#492 A czy Ty potrafisz doradzić koledze przy zakupie auta?

BMW Z3 Coupe

Lannisterowie zawsze spłacają swoje długi. Ja też. Acz dziś zrobiłem to cholernie nieudolnie, a mianowicie… ale nie uprzedzajmy czegoś tam.

Kiedyś autostopem dojechałem do Hiszpanii. Teraz, by spłacić dług, jak tylko mogę to biorę tych przydrożnych kartoniarzy – i nie raz zboczyłem ze swojej trasy, by podwieźć ich dalej lub lepiej. Kiedyś wielu z Was pomogło mi przy zakupie najmojszej – niekiedy w moim imieniu oglądaliście auta wystawione na sprzedaż w swojej okolicy (co dla mnie było drugim końcem Polski), bym na próżno nie musiał jechać. Teraz ja o coś takiego zostałem poproszony przez Ziptiego.

Najpierw opowiem Wam o oglądanym w jego imieniu aucie a potem o tym, jak bardzo się do takich akcji nie nadaję.

Chodzi o BMW Z3 Coupe z 3-litrową benzyną R6. Taki wóz to rarytas – a żebyście mieli pojęcie jak wielki, to obadajcie to – kabrioletów Z3 natrzaskano prawie 300000. Trzysta tysięcy sztuk! Tymczasem garbatych wersji Coupe tylko niecałe 18 tysięcy. Z czego wersji z 231-konną trzylitrówką 3853 sztuki. BMW Z3M Coupe (czyli wersja super topowa – 3,2 litra, 321 koni, inna liga wszystkiego) jest 2x liczniejsze od zwykłej wersji 3-litrowej. Nie twierdzę, że 3,0i jest lepsze od Z3M Coupe – chodzi mi tylko o ukazanie, jak unikatowy jest to wóz w tej 3-litrowej konfiguracji.

3853 egzemplarzy. Margolcia ma więcej kredek w zakamarkach swojego biurka. Ja mam więcej białych włosów w brwiach i rzęsach. Ryba ma więcej par butów. Ryba ma więcej torebek. Ryba ma więcej kremów. Ryba ma…

Rocznik 2000. Dwóch właścicieli. Auto od 4 lat w Polsce. Sprzedaje ten drugi (pierwszy był z UE). Przebieg typowy dla takiego wozu – tym się po prostu nie da rocznie natrzaskać więcej niż 10 tys. km. Cena wywoławcza? Trzy najmojsze bym za to kupił. Ale i tak jest dwa razy niższa niż za takie samo (porównując po fotkach) BMW Z3 Coupe 3,0i na mobile.de.

Dziwne? Niespecjalnie – w Polsce większość aut jest tańsza niż w Niemczech. Raczej wiemy dlaczego – bo są spawane i mają kręcone szafy. Ale niektóre dlatego są w Polsce tańsze, że… może spójrzmy na to z drugiej strony – niektóre auta nietypowe, rzadkie i podchodzące pod kolekcjonerskie są w Niemczech droższe, bo po prostu mogą być droższe. Niemiec jest w stanie dać więcej niż Polak za wóz niepraktyczny, ale z widokiem na klasyka.

Chcecie już to Z3 ze mną obejrzeć?
To zapraszam.

Tak ogólnie to ten konkretny egzemplarz dupy nie urywa. Dobrze zrobione Z3 Coupe sprawia, że chcesz z wrażenia gryźć żwir, ale takie zwyczajne, nieumyte, lekko podrapane i na kołach typu „byle co” (nota bene chyba nieoryginalnych – bo wedle internetów Z3 Coupe wyjeżdżało na 17″, a tu były lekko balonowe 16″) raczej budzi lekkie politowanie i od razu sobie myślisz: czym się tu wzniecać?

BMW Z3 Coupe

W środku jeszcze gorzej – po prostu wszystko jest brzydkie w kształtach i w rysunku.

BMW Z3 Coupe

Ale przyznać muszę, że stan wnętrza był zajebisty. Skóra piękna i niepopękana, sreberka miejscami poobcierane, ale nie żeby jakoś nadzwyczajnie, raczej to skutki zwykłego użytkowania bez nadmiernego cackania się. Lewar wiadomo – Turek sygnetem poorał.

BMW Z3 Coupe

Plus fajny detal, który w tego typu unikatowych, małoseryjnych i lekko egzotycznych autach mnie mega pozytywnie rozwala – obszywanie wszystkiego co się da skórą. Wygląda to tak:

BMW Z3 Coupe

BMW Z3 Coupe

i bardzo, ale to bardzo robi robotę. Gdyby to wszystko było zwykłym, nawet najlepszym plastikiem, wymiotowałbym na sam widok. A tak są szwy, typowe dla skóry zagniecenia… i brzydka deska wygląda jak z angielskiego klasyka za milion funtów. Obszyłbym tak najmojszą, oj obszyłbym!

Ogólnie wnętrze zadbane, acz brudne. Spoko – auto jest jeżdżone, daily driver, nie ma co się czepiać. Poza tym, dzięki tej wszechobecnej skórze wystarczy je odkurzyć i czymś natrzeć, by znów pachniało jak plik banknotów.

BMW Z3 Coupe

Silnik niestety był ciepły, więc pracował zajebiście. Po prostu zajebiście. A uwierzcie mi, ja wiem jak podobne R6 może pracować – zarówno gdy jest sprawne, jak i wtedy, gdy przygasa, trzęsie się i brzęczy jak puszki ciągnięte przez nowożeńców. Tutaj wszystko było mistrzowskie. Acz szkoda, że nie był zimny…

BMW Z3 Coupe

Nie, nie przejechałem się.
Bo nie, jakoś tak wyszło.
W sumie to nawet nie miałem w planach.

Podwozie to Ziptii sam obejrzy w jakimś warsztacie, gdy zdecyduje się nadal brać to Z3 Coupe pod uwagę i np. za tydzień przyjedzie z tego swojego wygwizdowa do stolycy finalizować temat. Natomiast w kwestii nadwozia to ja się na ulicy nie kładłem, oglądałem tylko to co było widać bez klękania.

Na ten przykład przednie lampy całe w mleku, ponoć standard, ten model tak ma.

BMW Z3 Coupe

A także skutki stłuczek, czyli spękany zderzak:

BMW Z3 Coupe

rozgnieciony grill:

BMW Z3 Coupe

i złamana szpachla:

BMW Z3 Coupe

A wszystko to stało się ponoć podczas kilku drobnych przycierek, w tym jednej bardziej konkretnej, gdy ktoś z hakiem wczesał się w Z3 przy cofaniu tak mocno, że aż cała wielgachna maska przesunęła się na zawiasach do tyłu wrzynając się w słupek A.

BMW Z3 Coupe

Mój Boże, to straszne, auto po kolizji, trumna na kołach – powiecie. Otóż nie do końca – właściciel niczego nie ukrywał, wszystko opowiedział i faktycznie temat wydaje się powierzchowny. Naprawiasz klapę (lub kupujesz nową), ogarniasz wgniecenie na słupku… plus łapiesz symetrię na tych rurkach chroniących chłodnicę

BMW Z3 Coupe

plus kleisz połamane mocowania reflektorów (lub wymieniasz całość, bo i tak mlekiem zaszły)… i to w zasadzie wszystko – z zewnątrz auto wraca do stanu igła. W środku naprawiasz szybę po stronie pasażera (bo elektryka siadła) oraz kombinujesz co by tu zrobić, żeby drzwi kierowcy lepiej się zamykały (bo chyba z pół milimetra na zawiasach opadły). Odkurzasz, plakujesz, wcierasz pastę do skóry i też jest igła.

OK, to dzięki, kolega się odezwie, cześć.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A co było zaraz potem? Otóż coś, co się stać nie powinno. Mianowicie ja, zamiast poinformować Ziptiego tak jak Was powyżej – sucho i bez emocji o stanie faktycznym, wyprułem do niego e-maila zaczynającego się od słów: Ja bym nie kupił. Kuźwa, ale mam do siebie o to żal!

Bo okazało się, że nie umiem komuś doradzić w kwestii wyboru konkretnego auta przez wzgląd na kompletny brak obiektywizmu. Zamiast opisać na chłodno stan na: „mechanicznie raczej zdrowe, z zewnątrz bez rdzy, przód do kosmetycznych poprawek, środek niezniszczony acz brzydko zmęczony codzienną jazdą, właściciel szczery i fajny” to ja od razu, że bym nie kupił.

Pewnie, że bym nie kupił – bo mi się Z3 Coupe jakoś specjalnie nie podoba, nie lubię tak niskich aut i genetycznie wręcz nienawidzę drzwi bez ramek. Ale co kogo obchodzą moje preferencje?! Ziptii chce Z3 Coupe, bo jest rzadkie, szybkie, trwałe i ma zadatki na klasyka tak wielkie jak… ciężko mi coś teraz na szybko do porównania wymyślić. Jego wybór, nic mi do tego, powinienem uszanować, a nie umiałem.

Ej, kurde, wszak generalnie to mieć takie zadbane (np. dobrze zrobione po poprzednim właścicielu) BMW Z3 Coupe 3,0i to jakby mieć kapitał na solidnej lokacie. Bo jeśli jeszcze nie dziś, to za rok ceny tego auta będą tylko rosły. I nie o jakieś ściemnione 2,7% w skali roku (na lokacie 3-miesięcznej dla depozytu o wartości do 5 tys. zł przy jednoczesnym używaniu karty płatniczej oraz ustawieniu stałych zleceń do ZUS, oraz zawarciu polisy ubezpieczeniowej na mieszkanie, oraz terminowym uregulowaniu opłaty wstępnej, oraz ta informacja nie stanowi oferty w rozumieniu prawa cywilnego, w banku podsuniemy ci do podpisu coś innego tak ściemnionego, że zakup garnków i biletu na kabaret Pazury wyda ci się przy tym tani jak kostka rosołowa) tylko o konkretne wartości liczone w tysiącach złotych. Rocznie. A jak zechcesz więcej na tym przyciąć, to zawsze będziesz mógł sprzedać na mobile.de za takie same cyfry, ale z EUR zamiast PLN na końcu.

To tyle ode mnie.

A teraz się zastanów, czy gdyby kumpel poprosił Cię, byś w jego imieniu obejrzał np. Skodę Octavię / Peugeota 307 / Toyotę Avensis (podstaw dowolne auto, którego nie lubisz i sam byś nie kupił), to umiałbyś się od swoich zapatrywań oderwać i oschle mu wszystko wyłuszczyć? Bo ja kuźwa nie umiałem. Wybacz Ziptii, dałem ciała z tym początkiem e-maila…

32 komentarze

  1. wymiana maski to nie taka prosta sprawa, proponuję sprawdzić ceny i spróbować kupić ;)

  2. Już bym tak nie narzekał na Z3 Coupe. Ja co jakiś czas doradzam (ciągle tej samej osobie zresztą) przy aucie, które mogłoby godnie zastąpić Peugeota 107. Mam ten sam problem, ale w nieporównywalnie większej skali.

  3. Nie jest prosto doradzać, a tym bardziej osobie którą znasz i im jest ona bliższa tym gorzej. Ostatnio musiałem pomóc kupić samochód mojemu ojcu, poprzedni skończył swój żywot nagle kiedy ktoś postanowił w niego wjechać. Budżet ograniczony, czasu mało, ojciec niezdecydowany. Obejrzeliśmy kilka sztuk, różnych marek i mimo tego że ja bym tego za cholerę nie kupił, to starałem się być obiektywny. Kupiliśmy. Z perspektywy około miesiąca widzę że on jest bardzo zadowolony, ja dla siebie nadal bym tego nie kupił.

  4. Ja w zeszłym roku starałem się doradzić Ojcu czym zastąpić Balerona styranego na śmierć. Stanęło na Volvo S/V70 i przebolałem moja niechęć, doceniając obiektywne zalety tego modelu. Ojcu się bardzo spodobało, ja bym sobie nie kupił. Wtedy. Bo dziś to nie wiem. Trochę tym pojeździłem i sporo zyskało takie Volvo przy bliższym poznaniu. Także czasem warto próbować własne opory przełamywać, można samego siebie zaskoczyć.

  5. Oglądałem kiedyś dla gościa Mondeo ST220 kombi, 3.0 full wypas, polski salon itp… Opisałem wszystko idealnie, porobiłem zdjęcia, przejrzałem książkę serwisową i faktury. I miałem taką samą rekomendację – nie kupiłbym. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nieważna cena, stan i tak bym tak samo zalecił – czyt. nie kupuj. Pomimo faktu, że lubię Mondziaki, to jednak polecanie komuś potencjalnej wtopy nie jest łatwe… Taką samą potencjalną wtopą jest kilkunastoletnie BMW (będziesz miał wydatki), więc się nie dziwię, że tak, a nie inaczej postąpiłeś. Ciężko polecać coś do czego nie jesteśmy przekonani, albo coś co doskonale znamy i wiemy, że będą problemy…

  6. Zgodzę się, że doradzanie przy zakupie auta to nie lada wyzwanie. Koledze po 2 latach jazdy Fiatem Stilo zabrakło mocy i planuje zakup czegoś z kopytem, co warte byłoby dorzucenia kilku stówek na utrzymanie czy dodatkowe paliwo. Mocno odradzam mu zakup 15 letniego Audi A6. Nie przemawia do mnie ani Quattro, ani v6 2.7. Nie potrafię wytłumaczyć czemu nie nadaje się ono na szybkie daily.

  7. „Cena wywoławcza? Trzy najmojsze bym za to kupił. Ale i tak jest dwa razy niższa niż za takie samo (porównując po fotkach) BMW Z3 Coupe 3,0i na mobile.de”
    jaaaasneeeee… seems legit.

    Pamiętaj kolego drogi, za pół ceny kupujesz zawsze pół samochodu. Licz się z tym, że do w pełni wartościowego egzemplarza będziesz musiał drugie pół dołożyć. Albo przy zakupie, albo w ratach, podczas eksploatacji :)

  8. Kupowalem z Ojcem samochod. Ale tak od poczatku…od wybrania konkretnego modelu ( Ojciec za bardzo nie byl zdecydowany) poprzez znalezienie konkretnej sztuki az do ogledzin podczas kupna. Oczywiscie ze dla siebie bym takiego nie kupil ale znalem preferencje Taty, wiedzialem co to ma mniej wiecej byc itd. Ojciec przyklepal, kupil i od kilku lat jezdzi, cieszy sie i jest bardzo zadowolony. Dla takich osob staram sie wybierac auta jak najbardziej bezproblemowe….i to sie sprawdza.
    Kumpel kupuje auto juz od kilku miesiecy, co chwila pytania odnosnie jakiegos auta. Odpowiadam ten nie bo rdza, ten nie bo zawiecha wytrzymuje 20tys, ten nie bo jakiegos bubla ma pod maska…same kurka wynalazki. Az kumpel sie denerwuje i twierdzi ze za bardzo wymyslam…nosz kurde i wez mu doradz:)!

  9. Umiałbym doradzić obiektywnie , wyceniam dziennie około 3 auta.
    Ale niezależnie od marki/przebiegu/stanu i pochodzenia nie poleciłbym mojej listy określonych modeli aut ze względu na ewidentne wady materiałowe/konstrukcyjne podzespołów.(npaut z 1.9 TDi BXE)
    Generalnie nie ruszam sprowadzaków.
    Tanio kupione , jeszcze taniej sprzedane.
    Polaków nie stać na porządne młode auta z zachodu.
    Sprowadzamy albo stare śmieci albo młode kręcioły.

  10. Tak całkiem poważnie, to przy doradzaniu pojawia się jeszcze dylemat: a co, jeśli polecę coś konkretnego, co okaże się niezłą wtopą. A skoro jesteśmy przy polecaniu, to takie anonimowe pytanie do wszystkich: macie jakieś typy na nowy samochód do 100 tys. zł? Dacia odpada, bo jest już służbowy.
    P.S. To nie dla mnie ;)

  11. @seraph88 – ostatnio widziałem demo Mondeo Hybrid za 99k brutto. 5k przebiegu. Warto się rozejrzeć po ofertach z salonów Forda, podobna wersja, nowa ok 140k.
    Tak, żeby nominalnie się zmieścić w 100k, to albo full z segmentu C, albo średnio wyposażony (bądź golas) segmentu D. W sumie za 100k można kupić Auris Touring Hybrid… Trochę ponad 100k były Tiguany niedawno… To już jest kwota, za którą można coś sensownego znaleźć. Chociaż przyznaję, że za małymi i średnimi SUVami nie przepadam…

  12. Hmm… w sumie pewnie napisałbym tak samo, jeśli ktoś bierze mnie do pomocy to oczekuje mojego zdania i to że zacząłeś maila od „Ja bym…” było słuszne – przynajmniej według mnie :)

  13. @seraph88:
    Jak to co? C5, tylko że benzyn już nie sprzedają, co dla mnie jest sporą wadą.

  14. @seraph88

    Sam jako ojciec szukałem dla siebie i wyszło mi
    C4 Picasso Exclusive z 3 cylindrowym silnikiem 130 KM. Ale nie mieli na jazdę testową. W Citroenie można sporo urwać z ceny i nawet nie wiem jaka jest cennikowa, ja bym chciał dać maks 85 k zł (do 100 000 zł można wybrać inny silnik, ale ja wolałbym teraz benzynę, bo lubię ciszę).

    Za 100 000 zł można mieć na wypasie Skodę Superb od brokera, taki w wersji Style z silnikiem 150 KM i sporym wyposażeniem, dla mnie obowiązkowe po c5 musi być zawieszenie DCC (cennikowo to w sumie 120 000 zł).

    Podałem 2 typy wozów dających najwięcej za pieniądze, które się wykłada podczas tranzakcji. Samochody nowoczesne, a nie liftingowane starocie.

    Jest jeszcze Talisman, ale Renault nie daje super rabatów, a nowa generacja, którą reprezentuje Espace wypada jakościowo żenująco. A szkoda, bo długo polowałem na Lagunę GT, nikt jej nie chciał w Polsce sprzedać, więc kupiłem c5 biturbo. A na nowe nie dawali dobrych rabatów (na Lagunę 9 000 zł, Citroen dawał 30 000 zł, a i tak kupiłem używanego, żeby zobaczyć jak to z tym hydro jest bez pozbywania się kapitału).

  15. Mam Z3 w roadsterze. Auto drugie do lansu i cała przyjemność to jazda do 100 km/h oczywiście bez dachu. Małżon i znajomi odradzali zakup (ja bym nie kupił), …a w tym wszystkim najdrożej dziś wychodzi garaż :-) by nie stało pod chmurką. Robię auto na fabryczne zgodnie ze specyfikacją. Wbrew pozorom części sporo /z e36/ i nie są drogie. Auto kupiłem za 12 tys, dziś biega od 17 do 23. Idzie w klasyka. Zakup się opłacił choć było wychetłane….Najfajniejsze, że można bez dachu jeździć praktycznie cały czas byle by nie padało.

  16. Witam.

    Chciałbym sprostować jedną sprawę i mam nadzieję, że administrator mi na to pozwoli – przeglądając Blogomotive i komentarze natknąłem się na kogoś, kto próbuje podszywać się pode mnie – co nie bardzo mi się podoba – stosowny wpis zostawiłem na blogu kolegi Blogomotive’a, byłym Zlomniku. To pierwszy i na razie ostatni post w moim wykonaniu tutaj.

    —————————————————————–
    Żeby nie było, że piszę na darmo, to jak zwykle wbiję kij w mrowisko – najlepsze samochody ma dealer, szukanie dobrej używki to jak zabawa z jeżem – zazwyczaj marnie się kończy. END OF COMMUNICATION.

  17. Sprawa wydaje się prosta, ale jak już trzeba doradzić to pojawiają się znaki zapytania czy na pewno dobrze doradzimy, czy nie popełnimy błędu. Tak jak ktoś wyżej napisał im bliższa osoba tym trudniej coś wybrać.

  18. Ja wychodzę z takiego założenia, jak nie mam 100 % pewności co do auta to nikomu nie polecam. Po co później słuchać pretensji. Dziś auta w większości są bite, wystarczy pooglądać tvn turbo, auta po szkodzie całkowitej w Belgii czy Niemczech u nas są bezwypadkowe. Ja doradzam tylko jedno „zanim kupisz auto sprawdź je trzy razy i nie słuchaj handlarza”

  19. Ja ostatnio nikomu nie doradzam, niby znam się trochę na samochodach, ale patrząc na to, co się teraz wyrabia wolę nic nie polecać i mieć czyste sumienie.

  20. takie doradzanie niestety kończy się zazwyczaj kiepsko, bo ja czasem pewne usterki mogę zrobić sam ale kolega może nie mieć takiej możliwości

  21. Dobrze mieć takiego kolegę, który się zna na takich rzeczach. Można zaoszczędzić du że pieniądze. Warto jednak, aby też ten kolega wiedział co powiedzieć, żeby zachować obiektywizm.

  22. Ten egzemplarz może nie należy do najwspanialszych, jednakże każde BMW jest autem na najwyższym poziomie ;) Niektórymi trzeba się jedynie zaopiekować i będą świetnymi igiełkami ;) Natomiast co do takiego kolegi to dobrze mieć taką osobę, jeżeli jest ona mechanikiem lub kimś kto zna się na samochodach :)

  23. A co uważacie na temat tych firm co sprawdzają auta przed zakupem, taki raport to minimum 100 zł, jak ostatnio widziałem w turbo kamerze, że na placu nie było ani jednego auta z nie przekręconym licznikiem albo po stłuczce, to można całą kasę na sprawdzanie wydać.

  24. Moja znajoma w tym momencie zbiera pieniądze na Toyotę Yaris I generacji i chce żebym jej coś dobrego znalazł. Kupowałem już kilka samochodów, czasem była wtopa i czasem udało mi się kupić naprawdę dobre egzemplarze. Ale wybór samochodu dla znajomej to już spora odpowiedzialność. Z zewnątrz auto może być zadbane i silnik może pracować poprawnie jednak zawsze istnieje ryzyko, że np. będzie brał 1 litr oleju na 1000 km, coś takiego naprawdę trudno zbadać…

    1. moi rodzice maja od nowości. Wszystko robione na bieżąco i autentycznie nie bity, choć nie bez przygód ;-) POWOLI myslą o zmianie, także jak jeszcze aktualne…

  25. Moim zdaniem ogolnie sprawdzanie za kogos auta i stwierdzenie czy kupic czy nie jest o kant d….

    Każdy ma swoje preferencje i to on najlepiej wie czy chce mu się poprawiać wszystkei drobnostki czy jemu to nie przeszkadza i takim będzie jeździł – osobiście nigdy nie kupił bym samochodu tylko dla tego że ktoś mi podpowie że warto je kupić …

  26. Nie kupimy auta które ma kilkanaście lat w idealnym stanie. Musimy się z tym liczyć, że będą jakieś rysy, wgniecenia :)

  27. A ja jestem zdania że da się kupić używane auto w dobrym stanie. Wystarczy cierpliwie szukać i sprawdzić wszystko jak należy. Jest wielu fachowców którzy pomogą w znalezieniu oraz ocenie stanu technicznego :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *