Ty mi detal, czyli żarówki Philips jadą do…

Konkurs Philips

Ej, serio, bez krygowania się – na konkurs przyszło 114 zgłoszeń, z czego 105 zgodnych z zasadami a aż 77 po prostu dobrych, takich godnych nagrodzenia, gdyby tylko nagród wystarczyło. Boszsz, ależ ja nie lubię być jurorem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

1. miejsce w kategorii H7

Mariusz Fred W otrzymuje dwa wybrane przez siebie komplety żarówek H7 marki Philips, a jego opowieść jest o… sami przeczytajcie:

Konkurs Philips

Gdzieś po lewej na dole, całkowicie w pionie a nawet bardziej… trzy otworki monetarne. Nie dwa i nie cztery, ale trzy… całkowicie nieprzydatne, ale jakże koherentne. Tak ze sobą jak i z resztą Niepozornego Grabieżcy Pikawy. Są wzniosłe jak święta trójca i mają moc jak Trinity prowadząca Nabuchodonozora – którego Grabieżca jest naturalnym następcą… jak mniemam.
Myślę o nich gdy prowadzę, myślę gdy myję zęby (wszystkie trzy! Przypadek? Nie sądzę!) i myślę gdy zatrzymuje mnie patrol policji, bo przecież idealnie nadają się do umieszczenia w nich 30 srebrników (bo chyba były w nominałach po 10?). I zawsze łapię się na tym, że te trzy małe otworki, krwawiące jak twarz Bruce’a Lee po ciosie stalowej łapy, na zawsze pozostaną tylko atrapą automatu telefonicznego typu „wrzuć monetę”.

Od siebie dodam, że na początku nie miałem pojęcia, o co chodzi, bo przecież jeździłem Peugeotem 3008 i sobie czegoś takiego nie przypominam. Potem przejrzałem wszystkie fotki i wtem:

Konkurs Philips

Umknęło mi to wówczas. Co za absurd. Co za bezsens. To jest przeurocze.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

3 równorzędne nagrody w kategorii H7

Jeden komplet zgarnia Michał za lusterka. W kategorii „absurd” przebija to nawet te dziwne trzy schowki na monety.

Konkurs Philips

Detal, który wybrałem, to składane lusterka, ale jak składane! Składane są do góry / przodu. Do tego mogę je składać przy zamykaniu z pilota i rozkładać przy otwieraniu. Piękne przedstawienie. Niepraktyczne jest to strasznie (brudzą się okropnie), ale lans jest jeszcze większy!

A ja powiem tak – nie chciałbym poznać kogoś, kto coś takiego wymyślił, bo wymyślić takie coś jest łatwo. Ja za to chciałbym poznać kogoś, kto coś takiego zdecydował się wdrożyć do produkcji. Kto zdecydował się zainwestować swoją kasę w produkt tak niewiarygodnie niepraktyczny. Chciałbym z nim zrobić wywiad pisany, wywiad video i zaprosić go jako tego nieoczekiwanego gościa na rodzinną Wigilię, bo to zapewne człek nietuzinkowy zdolny cały wieczór ubarwić opowieściami. Ależ bym chciał wiedzieć, czego nie zdecydował się produkować. Bo skoro wypuścił lusterka odwijane do góry, to rzeczy, które okazały się dla niego zbyt absurdalne, muszą być niewiarygodnie ciekawe. Acz gdy się tak bardziej zastanowić, to jak masz wilgotne od rosy lusterka, to wystarczy się trochę rozpędzić i je złożyć / unieść – a pęd je oczyści. Hmmm… sam już nie wiem, czy one są praktyczne, czy niepraktyczne. Bo że są chłodne jak cholera, to nie mam wątpliwości.

Kolejny komplet zgarnia Maciej za bagnet w swojej Alfie. W kategorii „Urocze as fuck” to jest praktycznie mistrzostwo świata.

Konkurs Philips

​Koniczynka na bagnecie od oleju. Dlaczego wybrałem akurat ten detal? Nie dlatego, że WOW! sportowy rodowód, WOW! takie szczegóły, itp. Gdy po raz pierwszy ją dostrzegłem to wydawało się to przerostem formy nad treścią, ale w głowie pojawiła mi się scenka jak dwóch Włochów z idealnie uczesanymi włosami, w pomieszczeniu socjalnym, dyskutuje na temat ostatniej kolejki Serie A, intensywnie przy tym gestykulując, w międzyczasie popijając cappuccino z absurdalnie malutkich filiżanek, gdy nagle z hukiem wpada kierownik projektu w idealnie skrojonym garniturze:
– KTÓRY TO ODPOWIADAŁ ZA SPASOWANIE Z FIATOWSKIMI GŁOWICAMI?!
– Francesco.
– GDZIE ON JEST?!
– Poszedł już do domu.
– PRZECIEŻ NAWET DZIESIĄTEJ NIE MA!
– A co się dzieje?
– Dostałem raport długodystansowy prototypów z nowymi Twin Sparkami i biorą nawet po litr oleju na tysiaka, a ja już zatwierdziłem silnik do produkcji, bo mi się spieszyło do fryzjera. Trzeba wszystko od nowa zaprojektować!
– A może zamiast zaczynać wszystko od nowa damy jakiś fajny bagnet i korek od oleju, żeby fajnie się go ludziom uzupełniało?
– Sergio, podwyżka! A ty Luca w sumie też. Za koniczynkę na bagnecie nam wszystko wybaczą
Ja wybaczyłem.

Bardzo to jest dobre. Gdybym w Almerze miał piękny silnik i tak uroczy bagnet, to bym oleju dolewał i nie narzekał.

I ostatni komplet żarówek H7 komplet zgarnia Arek, który jest po prostu cwanym majsterkowiczem.

Konkurs Philips

Przedstawiam jeden z ciekawszych gadżetów w moim aucie: gniazdo USB na… suficie! Pojawiło się tam, gdyż nie lubię mieć zbędnych rzeczy w samochodzie. Zacząłem używać kamerki GoPro jako rejestratora, zamontowałem ją przy górnej krawędzi szyby, za lusterkiem, tak żeby mi nie przysłaniała widoczności i w tej sytuacji zbędnym elementem stał się kabel zasilający kamerę zwisający do gniazda zapalniczki. Właśnie dlatego powstało owe gniazdko USB przy lampce.

Ja powiem tak – we współczesnych autach wykorzystywanie prehistorycznego gniazda zapalniczki samochodowej to jest absurd. To pozostałość po czasach, w których lekarze przepisywali kobietom w ciąży malboraski na ukojenie szalejących hormonów. Gniazdo zapalniczki jest wielkie, niepraktyczne i wymaga idiotycznych przejściówek. To raz. A dwa – jest na ogół umiejscowione gdzieś nisko. To bez sensu – bo ja jedyne, co z niego zasilam, to nawigację. I ten kabel musi mi się ciągnąć przez całą deskę. Ależ bym chciał mieć 1 zasilające złącze USB właśnie na suficie obok lusterka wstecznego (dla kamerki), drugie na podszybiu (dla nawigacji) a trzecie obok dźwigni zmiany biegów (dla okazjonalnego doładowywania telefonu). Dowalają w nowych autach ekranów dotykowych – Opel nawet ma takie dwa malutkie, by sobie kierowca i pasażer mógł opuszkiem temperaturę o 1 stopień przestawić – a kosztujących pół eurocenta złącz USB jak na lekarstwo. Niech ktoś wreszcie tych speców od ergonomii i użyteczności weźmie za ryj w tych koncernach, bo sam Arek nie da rady w każdym aucie czegoś takiego, co zrobił u siebie, montować!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nim przejdziemy do nagród w kategorii H4, chciałbym zapodać zgłoszenie nadesłane przez bzyq’a. Jest nie dość że fajne, to jeszcze bzyq w PS dopisał, że żarówek nie potrzebuje. Nie to nie. Ale poczytajcie i żeby mi potem nikt nie mówił, że stereotypy na temat Alfy biorą się z kosmosu.

Konkurs Philips

Foto detalu z AR 156, który jest kwintesencją, streszczeniem całej AR 156 i ogólnie „tradycji” Alfy. Czyli ładne to, ale nie do końca działa. Bo przez fakt, że jest to centralne miejsce na konsoli, to trzeba się na to codziennie gapić, a problem jest w tym:

  • wyświetlacz jest tak kiepski i w takim miejscu, że trochę temperatury na plus czy minus od pokojowej i przestaje działać, gubi piksele i trzeba kupić nowy,
  • ale żeby kupić nowy to trzeba sporo motywacji, bo nawet jak działa, to wszystkie informacje na nim to wróżby z fusów. Temperatura być może aktualna była przed kwartałem, spalanie chwilowe/średnie jest brane chyba z katalogu, a nie z ECU i nijak ma się do rzeczywistości, przebieg dzienny to można sobie wygodniej odczytać z zegarów,
  • ale jak tego nie wymienisz, to masz centralnie na środku takiego wylańca i za chiny nie skupisz się na drodze.

Dodatkowo a poniżej masz 3 zegary zwrócone w stronę kierowcy – są śliczne, ale:

  • temperatura silnika wskazuje co chce i jak chce (czujniki są sprawne, bo podłączając kompa odczyt jest OK) – już wyczytałem na forach, że tak ma być i już,
  • zegarek – kilka minut różnicy na tydzień jest ponoć akceptowalne,
  • wskaźnik paliwa… zalecenia z forum: nie ufać, trzymać się z dala od rezerwy.

Ehhhh szkoda pisać dalej… to kwintesencja Alfy – ładne, na pierwszy rzut oka idealne, a obcując z tym bliżej widzisz jaki to badziew. Jednak po czasie przywykasz i nawet przestajesz zwracać na to uwagę… do czasu, aż ktoś poprosi o tą jedną fotkę.

Tak wielce przepełniony smutkiem wpis pozostawię bez komentarza.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

1. miejsce w kategorii H4

Dwa wybrane przez siebie komplety H4 żarówek Philips otrzymuje Maciej za wpasowanie się i zgranie.

Konkurs Philips

Coś mi się ostatnio skończyło w życiu, na dodatek pada deszcz więc atmosfera jest taka liryczno-melancholijna, czekam na kogoś w aucie i… mały detalik: lubię słuchać deszczu dudniacego o falt-dach.

Tak, to tyle, takie krótkie zgłoszenie i dwa komplety żarówek zgarnięte. Bo mi się zgrało z grobowo-jesienną melancholią. Oraz bo nienawidzę szyberdachów. Z otwartym nie da się jeździć, bo dudni jak cholera, a w takim szklanym za dnia irytuje mnie słońce i odblaski, a nocą wkurzają błyskające światła mijanych latarni. Acz jak pada… gdy pada… kiedy pada… wtedy nie mogę wzroku oderwać od szklanego szyberdachu, bo tak fajnie na nim się krople zbierają, i płyną, i świat zniekształcają. Co prawda nie o dźwięk mi wtedy chodzi, ale myślę, że z braku laku, dudnienie w taki zwijany dach spokojnie mógłbym uznać za magiczne. Oczywiście przy odrobinie dobrej woli i jesiennej depresji.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

5 równorzędnych nagród w kategorii H4

Jeden komplet otrzymuje Anan Kofan za… sami przeczytajcie:

Konkurs Philips

Wszyscy spuszczają się nad lotniczym dziedzictwem Saaba i stacyjką umieszczona w tunelu środkowym, a na przykład model 9000, uchodzący za sztandarowy, ma ją normalnie – a taka dajmy na to Croma ma w tunelu. Ale ja nie o tym. Otóż dla mnie natomiast najbardziej widocznym atrybutem lotniczym, że się tak wyrażę, jest kontrolka sygnalizacji niezapiętych pasów. Wygląda jakby była żywcem wsadzona z pasażerskich samolotów, do tego w komplecie jest lampka do czytania mapy – i już czujesz się jak w czarterowym samolocie do Hurghady. Brakuje mi tylko oklasków od pasażerów po każdym udanym parkowaniu.

Od siebie dodam, że nigdy mnie te lotnicze konotacje Saaba jakoś nie jarały. O wiele bardziej wolałbym widzieć, jak swą tradycję w nazywaniu aut od sławnych byków realizuje w praktyce Lamborghini. Wyobrażacie sobie, że np. wsiadasz do Aventadora a tam ci TRACH i stalowa linka oplata mosznę i ją mocno ściska (jak bykom podczas rodeo). Albo jedziesz sobie Huracánem, jedziesz, jedziesz i nagle BĘC z fotela wychodzi ostrze i wbija Ci się w kark. Albo zbliżasz się w Murcielago do skrzyżowania pełnego małych dzieci – masz zielone, ale warto się rozejrzeć mimo wszystko… i nagle ŁUP spada ci na oczy jakaś czerwona płachta i prujesz po omacku. To byłby czad, a nie jakieś tam stacyjki, black-panele i inne lampeczki.

Kolejny komplet otrzymuje Marcin, za poniekąd polemikę z powyższym, bo:

Konkurs Philips

Wszyscy mówią, że to Saab jest jak samolot wśród aut, bo ma takie lotnicze rozwiązania jak np. stacyjka na konsoli środkowej. Bzdura. Mam Balerona i jeden detal pokazuje, że to Merol W124 jest inspirowany lotnictwem i najlepszymi tradycjami takich firm jak Heinkel, Messerschmitt czy Focke-Wulf. Chodzi o kontrolkę zapięcia pasów pod sufitem z przodu. Jest zrobiona jak w jakimś przedpotopowym samolocie typu Lockheed Tristar. Dzięki temu wsiadając do auta codziennie rano czuje się jak pasażer lotu do jakiejś południowoamerykańskiej bananowej republiki na pokładzie Revolucion Airways. Świetne uczucie. Budzi lepiej niż kawa.

Tak, ja też uważam, że wszystko, nawet takie światełka z dorobioną doń mitologią, są lepsze niż te dzisiejsze pikadła i brzęczyki, które nie pozwalają z miejsca parkingowego się wytoczyć bez zapiętych pasów.

Kolejny komplet Philipsów H4 otrzymuje Dominik za trzy-w-jednym.

Konkurs Philips

Detal zwracający uwagę zwykłych pasażerów: pionowy uchwyt na kubeczek w Subaru Forester II. Dzieło niezbadanego japońskiego umysłu. Każdy pasażer musi kilka razy wysunąć i schować, ciesząc się jak małe dziecko. Bonusem jest konieczność stosowania krótkich nośników USB do odtwarzania muzyki w nieoryginalnym radiu.
Detal zwracający uwagę petrolheadów: końcówka bagnetu oleju (auto właśnie stygnie przed pomiarem).
Detal zwracający uwagę estetów i patriotów: rachunek z Orlenu na gumowym dywaniku.

Od siebie dodam, że… no właśnie, skoro od lat znane są takie fikuśne cupholdery (Forester, Saab, nawet VW ma takie wysuwane, tylko w poziomie), które prawie miejsca po złożeniu nie zajmują, to jak to się dzieje, że dziś potrafią pojawiać się na rynku auta, w których nie ma gdzie kawy odstawić? Hę?

Kolejny komplet otrzymuje Mowad za koherentność.

Konkurs Philips

Detalem jest oczywiście kolor czerwony, wprawdzie nie jest to taka koherencja z moją osoba jak w Twoim przypadku biały, bo nie mam czerwonej brwi, ale czek dis aut – te przeszycia na pseudokarbonowej chińskiej kierownicy, pseudoskórzanej gałce i mieszku, a także na wskazówkach chińskich zegarów, heblu, przełącznikach od własnoręcznie wykonanego panelu z rokiet-launczerami i guzikiem rozrusznika… a to wszystko otulone czarnym tłem z pseudochromowanymi dodatkami.

Powiem tak – na czerwoną brew i rzęsę nigdy nie jest za późno, a dziś fryzjerzy i barberzy potrafią zdziałać cuda.

I ostatni komplet H4 otrzymuje Mariusz, bo ja też się starzeję.

Konkurs Philips

Po 3 tygodniach odebrałem błyszczące auto od lakiernika, zaparkowałem pod domem i zaliczyłem jeszcze jedną, dumną rundkę wokół samochodu. Nic nie cieszy w końcu oka bardziej od efektów dobrej polerki. Centymetr po centymetrze chłonąłem okiem promienie słońca odbijające się w karoserii, aż stanąłem jak wryty. Dostrzegłem małą skazę, małą plamkę, zwykły błąd lakierniczy, który od teraz miał mnie dręczyć dzień i noc, nie dając spokoju, a wizyty na myjni zamieniać w piekło.

Wtedy własnie zacząłem zastanawiać się dlaczego tak się stało. Czemu los spłatał mi takiego figla? Czym zawiniłem? Może jest w tym jakiś ukryty sens, znaczenie? Może rację mają ci którzy twierdzą, że nikt nie jest idealny? Może auta upodabniają się w ten sposób do swoich właścicieli? Od teraz każdy rzut oka na wypolerowany, srebrny lakier przypomina poranne przeglądanie się w lustrze. Każdy mankament, każde trzeszczenie i piszczenie w aucie, choć z początku doprowadzało mnie do szewskiej pasji, teraz zaakceptowane tworzy brzydki ale idealny na swój sposób obraz auta, którego za nic nie wymieniłbym na autopochodne twory dzisiejszej motoryzacji. I tak zwykły odprysk stał się powodem do refleksji…

Powiem tak – ja doszedłem już do takiego etapu, że wszystkie rysy, do powstania których się przyczyniłem, zamiast naprawiać chcę oznaczać strzałką i przylepiać opok nich białe literki z opisami w stylu „Opony na torze Ułęż” albo „Ściana przy wyjeżdżaniu z warsztatu”, albo „Sąsiad przytarł, ale mi się nie chciało go zniżek pozbawiać”, albo „Taki ostry suwak od torby na laptopa”. To mój sposób na pokochanie tego, co czyni moje auto drutem pospolitym, co nigdy polerki nie zaznał.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Bardzo dziękuję wszystkim za udział. Sorry, że nie każdy wygrał. Nienawidzę być jurorem.
A nagrodzonych proszę o odp. na wysłanego przeze mnie maila.

13 komentarzy

  1. Cóż….nie wygrałem. Moja Honda nie doczeka się nowych patrzałków. Gratuluje zwycięzcom – tekst o bagnecie w Alfie – MEGA :)

  2. Miło widzieć swoją fotę na stronce ;)

    Pozdrawiam zwycięzców i ojca prowadzącego;) Historyjki zacne :)

    P.S. Muszę sprawdzić czy na bagnecie mam koniczynkę – niezły knif (ale obawiam się, że nie bo JTD nie żłopią oleju).

  3. Zgadza się, że 147/156 to jakościowo chyba największe dno w 105-letniej historii Alfy, ale znowu nie przesadzajmy. W moim 26-letnim egzemplarzu wszystko działa, a odpowiednie czujniki kosztują jakieś 8 zł na allegro.
    Czy w Polsce jest jakaś marka, która nie obrosła stereotypami? To będzie chyba mój następny samochód. Chyba bym musiał uderzać w coś w stylu Infiniti albo Lexus – bo za mało osób miało, żeby mogło tworzyć różne dziwne historie…

  4. Radosuaf znó nei przesadzajmy z tą kiepska jakoscią 156, mialem przedlifta 1999r 2.4 jtd 136 koni. Przebieg na zegarach ok 250k km. O dziwo u mnie temperatura zgadzała się na kompie i na zegarach, zegarek się nie spożniał wcale, zgadzam sie co do tego ze wskaźnik paliwa to byla loteria ale reszta działała. Mialem podgrzewane fotele (działające)skórzaną jasna tapicerkę z prawdziwej grubej skóry a nie tego dziadostwa które można spotkać w VW albo francuzach, nei bylą ani wytarta ani popękana (no ale dbalem o nią konserwujac ja raz na rok), w środku nic nie skrzypiało, działało całe wyposażenie poza klimą. Silnik dawal niezła frajdę z jazdy (dzisiejsze diesle pomimo ze mają większą moc to nie dają takich odczuc jak te starsze ktoe ciągnęły od samego dołu). Nawet zawieszenie nei bylo takie tragiczne jak wszyscy próbują nam wmówić, z przodu sypia się głownie górne wachaczyki , jak sruba ktora je mocuje jest obrocona lebkiem w stronę karoseri (fabrycznie jest na odwrót)to wymiana trwa jakieś 15 minut. Cena nowego wachaczyka to dzisiaj od 90zł za sztukę takzę uważam ze nei ma tragedii.
    Gdyby nie korozja to 156 nadal byląby u mnie ale niestety wląśnei to jest jej największa wadą, z zewnątrz moze wygladać idelanie ale progów wewnętrznych i podłogi juz nie ma (ja miałem etap samochodu flinstoneów).
    Zgadzam się też do tego ze t.sparki to padło i broń boże tego nie kupować już tymbardziej nie z selespeedem. Jak 156 to tylko busso ewentualnie diesel i nic się nei dzieje. Zauważylem jeszcze ze po pierwszym lifcie spadła jakosć materiałów we wnętrzu.

    Teraz jeżdze 166 1999r 2.0TB, ta ma na liczniku 300k km i nei chce sie psuć, po zakupie wymieniłem turbo i wyregulowałem zawory, w innych silnikach nei bedzie tego problemu ale 12v busso turbo to taka niszowa propozycja. W środku wszystko działa co jest na pokladzie (elektryczne podgrzewane fotele, tempomat, klimatyzacja autoamtyczna, czujnik deszczu choc przydałaby mu sie jakas kalibracja, itp.) materiały wykorzystane w srodku są bardzo dobrej jakosci. Problem w 166 powoduje skomplikowane tyle zawieszenei do którego cięzko o dobre częsci ale da sie cos wykombinowac jak sie nad tym pomyśli. Aha w 166 jak nei bylą bita to korozji nie ma :D

    Takze nei takie te alfy straszne.

  5. Miałem 147 i niestety wyglądało to słabo. Giulietta jest jednak sporo wyżej, jeśli chodzi o wytrzymałość poszczególnych elementów.

  6. 147 nie mialem takze nei moge sie zbytnio wypowiedziec, jezdzilem troche taką od kumpla i moze nawet masz racje bo jak sobie przypomne to np. plastiki na panelach drzwi klamki itp. jednak byly gorszej jakosci niz w 156, tak samo konsola centralna. reszta ok. O dziwo ta 147 kumpla miala juz spory przebieg jak na polskie warunki (ponad 300k km) ale jezdziła i się nie psuła, no ale to był pancerny 1.9 JTD 115 koni. Rdzy o dziwo tez nie miała ale trochę szukalismy takiego egzemplarza.

  7. PS. W sumi eto wprowadzenie 147 mniej więcej pasuje w czasie do liftu wnetrza 156 takze rzeczywiscie od tego momentu jakosc materialow we wnetrzu spadła, przed 2001r było moim zdaniem dużo lepiej.

  8. Gratuluję wygranym!

    najbardziej Dominikowi za cupholder…

    Mój przegrał bo był na drugim biegunie ;) To ja się nim bawię tylko, jest po drugiej stronie kierownicy i jest mega praktyczny i ergonomiczny :P

  9. Dziękuję Franczeskowi i Serdżiemu! I Luce w sumie też. Dzięki ich genialnemu pomysłowi rzeczywiście dolewam oleju i nie narzekam. Podwyżka jak najbardziej zasłużona :)

  10. Ponieważ moje maile pozostają od jakiegos czasu bez odpowiedzi to zapytam tutaj. Kiedy moge spodziewać się przesyłki z nagrodą? Mineło już 18 dni od ogłoszenia wyników i cisza. Przypadek? Nie sądze :/

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *