(m552) Szlabant

Jak byłem mały, to na kanister mówiłem karnister, na sufit – sisufit, na karetkę na sygnale – ajeta na cyndaple a na szlaban – szlabant. Ale ja nie o tym chciałem pisać…

Otóż pod biurem mam taki oszlabanowany parking. Generalnie nie jest dla mnie, brak pozwolenia, takie tam… więc parkuję gdzie indziej. Ale jak nie mam czasu, w biegu jestem, urwanie głowy – to się tam wpycham trochę na chama, służbowo na statek. Dziś właśnie nie miałem czasu.

Podjeżdżam więc pod szlabanowy interkom marki “Naciśnij przycisk”.
– Słucham.
– Chcę wjechać, lokal X.
– Ale ten lokal nie ma wykupionego tutaj miejsca dla gości.
– Ale ja tylko na chwilę, na spotkanie – kłamię.

W interkomie cisza. Ale wtem kręcący się obok ochroniarz dostaje sygnał na swoje łoki-toki – słucha trzasków, coś przytakuje, patrzy na mnie i mówi do krótkofalówki:
– Czarne BMW.

W tej samej chwili głos w moim szlabanowym interkomie:
– Proszszsz…

Szlaban się otwiera.
Kurtyna opada.
Przebij to.

11 komentarzy

  1. Z całym szacunkiem, ale czy słowa z łoki-toki nie brzmiały przypadkiem?: Wpuść go, to ten maruda z BMW’u.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *