(m546) Lepsze na…?

Złe i dobre opony

Ciekawy test. Ogólna konkluzja jest znana: lepsze opony lepiej zakładać na tylną oś. Acz patrząc na składowe tego testu, pewności nie ma.

Bo wyniki cząstkowe są takie:

  1. Aquaplaning → lepsze z przodu
  2. Heble na mokrym (z ABS) → lepsze z PRZODU
  3. Heble na suchym (z ABS) → lepsze z PRZODU
  4. Jazda w kółko po mokrym → lepsze z PRZODU
  5. Zmiana pasa na mokrym → lepsze z TYŁU
  6. Sterowalność na mokrym (bez ESP) → lepsze z TYŁU
  7. Sterowalność na mokrym (z ESP) → lepsze z TYŁU, ale tylko wtedy, gdy ta druga para opon jest duuużo gorsza, jeśli jest tylko trochę gorsza, to lepiej mieć te lepsze z PRZODU.

.
Czyżby zatem było tak, że jak się wozisz, to lepiej mieć lepsze z przodu, ale jak jeździsz “szybko, ale bezpiecznie” (czyli zapierdzielasz, tasujesz i wyprzedzasz na zakręcie) – to lepiej lepsze kłaść na tył?

Ech, to kolejny przypadek pokazujący, ze nic na świecie nie jest albo czarne, albo białe. Nigdy nie można powiedzieć – zrób tak, bo tak jest lepiej. Zawsze jest jakieś ale. Wszędzie szarości…

TUTAJ JEST ÓW TEST

25 komentarzy

  1. Przy napędzie na tył (turbobenzyna z kopnięciem) zawsze starałem się mieć dobre kapcie, ale jak była różnica w zużyciu, to wolałem mieć lepsze na przodzie. Z poślizgiem nadsterownym łatwiej sobie poradzić, niż z ryciem mordą jak dzik za żołędziem. No i nie bez znaczenia pozostaje hamowanie, które jednak zdecydowanie odbywa się przez przód.

  2. Ja to nie wiem, z jednej strony niby testy i mądrości ludowe, z drugiej wolałbym chyba jednak zmniejszyć ryzyko bycia pasażerem, jak mi przód stwierdzi, że jednak sobie popłynie, i założyć lepsze na przód, jednocześnie jadąc delikatniej (jeżeli ten jeden komplet byłby taki styrany, że zmiana pasa byłaby ryzykiem oberka).

    Jakby była mowa o hardej jeździe (torowej), to tak samo wolałbym lepsze z przodu – pewniej się jedzie mogąc mocno napaść na hamulce, niż bojąc się zahamować, ale móc wychodzić pełnym ogniem z zakrętu.

    Ale co tam ja, ja się nie znam :)

  3. Z tego co pamiętam to jest tak:
    Napęd na przód – lepsze na przód
    Napęd na tył – najlepiej mieć 4 dobre, i są dwie szkoły. Albo lepsze na tył bo one napędzają, więc wyciągną z zaspy itp, albo lepsze na przód bo hamowanie. Z nadsterowności łatwiej się wychodzi niż z podsterowności.
    Ja mam zwykle lepsze na przodzie, bo tył szybko się zużywa przy rwd.
    Napęd na 4 – wiadomo, 4 laczki muszą być kosą.

  4. Wojtek, ale co z tego jak cię lepsze opony z tyłu wyciągną z zaspy skoro gorze na przodzie za chwilę wpakują cię w następną? Kto wie czy nie głębszą? Krótko mówiąc – lepiej w zaspę nie wpaść, niż się zastanawiać, czy dobre opony cię z niej wyciągną. To samo z ruszaniem i hamowaniem – lepiej mieć problemy z ruszaniem, ale skuteczne hamowanie niż na odwrót.

    I takie coś na przekór fachowcom mówi ktoś, kto parę lar przepracował w przemyśle oponiarskim i parę razy brał udział w różnych testach opon…

  5. Aha, bo w końcu nie napisałem najważniejszego – lepsze opony na przód. O ile wymieniasz parami, bo ja zawsze wymieniam czwórkami i kłopot z głowy

  6. Dwa nowe komplety opon (lato/zima) kupiłem i po każdym sezonie jest różnica między zużyciem przód/tył przy napędzie FWD. Za każdym razem kładłem te lepsze na przód bo jeżeli przez sezon te na przodzie się bardziej zużywają to znaczy, że ciężej pracują i są po prostu ważniejsze. Taka konkluzja na chłopska logikę. Co ciekawe po zamianie na sezon przód/tył to zużycie nie jest takie, że po prostu przód dogania ten gorszy tył. Tylko wręcz przód przegania tył za każdym sezonem. Samochód to Golf IV z dieslem czyli kompakt z ciężkim silnikiem z przodu i lekkim tyłem co też na pewno nie pozostaje bez znaczenia.

  7. Jeśli jeździsz “szybko ale bezpiecznie” i do tego masz 2 opony “gorsze” (czytaj: wydymane 3,3mm z 2006r. ale jeszcze ciśnienie trzymają) to nie ma znaczenia gdzie je założysz bo i tak o uniknięciu zderzenia decyduje konstelacja Wodnika a nie twój mózg.

  8. Ja mam lepsze z tyłu, ale teraz po przeczytaniu testu zastanawiam się nad założeniem tych opon na krzyż. W sensie jedna lepsza na przód, a druga na tył po przekątnej.

  9. @Dominik – A jak ktoś się zapyta czemu, to zawsze możesz mówić że zakładasz jak kierowcy w WRC (np. Monte Carlo, kolce na śnieg i slicki na krzyż) ;)

  10. Więc generalnie najlepiej mieć 4 dobre, jak popierniczasz to zmieniaj co sezon co najmniej jedną parę opon. Ja zawsze lepsze zakładam na koła napędzane, czyli w jednym na przód, w drugim na tył.

  11. Zakładanie opon “na krzyż” ma tylko sens gdy ma się blokowany przedni i tylny dyferencjał i pamięta po której stronie ma się lepszą oponę na daną nawierzchnię i tak jedzie aby to wykorzystać. Więc tylko rajdówki, tylko rajdy.

  12. Yatzek
    Wiem że lepsze muszą być na przodzie jeśli już stoimy przed takim wyborem.
    Sam też tak robię :)

  13. Zawsze jeśli nie były identyczne, te “lepsze” dawałem na przednią oś. Do dziś tak robię. Odpukać z powodzeniem za każdym razem sterowności…

  14. Spalacz- co Ty gadasz, opony na krzyż w zwykłej osobówce to świetny pomysł. Na śliskim nie ruszysz, bo “gorsze” koło mieli w miejscu, a jak już ruszysz to przy hamowaniu robisz piruet. Adrenalina skacze na pewno :)

  15. Niezmiernie fascynuje mnie ta opinia, że lepsze na tył. Bo sterowalność, zmiana pasa itp. itd. Tylko nikt mi nigdy nie wytłumaczył, po co mi lepsza sterowalność, skoro nie będę mógł ruszyć i zahamować? Oczywiście piszę o FWD :P
    Przy RWD sprawa się komplikuje, ale na razie nie mam takich dylematów :D
    Zresztą… przy odpowiednio dynamicznej jeździe w RWD zdaje się równo będą opony się zużywać, więc nie ma tematu?

  16. W rwd przy normalnej jeździe tył schodzi szybciej, przy dynamicznej tył schodzi 2 razy szybciej. Nawet przy ogumieniu mieszanym.

  17. @tomaz,

    Na takiej samej zasadzie będziesz ruszał i hamował na jakiej jak hamujesz i ruszasz gdy spadnie deszcz względem suchej nawierzchni. Po prostu przez hamowanie i ruszanie lepiej czujesz jaka jest nawierzchnia, czy ślisko, itd.. jak po wyjeździe z garażu zmielisz kołami jadąc Puntem no to wiesz, że jest ślisko. Jak będziesz miał lepsze opony na przedzie to będziesz tę śliską nawierzchnię odnosił do przyspieszania i hamowania na lepszych oponach zapominając o tym, że na tylnej osi masz gorsze opony i przez to o wiele łatwiej będzie Ci wpaść w poślizg nadsterowny (zarzucanie tyłu) który jest bardzo niebezpieczny jeżeli się szybko nie zareaguje (zrobi dobrą kontrę) bo sam się niemal nigdy nie naprawi. Przy małym podsterownym poślizgu zwykle nic nie trzeba robić bo trochę wyniesie na zewnątrz, jak się zdejmie nogę z gazu to już po problemie.

    Czyli mając lepsze opony na przednie osi rozpędzasz się i hamujesz na miarę możliwości przednich opon bo je się lepiej czuje a nie zwracasz uwagi na kiepskie tylne do momentu aż pojawi się poślizg co będzie już sporym problemem.

  18. OK, to wytłumaczenie ma sens, przyznaję :)
    Zakładając, że opony są ogólnie w dobrym stanie.

    Przy słabych oponach i świadomym tego stanu kierowcy IMO lepsze na przód przy FWD dadzą lepszy efekt. Ale… to już patologia, więc zostawmy poza marginesem :P

  19. Uwazam podobnie, jak Spalacz. Gdy na tyle bedziemy miec gorsze, to np. przy przyhamowaniu dobrym przodem w luku, latwo o niebezpieczny (uderzamy bokiem samochodu) poslizg nadsterowny. Teoretycznie latwy do naprawy w FWD (duza wiekszosc)(kontra i gaz) ale na to potrzeba czasu i miejsca. A jak nam poleci przod z gorszymi kapciami to szybciej to poczujemy i bedziemy ostrozniejsi, delikatny poslizg tez jest do opanowania a jak nawet polecimy z pasa, to raczej zderzymy sie tak, jak nasz samochod i organizm najbardziej “lubia”, czyli przodem. Oczywiscie nie jest to wszystko takie oczywiste ;-)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *