BBC08 Eliminacje 1-4/34
Zaczęło się! Dziś 1 dzień eliminacji w konkursie Best Bloggers’ Car 2008 i cztery ekscytujące pojedynki. Koniec głosowania w środę 14 stycznia o godzinie 23:59. Kierując się emocjami wywalcie z gry 8 zbytecznych wozów!
BBC07 Eliminacje 101-110/120
Dziś 11 (przedostatni) dzień eliminacji w konkursie Best Blogers’ Car 2007 i kolejne ekscytujące pojedynki (51-55 z 60). Dajcie z siebie wszystko. Koniec głosowania w czwartek 17 stycznia o godzinie 23:59. Bądźcie w zgodzie z własnymi emocjami. Zapraszam!
BBC07 Eliminacje 41-50/120
Dziś 5 dzień eliminacji w konkursie Best Blogers’ Car 2007 i kolejne ekscytujące pojedynki (21-25 z 60). Dajcie z siebie wszystko. Koniec głosowania w czwartek 10 stycznia o godzinie 23:59. Bądźcie w zgodzie z własnymi emocjami. Zapraszam!
BBC07 Eliminacje 11-20/120
Dziś 2 dzień eliminacji w konkursie Best Blogers’ Car 2007 i kolejne ekscytujące pojedynki (6-10 z 60). Dajcie z siebie wszystko. Koniec głosowania w niedzielę 6 stycznia o godzinie 23:59. Bądźcie w zgodzie z własnymi emocjami. Zapraszam!
BBC07 Eliminacje 1-10/120
No i się zaczęło. Best Blogers’ Car 2007. Lata planowań. Miesiące przygotowań. Tygodnie wzmożonej redaktorskiej pracy. Dni spędzone na wazonie – z tzw. nerw. Godziny ściągania zdjęć. Minuty niedotlenienia mózgu. Sekundy do rozpoczęcia. Oj… ojojoj… mam zawał…
Best Blogers’ Car 2007 – Eliminacje. Dziś pojedynki 1-5 z 60-ciu przewidzianych w tym etapie konkursu. Dajcie z siebie wszystko. Głosujcie w zgodzie z własnymi emocjami. Zapraszam!
#82 Mobilna kuchnia i garderoba

Zawsze jak przychodzi jesienna słota i te pierwsze, mega irytujące mroźne poranki, zachciewa mi się vana. Nie jakiegoś tam nowoczesnego, rozdmuchanego w górę kompakta w stylu Renault Scenica, Corolli Verso, Forda C-Maxa czy Opla Zafiry. Zachciewa mi się prawdziwego amerykańskiego vana. Chevroleta Chevy Van – tak wielkiego, by móc w środku niemalże stać. Tak długiego, by pomieścił poza kilkoma rzędami siedzeń również kanapę, barek, stolik, mini szafę i lodówkę.
Gdybym miał taki samochód, nie musiałbym co rano marznąć w kuchni w oczekiwaniu na czajnik (ponoć jak się czeka, to ten supermarketowy skubaniec to wyczuwa i złośliwie przedłuża podgrzewanie wody!). Nie musiałbym zgrabiałymi z zimna paluchami smarować masła i nieporadnie podnosić z podłogi wysmarowanej w serku drewnianej szpatułki, która co i rusz wypada mi rąk. Nie musiałbym pozbywać się nagrzanej pod szlafrokiem pidżamki i ubierać się w lodowato zimne majty i skarpy, o koszuli i garniturowych portkach nie wspominając…
Mając takiego Chevy Vana mógłbym do niego szybciutko przebiec (choćby w szlafroczku i mięciutkich klapko-zajączkach), a tam w środku od 20 minut pracowałoby już ogrzewanie postojowe (poprzedniego dnia czujnie ustawione na odpowiednią godzinę), a fotel kierowcy w oka mgnieniu podgrzałby się zaraz po uruchomieniu silnika. Do pracy mam daleko, więc po drodze, jak tylko wyjechałbym z korków, zatrzymałbym się na bezpiecznym poboczu na lekkie śniadanie. Kilka kanapeczek z zimnym masełkiem i schłodzonym serkiem „Twój smak” spożyte w cieplutkim wnętrzu Chevy Vana dałoby mi energię na połowę dnia. Potem ruszyłbym w dalszą drogę. A już na firmowym parkingu, ukryty za czarnymi szybami przedziału pasażerskiego, ubrałbym się w wygrzany podczas podróży garnitur. Potem tylko czapka, szalik i myk… 18 metrów i jestem w biurze.
Droga powrotna tak samo – najpierw w uprzednio nagrzanym aucie (postojowe ogrzewano rusza o 16:30, na parę minut przed moim odbiciem karty przy wyjściu z biura i wkroczeniem do auta) zrzut garniaka i przebierka w luźne domowo-podróżne sztruksiki. Potem jazda do domu z krótką przerwą na drugi lunch (skoro lodówka się zmieści, to i mikrofala tym bardziej) i do domu dojeżdżam wypoczęty, przebrany i lekko najedzony. I mogę się z Margolcią pobawić, z Rybą pogadać i nawet lekką kolacyjkę na ciepło wciągnąć.
A tak w niemałej, acz stosunkowo za małej Almerce co rano spędzam prawię godzinę. Pierwsze 15 minut w aucie wychłodzonym, kolejne 45 w przegrzanym. Z powrotem to samo. I ugniatam marynarkę niewiarygodnie, bo przecież nie będę robił cyrku pod blokiem i z rańca, przy ujemnych temperaturach, rozbierał się do koszuli tylko po to, by wygodnie w korku na jedynce i dwójce się posuwać…
#71 9016KM, 10910Nm, 173 cyl (3z3)
[wróć do części drugiej]
Ze Znajomym PR-owcem nie namawialiśmy się długo, by nie wzbudzać podejrzeń ochrony. Poza tym czułem, że sącząca się z mojego urwanego ramienia krew powoli wcieka mi za pasek. A nie ma przecież nic gorszego niż chodzenie w mokrych majtkach – obtarcia murowane! Trzeba się było spieszyć.
Zgodnie z ustalonym planem każdy z nas poszedł w swoją stronę. Za 20 minut mieliśmy się spotkać na tyłach namiotu BMW. By nie wzbudzać podejrzeń, udałem się na mały rekonesans. Czego ja tu jeszcze nie oglądałem…?













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

