#481 Ferrari, Shell i ludzie tak bogaci, że aż brak skali (1/3)

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Zdarza mi się czasami spędzić dzień w jakiś ciekawy i nietypowy sposób. Za hajs z jutuba baluj, wiadomix. Ale jednak nigdy to co robię nie jest na tyle ciekawe i nietypowe, by ktoś mi zupełnie obcy leciał kilka godzin samolotem tylko po to, by z otwartą buzią patrzeć, jak ja się w swoje hobby bawię. W sumie to gdyby ktoś taki się kiedyś koło mnie pojawił, to chyba prychnąłbym ku niemu z dezaprobatą typu „Weź się ogarnij, zrób coś ze swoim życiem, zamiast podglądać innych!”. Tymczasem ja w czerwcu… ech, no sami posłuchajcie.

Ferrari Racing Days to jest impreza, w której palce macza to prawdziwe, oficjalne Ferrari. To jest coś więcej niż zlot posiadaczy Ferrari. W sumie to w ogóle nie jest zlot posiadaczy Ferrari. To jest wydarzenie torowe, na które to prawdziwe Ferrari dowozi auta tak kultowe, że aż ciary po plecach… a to, że na ten czy inny tor właściciele Ferrari przyjeżdżają swoimi Ferrari, a ludzie tacy jak ja nazywają ten parking zlotem Ferrari… to już nikogo z prawdziwego Ferrari nie obchodzi. W sumie to czym na Ferrari Racing Days mieliby przyjechać właściciele Ferrari, jak nie Ferrari? Może 190 konnym Abarthem robiącym setkę w 5,9 sekundy?

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

A może klasycznymi Lanciami o rajdowych genach wyprażonych piemonckim słońcem?

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

A może Mercedesami klasy S przesiąkniętymi zapachem ciepłych, rozespanych szoferów?

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Ależ skąd, bynajmniej, oczywiście, że nie! Właściciele Ferrari przyjechali swoimi Ferrari. I to nie byle jakimi! Serio, mówię Wam – niektóre były takie, że jedni przed nimi klękali…

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

…a inni siadali w rozkroku.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Oczywiście w tłumie gapiów byli również ludzie kompletnie przypadkowi, z choinki urwani, pewnie po mszy nie mieli co robić i zaszli, pozbawieni benzyny we krwi goście, którzy przechodząc obok zobaczyli, że ludzi dużo, to podeszli wiedzeni ciekawością. I nie do końca wiedząc gdzie są i na co należy się patrzeć, fotografowali co popadnie, bez ładu, składu i zamysłu.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

To nie ludzie, to insekty – chodzą bez celu, wte i wewte, tylko przeszkadzają, w kadr włażą… użyłby na nich człowiek czegoś z linii GENUINE, ale akurat gablotka była zamknięta.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Dobra, lej pan 95-tki za trzy dyszki no i gazu do pełna.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

I oponki czernidłem bym prosił.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Da radę? To super, pan robi a ja lecę, bo się z Sebą umówiłem.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Kurde, stary, daj spokój, sory za spóźnienie, na stacji kolejka była.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Nie no, jasne, strzelaj focha. Jakby to była moja wina, że przede mną ktoś do pełna lał i to wieki trwało. Ale weź już, daj spokój, zobacz jaki ci Safety Car na przejażdżkę załatwiłem. W albumie na iPadzie masz, weź zerknij.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Yhy, dokładnie to zdjęcie.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

I jak, jest git?

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

No, wiedziałem. Ale czekaj, chwileczkę, źle patrzysz. Weź je lekko w prawo przesuń, bo mi o ten drugi wóz chodziło.

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Shell Ferrari Racing Days Hungaroring 06 2015

Kurde, Seba, a tak się starałem…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Cdn. w poniedziałek.
Będą konkretne foczki fotki.

17 komentarzy

  1. Seba, nie rób takiej miny! Przyjżyj sie dokładnie! To nie jest zwykła Calibra. To jest Calibra z silnikiem z tyłu (widocznym przez szybę), zupelnie jak w Ferrari, z napędem na… ekm, nie ważne, ale w najszybszym kolorze Ferrari i najbardziej sie wyróżniająca na tle tych wszystkich jednakowych Ferrari!

  2. Tak mię się coś zdawało, że to typowy Seba robi zdjęcia tabletem ;) to się potwierdziło. Po takiej relacji Calibra wraca na piedestał, z góry wygląda jak Ferrari więc po co przepłacać.

  3. @Blogomotive:
    doprecyzuj proszę o którym poniedziałku myślałeś pisząc „Cdn. w poniedziałek.”

    czytelnik bloga to wymagająca bestia, domaga się obiecanych wpisów w obiecanym terminie. Skandal:)

  4. Ferrari to jednak ferrari i jeszcze długo żadna marka nie odbierze mu opinii najlepszego supersamochodu na świecie.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *