#34 Taksówkami po SE


034-1.jpg
Zamiast w Lund nocowałem w Malmo. To tuż obok – ale na tyle daleko, by na codzienne spotkania do Lund, zamiast chodzić piechotą, jeździć taksówkami. I gdyby nie to, to ten wybitnie biznesowy wyjazd nie zaowocowałby żadnym postem. Ale zacznijmy chronologicznie od początku…

034-2.jpg
Trasa: dom – lotnisko w Warszawie
Samochód: wysłużony Ford Sierra z eleganckim i uroczym kiedyś-białym wiatraczkiem przyklejonym do szyby. Przebieg 270 000km. Czuć, że zagazowany.
Kierowca: mały i drobny jegomość niemalże brodą trący o kierownicę. Wiatraczkowy wiatr rozwiewał jego 86 grzywkowych włosów, poły hawajskiej koszuli oraz włosy torsowe. Francja-elegancja – patrząc na niego czułem się jak na letnich wakacjach w dolinie Loary.
Komfort: wygodnie zapadnięta kanapa, tłuste zagłówki, wyświechtany na wysoki błysk podłokietnik w drzwiach, bagażnik pełen grillowego brykietu i resztek poremontowych.
Straty: zabrudzony prawy rękaw płaszcza, usyfiona brykietem i klejem do glazury torba podróżna.
Koszt: 26 PLN
Ogólnie: dobry standard mniejszych korporacji.

034-3.jpg
Trasa: lotnisko w Szwecji – hotel w Malmo
Samochód: nowy Hyundai Sonata w szarej skórze, drewnie i z automatem. Z zewnątrz ładniejsze niż Audi A4 i Ford Mondeo, ale w środku nadal w nurcie barokowego koreańskiego design.
Kierowca: opalony lowelas
Komfort: zaskakująco wygodna tylna kanapa – siedzisz nisko i soczyście. Choć skóra jakaś taka dermowa – aż mnie korciło, by coś wyciąć niczym w warszawskim tramwajach – ciekawe, czy „Tu byłem, Tony Halik” coś by Szwedom powiedziało…?
Straty: brak
Koszt: 395 SEK (około 185 PLN)
Ogólnie: kierowca obalił mit o Szwedach przestrzegających przepisów – na autostradzie miejscami rozpędzał się do 210 km/h i dość brutalnie spychał wolniejszych na prawy pas. Co Hyundai to Hyundai…

034-4.jpg
Trasa: hotel w Malmo – centrala w Lund
Samochód: kilkuletnie Volvo V70: skóra, karbon i automat. Na przedniej szybie i w kratkach nawiewu wyposażenie w ilości przekraczającej 5 linii kasowych w Tesko: drukarka, nawigacja, CB, jakiś komunikator z centralą, druga nawigacja i oczywiście notatnik z dyndającym długopisem. Pole widzenia kierowcy w przód równe niepełnej kartce formatu A4.
Kierowca: mały, czarnoskóry cwaniak – bo trzeba być cwaniakiem, by widzieć coś na drodze zza tego sprzętu.
Komfort: kompletnym nieporozumieniem jest tak wysokie umiejscowienie tylnej kanapy – cały czas miałem wrażenie, że przelecę przez pierwszy rząd i wylądują ryjem w drukarce, a ta zacznie mi paragon na dolnej wardze drukować.
Straty: brak
Koszt: 266 SEK (około 125 PLN)
Uwagi: mógłby jechać szybciej – wlókł się po autostradzie 120 km/h. Wczoraj kierowca Hyundaia pokazał, że można więcej…

034-5.jpg
Trasa: centrala w Lund – centrum Malmo
Samochód: prawie nowy Opel Zafira w skórze, drewnie i automacie. Standardowo widzialność przez przednią szybę mocno ograniczona przez przyssawkowy zestaw przenośnego urzędnika.
Kierowca: raczej nie Szwed – poinformowany o celu podróży spytał nas, gdzie to jest. Poleciliśmy mu zapytać się na najbliższym postoju taksówek. Chyba uniósł się honorem, bo zamilkł i przez całą drogę macał paluchem ekran nawigacji…
Komfort: nie wiem, czy było mi wygodnie czy nie – przez całą podróż nie mogłem oderwać wzroku od tych ośmiuset tysięcy podświetlonych punktów w tablicy rozdzielczej…
Straty: brak
Koszt: 189 SEK (około 89 PLN)
Uwagi: po autostradzie naprawdę można jechać szybciej niż 140 km/h – kierowca Hyundaia to udowodnił…

034-6.jpg
Trasa: hotel w Malmo – centrala w Lund
Samochód: skórzano-drewniano-automatyczny Saab 93 kombi
Kierowca: wąsiasto-garniturowo-czerniawy obywatel napływowy
Komfort: miejsca z tyłu co kot napłakał, ale bagażnik całkiem fajny. Ze środka zupełnie nie czuć tego, że jedziesz Saabem – po prostu zwykłe auto dość nieciekawo pachnące. Niewygodne, twarde i w niektórych miejscam mocno plastikowe.
Straty: posiałem gdzieś identyfikator do wejścia do centrali
Koszt: 327 SEK (około 155 PLN)
Uwagi: kolejny Szwed, co spowalnia ruch na autostradzie…

034-7.jpg
Trasa: centrala w Lund – lotnisko w Szwecji
Samochód: Opel Vectra w dieslu, skórze i automacie. Absolutny rekord jeśli chodzi o dolepiane do przedniej szyby oraz wkładane w kratki nawiewu gadżety: 2 x drukarka, 2 x nawigacja, 1 x CB, 1 x dotykowy ekran komunikacji z centralą, 1 x notatnik, 4 x długopis, 2 x zapach z wiatraczkiem oraz 2 x telefon komórkowy. Pole widzenia równe powierzchni mojej dłoni.
Kierowca: nerwowe spojrzenia, szybkie ruchy głową, obracanie się w tył i rzucanie ciała na boki. Jedni powiedzą, że to wynik zbytniego zalepienia przedniej szyby. Ja uważam, że to wczesne stadium ADHD.
Komfort: absolutnie najwygodniejsza tylna kanapa na świecie – nisko, miękko i wygodnie.
Straty: brak
Koszt: 280 SEK (około 132 PLN)
Uwagi: Hyundai jest zdecydowanie szybszy do Opla Vectry.

034-8.jpg
Trasa: lotnisko w Warszawie – dom
Samochód: Skoda Favorit Kombi (zwana chyba Forman?) o nieustalonej barwie (pewnie wyblakła) i nieustalonym kolorze tapicerki.
Kierowca: na sportowym luzie: króciutkie spodenki, tiszercik, goły brzuszek i 5 dniowy zarost.
Komfort: brakowało nawet pokrętła do otwierania tylnej szyby…
Straty: upaprana olejem torba podróżna i uświnione prawe kolano spodni
Koszt: 28 PLN
Uwagi: gryząca woń Old-Spice’a wszędzie plus zmięte opakowanie po „Grześku” pod moimi nogami.

034-9.jpg
Podsumowanie kosztów: 740 PLN
Podsumowanie ogólne: szwedzkie taksówki są nudne i sztampowe (bo zawsze czyste, skórzane i klimatyzowane), choć niektóre bardzo szybkie. Polskie taksówki są również nudne i sztampowe (bo zawsze brudne, wytarte i mocno nagrzane), choć niektóre dodatkowo jeszcze śmierdzą.

Anegdota z taksówki:
- Where are you from, my friend?
- From Poland.
- A! Holland! Great staff! I smoke sometimes!

I jeszcze jedna z restauracji:
- Are you from Poland?
- Yep.
- Wow, I know some words in polish.
- Yeah? What words?
- Dzienkuja, niedobre, niepuace…

07.05.2007 | Komentarze: 9 | Czytaj dalej »





#25 Wzorem prasy motoryzacyjnej


Należało się jej…
Nowy Ford Fiesta – ileż atrakcji takie małe auto może dostarczyć kierowcy! Wczoraj pojeździłem wersją TrendX z silnikiem 1,4 TDCi. Tragedia. Po prostu tragedia. Och, jakże się myliłem podziwiając ją do tej pory wyłącznie z zewnątrz…

Ale czemu nie opisać tego wszystkiego wzorem pism motoryzacyjnych…? Czemu nie. A zatem, do dzieła!

Ford Fiesta. Minusy…Minusy, czyli to, co się nam nie podobało:
(-) pozycja za kierownicą (bo można wypaść przez przednią szybę zjeżdżając z krawężnika);
(-) fotele przednie (chyba konstruktorzy posunęli się dalej niż to możliwe – zamiast profilu wklęsłego oparcia pleców mają profil wypukły – nie trzeba zakrętu, by się z fotela zsunąć);
(-) skrzynia biegów (może się czepiam, ale gałka jest dokładnie pod prawym kolanem – choć z drugiej strony to zaleta – masz wolne ręce, bo biegi możesz zmieniać nożnie);
- silnik (słychać, że jest… czuć, że go nie ma…).

Ford Fiesta. Plusy…Plusy, czyli to, co w Fieście polubiliśmy:
(+) ładny z zewnątrz (do czasu pierwszej przejażdżki);
(+) uczy przewidywania (hamuj na długo przed planowanym miejscem postoju oraz bież zakręty tak łagodnie, by manewry te wykonać płynnie i bez niepotrzebnych szarpnięć – w przeciwnym wypadku wylądujesz bądź na przedniej masce z okruchami szkła w oku, bądź na fotelu pasażera dziwiąc się, że nikt autem nie kieruje);
(+) dostarcza wrażeń (trudno jest mi zapomnieć fakt bycia wyprzedzonym przy starcie spod świateł przez panią z poczty na dość wiekowym rowerze „Ukraina”. Zbolałbym to, gdyby nie fakt, że kobiecina miała na kierownicy zawieszone 4 reklamówki z Globi pełne ziemniaków, włoszczyzny i mrożonej fasoli. Gdyby nie zadryndała ostrzegawczo dzwonkiem byłaby kraksa – wyrzucało mnie na sąsiedni (jej) pas podczas próby wbicia kolanem trójki).

Ford Fiesta. Zdaniem właściciela…Zdaniem właściciela. Krystyna Odrowąż-Wisiorek, jeździ Fordem Fiestą z 2006 roku: „Fordem Fiestą jeżdżę od roku. Auto jest oszczędne i bezawaryjne. Silnik Diesla zapewnia wystarczające osiągi w mieście – można spokojnie ścigać się z jednośladami spod świateł. Mimo niewielkiej mocy wielokrotnie udało mi się takie wyścigi wygrywać – łatwo zyskiwałam przewagę w momencie, gdy kierowcy jednośladu spodnie wkręcały się w łańcuch.”

Ford Fiesta. Zdaniem eksperta…Zdaniem eksperta. Wojciech Bądorek, pracownik Feu-Vert: „Ford Fiesta to udana konstrukcja łącząca w sobie przyjemny i nowoczesny design z doskonałą technologią i dynamiką silnika TDCi. Odwiedzający nasz serwis użytkownicy Fiest chwalą niską awaryjność auta i wysoko oceniają komfort podróży na przednich wypukłych fotelach połączony z dużą dynamiką niemalże bezsilnej jednostki napędowej.”

Ford Fiesta. Zdaniem specjalisty…Zdaniem specjalisty. Kacper Kapcior, Koalicja na Rzecz Autogazu: „Ford Fiest z silnikiem TDCi niestety nie może być wyposażony w instalację gazową. To wielka szkoda, gdyż profesjonalny montaż instalacji VII generacji mógłby znacząco poprawić i tak doskonałe osiągi samochodu, pozwalając jego kierowcom na równą walkę z motorynkami, skuterami Piaggio oraz 160 tonowymi zestawami TIR.”

Najczęstsze usterki auta:
- stłuczenia przednich szyb na wysokości czoła kierowcy;
- otarcia i wgniecenia tylnego zderzaka na skutek nieudolnych acz nagminnych prób wyprzedzania czynionych przez niesubordynowanych rowerzystów;
- pękanie mocowań przednich foteli na skutek nieprofesjonalnych prób montażu oparć tyłem do przodu;
- wykrzywienia dźwigni zmiany biegów.

Najczęstsze rany i otarcia użytkowników:
- stłuczenia czoła;
- skurcze pleców;
- obrażenia kolan i okolic podudzia;
- liczne stłuczenia i otarcia wynikające z nieplanowanych oraz niekontrolowanych zmian na przednich pozycjach kierowca-pasażer.

Podsumowanie: „Ford Fiesta to nowoczesne i przestronne auto. Charakterystyczny i lekko agresywny design karoserii idzie w parze z tragicznym i pozbawionym śladów ergonomii wnętrzem. Technicznie zaawansowany silnik Diesla wyposażony w system Common Rail zapewnia godne osiągi na poziomie golfowego melexa. Samochód idealny do miasta (małego) i jazdy z górki (niezbyt stromej).

13.04.2007 | Komentarze: 7 | Czytaj dalej »





#23 Bitte, nicht kic-kicken


Policja zatrzymała 48 pijanych kierowców i jeden kicający w tył samochód marki Ford
M. prosiła, bym ją zabrał do pracy. Czekam więc na Ochocie. Czekam. Czekam… Idzie.
- Szefie, sorkens, takie jazdy mieliśmy w nocy z autem, że jeju!
- Spoko, wsiadaj. Co się stało?
- Normalnie ktoś nam próbował je ukraść! Jakaś pierdoła, bo staranował kilka aut zaparkowanych obok naszego!
- Ukraść? Przecież ten wasz Escort to ma chyba 10 lat…
- No własnie! Wsiadł i chciał wycofać, i tego z tyłu obtarł, a potem wszystkie auta zaparkowane po przeciwnej stronie tej uliczki przytarł i zatrzymał się tam na końcu, na tej latarni.
- Pijany chyba, nie? Przecież to ponad 100 metrów. I wszystko na wstecznym jechał?
- Na wstecznym. I cały czas szorował bokiem po tych autach. Patrz, jeszcze widać.
- A policja?
- Właśnie niedawno wróciliśmy. Gość się mnie pyta, czy na pewno to nie my zrobiliśmy, bo auto było zupełnie zamknięte, zabezpieczone, szyby całe a zamek ponoć (tak na oko zerknęli), nietknięty. Ja mu mówię, że kurcze jak niby ja?! To on, czy mam alibi. To ja pytam, czy to już czas, bym wezwała adwokata?
- Masz adwokata?
- Tak tylko powiedziałam – wiesz, amerykański film. No i spisali moje zeznania i tyle. Teraz T. pojechał z autem do mechanika. Ale wiesz, jak się to nie wyjaśni, to nam z naszego OC wezmą na blacharkę dla tych 12 aut!
- Wiesz, to jeden i ten sam diabeł – czy jedno czy 12 to chyba bez różnicy.
- A to ja mam płacić za jakiegoś pijaka, co się włamał do auta i poorał inne?!
- Jaki pijak by się do auta wczesał nie pozostawiając śladów?
(…)

To było w zeszłym tygodniu. Wczoraj się okazało, że ten Ford Escort sam przejechał cały parking trąc po autach sąsiadów. Zwarcie jakieś było w rozruszniku, a że zaparkowany był na wstecznym i koła miał lekko skręcone, to tak kicał skok po skoku. Najpierw wyjechał (prawie bez muśnięcia) z miejsca parkingowego, potem przylepił się do auta po przeciwnej stronie uliczki i tak kicał w tył. Z auta na auto. Zamiast trzynastego auta była latarnia. Przyparkował bagażnikiem i kicał w miejscu. Gdyby akumulator był nowy, kicałby do rana. Albo, co gorsza, kicałby dalej z latarnią na dachu…

10.04.2007 | Komentarze: 3 | Czytaj dalej »





#20 A ty, ile kolorów potrafisz nazwać?


Z zewnątrz biały, w środku kolorofon
Czy wiecie, że obecnie sprzedawany Ford Mustang daje kierowcy możliwość wyboru koloru podświetlenia zegarów? W dowolnej chwili możesz kliknąć i kolor się zmienia! A czy wiecie, że kierowca może wybierać ten jeden, wymarzony kolor podświetlanie zegarów spośród 125 dostępnych kolorów podświetlenia zegarów? Ha!

Gdybym miał Forda Mustanga (a nie ukrywam, bardzo chciałbym go mieć), zawsze zastanawiałbym się podczas jazdy lub postoju w korku, na jaki kolor podświetlania zegarów zmienić obecny kolor podświetlania zegarów?

Czy zegary podświetlane właśnie tym kolorem nie wyglądałyby lepiej, gdyby były podświetlane troszkę innym kolorem?

Klik.
- Ryba, jak nazwałabyś ten kolor podświetlania zegarów?
- Ten kolor podświetlania zegarów nazwałabym lawendowo-wapiennym.
Klik.
- A ten kolor podświetlania zegarów?
- Ten… chmmm… burgundowo-łososiowy.
Klik.
- A ten kolor podświetlania?
- To jest bakłażanowo-lniany.
Klik
- A ten kolor?
- Oliwkowo-seledynowy, bez wątpienia.
Klik.
- A ten?
- Miodowo-rzodkiewkowym.
Klik.
- A…
- Przestań!!!

Dzięki Fordowi Mustangowi wiem już, że mężczyzna potrafi nazwać maksymalnie 10 barw. Kobieta potrafi rozpoznać i nazwać 108 barw. *)

*) Badanie przeprowadzone zostało na próbie: jeden mężczyzna i jedna kobieta. Mężczyzna żyje i czuje się dobrze. Kobietę tradycyjnie boli głowa.

03.04.2007 | Komentarze: 14 | Czytaj dalej »





 << 1 2 3 4 5