#478 Poduszkowy Zwycięzca USB 2014, czyli Citroen C5, który mnie zasmucił (1/2)

Citroen C5 Tourer test

Pisany test lada chwila – dziś tylko jutuberowanie, ale za to całkiem fajne. To chyba pierwszy taki przypadek, że bez irytacji i znużenia słucham tego, co sam mówię.


Bezpośredni link to YouTube

Serio, nie kituję Was wcale – wersję pisaną naprawdę zamierzam opublikować lada chwila. W końcu mnie znacie, wiecie jak jest – jak mówię, że coś będzie zaraz, to będzie. Czy kiedykolwiek jakiegoś tekstu na czas nie dowiozłem?! No właśnie!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

część 2, obszerny test pisany >>>

32 komentarze

  1. Takie właśnie są francuzy „nice from far far from nice”, z daleka „wow” tanie, a nie widać, później przy bliższym poznaniu okazuje się, że cała para poszła w gwizdek i efekciarstwo, a sam samochód razi niedopracowaniem i idiotycznymi pomysłami przez co jest po prostu uciążliwy w eksploatacji na dłuższą metę, po gwarancji dochodzi do tego lawinowy wysyp awarjii, których nikt poza ASO z kosmicznymi cenami nie potrafi ogarnąć, trzeba sprzedać, potem znajduje się następny, który nie wierzy w stereotypy i skuszony niską ceną i wyposażeniem kupuje go, przymyka oko na wariujące kontrolki, rdzę czy to, że większość wyposażenie nie działa, ale w końcu samochód parę razy odmawia jazdy, idzie na sprzedaż, później ten 5-7 letni samochód za 10% ceny początkowej kupuje kolejny „oświecony”, przez jakiś czas łudzi się, że to zaniedbania poprzedniego właściciela, że jak wyprowadzi go na prostą to będzie latał nie jeździł, wkłada w niego 100% ceny zakupu i stara się nadal trzymać tego, że to była słuszna decyzja, w końcu jak wartość jeszcze bardziej spadnie, a utrzymanie francuza w stanie jezdnym co miesiąc pochłania 50% jego nikłej wartości (czyli jakieś 10-12 lat), sprzedaje go w cenie złomu + 100 zł albo złomuje bo jest przyzwoity i nie chce nikogo wnieść na minę.

  2. To się zgadza z moją teorią. Twarda zawiecha ale dobrze wyciszona będzie odbierana jako bardziej komfortowa niż miękka, ale hałaśliwa. Może dlatego nigdy hydrowozy mnie jakoś nie przekonały, a miałem dwa.

    To walenie w wyższej pozycji to z powodu większego ciśnienia w układzie.

  3. No nie przesadzaj. Ten o Almerze był lepszy ;) A ten trochę usypiający. Auto fajne. Mi tam szkoda,że Citroen rezygnuje z tego zawieszenia. Jak i wielu innych rzeczy w motoryzacji, które sprytnie wycofano. Bo co tam indywidualizm. klient głupi i się nie kapnie. Jak autami zaczną ludzie robić foty żarcia to dojdziemy do motoryzacyjnej ściany.

  4. Jak dla mnie C5 ma dwie wady: zmiana biegów – fatalna, dziwnie te biegi wchodzą, jakoś nienaturalnie, albo inaczej: wchodzą tak jak powinny wchodzić w samochodzie z początku lat 90. Drugi minus Cytryny – przy delikatnym korygowaniu toru jazdy tj. przy chęci jego dokonania, przy niewielkich ruchach kierownicą, nie ma reakcji samochodu.

  5. Miałem okazję przejechać się kilkoma hydrowozami. Najstarszy, GS (jeśli nie liczymy DS-a, którym jechałem jako pasażer), miał 40 lat, najmłodszy zaś był tym samym C5 co tutaj. I to on był najmniej ciekawy. Rozczarowujące było w nim to, że ewidentnie miał przypominać konkurencję. A nie o to chodzi w Citroënie z hydrozawiasem. Wspólną cechą wszystkich było oczywiście wspaniałe zawieszenie – w nowym C5 niepotrzebnie „ujędrnione”. Hydrocytryna ma pływać, bujać się – to jej urok, który uwielbiam.

    A co do pakowności – nie, nie jest pakowny. Powiem tak: tydzień temu kupiłem Volvo 940 kombi. Tam te wszystkie basy wchodzą W POPRZEK. Bez składania oparcia. I to jest pakowność. To jest kombi. Nowe C5 niestety rozczarowuje.

    Ale DS21 nadal pozostaje moim największym motoryzacyjnym marzeniem.

  6. Spalinowy – polecam kontakt z rzeczywistością. Przede wszystkim kupując obecnie nowy samochód marki dosłownie jakiejkolwiek – i tak nie wiesz czy będzie jeszcze w stanie jeździć za 6-7 lat.

    Sam posiadam francuza, 3 lata – 80kkm i jeszcze jeździ, nawet wszystko działa. Ale mniejsza z tym, bo mój drugi samochód to starsza polówka, która też nie klęka, a myślę że spokojnie ma ponad 400kkm (na bank mocno kręcona – 1.9 sdi). Właściwie to silnik jest w niej w najlepszym stanie. Wcześniej pomykałem Octavią z 2010. Co mogę powiedzieć o francuzach – sporo tego wśród znajomych. Kolega w C4 pierwszej generacji po 190kkm wymieniał świece żarowe. Tak to co jakiś czas łączniki – tyle. Laguny II dwie znam, obie non stop jeżdżą (2,0 benzyna, 1,9 diesel). C5 poprzednią po FL z 2,0 benzyną i hydro. Jeździ to i jakoś się nie psuje. Jeszcze jest meganka zeszłoroczna – czyli nic o tym powiedzieć jeszcze nie można.

    Peugeot 206 1.1 – silnik padaka, tu by się potwierdziło to co piszesz, cały czas były z tym jazdy.

    Czego to moje pisanie dowodzi – absolutnie niczego. Tyle. Wystarczy poczytać o tym co się dzieje z TFSI, jakie problemy mają THP bo stwierdzić, że pies to srał, wszystko robione jest tak samo i chyba tylko od szczęścia zależy na jaki egzemplarz trafisz.

    Ojca felicia też się nie psuła przez 12 lat, a gdy ją przejąłem to padało w niej dosłownie wszystko, zresztą nawet nie myślałem o sprzedaniu jej – poszła na złom.

    Takie skrajne przygody jakie opisałeś miał tylko jeden znajomy z golfem 4 1.6 – tylko sam się prosił, bo chyba miał oczy w du*ie gdy go kupował. Samochód zajeżdżony skrajnie, no ale sobie kupił, wymienił prawie wszystko, łącznie ze skrzynią biegów. Dwa lata temu zmienił na octavię 1.9 tdi – jeździ, nie robi nic. I co? I nic.

    Kompletnie nic z tego nie wynika.

    Ale tą rdzę akurat we francuzach to nie wiem skąd wymyśliłeś. Jeśli już to z maski aluminiowej lakier schodzi, tak jak mam u siebie – choć dziś odbieram, bo w ramach gwarancji uznano.

  7. mam w firmie 3 c5 z hydro i jeszcze 8 innych francuzów, moim zdaniem związek awaryjności pojazdu z krajem jego pochodzenia (mówimy o unii europejskiej) jest podobny jak związek awaryjności z kolorem nadwozia mniej więcej. W c-piatkach prz mocnym przyspieszaniu w wysokiej pozycji czuć przeguby wewnętrzne które nie pracują wtedy w optymalnym ułozeniu.

  8. W 1 generacji C5 pozycja najniższa była po to, aby łatwiej można było załadować coś ciężkiego do bagażnika. Był nawet specjalny przycisk w bagażniku do obniżania zawieszenia.

  9. Wedle zasady „nie znam się, to się wypowiem” idę za ciosem…

    Dzisiejsze C5 jest dla mnie totalnie… nijakie. Nijaka deska rozdzielcza, nijaka jakość wykonania, nijakie prowadzenie – mam wręcz wrażenie, że wersja na zwykłym, stalowym zawiasie, ale na mniejszych kołach jeździła lepiej niż hydro w wersji Exclusive na 18-tkach, którym kiedyś jeździłem – tuż po premierze.

    Pamiętam za to poliftowe XM Break, którym swego czasu jeździli trenerzy i serwisanci grupy kolarskiej, którą obsługiwałem martketingowo podczas Tour de Pologne – to był statek kosmiczny! Wnętrze dziwne (klawiszologia stosowana na maksa), ale zupełnie inne od standardu ówczesnych VW. Zawieszenie – pełna poducha – tym się naprawdę płynęło, a nie jechało.

    Wtedy Citroen był sobą – był inny, niebanalny i to była dla mnie jego podstawowa wartość na rynku.

    Dzisiejsze są nijakie – i to jest ich największym grzechem…

  10. PoGood, IMO wnętrze C5 właśnie się ciut wyróżnia wyglądem, a jakość wykonania jest naprawdę niezła.
    Spalinowy: powtórzę kolegę wyżej- polecam kontakt z rzeczywistością. No sorry, ale się chyba na swoje Skody za bardzo napaczałeś. Właśnie jesteśmy na etapie sprzedaży C5 Tourer 1.8 sprężynowca 2008, po którego przyjeżdża jutro koleś najarany niesamowicie. Będzie go upalał teraz na taxi. A cena jaką daje to niecała 1/3 ceny jaka była w salonie. Co do awaryjności, a w zasadzie bezwaryjności: przez 6.5 roku i 206 kkm nie działo się praktycznie nic, jedyną grubszą sprawą była wymiana chłodnicy która przerdzewiała.
    Aha, w przyszłym tygodniu odbieramy C5 2015 w hydraktiwie i 2- litrowym dieslu- jak dla mnie o czymś to świadczy, że będzie drugi raz to samo.

  11. Prawdziwie nijakie to było pierwsze C5. Z każdym kolejnym było już lepiej. I może to prawda, że to już powoli odchodzące jest trochę zbyt niemieckie itd, ale jednej rzeczy nie dam sobie wmówić – z Citroenami serio mało co się dzieje. Przejeździłem różnymi bardzo wiele km i złego słowa nie powiem choćbym nie wiem jak chciał – jedyna usterka to piszcząca uszczelka przy drzwiach w pierwszym C5. Reszta totalne noproblemo.

  12. Hej!

    Ja mam 2 cytryny. 1 C5 I 2.2HDI po FL z automatem. Mam go od kiedy miało 2 lata i 45kkm. teraz ma 10 lat i 148kkm na liczniku i w sumie, przez wszystkie lata poza normalnymi przeglądami włożyłem w naprawy 2500zł! 250zł na rok!! Moi znajomi dużo więcej dokładają do Swoich niemieckich bolidów.

    A Citek jeździ i nie chce się psuć. jedyna awaria poważniejsza to wentylator chłodnicy. w zawieszeniu wymieniałem płyn i 2 razy łączniki stabilizatora. to na tyle :)

    Żona od 2 lat jeździ C4 Grand Picasso 2.0 HDI ASB z 2008 roku kupiony od znajomych i też NIC ABSOLUTNIE się nie psuje.

    W rodzinie mieliśmy citroeny BX, Xantia, 2x C5 i C4 GP. powiem tak: to co mówi się o Citroenie to bajki wyssane z palca przez osoby, które nigdy Cytryny nie miały, albo kupiły picowany szrot. ale takie auto jest skarbonką niezależnie od marki…..

  13. @spalinowy
    Z tymi francuzami to nie całkiem tak. P207 HDI rocznik 2007 nastukałem ponad 110 tysi jeżdząc do pracy i najdroższą naprawą jaką dotąd miałem była wymiana pasa bezpieczeństwa kierowcy bo się lekko przecierać zaczął i nie chcięli mi podbić przeglądu. Jak już klęknie to nie widzę godnego kandydata na jego miejsce.

  14. Ja w moim c5 1 FL biturbo wymieniłem całe zawieszenie na nowe i dalej coś czasem stuka. Płynąć nie płynie. Szkoda,że mnie nikt nie uprzedził. 10 000 złotych jak psu w gębę.
    Awaryjność jest żenująca. Oczywiście dla ludzi ,którzy do Citroëna nie pasują. Np mnie. Bo to mi stuka, inni nie słyszą niczego. Ja porównuję ten samochód do wygodniejszej i cichszej, a zarazem lepiej się prowadzącej Alfy 166. A inni do kompaktów.
    Najlepsze było stukanie powyżej 210 kmh. Ludzie z klubu cytryny 140 nie przekraczają. Albo wyważanie sportowych opon po każdym szybkim zakręcie.

  15. A test basów wymyśliłem JA. Jest to podstawowy test samochodu. No bo do czego innego służy samochód, jak nie do wożenia sprzętu?

    Ten C5 w kategorii „duże kombi” niestety go oblał. Bo do dużego kombi powinny wchodzić bez składania kanapy. Do mojego 940 wchodzą, i to bez pieszczot. A ze składaniem to można wrzucić do małego hatchbacka. Efekt jest ten sam.

  16. C5, duże kombi? mój kolega zrobił mi nim przeprowadzkę – heh tylko wiadomo bez mebli i takich tam, bo mieszkam jeszcze po studencku i nie mam dużo klamotów

  17. „A test basów wymyśliłem JA. Jest to podstawowy test samochodu. No bo do czego innego służy samochód, jak nie do wożenia sprzętu?”
    jak widać nie byłeś pierwszy
    „Już we Wrocławiu wziąłem futerał, wiolonczelę, pojechaliśmy do salonu. Kazaliśmy bagażnik otworzyć, położyli nam siedzenia, wepchnęliśmy wiolonczelę, futerał z basem – wchodzi. Patrzyli się na nas jak na idiotów (śmiech). No, ale klapa się zatrzasnęła, czyli auto się nadawało, więc powiedziałem: „Poproszę”. No i kupiłem samochód, nie mając prawa jazdy. ”
    http://m.kultura.gazeta.pl/kultura/1,133472,18327231,lech-janerka-nie-mam-kontaktu-z-rzeczywistoscia-skapcanialem.html

  18. Szczerze to nigdy nie miałem Citroena więc nie wiem czy jest dobry czy nie. Ale zastanawiam się nad kupnem i… Mógłbym prosić o jakąś dobrą radę? Jaki model warto kupić, czy warto kupić? Byłbym wdzięczny.
    Pozdrawiam;-)

  19. @JanK – racja. Mistrzowi Lechowi trzeba przyznać palmę pierwszeństwa. Zresztą historię z jego zakupem Mini znałem, po prostu nie połączyłem kropeczek, które pokazują, że zrobił kilka lat temu to samo, co teraz ja robię. Ale przegrać z Nim to nie wstyd.

    Swoją drogą – podszedłem do niego po jednym koncercie w Hard Rock Cafe (kilka lat temu) i spytałem, jak mu się jeździ Miniakiem.
    – Daj spojkój – odparł – już tylko 2 punkty mi zostały…

  20. W końcu mnie znacie, wiecie jak jest – jak mówię, że coś będzie zaraz, to będzie. Czy kiedykolwiek jakiegoś tekstu na czas nie dowiozłem?! No właśnie!

    Właśnie, właśnie:-) Napisz za nim to C5 zardzewieje;-)

  21. @Miłosz – Hydrowozy w kwestii zawieszenia sa tańsze w utrzymaniu/naprawach niż sprężynowce i nie ma znaczenia po jakich drogach jeżdza – od 10 lat upalam różnymi Xantiami a ostatnie 3 również Xm-a.

  22. @Patryk – ile pieniędzy chcesz przeznaczyć na zakup i do czego potrzebujesz auta ? Rozumiem,że chcesz Hydrowóz? Jako wół roboczy i do jazdy na codzień Xantia jest idealna, jeżeli nie musi być wół roboczy to Xm czy C5 – po 2003 roku maja mniej problemów z elektryka.

  23. @aronmen

    I jak jest z osławioną awaryjnością XMa? Słyszałem, że owszem, jeździ się bardzo dobrze ale rzadko a kontrolki potrafią robić za oświetlenie na dyskotece? Jak to jest na prawdę?

  24. Kolega „Spalinowy” na Złomniku posługuje się chyba nickiem „Kaczy”. Styl trudny do podrobienia.

  25. taka jest prawda że najmocniejsi w temacie „francuza” są własciciele gnijących opli i innych durnych niemieckich marek gdzie wystepują te same koszta i to samo się zużywa co w francuzkich markach. 80 procent sprowadzonych samochodów zza granicy to passat co mówi samo za siebie, nie znasz sie na motoryzacji kup passata czy zgnilucha opla, naprawią ci to w każdym warsztacie przy pomocy młotka i kowadła. Taki jest poziom polskich wszechobecnych serwisów. A pożniej taki koles kupuje francuza nie umie go exploatowac i pieprzy głupoty na forach jaki on to nie był zły, drogi i taki owaki. Jak sie nie umie to sie nie zabiera za to ( i kupuje volkswagena: auto dla ludu, badz inaczej to nazywając: dla wieśniaków i tempaków)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *