlepiej to jakby się w ogóle ścigali o nią – ona sama się odda zwycięzcy. A nie mówiłem, że lafirynda?

Więc jadą na jakieś niedokończone jeszcze osiedle i ruszają na znak dany przez upadający na ziemię stanik. Serio, nie kituje Was, tak było! No i jadą – Dodge Viper kontra Monte Carlo wydłubane w środku i na drag-race’owych slickach. Jadą i jadą, biegi zmieniają, a przed nimi zaiwania pick-up załadowany młodzieżą. A oni grzeją, pełna bomba, głębiej gazu wcisnąć się nie da – a pick-up cały czas przed nimi. A młodzież na jego pace tańczy tango opętane.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

W końcu go dopadają, robi się jakieś zamieszanie i Ołówek zbacza na szuter, a bojfrend w Viperze ciśnie dalej tak konkretnie, że ledwo dotrzymuje kroku pick-upowi.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

No i teraz przestały mnie dziwić te cyfry mówiące o tym, że w USA co kilka sekund sprzedaje się jakiś Ford Fcośtam, a co kilka kolejnych jakiś wielki Dodge czy inny Chevy.

Ale wracając do wyścigu – nuda panie. Serio, emocje ujemne. Na szczęście wyczuwa to lafirynda (bo warto nadmienić, że jedzie razem z bojfrendem) i patrząc się na doganiającego ich Ołówka mówi: “O kurdelek serdelek, bardzo cię kotku przepraszam, ale zważywszy na aktualną sytuację, w dniu dzisiejszym na studniówkę pójdę raczej z nim.”

No i w bojrendzie coś pęka, oczy mu się szklą

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

i jak każdy porzucony facet, dostaje małpiego rozumu. Zaczyna się ciskać, Viperem w Cheviego przycierać – no skandal jest wielki, brakuje tylko Emila Łowcy Fotoradarów – powinien pojawić się tam ze swoją kamerą i zacząć być upierdliwym (jest to chyba jego jedyna umiejętność, więc z tego miejsca ślę wyrazy współczucia jego bliskim).

Na wieść o Emilu w chłopaków wstępuje nowe życie i najpierw Ołówek dość nieudolnie próbuje dodać filmowi wigoru swoim firmowym numerem – jazdą na dwóch kółkach (Ivona Pavlovic chwali ramę i pracę stóp, suma zdobytych punktów to 29)

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

potem bojfrend przebija ten cienki wykon centralnym przygrzaniem w betonowy krąg (Andrzej Grabowski deklamuje pocieszną fraszkę a Ibisz kurtuazyjnie dworuje sobie z lafiryndą, suma punktów: 36)

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

a na końcu, niejako w rewanżu, za zgodą Jury, Ołówek podejmuje kolejną próbę postawienia wozu na dwóch kółkach i tym razem udaje mu się to o wiele lepiej – Chevy pięknie wykonuje Demi-Plié Relevé

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

zakończone pięknym Pas de Poisson z wyrazistym Revoltade. Beata Tyszkiewicz nie posiada się z radości i z czystym sumieniem przyznaje dziesiątkę. Suma punktów to 39 i jest to najlepszy występ jak do tej pory.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Numer SMS Zaczarowanego Ołówka to 4. Wśród głosujących rozlosujemy nowoczesny tablet hłałej z internetem elte e.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Potem jakaś gadka z latino-gliną na komisariacie, pojawia się MILF vel matka Ołówka i wysyła syna do Japonii, do ojca. Ojciec to były trep, więc najpierw wypuszcza z domu dziwkę, potem wpuszcza syna, coś tam pierdzielą o zasadach i ich przestrzeganiu (edukacyjny smrodek, jakże typowy dla ojców trepów) i ostatecznie młody zasypia w jakiejś szafie chyba. Następnego dnia idzie w mundurku do szkoły, biega po korytarzach, ogólne zdziwko jaka ta Japonia jest krejzi… a na stołówce zapoznaje murzyna i od razu jest między nimi sztama.

Warto wiedzieć, że murzyn ma łatwość zarabiania kasy (tanio kupić, drogo sprzedać), więc ksywka Fajfsent będzie dla niego w sam raz.

Takie pytanie – czym jeździ murzyn w Japonii?
To oczywiste – zielonym VW Touranem z płaskorzeźbami. I w niebieskim futrze.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Naprawdę nie zgadliście? W sumie to nie dziwota, bo absurd ten jest bardzo blisko Jetty z pierwszej cześci.

No więc zabrał go Fajfsent tym Touranem na jakiś parking, gdzie Ołówek od razu zrobił furorę fryzurą. A potem ulepił się do laski wyglądającej jak Konczita

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

co z kolei sprowokowało reakcję żółtka z jakuzy (w filmie mówią na niego DK, od Drift King, ale mi on bardziej wygląda na Bilguuna).

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

W sumie nie ma się co dziwić – gość ma się nie tylko za króla, ale także za gacha Konczity – więc musiał się postawić. Nie wiem tylko, czemu zamiast zalutować Ołówkowi w ryj, chciał z nim uderzyć w ślinę.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Ta Japonia, taka dziwna. Na szczęście scenarzyści się opamiętali – wszak nikomu nie zależy na tym, by film dostał PEGI 18 – i od słowa do słowa zamiast się całować i pewnie w dalszej kolejności macać, chłopaki postanowili się ścigać. Sęk w tym, że nasz Ołówek nie miał czym. I wtedy z niespodziewaną pomocą przyszedł mu wspólnik Bilguuna, klepiący zagraniczne chałtury nasz polski aktor Jarek Jakimowicz.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Powiedział “Weź moją brykę” (maksymalnie powiało “Młodymi wilkami”) i rzucił mu kluczyki od cholernie ładnej Mazdy RX-7 Nissana Silvia S15. A że Ołówek nigdy wcześniej nawet słowa drift nie słyszał, to już na pierwszym zakręcie elegancko przyparkował na słupie i kulturalnie przepuścił Bilguuna w mega fajnym 350Z.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Nie no, muszę przyznać, że sekwencje z tym szarym 350Z są zrobione zajebiście. Ponoć zero CGI, wszystko na żywo bez ściemy. Szacun, serio.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Oczywiście o to, by ta część zbytnio nie wywyższała się ponad dwie poprzednie, usilnie dba Ołówek, wygrzmacając we wszystko, co tylko się da.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Tymczasem ta scena zryła mi baniak – ktoś w 350Z przeszedł bokiem podjazd niewiele od auta szerszy.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Na szczęście o niezbędne elementy komiczne zadbał Ołówek, który półkolisty podjazd postanowił pokonać krótkimi liniami prostymi – od ściany, do ściany.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Takie kontrasty, takie różnice – no scenariusz pierwsza klasa.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A potem powrót do domu, gadka z ojcem, szkoła, cośtam cośtam i niespodziewanie pod szkołę zajeżdża Jakimowicz w gnącej kolana Mazdzie RX-7 VeilSide.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Dziś, gdyby dojrzały aktor zabierał małego, niespokrewnionego z nim chłopca spod szkoły… aż się boję myśleć, jakie by epitety latały. Ale to był rok 2006, wtedy wszystko było możliwe. To był rok szaleństwa, wolności i niczym nieskrępowanej anarchii – to wtedy właśnie ukazał się debiutancki album Gosi Andrzejewicz, to wtedy w konkursie COTY Alfa 159 (3. miejsce) przegrała z Passatem B6 (2. miejsce) i to wtedy najpopularniejszym polskim filmem był “Karol. Papież, który pozostał człowiekiem”. I ja też właśnie wtedy podjąłem decyzję, by założyć bloga, ale mi się zeszło (no kuźwa nic nietypowego) i ogarnąłem temat dopiero w lutym 2007.

Ale wracając do filmu… coś tam w aucie gadają, a potem Ołówek wchodzi do sauny i mocuje się z gołym grubasem. Oglądanie na szybkim podglądzie, bez wdrażania się w dialogi, naprawdę może doprowadzić do eksplozji oczu i mózgu. A potem jadą do jakiejś speluny, gdzie na zapleczu Bilguun ostentacyjnie liczy kasę a potem o czymś gada z Jakimowiczem.

A potem Jakimowicz daje Ołówkowi poprowadzić swoją Mazdę, ale po drodze wyprzedza ich Nissan. O, niedobrze – to jak dostać rękawicą w twarz, to jak przyjechać w Australii na zlot Holdenów… kuźwa Fordem. W takiej sytuacji zapomina się o półśrodkach i idzie się grubo. A w serii F&F grubo znaczy jedno – NOS. I tak też Ołówek zrobił, dość szybko odzyskując prowadzenie.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Lubię filmy, które przez zabawę uczą. Otóż dowiadujemy się, że jak cię w Japonii Policja złapie radarem…

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

a ty zaiwaniasz np. 197 km/h, to oni Cię nie gonią, bo ich fury szybciej niż 180 km/h nie jeżdżą. Ta Japonia, niby taka hop do przodu i hajtech, a kuźwa na to, by ścigać kogoś radiem, nie wpadła.

A potem znów są w jakimś klubie, laski bałnsują, Fajfsent je maca a Ołówek, w prezencie od podwalającego się do niego Jakimowicza, dostaje czerwonego Lancera Evo VIIISzybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

który na potrzeby filmu został przerobiony na tylnonapędowy. I to jest straszne – Mitsubishi przez miliony rajdowych kilometrów zbierało doświadczenia, by stworzyć najlepszy na świecie napęd na cztery koła, a ci debile z holiłudu przerabiają legendarne auto na prostackie RWD, niczym jakieś dresiarskie E36. Ponoć fani JDM, którzy z oczywistych względów uderzyli na ten film stadnie (zwabiły ich słowa drift oraz Tokio), popełniali w salach kinowych zbiorowe samobójstwa przez zakrztuszenie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Taka ciekawostka – gdy Ołówek uczy się w porcie driftować swoim odchudzonym o przedni napęd Evo – i jak widać na poniżej fotce idzie mu nawet nie najgorzej

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

to rybaka udaje Keiichi Tsuchiya – prawdziwy Drift King, a nie jakiś tam Bilguun.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

To ten bez fajki przylepionej do wary. Oczywiście wiem to nie dlatego, że jestem taki obeznany – bo kuźwa ja, jak każdy europejczyk, nie rozróżniam żółtków – dla mnie oni wszyscy są tacy sami – po prostu znalazłem to info w interwebsach.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wtem Ołówek przyłapuje ojca trepa w garażu i się okazuje, że ten ma skorupę starego Mustanga.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Oczywiście nawet nam do głowy nie przychodzi, że ten wóz może jeszcze coś w filmie odegrać. Przecież reguła A. Czechowa: “Jeśli w pierwszym akcie sztuki na ścianie wisi broń, to w ostatnim akcie koniecznie musi wystrzelić” została sformułowana dla beki i nikt przy zdrowych zmysłach nie bierze jej na poważnie.

A potem Fajfsent ma solówę z żółtkiem, Ołówek ich rozdziela, gada z Konczitą, a potem razem z Jakimowiczem popijają sobie wodę na tarasie z widokiem na panoramę Tokio. Jeśli to nie jest miłość, to ja już nie wiem, co nią jest.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Szast-prast i nagle Jakimowicz w swojej Mazdzie (na fotelu pasażera oczywiście siedzi Ołówek) napierdziela bączki wokół dwóch lasek w GT-erze.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

A potem Ołówek uczy się latać bokami gdzieś w górach:

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

oraz w porcie

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

I w tym momencie, w salach kinowych, w dniu premiery, ta resztka fanów JDM zakochana w Evo, która nie popełniła samobójstwa kilka minut wcześniej, robiła to teraz.

W sumie muszę przyznać, że ta scena nauki jest po prostu dobra. I prawdziwa. Wiem, że prawdziwa, bo sam przez coś podobnego kiedyś przeszedłem (acz o wiele krótszego – ale ja jestem zajebiście pojętny i driftowałem już po kilku minutach) – sami zobaczcie.

A potem, gdy Ołówek załapał już podstawy, wypuścił się na małe battle z Jakimowiczem w góry:

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

a zaraz potem objechał na parkingu podziemnym przydupasa Bilguuna – tego żółtka, który wcześniej miał solówę z Fajfsentem.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

No i Bilguun (jako szef przegranego), oddając kluczyki Jakimowiczowi (szefowi zwycięzcy), nie wyglądał na zadowolonego.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

No kuźwa zero zdziwka – gdybym ja miał oddać komuś najmojszą, tylko dlatego, że jakieś ślimaki na jakimś parkingu przejechałem wolniej, też bym się wkurwił. Poza tym to jest niezgodne z prawem – auta nie można tak sobie przekazać. A gdzie umowa darowizny? A gdzie podatek? A kuźwa dokumenty to co, krowa zjadła? Co za debil ten scenariusz pisał!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A potem Ołówek rwie Konczitę a ta, żeby on sobie nie myślał, że jest jakąś łatwą galerianką, pokazuje mu, że ma hobby – i zabiera go na nocne jazdy gęsiego.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Kuźwa, Szwagry, co ta scena jest dobra, to ja nie mam pytań!

A potem Bilguun, na wieść o randce, leje po ryju Ołówka. Niezadowolona z tego faktu Konczita idzie do niego na pogawędkę, podczas której on ją straszy. A ona penia i od niego odchodzi – i idzie prosto do gawry Jakimowicza, gdzie Ołówek wraz ze znajomymi, przy wtórze trykania kluczy grzechotkowych, z groźną miną robią coś silnikowi od spodu:

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Wygląda, jakby przykręcali tam lampę. W sumie nic dziwnego – w poprzednich częściach wszystkie auta miały pod spodem neony, czemu by tutaj nie miały mieć zwykłych lampek na żarówki Osram 60W? Wszak Japonia, taka dziwna…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A potem Bilguuna nawiedza wujek wyglądający jak japońska wersja Ala Capone (niech więc zwie się Capone-san). I prawdopodobnie nim jest, bo Bilguun ewidentnie wali ze strachu w gacie. Wujek mu mówi, że Jakimowicz robi wałki na boku i najwyższy czas, by odłożył pałeczki i upadł mordą w ryż. Bilguun płacze, ale wujkowi się nie odmawia. Zbiera więc swoich nindżów i jedzie do gawry Jarka. Tam bezceremonialnie leje go w ryj i chce zastrzelić, ale Ołówek odpierdala jakieś hołubce i Jakimowiczowi udaje się wskoczyć do swojego VailSide’a i nawiać.

W pogoń za nim rusza oczywiście Bilguun w swoim przepięknym szarym 350Z i ten żółtek, co się lał z Fajfsentem – również w Nissanie 350Z (lub w Fairlady Z – jak zwał, tak zwał), ale już nie tak ładnym, bo żółto-złotym.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

A Jakimowiczowi w ucieczce pomaga wiadomo kto. I tak zaiwaniają w tokijskim korku – i kurde jest to zrobione dobrze. A dźwięki – szczególnie czkawka przy odcince – to są ciary na plerach.

Na szczęście scenarzyści podzielili mój pogląd co do żółtego Nissana, bo:

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

No taka sytuacja. Smuteczek.

A potem jest bardzo dobra scena – o tym, jak Ołówek wpada tłustym boczurem w pieszych. Widać trochę CGI, ale swój ładunek to ma.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

A zaraz za nim, w ostrym wychyleniu typu “Uwaga tył zachodzi”, pełną bombą pocinają Jakimowicz i Bilguun.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Normalnie jak rajdowa grupa B, gdy po wybiciu się z hopki kierowca celował w największy tłum kibiców (oni się oczywiście rozbiegali), bo tam właśnie była droga.

Ale wracając do filmu… Ołówek nie ogarnia tyłu, robi przygodnie zaparkowanym autom “Kiss the wall” i od Kory oraz Eli Zapędowskiej dostaje czerwone “Nie”.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Tymczasem Bilguun zapina rękawa, robi obrót i pakując na wsteku tak samo szybko jak wcześniej na trójce, pruje z klamki wprost w Jakimowicza.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Ten się kulom nie kłania, odwala jakąś manianę z biegami i strzałem ze sprzęgła, odkleja od siebie bilguunoweg 350Z i… dostaje z boku solidny cios od przypadkowej S-klasy W140.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Mazda ląduje na dachu, Jakimowicz do góry nogami nie za bardzo jorga gdzie jest, z silnika wyciekają różne płyny i paliwo, Ołówek biegnie mu pomóc, gdy… PIERDUT!

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Dwa nawiasy kwadratowe i gwiazdka.
Honorowa śmierć dla driftera.
Coś jak seppuku dla samuraia.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Potem jest krótka spinka – Bilguun chce kropnąć Ołówka, ale jego ojciec trep na to nie pozwala. Coś tam gadają, Ołówek zbiera ekipę (z Fajfsentem na czele), kołują części do wozu i jakiś hajs. A potem Ołówek z tym hajsem idzie do Capone-sana i mówi, że chce się z Bilguunem ścigać o to, kto z nich będzie mógł zostać w mieście, a kto będzie musiał wyjechać do jukeja na zmywak. Capone-sam mówi, że spoko. I na wieść o tym ojciec trep daje Ołówkowi kluczyki do skorupy Mustanga.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

No kuźwa zajebista akcja.
– Masz synu, jest twój – mówi ojciec i rzuca kluczyki.
– Ojciec, ocipiałeś?! Tu nie ma szyb, silnika, zamków i stacyjki – w co ja mam te kluczyki wetknąć?!
Nie no, oczywiście tak nie mówi, bo liczy się gest, a nie stan faktyczny.

A potem wtrynia tam silnik od Nissana, a tuż obok kładzie ślimaka od sprężarki. Nigdy nie montowałem turbo w żadnym silniku, ale tak to sobie właśnie wyobrażam – znajdujesz gdzieś w komorze wolne miejsce i wkładasz tam turbinkę. I już, gotowe.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

I tym sposobem zbudowali prawdopodobnie najlepszego Mustanga w ogóle.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Który po konkretnym detailingu… muszę przyznać… że urywał dupę (acz jednak nie tak jak JDM-y):

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Dobra, dość bycia małostkowym – czas na końcowy wyścig. W szarym Nissanie wiadomo – Bilguun. W Mustangu z grubym małyszem – Ołówek. Po środku kuźwa nie mam pojęcia – chyba emerytowany Slender Man.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Ten końcowy wyścig jest niestety jedną wielką porażką. O ile w całym filmie praktycznie 95% jazd było aboslutnie for-real, tak tutaj prawie całość wygląda jak tanie CGI – spod aut sypią się iskry, non stop tylne koła są na krawędzi przepaści

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

i co chwilę zmieniają się na prowadzeniu.

Tak sobie myślę, że popełniony tu został podstawowy błąd. Otóż drift nie jest czymś, co się ocenia w kategoriach “kto pierwszy ten lepszy”. To tak, jakby sędziować jazdę figurową na łyżwach i pierwsze miejsce przyznać tej parze, która tańczyła najkrócej. Przecież skoro walka szła o ważną rzecz, to Ołówek zamiast budować driftowego Mustanga, mógł kuźwa kupić najtańszą Toyotę Chaser i przerobić ją na DTM/WTCC/BTCC – szeroka, niska, twarda – i muskając apexy w idealnej racing-line byłby na mecie w momencie, w którym Bilguun strzelałby ze sprzęgła na czwartym zakręcie.

Ale wracając do akcji – nagle Bilguun tak bardzo strzelił ze sprzęgła, że przestrzelił agrafkę i…

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Więc Capone-san powiedział Ołówkowi, że jest w porzo gość, z offu zaczęła napierdzielać muzyczka, nocną scenerię zastąpiły laski w bikini i nawoskowane fury, a Fajfsent spytał się Ołówka, czy jako nowy Drift King zgodzi się pościgać po parkingu z jakimś schabem, co to ponoć kiedyś tam znał Jakimowicza, i w ogóle to skomplikowane. Ołówek się zgodził i podjechał swoim nowym Nissanem Silvia pod Plymoutha Road Runnera z 1970 roku (pseudonim “Młotek”)

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

w którym siedział nie kto inny, jak Riddick.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

– Do you even lift, bro?

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Powiem tak – film jest głupawy, ale efekty dźwiękowe są świetne. Oraz fajne jest to ich strzelanie ze sprzęgła i zapinanie rękawa.

Szybcy i wściekli | The Fast and the Furious: Tokyo Drift

Tak się nakręciłem, że zaraz po obejrzeniu chciałem jechać najmojszą na jakieś rondo, ale sobie przypomniałem, że pod domem mam budyniowatego C5, a BMW stoi gdzieś na tyłach salonu Peugeota / Citroena nieruszane od 12 dni. Ciekawe, czy odpali…?

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Cykl “Milion spoilerów” zawiera:

26 komentarzy

  1. Tekst świetny ale jak autor mugł popełnić taki błąd i pomylić rx7 VeilSide z nissanem silva?

  2. Kiedyś ten film mi się podobał, jednak oglądając go niedawno, próbując – po prostu przełączyłem. Chyba z wiekiem coś się zmienia;) Świetna recenzja ;)

  3. No nie… Jak czytałem dwójkę w tramwaju to lałem ze śmiechu tak, że aż ludzie się dziwne patrzyli. Czytam o Tokyo Drift i ci sami ludzie pytają czy mi ktoś nie umarł…

  4. Bardzo zacna seria. Czyta się 10 minut, więc oszczędzam czas na obejrzenie filmu. Z całej serii widziałem jedynie pierwszą część. Właściwie druga połowę. Właściwie tylko ten kawałek ze startującym chargerem na jutubie. I jak widzę nic nie straciłem.

  5. nie no normalnie chrząkałem w pracy ze śmiechu-, dawaj dalej , dobrze że robią następne odcinki- lepszy blogoopis niż te ekranowe dyrdymały.

  6. Ta podmianka VeilSide’a z Silvią to troll, prawda? Umm… mam nadzieję.

    Still, najlepsze F&F ;)

  7. No tak, ale szarą! A ten pierwszy wyścig to też Silvia, granatowo-pomarańczowa, potem ten śmieszny Czarrnuszek z Hulka nazwał ją ‘Mona Lisą Driftu’.

    Damn, znam ten film na pamięć Oo

  8. Jak dla mnie to też najlepsza część jak na razie, w zasadzie tylko ze względu na w miarę realne zachowania samochodów i właśnie ponoć większość ujęć prawdziwych a nie komputerowych. Chociaż nie mogę zdzierżyć sceny Jakimowicz vs W140. Fura co zapitala 100na godzine jak dostaje w bok to leci dalej mniej więcej prosto tyle że wytrącona z równowagi, poślizg , dachowanie, mielenie przechodniów. A tutaj dostaje w bok i cala siła pędu na przód zamienia się w moment obracający mazda wokół własnej osi i zostaje przekierowana prostopadle do kierunku jazdy:-) geniane jak ten polski zderzak absorbcyjny co go nikt nie kupił:-) 1
    Fabuła oczywiście płytka jak kałuża i naiwna jak 3latek ale jakoś jeszcze przejdzie. No i nie ma na okrągło Dizla co gada głosem tak niskim ze nie wiem jak się nie udusił o tym że rodzina jest najważniejsza po czym z potężnym krzyżem na szyi modląc się przed posiłkiem ustala plan łamania kolejnych przykazań ze wskazaniem na „nie kradnij” :-) taki fałszywy trochę :-P

  9. Mnie zawsze zastanawiało jak to jest, że wozy typu Mustang, konstrukcyjnie niewiele wyprzedzające dyliżans, w filmach z serii F&F jeżdżą jak bolid F1 z KERSem. No ale to Ameryka jest, filmy oderwane od rzeczywistości to norma.
    Chociaż faktycznie Tokio Drift był jedynym z serii, który chociaż ocierał się o realną jazdę.
    A poza tym – dobrze, że nakręcono tą serię. Bez niej pewnie nie byłoby całego cyklu Need for Speedów ani Juiced’a :)

  10. Uwaga, spoiler nr milionpierwszy! Jakimowicz tak naprawdę nie umiera :D
    Czekam na dalsze części. Tym bardziej, że pozostałych części nie oglądałem (no, kawałek nie wiem której)

  11. A ja tak trochę nie na temat, ale mnie naszło. Kiedy druga seria koszulek? :D

  12. Również uważam ten film za głupawy, ale te opisy… miażdżą…;D super;D

  13. No ja Cię proszę. Jak można nazwać to coś “najlepszym Mustangiem” . Odebranie mu największej zalety czyli bulgoczącego V8 i zastąpienie japońską szlifierką kątową to coś co zapewne powodowało samobójstwa wśród wyznawców “there is no replacement for displacement”. Ja aż takim fanem nie jestem, więc dostałem tylko czkawki :P . Doceniam japońce, ale pewnych rzeczy nie powinno się łączyć.
    Z następną częścią wchodzę w nieznane tereny (tzn. oglądałem 4-tą, ale nic nie zapamiętałem poza Lanoimprezą), więc czekam z jeszcze większą niecierpliwością.

  14. A Touran jest z TDI na klapie. Po Japonii by nie pojeździe. Taka drobna wtopa…

  15. Wszystko fajnie, ale jako można w jednym zdaniu użyć “350” i “mega fajny”? Albo jeszcze gorzej: “przepiękny”. Przecież te zwroty powinny być wyryte w kamieniu i ulokowane na wieki wieków w Sevres jako wzorzec oksymoronu!

  16. Zaczarowany Ołówek… no nie mogę…;D idealnie pasuje do tego aktora, lepiej bym tego nie ujęła;D

  17. kolejna część jest tak dramatyczna że chyba nawet na podglądzie Blogo ogląda to na raty:-)

  18. Zaczarowany Ołówek i Jakimowicz są nie do pobicia.
    Tokio Drift to jedyna część którą oglądałem, było to kilka lat temu. Mimo że często jest absurdalna, to jednak nie ma co marudzić bo kilka fajnych samochodów się tam porusza. A takie połączenie Mustanga ze szlifierką, no cóż replikę Lancii Stratos z silnikiem od szlifierki też widziałem, więc chyba można.

Comments are closed.