#487 Obyś żył w ciekawych czasach

Peugeot 206

Oczywiście, jak każdy typowy nieuk, nie mam pojęcia co znaczy ten zwrot (ani tym bardziej nie wiem, że jest to prastara chińska klątwa o wyjątkowo ciemnym i negatywnym zabarwieniu) – dlatego też zacząłem się w swej bezmyślności zastanawiać, czy czasem te ciekawe czasy – w kontekście motoryzacyjnym, takim in plus oczywiście – nie trwają teraz.

I przeglądając zakamarki pamięci oraz różne on-line’owe katalogi aut doszedłem do następującego wniosku – że te ciekawe czasy (rozumiane odmiennie niźli by sobie życzyli ci Chińczycy, którzy tytułowe porzekadło wymyślili) były w okolicy roku 2000. A potem była lipa, szarzyzna i depresja niczym na Żuławach Wiślanych. Ale co to? Kto to? Jak to?! Dziś znów czasy są ciekawe! No bo zobaczcie sami…

PRZEŁOM WIEKÓW

W 1999 roku na świat przyszedł Peugeot 406 coupe – auto tak piękne, że aż brak mi słów.

Peugeot 406 Coupe

Uwielbiam takie wozy – cudowna karoseria na zwykłych bebechach. Dzięki temu jest tanio i dostępnie (o ile oczywiście nie stłuczesz reflektora). A przedni napęd i kanapowe zawieszenie sprawiają, że nikt tego nie katuje, nikt tym bokiem nie lata i na latarniach nie zawiaja. Dodaj do tego francuską niechęć do rdzewienia i masz gotowy przepis na klasyka, którego dziś można w miarę łatwo i bezstresowo kupić. Ależ mi koparka opadała na początku wieku, gdy go na ulicy spotykałem!

W 1999 roku na świat przyszło również rewelacyjne Audi TT.

Audi TT

Ten sam schemat co w 406 Coupe, ale więcej petardy w kształtach. Czytałem kilka wywiadów z car-designerami – takimi z wielkiego świata – i bodajże na pytanie „Czy jest jakieś auto, którego to ty chciałbyś być projektantem?” każdy odpowiadał: „Tak, Audi TT”. Fakt, że początkowo miałem z nim problem – że albo na przednie koła, albo na haldex’ie od VW… ale dziś bym go przytulił, bardzo bym go.

A propos VW – w 2000 roku na ulice wyjechał dzisiejszy KRUL, czyli poliftingowy Passat B5.

VW Passat B5 FL

To był chyba przykład jednego z najlepszych liftingów w historii motoryzacji – nie dość, że nic nie zepsuł (BTW: liftingi psujące auta są moim zdaniem domeną Fordów), to jeszcze prawilnie naprawił wszystko to, co naprawy wymagało. Pojawiły się tylne bałwanki, przód się wyostrzył, w środku dorzucono trochę prestiżowych chromów. I nadal miał pod maską KRULA silników.

Wtedy pewnie wielu na ten lifting kręciło nosem – że po co, że na siłę, że nic nie wniósł – ale dziś wiemy, że był przełomowy. Wyjedź poza miasto, pogadaj z ludźmi – dla nich B-piątka przed liftem to poziom Vectry, Mondeo i Laguny. Ale wersja poliftowa, łoooo paaanie, to już jest w zasadzie Audi!

W 2000 roku pojawiło się również malutkie, aluminiowo-space-frame’owe Audi A2.

Audi A2

850kg w czasach, gdy pierwsza bielska Panda ważyła tonę. 1,4 TDI (a nawet 1,2 TDI) w czasach, gdy standardem były wielkie, 2-litrowe klekoty. Brak otwieranej przedniej maski w czasach, gdy silniki nie były jeszcze aż tak elektronicznie pokomplikowane i otwieranie maski miało sens, bo teoretycznie można było samemu coś ogarnąć. Sylwetka pękatego, jednobryłowego mikrovana w czasach, gdy miasta pełne były zwykłych Seicento, Tico i… to w zasadzie wszyscy ówcześni reprezentanci jakże dziś licznego segmentu A.

Byłbym zapomniał – w 1999 nasz rynek przebojem zdobył Daewoo Matiz (by Italdesign!)

Daewoo Matiz

Jedna bryła, 5 drzwi, cudowne proporcje… oraz coś, co uzmysłowił mi wówczas sąsiad, który nówkę z salonu kupił – to poziome przetłoczenie, takie jakby załamanie na przedniej masce. Otóż służyło ono temu (tak twierdził), by szybko ochłonąć z zachwytu po kupnie nowego auta i zacząć traktować je użytkowo, na co dzień, bez zbytniego cackania się – bo nowe, bo pachnące, bo przebieg poniżej tysiąca. Ale jak to? – zapytacie. A tak to, że to przetłoczenie wygląda jakbyś niewyheblował na czas i pod Tatrę czy innego Stara wjechał. A jak wiadomo – najbardziej boli pierwsza rysa, potem uwalniasz umysł i przestajesz się przejmować. Więc tu, kupując auto już stuknięte, problem zbytniego chuchania i dmuchania na nie miałeś od razu z bańki i od razu mogłeś targać nim na co dzień.

W 2000 roku pojawiła się również zjawiskowa Honda S2000.

Honda S2000

Oczywiście auto jest dla kogoś mojej postury nieużywalne – kiera uciska uda, fotela nie da się dostatecznie odsunąć, pasów nie da się zapiąć… ale wtedy, pamiętam jak dziś, każdy mówił o tym, że jej silnik robił 120 koni z litra bez turbodoładowania, deklasując tym samym ówczesnych mistrzów, czyli Ferrari.

A propos takich małych wariatów – w okolicach 2000 roku pojawiło się BMW Z8.

BMW Z8

Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej niedocenianych i niesłusznie zapomnianych wozów – wygląda jak młodsza, o wiele piękniejsza i obdarzona większą gracją siostra Jaguara E-Type. Prawdę mówiąc, chyba nie ma auta, które do Z8 miałoby jakikolwiek start – bo i silnik ma wspaniały, i wnętrze pełne smakowitych detali, i kierownicę taką…

BMW Z8

że swapowałbym ją do najmojszej aż by się iskrzyło.

W 2000 roku na świat przyszło również koncepcyjne BMW Z9,

BMW Z9

które moim zdaniem zaraz potem rozpadło się na tryliony midi-chlorianów, które potrzebowały mniej niż 14 parseków, by wniknąć w DNA wszystkich ówczesnych aut i mieć wpływ na to, jak dziś wyglądają samochody.

BMW Z9

Serio – tricki zastosowane w BMW Z9 (centralny iDrive, gładkość linii bocznej, wizualnie doklejony bagażnik czy abstrakcyjny rozmiar grilla) stworzyły język designu, w którym dzisiejsze auta do nas mówią.

W 2000 roku na rynku pojawiło się również Volvo S60.

Volvo S60

Nie należę do grupy adorującej stare szwedzkie kanty, acz pierwotnie to S60 pachniało mi emerytem i pomyłką, ale dziś muszę stwierdzić, że jest to pięknie zaprojektowany samochód (z zewnątrz i w środku), który w godzien podziwu sposób złapał za mordę wszystkich jojczących, że „kiedyś było lepiej”, i wprowadził obrośniętą kanciatymi tradycjami markę we współczesne czasy.

I patrząc na to, co dziś Volvo wyczynia (pokazując dodatkowo, że bycie w rękach Chińczyków nie jest niczym złym), nikt chyba za tymi prostacko ciosanymi blachami nie tęskni (poza oczywiście garstką fanatyków, którzy – jak pokazała akcja SAVESAAB – są dla producenta niezwykle istotną i przynoszącą profity grupą klientów).

W 2000 roku na rynek trafiła druga generacja Toyoty RAV4,

Toyota RAV4 gen.2

czyli w mojej osobistej ocenie – absolutny i jedyny prawdziwy protoplasta mody na wszechobecne dziś SUVy. Może coś przed drugą RAV-ką było bardziej SUV-ovwego, ale to od niej się wszystko zaczęło, to ona zapłodniła umysły kierowców płci żeńskiej pomysłem, by jeździć po mieście czymś wyższym, by nie musieć przy wsiadaniu się schylać a przy wysiadaniu ćwiczyć przysiadów.

Nie darzę tego auta specjalnym respektem, ale cały czas mam w pamięci taką jedną sytuację, jak bardzo zamożna znajoma chciała kupić sobie w 2004 roku BMW X3 (będące wówczas nowością), ale została tak niegodziwie obsłużona w jakimś salonie, że zirytowana poszła do Toyoty i kupiła dość już opatrzoną wówczas RAV4. I gdy zapytałem, jak się czuję z tym obniżeniem wymagań – wszak działając w afekcie zamiast auta klasy premium wybrała zwykłego średniaka – odpowiedziała mi pytaniem na pytanie: czy ja w ogóle wiem, o czym ja mówię, przecież to nie jest Toyota, to jest RAV4, coś jak marka w marce, to inna klasa, tylko znaczek ten sam.

Z tego co wiem, nie była jedyną zamożną kobietą, która wówczas tak ten wóz postrzegała.

Mój Boże, zapomniałbym o dwóch tuzach przełomu wieków!

W 1998 roku na świat przyszedł Fiat Multipla. Fotki nie wklejam, bo któż tego wozu nie zna! Niestety prawda jest taka, że wszyscy znają go tylko z wyglądu, a nikt nie poświęcił 5 minut na to, by go zrozumieć. Więc ja Wam powiem – to jest wspaniałe auto przemyślane tak, że nie mam pytań. I wygląda na to, że jest szansa na test. I na myśl o tym przebieram dziś pod stołem nogami z radości – tupię tak, że aż sąsiad z dołu patelnią w rury wali.

Oraz przepiękny Renault Avantime – po praz pierwszy zaprezentowany w roku 1999, do salonów trafił w 2001.

Renault Avantime

Ten wóz jest moim fetyszem. Na podstawie jego obecności dzielę odwiedzane miasta na fajne i mniej fajne. W Garażu Marzeń miejsce ma na zawsze, choćby nie wiem co. Gdybym był wampirem i miał żyć tysiąc lat – oraz mógłbym mieć tylko jeden samochód na całe długie życie, to gdybym z jakiegoś powodu nie mógł kupić Mercedesa CLS, brałbym Avantime’a.

Oraz ostatni co do kolejności, ale nie co do znaczenia – sprzedawany od 1998 roku Peugeot 206.

Peugeot 206

Dziś może już nie robi takiego wrażenia, bo każde auto, nawet to mającego silnik mniejszy od kartonu z mlekiem, wygląda jak rasowy sportowiec (vide: Fiesta, Aveo, itd.). Ale na przełomie wieków 206-tka była czymś, naprawdę czymś. Świeża sylwetka, agresywny przód, zadarty tył, pięknie narysowane wnętrze – ależ to było świeże w porównaniu do ówczesnych Fiest, Cors i innych Startletów, które ewidentnie projektowano tak, by z wielkiego kloca blachy jak najmniej materiału dłutem zedrzeć.

Pamiętam, jak po Warszawie jeździł taki czerwony i zawsze czysty 206, na pięknych kołach i z naklejkami Ferrari pod lusterkami bocznymi. Widywałem go pod swoją pracą prawie codziennie. Nie było wówczas dla mnie żadnego innego auta z wyższym faktorem #chceto.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

I tak to właśnie było na przełomie wieków – wtedy tego nie dostrzegałem, ale dziś z perspektywy czasu wprost nie mogę w to, co się wówczas działo, uwierzyć. Wyobrażacie sobie, że dziś, na przestrzeni jednego-dwóch lat na rynku pojawia się aż tyle istotnych, unikatowych i absolutnie rewolucyjnych aut? Aut, które nie tylko solidnie zaznaczają swoją obecność w historii motoryzacji, ale również wywierają gigantyczny wpływ na to, co się będzie działo później? Tworzą nowe segmenty, mody, języki designu?

LATA 2002 – 2014

A potem przez tuzin lat nie działo się praktycznie nic.
Serio, nic a nic.

DZIŚ

Dopiero teraz widać jakiś ruch. Jeszcze rewolucja jest w powijakach, to dopiero pierwszy skurcz mięśni, dzięki któremu lada chwila wszystko eksploduje, ale ewidentnie coś jest na rzeczy. Marazm się skończył, stójcie nastrojeni i zegarek ta przestrzeń, bo już za chwileczkę, już za momen…

Skąd to wiem?
Bo dostrzegam pierwsze jaskółki.

Mimo tego, że Tesla model S jest na rynku od 2012 roku, dopiero w 2015 stała się tym, czym być powinna – benczmarkiem dla aut spalinowych, królem przyspieszeń i, co mnie zaskoczyło, jedynym samodzielnie jeżdżącym w ruchu ulicznym autem na świecie. Sądziłem, że to Mercedes jako pierwszy ten temat ogarnie.

Alfa, marka która powinna już kilka lat temu umrzeć śmiercią Saaba, nagle wypuszcza radykalnie-karbonową 4C (końcówka roku 2013) oraz pędzoną na tył Giulię (końcówka roku 2015) – i nagle znów jest na ustach wszystkich. Renault wypuszcza zaskakujące Twingo (rok 2014). A BMW doskonałe elektryczne i3 (sam koniec roku 2013) oraz, moim zdaniem będące pomyłką, hybrydowe i8 (rok 2014) – czyli wozy, które wytyczą kierunek rozwoju marek premium na najbliższy tuzin lat – czy tego chcemy, czy nie. A Toyota pokazuje produkującą wodę Mirai (rok 2014).

Plus afera spalinowa VW, która głośno powiedziała o tym, jak abstrakcyjne, nieosiągalne i chore są normy oraz testy spalania – o czym wcześniej oczywiście wszyscy wiedzieli, ale żeby się ktoś głośny o tym wypowiadał, to raczej nie, po co, trwajmy dalej w tej abstrakcji, przecież każdy wie jak jest, nikt przy zdrowych zmysłach na te dane nie patrzy.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Widzicie ten schemat? Mnóstwo niesamowitych auta wprowadzonych na rynek w okolicach 2000 roku i potem prawie półtorej dekady marazmu. Tak było. Dopiero teraz… no jak Boga kocham… teraz naprawdę coś się zaczyna dziać.

Nie wiem, czy w 2016 zadzieje się tak jak na przełomie wieków. Nie wiem również, czy to co nadchodzi mi się spodoba. Ale wiem jedno – jaskółki już przeleciały, teraz czas na konkretne pierdzielnięcie.

30 komentarzy

  1. Ciekawe spostrzeżenia, wręcz sensowne!

    Multipla – gdy rodzice szukali kiedyś nowego samochodu – miałem okazję nie raz wsiadać i skakać po wnętrzu multipli. Wtedy ten samochód z zewnątrz dziwił mocno, dziś się niestety okropnie, w zły sposób, postarzał. Może przez to, że jeżdżące multiple są na ogół przeokropnie zapuszczone. Ale jeśli chodzi o wnętrze, jego zaplanowanie, trzy fotele niezależne z przodu i trzy z tyłu.. pomimo tego, że młokos straszny wtedy byłem – to do dziś pamiętam, że zamysł wnętrza był świetny. Zamysł, bo rys deski rozdzielczej – no nie. Zatem poza deską i przodem świetnie pomyślany samochód. Po lifcie (czy to już była 2 generacja?) zmienili przód – tylko wtedy zaczęła wyglądać w sumie jak wszystko. Zatem i tak źle i tak nie dobrze.

  2. W 1997 debiutowała Alfa 156 a w 1998 model 166. Auta które pozwoliły przetrwać marce mimo późniejszego zapomnienia i braku pomysłu.

    Warto wspomnieć, że w tedy powstawały ostatnie auta, które o ile miały esp, to było wyłączane całkowicie. Auta, które mimo ogólnego wypasu w środku dawały kierowcy mechaniczne poczucie kontroli nad tym co się dzieje. I chyba ostatnie auta, które nie cierpiały na awarie po 3 latach (bmw E39, udane 1.9 JTD itd)

  3. Peugeot 406 coupe „przyszedł na świat” dobre 3 lata przed TT. Uważam też że jego zawieszenie nie ma nic wspólnego z kanapowym! Jest raczej twardy, dobrze zestrojony na zakręty, na progi zwalniające już nie najlepiej ;) . Znaleźć nieskatowany egzemplarz jest potwornie trudno. Warto też wspomnieć że nadwozie jest to projekt niezastapionego studia pininfariny, a samochod składany byl na linii obok alfy gtv/spider i fiata coupe we włoszech.

  4. Calkowicie subiektywnie dodalbym do listy wlasnie gtv/spider (posiadalem/posiadam) bo to ostatni prawdziwy roadster. Taki mały, głosny, bezposredni, toporny… bez wspomagaczy, na prostym wielowahaczu. Byle kowal go naprawi. Juz takich nie ma i raczej nie będzie

  5. Technicznie XXI wiek byl regresem (szczegolnie do zlotych czasow z przelomu lat `80/`90 gdzie produkowano technicznie prawie doskonałe auta), ale nie uważam ze stylistycznie byla to porazka. Przykladowo:

    W211 zastapil W210 -> powiedzcie mi, ze W211 nie wyglada do dzisiaj dobrze…
    406 coupe zastapilo 407 coupe -> dla mnie 407 coupe to najladniejszy francuz ostatnich 25 lat
    powstal Citroen C6 -> przeciez to rowniez odwazne auto jak Avantaim
    Lancia Thesis -> chyba jedyne wloskie auto XXI wieku robiace WOW w przeciwienstwie do przyciezkiej stylistycznie Alfy 159 czy po prostu brzydkiego Fiata Cromy
    Opel Insignia -> pierwszy naprawde dobrze wygladajacy Opel od wielu, wielu, wielu lat
    BMW wypuszcza linie Bangla – E60, E65, E90 -> moim zdaniem wyprzedzil swoje czasy o dobra dekade, nie jestem jedyny ktory jechal po nim jak po lysej kobyle w momencie debiutu tych modeli, a teraz uwaza takie E60 z mpakiem za genialne auto.
    Mercedes A i B klasa -> z paskudnej kiedys A klasy MB stworzyl obecnie bardzo zgrabne auta

    Natomiast pod wzgledem techniki lata 2005 – 2015 to jakas kpina… gniot za gniotem od wszystkich producentow.

  6. Oczywiscie mial byc Avantime, a nie moge juz edytowac komentarza wyzej ;)

    Natomiast obecnie w motoryzacji dzieje sie jedna dobra rzecz -> wycieto wszystkie gowniane na maxa wolnossace benzyniaki typu 1.4 75 koni, 1.6 90 koni itp. Niech mi ktos powie, ze Megane I 1.4 75 koni bylo lepsze od 1.2 130 koni i 205Nm, podobnie jak Astra F 1.4 60 koni byla w czyms lepsza od Astry J 1.4 turbo 120 koni itp.

  7. Krzysiek, a naprawiłeś kiedyś jakiś silnik? Takie 1.4 z astry f, ba, nawet 1.6 czy 1.8 (wszystkie przerabiałem) byłem w stanie naprawić po wieczorze studiowania książek typu ‚sam naprawiam’ czy jutuba z filmikami pokroju ‚kasujemy błędy astra f’.
    Nie powiem, nowsze silniki cudownie się kręcą, wspaniałe odpychają samochód, ale czy wytrzymają 20 lat w prostych rękach? Mam na myśli brak skomplikowanych czujników od brzęczyka wspomagania systemu jakiegoś. I niech się wys*a któryś…
    I pod tym względem taki używany sztrucel może być lepszy niż nowy – bo niewielkim kosztem można doprowadzić go do stanu niemal nowego (nowe panewki, szlify, uszczelnienia i inne pierścienie) i tak na prawdę można mieć silnik na następne kilka lat. Tyle, że w wiekowej budzie i naklejki ‚jestem eko’ :D

  8. No i nikt nie skumał sarkazmu.
    Przecież tekst autora to szydera mająca pokazać, że każde czasy mają to do siebie, że się na nie narzeka.
    Coś w stylu – uważasz, że motoryzacja się kończy? To zobacz jakie kupy powstawały x lat temu.

  9. Jeszcze bym Honde Jazz dorzucił!
    To jest genialne miejskie autko. Honda nagle przesuwając bak pod przednie siedzenia i stosując magic seat. Zrobiła coś niesamowitego w aucie małym, krótkim (niecałe 4m).
    Wygospodarowała tyle miejsca, że żaden kompakt tamtych czasów i większość klasy D nie miała startu. Do tego silnik z 8 zaworami i 8 świecami, który palił jak diesel. I miał tak mocny dół, że nie dało się tego zadusić w żaden sposób. No i teraz po 13 latach na rynku jest znana jedna usterka typowa dla modelu… Radio nie działa ;)

  10. Krzysiek, ja cie prosze, nie bierz wiecej tego co bierzesz, cokolwiek by to nie bylo!
    W211? Nie tylko dzis nie wyglada dobrze, ale NIGDY nie wygldalo! Podobnie jak W210
    407 coupe? Jako tako wyglada wylacznie z tylu! Z boku wszystko psuje przedni zwis jak w Autosanie H9, z przodu – grill jak pysk rannego wieloryba!

  11. Oj blogo bylo duzo fajniejszych aut w tamtych czasach i podobnych sie juz nigdy pewnie nie doczekamy np. Plymouth prowler, chrysler crossfire, chevrolet ssr, chrysler pt cruiser, bardziej z naszego podworka honda hrv – nie mowie, sadzac po wynikach sprzedazy, ze to super auta, ale napewno ciekawe. Co do volvo s60 nie zgadzam calkowicie, wrecz powiem ze to jedyne z nowych volvo ktorego bym napewno nie chcial. Otoz to szpetne auto ma maske takiej sanej dlugosci jak bagaznik i garba posrodku, cos jak superb sedan.

  12. I kontynuujac, w 206 widzialem potencjal odkad pierwszy raz go zobaczylem, z boku taka kropla wody. A tak na marginesie to na parkingu pod sklepem zobaczylem jaki ten 206 jest malutki w porownaniu do nowej yaris, ze dwa razy mniejszy na oko. Co do nowych aut to faktycznie tylko tesla, aalbo cos pokroju dodge charger, challenger albo chevy camaro. Naprawde nie myslalem ze ktokolwiek odwazy sie wyprodukowac dzisiaj cos takiego…. Aaa przypomnialo mi sie, honorowe „ktores tam” miejsce na liscie aut ‚2000’ zajmuje ford f150 lightning. Jak go te 15 lat temu zobaczylem to myslalem ze jakis pomyslowy nastolatek przerobil rangera, a tu jebs! To wychodzilo z fabryki!!

  13. Blogo chciał być skromny i dlatego nie wspomniał o e46 które przecież wypuścili w 1998 a z nadwoziem coupe w 1999. Z tego samego powodu nie mapisał też o Almerze 2 generacji (2000 r). ;-)

  14. @Ewa powiem szczerze, że też początkowo byłem pewien że Blogo poleciał nam tutaj sarkastycznym tekstem ale po grubszym zastanowieniu… może jednak jest w tym więcej prawdy niż śmiechu.

  15. Wszystko ładnie-pięknie, ale to Audi TT mnie rozwaliło! Przyznam.. ostatnie mi się podoba. Ale pierwsza edycja?! Masakra stylistyczna! Stawianie tego obok przepięknego 406 Coupe to jakaś pomyłka. Blogo, no proszę!!!

  16. Jak to już ktoś napisał: gdzie Celica? Domagam się aneksu zawierającego to auto :P W sumie technicznie nie porywa i jeździ się nim tak sobie (przynajmniej mi), ale nierzadko ludzie biorą to auto za kilkuletnie, podczas gdy debiutowało w 1999. Uważam, że Celica i TT nie zestarzały się jak mało który wóz.

  17. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Można toczyć spór o to, że czegoś brakuje. W podsumowaniu znajduje się jednak sporo modeli, które powinny zostać uhonorowane. Co przed nami zobaczymy.

  18. Na jesieni widziałem w Warszawie starszego, siwego gościa jak jechał Z8 z fajną, młodą dupeczką na prawym fotelu. Pomyślałem, że gość ma gust.
    Co do teraźniejszości – był syf, jest syf i będzie jeszcze większy syf. Jak i3 jest fajne to ja pier….

  19. Z Volvo miałem tak samo. Nie lubiłem, nie podobało mi się i już, a potem nabyłem zbiegiem okoliczności takie S60. To Volvo im się naprawdę udało i dziś można powiedzieć, że zamknęło usta wszystkim mówiącym o wyższości kantów. Mam takie w najmocniejszej wersji silnikowej z turbo. Ma przebieg pół miliona kilometrów przetłuczone po polskich drogach i jest niezniszczalne (powinny więc już dwa razy odpaść koła po każdych 200tys). Nawet automat jeszcze nie odmówił współpracy, ale serwisuję regularnie i bez oszczędności. Będę nim jeździł, aż się zatrzyma, a potem… Chyba kupię kolejne. Sam w to nie wierzę, bo byłem fanatykiem japońskich aut, ale fajnie się taką komodą jeździ. :)

  20. My jeździliśmy Fordem Mondeo aż prawie się rozpadł :) Jednak znalazł się jeszcze chętny który go kupił.
    NA razie tłuczemy Audi A3- oby posłużyło jak najdłużej.

  21. a alfa 159 w tym nudnym jak flaki okresie???… chyba ze traktować to auto jako przedłużenie stylu 156, jednak jest wyraźnie inne i lepsze jakościowo….

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *