#478 Poduszkowy Zwycięzca USB 2014, czyli Citroen C5, który mnie zasmucił (2/2)

Citroen C5 Hydractive III Tourer

To jest strasznie dziwny pojazd. Ponad wszelką wątpliwość wiem, że złożony jest z naprawdę dobrych elementów. Ale jak to czasami w świecie pozanaukowym bywa – dwa plus dwa nie zawsze daje cztery. Czasem pięć, a czasem, tak jak w tym przypadku, trzy koma dziewięćdziesiąt dziewięć. Dziwne to, ale prawdziwe – wszak matematyka to nie żadna nauka, tylko zbiór hipotez, szczepionki powodują Downa, smugi kondensacyjne to ślad po rozpylonej truciźnie a właściciele nowych Mercedesów znają najnowszą płytę Szczepana Twardocha.

Jazda na zawieszeniu Hydractive

Ten samochód, przez to zawieszenie, jest jak Nutella. Dopóki jesz ją z umiarem i nie codziennie – jest najpyszniejszą rzeczą pod słońcem. Ale gdy zeżresz na raz cały słoik, to bebechy odmawiają współpracy i jest ciężko, nawet wątroba rwie.

Trochę to powyższe porównanie jest trudne, ale zostańcie ze mną, już je objaśniam. Otóż jazda C5 na hydro wygląda tak: ruszasz leniwie z parkingu i na jedynce staczasz się z krawężnika, a chwilę później na terkoczącej dwójce przepływasz próg zwalniający. Dosłownie nad nim przepływasz.

Auto pięknie się poziomuje, porusza… jakbyś siedział na brzuchu wielkiego śpiącego grubasa, który właśnie się przez sen zasapał i przeponą odetchnął. Całe auto pulsuje – zjazd z krawężnika jest… wiem, że zabrzmi to infantylnie… jest magiczny. Niby przód opada, ale tył od razu na to reaguje, delikatnie przykucając. Potem przód się unosi, tył zjeżdża, przysiada, przód robi to samo… Ale to nie koniec – jak już jesteś na prostym, to wóz się stabilizuje bardzo dystyngowanymi ruchami wzdłużnymi, takich przysiadaniem i powstawaniem, jakby naprawdę oddychał, tak lekko sapał. Uwielllbiam.

Hamowanie do zera to też inna para kaloszy niż hamowanie do zera w zwykłym aucie. Bo C5 przysiada cały – w zasadzie tak samo przodem, jak i tyłem – i jak już koła staną, to się unosi, jakby powietrza nabierał, jakby wzdychał – i nawet na wzdłużne bujnięcie sobie pozwala. W zwykłym aucie masz lekkie zanurkowanie przodem i powrót do poziomu. Trwa to sekundę. C5 na hydro zwykłe hamowanie przeżywa o wiele, wiele dłużej. Trochę jak twój brzuch, gdy w niego klepniesz. Trochę jak to mięso, co ci luźno wisi pod bicepsem. Junoł łocza min.

Mówię o tym trochę więcej w 17-minutowym zwiastunie TUTAJ.

Nutellą, jak już wspomniałem, można się przeżreć dość łatwo. Podobnie jest z tym całym komfortem hydropneumatyki. Z tą różnicą, że jego nie tyle masz dosyć, ile on, ten komfort, powyżej pewnej prędkości po prostu nie występuje. Coś jak frajda z jedzenia Nutelli, gdy zjesz jej za dużo – też wtedy nie występuje.

Im jedziesz szybciej, tym zawieszenie ma coraz mniej tych swoich idyllicznych właściwości i staje się… takie zwykłe. Gdzieś tak w okolicach 40km/h czar pryska i z Hydractive nie pozostaje nic poza świadomością, że gdzieś tam jest… i to jest mega irytujące.

Bo jeszcze przed chwilą, na relaksującej dwójce, przejechałeś przez najbardziej nierówne tory tramwajowe na świecie i ci się to podobało, było tak płynnie, kląskająco i śródziemnomorsko. A teraz, jadąc deko szybciej na lekko rozkręconej trójce, przetoczyłeś się przez delikatnie źle spasowaną studzienkę no i… przepraszam za słownictwo… no i coś jebło w zawiasie, jakbyś starym rumplem z metalowymi nadkolami po żwirze bombił.

Dramatycznie szybko zmienia się charakter tego auta. Przypomina mi to trochę ideologię VTEC – że do iluśtam obrotów jest spokój, a potem dostajesz kopniaka w plecy i wydech pluje marchewkami. Oczywiście przesadzam, ale wiecie o-co-cho. W tym hydrozawiasie jest podobnie – do 40km/h jest idyllicznie i cudownie, a powyżej każda dziura zaczyna tłuc, hałas od opon zagłusza radio i czasami czujesz tak wielki niepokój, że aż zerkasz we wsteczne lusterko, czy czasem szosy nie moczysz płynem LDS.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Tak sobie myślę, że skoro tak musi być – że nie da się mieć idylli od zera do 200 na godzinę – to mogliby chociaż jakoś ten próg z 40 na 70 km/h przenieść – wtedy teoretycznie byłoby to wymarzone auto to jazd miejskich – snułbyś się (prawie) przepisowo nie dlatego, że taki z ciebie legalista, ale dlatego, że jak każdy lekko zapasiony homo sapiens, nie lubisz wychodzić ze swojej strefy komfortu. Innymi słowy – robiłbyś wszystko, nawet byś lekko po mieście zamulał, byleby tylko zawias pracował tak, jak Hydractive III pracować potrafi.

Różne wysokości zawieszenia

Po co to jest, ta możliwość regulacji góra-dół, tego nie wiem. Moim zdaniem to było tak, że jak zamontowali hydro to się okazało, że przecież bardzo łatwo można auto opuszczać i podnosić – wystarczy odpowiednio tym płynem zarządzać, przepompowując go z czterech sfer przy kołach w inne (podobno w sumie tych gumowych balonów jest 6, ale głowy nie dam – wiem na pewno, że w Xantii Activa było aż 9), lub odwrotnie – z tych innych ładować płyn do tych przy kołach.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

No i zrobili tak, żeby kierowca mógł to robić – wsadzili guzik ze strzałkami obok skrzyni biegów.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Ale to nie ma kompletnie żadnego sensu. Po prostu żadnego. Taki ficzer typu z-dupy. Dali, bo było można, ale nie służy to niczemu. Już tłumaczę.

Twierdzenie – fajnie, że można sobie auto podnieść wyżej i wjechać nim w lekki teren – jest idiotyczne. Bo C5 to jest wielka, autostradowa krowa – czymś takim nie wjeżdża się w teren bardziej hardkorowy od białego żwirku. Nie wjeżdża się nawet wtedy, jak prześwit na to pozwala. Bo prześwit to nie wszystko – ważne są jeszcze zwisy – a ten przedni jest konkretny, oj konkretny! Ważny jest też rodzaj napędu – a tu mamy zwykłe FWD. Więc sorry – ale „unosząc zawieszenie zmieniasz C5 we wszędołaza” jest marketingowym billshitem.

Kierowcy SUV-ów nie zjeżdżają z asfaltu, a tu nagle ktoś mający długaśnego francuza z przeogromnym przednim i tylnym zwisem zapragnie eksplorować leśne dukty i dojeżdżać sobie w weekendy do leśniczówki w głębokim borze? I wydaje mu się, że jak podniesie się o 2-3 centymetry to już bagno pokona? Ciężkim, przednionapędowym krążownikiem? Li-toś-ci!

Tyle teorii, teraz przegadajmy każdą pozycję zawiasu.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Ustawienie o jeden wyższe od standardowego, czyli niby to „terenowe” pozwala jechać nie szybciej niż 40 km/h. A to najwyższe, czyli… nie wiem jak je nazwać… off-roadowe? Paryżowo-Dakarowe? – nie szybciej niż 10 km/h.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Czemu? Bo im wyżej od standardu, tym te gumowe sfery są bardziej nabite i tym twardsze jest zawieszenie. I to by było na tyle w kwestii argumentacji, że właśnie po to podnosi się zawias, by móc w lekkim terenie pojeździć. Wszak wiadomo, że każda wysoka terenówka ma betonowy zawias i zerowy jego skok. Li-toś-ci do kwadratu!

A z kolei maksymalne obniżenie zawieszenia (1 poziom poniżej standardu) służy kompletnie niczemu. Nie da się na tym jeździć, bo nawet nie macie pojęcia, jak mało to jest 10km/h – taką prędkość osiągasz, gdy tylko cień twojego buta padnie na pedał gazu.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Podobno jest to opcja serwisowa. Skoro tak, na na cholerę jest ona dostępna w taki łatwy sposób? Nie spotkałem się z autem, które centralnie na środku deski rozdzielczej miałoby wielki guzik pozwalający na zmianę języka w komputerze pokładowym. To jest opcja nieużyteczna na co dzień, więc się ją głęboko ukrywa. Tak samo, jak powinno się głęboko ukryć możliwość obniżenia zawieszenia na sam dół, skoro to w sumie służy temu, by wypompować cały płyn ze sfer przy kołach celem ich wymiany / naprawy.

Acz muszę przyznać, że wóz wygląda na tej glebie całkiem fajnie.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Z tego miejsca chciałem pozdrowić wszystkich rowerzystów, którzy musieli omijać auto trawnikiem. Mieliście niepowtarzalną okazję by poczuć to co ja czuję, gdy jeden z drugim pakuje szosą, mając obok nową ścieżkę rowerową.

Jednak logika i sens to jedno, a bycie szpanerem to drugie. No i ja w sumie cieszyłem się, że dość łatwo się C-piątkę zglebia – bo robiłem tak za każdym razem, gdy parkowałem. Bo tak cholernie miło się wracało do auta, gdy ono tak po germańsku leżało, prawie trąc o bruk zderzakiem.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

A, przypomniało mi się, że są jeszcze dwa argumenty przemawiające za tym, że możliwość własnoręcznej regulacji zawieszenia jest potrzebna. I teraz je obalę.

Pierwszy z nich mówi o tym, że jak się auto ustawi w trybie najwyższym, to ponoć można zmienić koło bez użycia lewarka (który prawdopodobnie zdaniem inżynierów Citroena jest przedmiotem diabelskim i trzeba zrobić wszystko, nawet specjalne zawieszenie, by zminimalizować jego użycie w razie złapania gumy). Nie wiem, nie sprawdzałem czy się da, ale wątpię. A nawet jeśli tak jest, to co mi po tym? Niech pomyślę, kiedy ostatni raz złapałem gumę… hmmm… nie pamiętam, kiedy to było, ale wiem, że w swojej karierze złapałem dwukrotnie – a prawko mam od 1995 roku. Więc sami sobie policzcie, co ile lat mi się taki ficzer przyda.

A drugi argument tyczy się maksymalnego zglebienia zawiasu – że ponoć dzięki temu łatwiej coś włożyć do bagażnika. Powiem tak – naprawdę o te głupie 4 czy 5 centymetrów nie warto sobie głowy zawracać i czekać, aż auto łaskawie usiądzie (na filmiku typu zwiastun jest ujęcie pokazujące ile to trwa). Nie wyobrażam sobie sytuacji, by człowiek zdolny podnieść przedmiot na wysokość pół metra nie dał rady dźwignąć go o dodatkowe 5cm. Albo kuźwa dajesz radę i rwiesz z ziemi, albo wypuszczenie płynu z balonów i tak nic Ci nie pomoże, bo masz chore plecy i lekarz zabronił Ci dźwigać tak w ogóle, a nie „tylko do tej wysokości i broń Boże o żadne 5 cm wyżej”.

Komfort jazdy

Skoro wyjaśniliśmy sobie zalety (do 40 km/h) i wady zawieszenia (powyżej 40), porozmawiajmy o komforcie. Bo komfort to nie tylko charakterystyka resorowania, ale także wszystko inne związane z jazdą. No więc… sam nie wiem. Z jednej strony samochód pięknie płynie po autostradzie, jest dość przewidywalny i taki gładki w obejściu… z drugiej zaś strony zaskakująco jest w nim głośno i jakoś tak… niewygodnie.

O tym, że zbyt natarczywe są dźwięki pracy zawieszenia przy prędkościach przekraczających 4 dyszki już pisałem i na zwiastunie mówiłem. O tym, że non stop ze swoich mocowań wypadała taka listewka – ozdobna zaślepka tego małego słupka przy lusterku od strony pasażera:

Citroen C5 Hydractive III Tourer

…może powiększę, bo akurat widać, jak odstaje:

Citroen C5 Hydractive III Tourer

…pisać nie będę. To w sumie drobiazg i gdyby auto było moje, załatwiłbym temat kulką z poxiliny… ale co żem się w drodze na Poznań Motor Show irytował, to pojęcia nie macie – bo przy prędkościach autostradowych tak cholernie to szumiało, że mi łeb puchł. I tak mnie to puchnięcie przymroczyło, że nie wpadłem na to, by poszukać sprawcy – tylko jechałem dalej myśląc, że tak musi być. Ja jechałem, a to gwizdało i szumiało. Ile krwi mi z uszu poszło i ile jadu z ust – to wie tylko mój sweterek w serek, który dzielnie wszystko wchłonął. Dopiero przypadkowo na stacji to zauważyłem, palcem wepchnąłem i co i raz później dociskałem (bo wypadało) – i było gites.

Wpływ na komfort jazdy mają również fotele. I tu ogromne zaskoczenie – C5 ma chyba jedne z najlepiej wyglądających foteli na rynku. Bez kitu – są śliczne!

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Po prostu cudowne!

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Wizualnie to jest klasa premium w klasie premium, serio!

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Najchętniej bym to auto zostawiał pod blokiem na pełnej glebie i z otwartymi przednimi drzwiami, coby sąsiadom gula z zazdrości rosła.

Tylko że nijak nie mogłem się w tych fotelach usadowić. Nijak. W najmojszej drętwieje mi prawa noga. Jest to bolesne, ale da się przeżyć, można to rozchodzić podczas częstych postojów. Tutaj gdzieś w oparciu, na wysokości chyba moich nerek czy innych wrażliwych narządów, było jakieś wybrzuszenie, którego nijak nie dawało się wyregulować. I czy siedziałem prosto jak na stołku w kuchni, czy na półleżąco jak zwykle mam w zwyczaju – coś w moim wnętrzu było uciskane na tyle skutecznie, że… nie kituję Was wcale… robiło mi się niedobrze. Bardzo dziwne uczucie. Na pewno niekomfortowe. Ale o tym też pisać nie chcę, bo to kwestia osobnicza.

Reasumując – muszę w pełni subiektywnie przyznać, że z tym mitycznym i przez wszystkich wychwalanym komfortem Citroena C5 na Hydractive III niestety nie miałem przyjemności się spotkać. Jak poniżej 40km/h jechał przecudownie i wspaniale, to mi fotel doskwierał. Powyżej 40 km/h już tak dobrze nie wybierał i zdecydowanie za bardzo słychać było opony i pracę zawieszenia na nierównościach. A jak zawias odzyskiwał klasę podczas autostradowych przelotów, to ta cholerna listewka co chwilę się luzowała i szumiało tak, jakbym w samolocie siedział przy oknie z widokiem na silnik.

Silnik

Miałem zaturbione 1,6 litra w benzynie dające 155 koni i powiem Wam Szwagry, że to jest kawał bardzo fajnego motoru. Spoko brzmi i zadziwiająco, wręcz niewiarygodnie ciągnie od dołu. Miałem skrzynię manualną i czasami wrzucałem wyższy bieg już przy 1300-1500 obrotów – i nic złego się nie działo, silnik spokojnie się z nich wygrzebywał z całkiem fajnym wypchnięciem.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Co by nie mówić i jak by nie hejtować, te nowe zaturbione benzynówki są naprawdę fajne. I mówię to ja, właściciel rzędowej szós… i tak dalej, i te pe. Oczywiście nie spala to tyle, co piszą w katalogach – przejechałem nim 900km w trybie podręcznikowo wręcz mieszanym (miasto, autostrada, ścieżki rowerowe) i połknął 9,4 na każdą setkę.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Pewnie bez męczenia turbiny spaliłby mniej, ale nie da się ukryć, że ten cały downsizing to z ekologią ma niewiele wspólnego, skoro tyle samo w trybie mieszanym pali 17-letnie zajeżdżone BMW z silnikiem spalinowym o sześciu cylin… i tak dalej, i te pe.

Mówię jak jest. 1,6 THP nie pali katalogowo mało, ale od strony użytkowej jest przewspaniały – ciągnie jak dziki, ma fajny dźwięk i ani razu nie sprawiał wrażenia, że się męczy lub idzie po bandzie. A że swoje musi wypić…? A któż z nas nie musi! Hehehe – no tośmy się pośmiali z żartu typowo imieninowego.

Nie wiem, jak on tam z awaryjnością / trwałością / wadami fabrycznymi – ale z tego co go poznałem, to bardzo go polecam. Solidny silnik o fajnym dźwięku, żadna tam popierdułka.

Kierownica

Rewelacja! Z jednym małym „ale” – raz podczas parkingowych manewrów gdzieś tam pomiędzy wieńcem a środkowym panelem utknął mi palec wskazujący i się niemiło przyszczypnął. I to wszystkie minusy tego rozwiązania – absolutnie nie mam pojęcia, czemu coś takiego nie jest praktykowane w innych autach. I czemu Citroen się z tego wycofuje. Fajne, użyteczne, nietuzinkowe… chciałbym w najmojszej.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Teraz jest taki okres w motoryzacji, że wszystkie nowe auta mają bardzo lekko pracujące układy kierownicze. Można się irytować, ale cóż począć, takie czasy. Czegoś innego oczekuję się np. od BMW serii 3, ale tutaj ta lekkość jest jak najbardziej na miejscu. Bo przy takiej kierownicy układ musi pracować bez oporów. Po prostu musi. Wtedy wszystko gra.

Plus jeszcze sposób jej wykonania. Ona jest fantastyczna. Te srebrne wstawki pod dłońmi są cholernie dobrej jakości.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

A najlepsze ze wszystkiego widać, jak się na kierownicę spojrzy niejako od tyłu, od strony zegarów. Otóż ona, przez ten swój nietypowy kształt, ma mnóstwo szwów. O wiele więcej, niż zwykła kierownica zespolona z klaksonem. I te szwy…

Citroen C5 Hydractive III Tourer

…nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam podczas jazdy sięgać paluchami gdzieś tam głęboko i macać te wszystkie nitki, łączenia skóry, krzyżaki… nie, żeby od razu fetysz, ale… tutaj tego było mnóstwo. Rąk nie odrywałem.

Irytujące detale

Nie znam się na modzie i designie, żaden ze mnie esteta czy inny architekt, ale mam coś takiego w sobie, że szybko dostrzegam rzeczy, które zerowym kosztem można by zrobić lepiej, gdyby tylko komuś się chciało, gdyby ktoś nie odwalił fuszerki lub po prostu wykazał się empatią i spojrzał na swe dzieło oczyma przyszłego użytkownika. To są nieistotne detale, ale raz zauważone…

Ogólnie wnętrze C5, z tymi fantastycznie wyglądającymi fotelami, cudowną kierownicą, pięknymi zegarami ryje beret. Ono jest po prostu bezsprzecznie dobre.

Wtem! Ot taki mini panel z trzema zaślepkami. No niech ich szlag!

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Primo – takich rzeczy nie wolno robić, bo to bardzo irytuje, wręcz doprowadza kupca do furii. Wywalasz 130 tys. zł na nowe auto i masz w środku walący po oczach symbol własnego sknerstwa. Nawet w moim prastarym E46 robiono tak, że wraz ze wzrostem wyposażenia wymiany wymagał pasek, na którym umiejscowione były wszystkie guziki:

BMW E46

Dzięki temu nie widać aż tak dobitnie, że czegoś brakuje.

A tutaj nie dość, że cały mini panelik jest pusty, to jeszcze jest od strony widocznej dla pasażera. Chyba nie muszę mówić, jakie będzie pierwsze pytania kumpla, którego swoją nówką przewieziecie. A przecież wystarczyło przenieść na prawą stronę to, co jest po lewej:

Citroen C5 Hydractive III Tourer

„Check”, „Off”, „P”… w dzisiejszej motoryzacji jest tak, że jak na pierwszy rzut oka nie wiadomo co jakieś guziki robią, to znaczy, że opcje te kosztowały milion. To jest wprost idealne, by zaimponować koledze! Czemu zatem zostało ukryte po lewej stronie kierownicy?!

Inna sprawa – dla kogoś, kto lubi zawsze mieć ustawioną tę samą temperaturę po prawej jak i po lewej, brak guzika „Mono” jest nieporozumieniem.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

I ostatnia sprawa – dla kogoś, kto jak wyjeżdża poza własną dzielnicę, to musi mieć w aucie kawę i pół lita wody, brak uchwytu na kubek jest czymś niepojętym. No i to, jak bardzo brak cupholdera gryzie się z tym napisem:

Citroen C5 Hydractive III Tourer

to wie każdy fanatyk żłopania w aucie kawy przy byle podróży. Oj, sorry, jest jeden cupholder – głęboko w podłokietniku, o tutaj:

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Ale ani jego umiejscowienia, ani wykonania, ani wątłości chwytania kubka pozwolę sobie nie skomentować i opuszczę na niego firankę niemowy. Czy jakoś tak.

Bagażnik

Jest spoko. A piszę o nim tylko dlatego, że w zwiastunie zapomniałem wspomnieć o Jarku, który w 3-minucie miał swoje cameo appearance, ładując do bagażnika swoje 3 gitary basowe (tutaj trochę o tym napisał).

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Ależ bym go pod Oszą otwierał, naciskał ten maultki guzik obok wewnętrznej lampki, i czekał z siatami w rękach, aż się raczy o te kilka centymetrów obniżyć, żebym się nie przedźwigał podczas wkładania ich do środka.

Citroen C5 Hydractive III Tourer

A nie, czekaj, wrrróć! Na nic bym nie czekał, bo auto leżałoby już na glebie – wszak jako szpaner, zawsze i wszędzie bym je tak zostawiał.

No to fajny jest czy nie?

Gdybym miał oceniać to, co miałem na testach, to powiem tak: jestem zdania, że jak się raz miało napęd na tył, to teoretycznie nie ma powrotu do napędu przedniego. Nie bo nie, pisałem już o tym wiele razy (choćby tutaj). Natomiast nie miałem żadnego problemu z tym, by się z hydro przesiąść do mojej niższej i twardszej najmojszej. Ot, miliard razy gorzej wybierała podczas powolnej jazdy – ale tylko podczas bardzo powolnej – bo powyżej 4 dych różnicy raczej nie widziałem.

Ale gdybym miał oceniać to, czym ten samochód mógłby być, gdyby poprawiono trzy poniższe detale:

  1. żeby hydro jedwabiście działało choćby do 60 km/h
  2. żeby fotel mnie tak nie uwierał w bebechy
  3. żeby cupholder był normalnie dostępny
  4. żeby walenie opon w nierówności było lepiej wyciszone

.
…no dobra, cztery detale… gdyby one działały po mojej myśli, to jarałbym się tym autem niewiarygodnie. Z wielu powodów. Na przykład dlatego, że mi się C5 bardzo podoba (sedan zdecydowanie bardziej, ale kombi też jest na rizpekcie).

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Oraz że ma taką genialną kierownicę i zegary za nią. Oraz że ma tak wspaniale wyglądające fotele. Oraz że jest… to w sumie dłuższego wywodu wymaga…

że jest takim właśnie Citroenem – trochę dziwakiem, a trochę twardym graczem, z którym wszyscy się powinni liczyć.

Kompletnie nie rozumiem, jak można rezygnować z zawieszenia Hydractive, gdy jest ono tak genialnie niezawodne, tak znośne cenowo w naprawach i tak eleganckie (wręcz bajkowe) przy małych prędkościach i stałych fragmentach gry (zjazdy i podjazdy pod krawężniki, hamowanie do zera, dynamiczne ruszanie, przejeżdżanie przez tory kolejowe i śpiących policjantów…).

Citroen C5 Hydractive III Tourer

Kompletnie nie rozumiem, jak można rezygnować z kierownicy z nieruchomym środkiem, gdy to po prostu działa wybitnie i jest moim ulubionym rodzajem dziwactwa – tak cholernie nietypowym, tak innym i tak zaskakującym, że aż wydaje się niemożliwe, by działało lepiej niż stare, praktykowane przez wszystkich rozwiązania. A jednak – wygląda i działa lepiej. Czemu inni tego nie stosują? Nie. Mam. Zielonego. Pojęcia.

Ten gatunek aut innych (i dzięki swej inności lepszych, a nie innych na siłę tylko po to, by się wyróżnić) naprawdę wymiera. Wrrróć! Co ja mówię „wymiera”, on już wymarł! C5 był ostatnim przedstawicielem tego wspaniałego gatunku, który swej odrębności nie manifestował designem, tylko rzeczywistymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi i technologicznymi. Gdzie do cholery był Greenpeace, gdy podjęto decyzję o zakończeniu produkcji? No gdzie był, ja się pytam!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Na samym początku, po pokonaniu pierwszych kilku kilometrów, byłem tym autem bardzo zniesmaczony. Po prostu chyba za dużo oczekiwałem. I ten zawód trochę przesączył się do zwiastuna. Ale wiele zmieniło się, jak wóz oddałem. To nie jest tak, że do niego tęsknię – ale muszę uczciwie przyznać, że zapadł mi w pamięć o wiele bardziej, niż auta lepsze z pozoru. I z biegiem czasu umykają mi z pamięci te drobne irytujące duperele C-piątki, a pozostają te chwile, w których wybałuszałem oczy i otwierałem usta z zaskoczenia, co to się z podwoziem dzieje, ale że o co chodzi, skąd te dziwne ruchy, czemu tak się bujnął, jakże to tak, żeby przód się unosił a tył razem z nim…

Mówię Wam Szwagry, że wiele bym teraz oddał, by móc sobie kilka razy taką hydroaktywną C-piątką z krawężnika zjechać, przez tory się przetoczyć czy nad garbem osiedlowym przepłynąć… Kurde, powiem Wam, smuteczek mnie dopadł.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

<<< część 1, zwiastun filmowy

39 komentarzy

  1. z tą wyminą koła w pozycji „do góry” to opcja jeszcze ze starych dsow. tam nie dało się inaczej koła wymienić niż przestawić auto całkowicie „do góry”, później przenosili to do kolejnych aut i tak zostało aż do c5

  2. Te uwagi dot. niewygodnych foteli puszczam mimo ucha, bo każdy mam inne proporcje. Ale z tekstu wynika, że jest tak jak przypuszczałem – Citroen zdecydował się usunąć z oferty całkiem fajne, unikatowe, nietuzinkowe i dopracowane auto pełne ciekawych rozwiązań, wyróżniające się z tłumu i mogące z tłumem konkurować. Kto pracuje w Zarządzie Citroena?!!!! Też czuję smutek.

  3. Najśmieszniejsze jest to, że jako posiadacz pierwszego C5 na HYDRO przyszedłem tu z forum Citroena by hejtować blogera nierozumiejącego ideologii HYDRO, a muszę się ze wszystkim zgodzić.

    Ale powinieneś przejechać się HYDRO z mojego auta – ono było o wiele lepsze, dłużej zachowywało właściwości i nim daje się jechać w maksymalnym komforcie przy każdej dopuszczalnej w mieście prędkości. W nowym C5 Citroen zawieszenie utwardził w odpowiedzi na sugestie głównie klientów z Zachodniej Europy, gdzie panuje kult Audi i zawieszeń bardziej sportowych niż to faktycznie potrzebne.

    Dodam jeszcze, że fajnie się pisze o tym, jak to zostawiasz auto na każdym postoju obniżone maksymalnie, ale jakbyś je miał, to być się o pompę i scery troszczył i wręcz przeciwnie, w ogóle byś się zawieszeniem nie bawił nie chcą go zepsuć lub nadwyrężyć.

    Mimo tego że to w moim przejechało już 230 tysięcy kilometrów i jak na razie rok temu wydałem 900 zł na regenerację 4 sfer i pompy. Nie ma chyba tak taniego w utrzymaniu zawieszenia tradycyjnego.

  4. I to jest przykład na to że trzeba wozem się przejechać żeby poczuć wszystko co w nim jest do poczucia. Przejechałem parę tysięcy ale na fotelu prawym. I wcale na mnie wrażenia nie zrobiło ani zawieszenie, ani wnętrze. Ot maszyna która mnie wiezie. Szofer był w niebo wzięty a ja nie czułem tego jego optymizmu i zachwytu. Z rzeczy które podobały mi się i byłem w stanie je docenić mogę wymienić „lotnicze” podświetlenie pomarańczowymi diodami rzeczy których po omacku się szuka. Daje fajny klimacik.

    Podsumowując – nie uwierzę jak się nie przejadę! :>

  5. ja zmieniałem koło w starym c5 bez podnośnika. popuszczasz śruby,podnosisz zawias,podkladasz pieniek czy coś i naciskaszna guzik max w dół,kolo sie odrywa od ziemi

  6. Ja co do tego podnoszenia tylko chciałem taką opowiastkę przytoczyć:

    jako młodziak jeszcze byłem jakiś czas temu na obozie w borach tucholskich prawie 4 tygodnie. No i tam była taka opcja, by rodzice mogli przyjechać, namiot rozbić na 2 dni no i sobie pochillować na łonie natury. Fajna sprawa. Sęk w tym, że jak to bywa na takich terenach nad jeziorem, droga była raczej mocno wyboista, szczególnie tm, gdzie właśnie rzeczni rodzice mogli się rozbić.

    No i co się zadziało – Vectra B się zawiesiła. Poldek się zawiesił. Coś tam jeszcze innego się zawiesiło. A Ojciec, jeżdżący wtedy C5 I w kombi, zwyczajnie podniósł maksymalnie zawieszenie i majestatycznie, bezproblemowo przejechał tam, gdzie inni tarli zawieszeniem.

    Czyli jednak się przydaje.

  7. Odpowiem sam sobie. :D

    Tak, to silnik od PSA. A więc ten sam co jest wsadzany do Mini czy BMW.

  8. Brak przycisku MONO to skandal. Serio. A uchwytami na kubki kto by się przejmował…
    Niezły test i niezły samochód :). Może kiedyś nawet film obejrzę…

  9. Z jednej strony nie miałbyś problemu z porzuceniem hydro (mowa o Twojej przesiadce do bmw), a z drugiej strony smuteczek Cie dopadł na myśl o tym, że nie czeka na Ciebie w garażu. To w końcu jak jest?:-)

  10. Ten zawias przy prędkościach powyżej 40 km/h pewnie nie tyle co zmienia swoją charakterystykę, co już po prostu nie wyrabia. Jak toczysz się powoli to jest w stanie się wypoziomować, a przy wyższych prędkościach ta ciecz już nie daje rady w ułamek sekundy przemieścić się z jednego miejsca do drugiego.
    Taka to historia.

  11. Wydaje mi się, że jak się naciśnie 2 razy AUTO na klimatyzacji to działa tak jak MONO / ALL.
    Obniżenie tyłu o 5cm może być pomocne przy podczepianiu przyczepy, wtedy ma to sens.

  12. Nigdy nie miałem okazji przejechać się żadna C5-tka ale taka jak w teście trafi kiedys do mojej kolekcji tylko nie z tym silnikiem, jeździłem natomiast DS-em z 73′ BX-em(1.9D 92′), 5 czy 6-cioma Xantiami(4 były moje/2 nadal sa) z różnymi wersjami Hydro (5,6 i 7 sfer), mam Xm 3.0 99′(190KM i 7 sfer), teraz na co dzień jeżdzę Citroenami na sprężynach (Evasion i C8) i nie mogę się doczekać kiedy znowu na co dzień będę jeździł swoja Xantia (naprawa po kolizji) bo plecy mnie bola od sprężyn. Jest wielu podobnych świrów jak ja którym Hydro nigdy nie przeje się jak Nutella. To prawda,że im starszy Citroen i prostsze Hydro tym piękniej buja a Hydro bez elektroniki buja od 0 do 200 km/h niemal tak samo. Gdyby ten test był zima przy obfitych opadach śniegu regulacja prześwitu przydałaby się na każdym „dzikim” czy nieodśnieżonym parkingu gdzie inne auta FWD zawieszałyby się na śnieżnych zaspach.

  13. A) Podnoszenie samochodu nie pompuje, ani nie usztywnia sfer. Olej jest wtłaczany do siłowników teleskopowych, umieszczonych pomiędzy sferą (sprężyną gazową) i kołem (wahaczem). Odczuwalna zmiana twardości – która przy tym następuje – jest przede wszystkim wynikiem zmiany geometrii i zbliżenia się do krańca zakresu pracy układu zawieszenia. Oczywiście nie zmienia to faktu, że w takim położeniu nie da się podróżować – choć np. zjechać/podjechać pod wysoki krawężnik lub nawet niewielkie schody, czy przejechać w głębokich koleinach polną drogą już tak.

    B) Hydroactive rzeczywiście hałasuje na krótkich nierównościach, ale zyski z jego zastosowania wcale nie znikają po przekroczeniu prędkości 40 km/h. Warto byłoby wspomnieć, że „prostuje” ono długie nierówności i tam gdzie inne samochody przy dużych prędkościach wpadają w podskoki – prowadzące nawet do uszkodzenia misek olejowych, tam C5 przejeżdża jak gdyby asfalt był gładki niczym stół… A przy okazji – pominąłeś kwestię, że dzięki hydro samochód jest nieporównywalnie mniej podatny na załadowanie, co w okresie np. wakacji, wożenia rowerów na haku itd. itp. okazuje się być jednym z właśnie tych atutów, za którymi przyjdzie nam zatęsknić.

  14. @Maciako – w C6 były cupholdery, w C5 jest jeden tylko tam gdzie napisał Blogo.

    Ja powiem tak. Jeżdżę C5 MkI i MkIII i nie wiem dlaczego w tym nowszym zawieszenie jest mniej nastawione na komfort. W starym założyłem jeszcze sfery komfort i….. przesadziłem z tym komfortem. Dodatkowo zawieszenie w MkI wydaję dużo mniej dziwnych dźwięków – obstawiam zastosowanie lekkich kół 15 cali ze specjalnego stopu (felgę z oponą podnosi się jednym palcem). W nowym C5 jest puknięcie jak się przejeżdża przez wysoki próg zwalniający (tak jakby koła nagle z niego spadły), w starym tego nie ma. Natomiast zawieszenie przy szybkiej jeździe jest dużo bardziej przewidywalne i lepiej trzyma nową Cytryne w zakręcie.

    Co do hałasu wewnątrz auta o dziwo też jest lepiej w starszej wersji (mimo, że w nowej wszystkie listwy są na miejscu). Powód? Chcesz komfortu? Kup wersje Exclusive z bocznymi szybami dźwiękoszczelnymi – dla mnie głupota. Powinno być ciszej, chociaż w mojej dramatu nie ma, ale szumy podczas jazdy słychać.

    Fotele – raz w nowej C5 strasznie się zmęczyłem po przejechaniu 100 km – myślałem, że wyskoczę z fotela drąc się z bólu. Pomogło prawidłowe ustawienie podparcia pod lędźwie i już była bajka.

    Podnoszenie auta ma od dużo zalet – trochę w sytuacjach normalnych (poziomowanie auta po załadunku, stały prześwit, zjeżdżanie z krawężników), trochę w sytuacjach kryzysowych – podczas lekkiej powodzi inne auta jadąc po ulicy żłopią już wodę do filtrów, a C5 sunie ponad taflą wody zderzakiem, w zimie też dużo zasp się dzięki temu sforsuję.

    Natomiast na tle konkurencji nowe C5 według mniej jest naprawdę dobrym autem z paroma smaczkami w gratisie ;) No i jest ładne, bo mkI jest paskudne.

  15. Kto tu głosował w USB? Może i brzydki ten C5 nie jest, ale dupy nie urywa wcale (przynajmniej mi). Trochę nudny, za bardzo niemiecki i ta hydropneumatyka jak nutella (wierzę Ci). Coś chyba szaleństwa zabrakło w tegorocznej edycji. Zasmuca mnie to ;-)

  16. Blogo, ale to nie był zarzut w Twoim kierunku, ze coś ustawiłeś tylko raczej zarzut w kierunku głosujących. Gdyby hajs się zgadzał to jednak test wyglądałaby nieco inaczej.

  17. @Tommy, może Blogo obskoczył wszystkie możliwe kafejki internetowe w mieście i sam oddał ponad 50% wszystkich głosów na C5.
    (wstyd się przyznać, ale sam raz na C5 głosowałem, w końcu to przyzwoita fura)

  18. @Tommy: Spoko, wiem, tak sobie tylko zamarzyłem, że przychodzi do mnie jakiś koncern i mówi „Ten model ma wygrać USB” a ja rzucam cenę z kosmosu a oni mówią „pisz pan fakture”… i wtedy ja rok baluję – Rodos, Warka, dopalacze…

  19. Właśnie leci w TV 07 zgłoś się. Pożar lasu, leśna ścieżka, Citroen i sakramentalne „daj wyżej”. Czyli jednak się przydaje

  20. A mi się tam podoba, szwagier jeździ tym wielkim „pudłem” i sobie chwali. Ja tez kilka razy prowadziłem i sprawuje się bardzo dobrze (autostrady). No i auto offroadu nigdy nie widziało :)

  21. @07- złoczyńcy mieli uciekać boczną drogą przez las, bo ścigał i Kopi (ale nie cukierek, ale najtwardszy gliniarz, który parę odcinków wcześniej był alfonsem na Mazurach). No i złoczyńcy w BX-ie podnieśli kieckę, i zaiwaniali duktami leśnymi :-)

  22. Ja tam lubię C5 z jej hydro, pierwszą kupiłem sobie tak na próbę,3 letni wóz cos koło 100tkm na szafie, pomyslałem sobie, że jak mi nie spasi to sprzedam za pół roku bez wielkiej straty. Auto się sprawdziło super, byłem naprawdę zaskoczony jaki fajny jest ten wóz, a zawsze byłem sceptycznie nastawiony na auta francuskie, a tu takie zaskoczenie. Auto opyliłem, kupiłem sobie taką C piąteczkę pół roczną z 26tkm przebiegu, bo wiem, że to auto jest wyjatkowe na tle klasy średniej ze swoimi smaczkami w postaci hydro, akustycznych szyb, super wygodnych foteli (trzeba znaleźć swoją pozycję, jest mnóstwo możliwości ustawień, nowet oparcie się łamie,żeby lepiej podpierać barki), czy kierownicy z nieruchomym środkiem. Co do nieradzenia sobie hydro z krótkimi nierównościami to winę ponosi za miękki zawias wystarczy włączyć tryb sport i jest dużo lepiej, koła tak nie odbijają się od nierówności, tryb komfort super się sprawdza na długich pofalowaniach, po prostu długi skok zawiasu je całkowicie połyka. Tego nie potrafi żadne zawieszenie z elektronicznie sterowanymi amortyzatorami typu dcc np. w vag’ach. Cytryna sama się lekko obniża powyżej 110km/h dla obniżenia środka ciężkości, a gdy jedziemy do 40tki po nierównościach to się podnosi , bez naszej ingerencji, przy gwałtownym manewrze ominięcia zawias się usztywnia jak gdybyś jechał w trybie sport, hydro czuwa cały czas. Tym autem z kołami 245/45r18 które są standardem z mocniejszymi silnikami np. 3.0HDI 240km czy świetnym 2.2HDI 204km 450Nm naprawdę można poszaleć po zakretach czy autobanie, chyba nie ma konkurencji w klasie średniej, nie mówię tu o premium, ale o konkurencji w postaci passata, insygni, avensis czy mondziaka i superba czy ktoś oferuje tyle co C5 ? Mnie zwycięstwo w usb nie dziwi, uważam je na w pełni zasłużone, przez tak nie doceniany samochód na rynku, jednak szwagry wiedzały co dobre i C5 zasłużenie wygrał.

  23. Blogo nie dziwię się twojemu zniesmaczeniu c5, po prostu miałeś wersję nie taką jak trzeba,weź się przejedź wersją powyżej 200ps tam masz bardziej rozbudowaną wersję HA3+ ,koła 18 lub 19 z laczkiem 245, a nie wziołeś jakąś popierdułkę 1.6 na baloniastych oponach 225/55r17,no proszę Cię.Przejedź się 3.0v6 HDI, nie wiem czy jest jeszcze w ofercie w salonach,może jakimś z komisu ? Bo tak to skrzywdziłeś ten wóz tym testem z silnikiem z mini.

  24. Cokolwiek by o Citroenie nie mówić, nie można się z nim nudzić. Znajomi, którzy mieli cytryny (właśnie sobie zdałem sprawę, że było ich kilku) albo sprzątali zielony płyn z ulicy,którym oznaczył swoje terytorium pewien BX, albo robili podkop pod innym BX-em, który postanowił warować i nie chciał się podnieść z ziemi, albo blokowali na sztywno tylne zawieszenie w XM-ie, który potem wyglądał jakby wypinał dupę zza krzaka, albo zmagali się na trasie z zawieszeniem w C5-tce, które na zmianę podnosiło się i opuszczało. Ubaw po pachy. Sam miałem krótko pewną wiekową Xantię, którą jednak wspominam bardzo dobrze, ale tylko dlatego, że była zadbanym i uszanowanym samochodem, kupionym od pewnego starszego pana (widziałem go na własne oczy!). Przyznaję jednak, że Citroen to nie moja bajka. Dziwne techniczne rozwiązania, dziwna stylistyka, dziwne proporcje, w których przedni, przepraszam za wyrażenie, zwis, jest dużo dłuższy od tylnego itd itd. Ale mimo wszystko cieszę się, że takie auta powstają i kibicuję im bardzo. Świat, w którym wszyscy jeżdżą VAG-ami, to moja wizja motoryzacyjnego piekła.

  25. @Tommy:
    Wygrał samochód, który nie był Germańskim Oprawcą. Oni wygrywają w plebiscytach Motoru, Auto Świata i Zwierciadła :).

  26. „kolo ( July 27th, 2015 11:12 )
    ja zmieniałem koło w starym c5 bez podnośnika. popuszczasz śruby,podnosisz zawias,podkladasz pieniek czy coś i naciskaszna guzik max w dół,kolo sie odrywa od ziemi”

    Tak w kwestiach formalnych sobie pozwolę: czy każdy posiadacz hydro wozi w bagażniku pieniek zamiast lewarka? :-o

  27. Autorze,

    mylisz się, że prześwit się nie przydaje. Ja moim C5 właśnie najczęściej z tego prześwitu korzystam. Dodatkowo programowo można sobie C5 obniżyć na legalu o 2 cm, co uczyniłem, a w razie gorszej drogi/krawężnika, samochód podboszę. Parkowanie nad morzem w dzikich dziwnych miejscach w trybie do 10 kmh też mi się zdażyło nie raz. A raz zrobiłem coś niewiarygodnego – Yanosik omijając korek skierował mnie do leśnej drogi … i z prędkością około 30 kmh objechałem 5 km korku z Władysławowa do Jastrzębiej góry. Lasem na oponach SP Sport Maxx Dunlopa. Z FWD.

    Bo FWD to nie RWD (znam się an RWD bo miałem Poloneza z silnikiem nomen omen Citroena;-) i na śliskim daje radę znacznie lepiej (zwłaszcza przy wolnej jeździe, a taką jest terenowa w samochodzie cywilnym)

    A co do obniżania zawieszania – zawsze jak nie jestem pewien na 100%, czy Straż miejska mnie nie capnie, albo czy przypadkiem opłacone 3 h w parkomacie wystarczą, robię glebę, by strażnicy nie mogli samochodu odholować/założyć blokady.

    Proste? Genialne i proste!

    + przez pierwszy miesiąc robiłem glebę tak jak Autor, dla szpanu. Potem obniżyłem na stale o te 2 cm i wygląda lepiej.

    Mam oprzedniego C5, wersję I FL, 2007 rok, 200 kg lżejszą, ale przepaskudną wewnątrz. Niemniej z najmocniejszym (niutonometrami i czasem do 100 kmh) silnikiem biturbo dieslem. Lubię ten samochód za to jakim megaspleeperem jest. Jak ma sportowo zestrojone ESP (bez kitu, w tygodniu,w który wybierałem samochód odbyłem jazdę testową Gulietta QV, która w trybie D gorzej reagowała w ostrym zakręcie niż mój C5). Albo objeżdżanie w typowych sytuacjach drogowych samochodów mocniejszych (bo biturbo to brak turbodziury i natychmiastowe przyśpieszanie, a ta 1 s różnicy daje przewagę na starcie).

    Zgadzam się jednak, że hałas to problem, także w poprzedniej generacji. Mam wersję bez podwójnych szyb, przez to lekką i szybszą, ale mimo przejazdu z Gdańska do Warszawy door to door w 3 h i pastwienia się z E61, które wyraźnie gorzej przyśpieszało w zakresie 170-210 kmh, samochód przez złe wygłuszenie nie ejst autostradowym potworem. Mimo, że spalił przy takiej jeździe jedynie 9.5 l na 100 km.

    Cichy to jest przy tych 100 kmh w terenie pozamiejskim, fajnie płynie itd. Jazda 160 kmh na tempomacie męczyła i po 10 minutach postanowiłem skrócić czas męki. Oczywiście porównuję z Alfą 166, a nie takim Fiatem Stilo, przy kompaktach to samochód cichy.

  28. Przegapiłem temat, bo byłem na wakacjach, ale jako posiadacz od marca takiego auta trochę się wypowiem.
    Moje C5 jest z klasycznym zawieszeniem, które jest bardzo komfortowe i co ciekawe nie wydaje żadnych dziwnych odgłosów. Na dodatek auto jest niesamowicie ciche – chyba nie jeździłem cichszym autem (pomijamy auta luksusowe). Fotele faktycznie nie są za wygodne ale jestem w stanie ustawić sobie wygodną pozycję. Własnie wróciłem z Chorwacji i żadnych bólów kręgosłupa nie miałem, wręcz stwierdziłem po tej wyprawie, że moje pierwsze negatywne wrażenie dotyczące foteli nie sprawdziło się na trasie.
    Wnętrze jest bardzo fajne, kierownica genialna (choć mnie się akurat te srebrne wstawki średnio podobają). Te nawiewy wokół zegarów może i fajnie wyglądają, ale ich ustawianie w trakcie jazdy jest dość trudne, trochę trwało zanim przestałem trącać przycisk w dźwigience od wycieraczek włączający nawigację. Sam kształt zegarów mi się nie podoba – bardzo podobne do Mercedesa. Za to „pikseloza” wyświetlacza w zegarach mnie po prostu w niezrozumiały sposób zachwyca. No i to zestawienie koloru pomarańczowego i białego – po prostu super!
    Konsola centralna bardzo fajna (mój ma taką samą jak ten testowany – a jest kilka wersji). Poza idiotycznym przyciskiem „volume” – od tego powinno być centralne pokrętło – to byłoby bardziej intuicyjne.
    Bardzo dokucza brak rozsądnych małych schowków w kabinie, tu nie ma gdzie rzucić czegoś co akurat przyniosłem do auta, dlatego najczęściej drobiazgi lądują na fotelu pasażera. Tylko co zrobić gdy nie jadę sam? Co do cup-holdera w podłokietniku to totalna porażka, lepiej było go wcale nie montować.
    Silnik w moim aucie powodował mój lęk już przed zakupem, bo to jakaś śmieszna pojemność 1.6 (HDI). Moje ostatnie auta to były 2.5 oraz 3.0 (V6-ki), więc gdyby nie to, że auto pochodziło od znajomego to nawet bym się tym autem nie zainteresował. Zmieniłem zdanie, gdy zacząłem jeździć. Auto nie jest demonem sprintu ale porusza się zaskakująco żwawo jak na taką małą pojemność i monstrualne rozmiary budy. No i spalanie… 1300 km do Chorwacji na upartego jestem w stanie pokonać na jednym baku – zużycie wyszło 4.9 – szokująco małe, choć uczciwie przyznaję, że mam lekką nogę. Nie mniej jednak dwie osoby dorosłe, dwoje dzieci, i pełny bagażnik trochę ważą. W normalnych warunkach auto pali około 5,5 litra, jeśli są to bardzo krótkie odcinki i trochę się go pociśnie to 6.5, ale tylko raz tyle osiągnąłem.
    Nie wiem jak taki silnik zniesie dłuższą eksploatację, ale z drugiej strony kupiłem go z przebiegiem 50 tysięcy, sprzedam pewnie gdzieś przy przebiegu 150-200, liczę że tyle jednak wytrzyma :)
    Ja mam sedana, ale chętnie zamieniłbym na kombi :)
    Ogólnie to jest to samochód bardzo „porządny”, któremu trudno cokolwiek zarzucić, choć jakość materiałów nie zachwyca. Na zasadzie „każda pliszka swój ogonek chwali” powiem, że z auta jestem bardzo zadowolony, choć od jakiegoś czasu zaczęła nim jeździć żona, której niesamowicie spasował, a ja kupiłem sobie coś innego :)

  29. Ja się srodze zawiodłem na C5 MK3 z Hydractive, gdy wsiadłem do tego auta prosto z .. C5 MK2. MK2 jest lepiej zestrojony, zawias działa tak jak tego się oczekuje – wyraźnie się utwardza, ale dopiero gdzieś ok. 90 km/h, auto dużo lepiej pochłania nierówności niż MK3 i … jest cichsze przy dużych prędkościach. Dlatego zamiast C5 MK3 pod domem wylądował Peugeot 508. Czar hydro prysnął jak bańka mydlana.

  30. A z tym zużyciem paliwa jednostek turbodoładowanych to coś jest. Na swoje pierwsze i wciąż aktualne auto wybrałem (czego żałuję mniej lub bardziej) Volkswagena Passata. 2007 rok, kombi, silnik benzynka 2.0 FSI Turbo. Nigdy nie byłem szczególnie pro VW, a za wybraniem go zdecydował głównie oryginalny przebieg 23 tysięcy mil- mieszkam w Nowym Jorku, stąd mil. No i właśnie miał mało palić. Nie pali. Mało nie pali. W trasie, na higwayu zrobi tam 33 MPG, czyli załóżmy te 7-8 l na 100. A w miéście, przy spokojnej jeździe po NYC, gdzie co 80 metrów są światła, stopy albo nieustający korek, czyli jazda stop&go zrobi wynik 16 na 100. Przy dynamiczniejszym wykorzystaniu 200 koni potrafi spalić do 19 l na 100km. Dużo jak na taki samochód. No ale cóż, turbo żyje, turbo pije. Nawiasem (a zużycie oleju to osobna historia) .

  31. Dawno tu nikt nic nie pisał więc odgrzeje kotleta. Man nadzieje że autor tego moim zdaniem zaklamanego testu to przeczyta. Po pierwsze tak bardzo krytykujesz zawieszenie citroena. Nie jest one idealne ale dużo lepsze niż większość aut którymi jeździłem a było ich naprawdę sporo i to czasami klasy wyższej. Jeśli chodzi o podnoszenie auta góra, dół o ile nie widzę sensu opuszczania auta to podnoszenie pozwala wjechać ram gdzie auta 4×4 wymiekaja. I nie jest to k…a 2-3 cm. Między najniższym a najwyższym różnica około 16 cm ! W górnym położeniu auto bardzo twarde abyś nie zachaczyl o przeszkodę. Zapomniales dodać te prawdziwe minusy auta. Ogrzewanie przedniej szyby,tragedia. Mam również e46 i tam jest bajka. Silnik 1.6 thp to największy złom ze wszystkich silników.Ty go chwaliles,nie wiem za co. Mam jedną z bogatszy wersji i wyciszenie wnętrza jest na wysokim poziomie. Zarówno e46 jak i mazda 3 2014 rok nie ma w ogóle startu. Mazda się czuje jakbu ktoś zapomniał szyb wstawić.Fotele i pozycja za kierownicą wygodna. Siedzę w c5 kilka godzin dziennie i nie odczuwam żadnych niepokojących dolegliwości. E46 mam na M-pakietowym zawieszeniu a wcale nie obawiam się w C5 szybciej wchodzic w zakręty.

  32. Użytkuję C5 z HA3+ i auto jest miękkie nawet przy szybszej jeździe. To znaczy na autostradzie może nie do końca – wtedy mniej więcej czuć jak w normalnym sprężynowcu, ale jeśli jadę szybciej po wybojach to po pewnej chwili auto dostosowuje się do nawierzchni i jej nie czuć.

    Chociaż wiem,że w X7 zawieszenje zostało komputerem nieco utwardzone względem poprzednika, kij wie po co. Ale czekam na test poprzedniego C5 :) albo Xantiilub XMa.

  33. Niestety DS, CX, BX, Xantia, XM to były auta bajecznie miękkie. Jak kupiłem C5 lift to od razu kupiłem nowe kule (gruszki) bo był jakiś za twardy. Niestety po wymianie nic się nie zmieniło a pomiar starych był w normie. Teraz w nowej C5 X7 mam odczucie że jest jeszcze twardziej ale nie aż tak jak pomiędzy C5 a wcześniejszymi.
    W C5 X7 czuć że to auto ma swoją masę, choć silnik tego tak nie odczuwa.
    Nie wiem dlaczego ale w BX, Xantia I sedan. miałem odczucie lekkości auta (BX – 950kg, Xantia I – chyba 1350kg). W Xanti II kombi już czuło się masę (ok 1600Kg). C5 X7 kombi waży 1800kg. W sumie te odczucie to może przyczyna większych i szerszych opon gdzie przy C5 X7 są one 225/55/17 i chyba tu tkwi sedno mojego odczucia. W X7 kierownica kręci się bajecznie lekko, spalanie jest też mniejsze niż w poprzednich modelach C5 (X7 HDI 163KM do C5 lift HDI 136KM ). Siedzenia w poprzednich modelach chyba były wygodniejsze. Ten nosek od strony kierowcy to dość szybko straci fason, bo przy wsiadaniu ciągle się go gniecie. Wadą C5 X7 jest mała ilość wygodnych pólek schowków. Nie ma gdzie położyć telefonu, pilota (chyba że do popielniczki), nie wspomnę o miejscu na okulary p. słoneczne. W Xantti to nawet podłokietnik w drzwiach się odsuwał i był schowek. C5 lit miał z przodu małe korytko a pod łokciem miejsce na okulary. Zresztą w starszych modelach było mnóstwo kieszeni i schowków. Co do C5 X7 mogę dodać że ktoś wysoki jak ja, musi opuścić fotel niżej aby lusterko wsteczne nie zasłaniało 3/4 widoczności. Niestety po obniżeniu przez wysoki próg trzeba dobrze podnosić nogę aby wysiąść i przy tym nie kopać uszczelki i progu. Generalnie jakby nie te niedogodności to nie miałbym się do niczego przyczepić. Trasę 1400 km zrobiłem z jednym przystankiem (WC) i nie narzekałem na jakieś dolegliwości. Zatankowany do pełna 70L pokazuje że mogę zrobić ok 1250km w trasie. W mieście ok 1150km. I tyle robi.

  34. Krótki komentarz odnoście możliwości zmiany wysokości zawieszenia, który się chyba wcześniej nie pojawił:
    U mnie developer wykonał strasznie stromy zjazd do garażu i praktycznie dowolne kombi czy sedan (Octavia, nissan primera, BMW3, Passat B7) nawet na pusto jedynie z kierowcą przyciera podwoziem przy próbie wjechania/wyjechania w miejscu ulica/zjazd do garażu, niedawno kupiłem C5 X7 tourer, zawieszenie na max do góry i z załadowanym bagażnikiem mam jeszcze sporo miejsca (niestety na ustawieniu standardowym bym przytarł).

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *