BBC07 Eliminacje 41-50/120


Dziś 5 dzień eliminacji w konkursie Best Blogers’ Car 2007 i kolejne ekscytujące pojedynki (21-25 z 60). Dajcie z siebie wszystko. Koniec głosowania w czwartek 10 stycznia o godzinie 23:59. Bądźcie w zgodzie z własnymi emocjami. Zapraszam!

08.01.2008 | Komentarze: 11 | Czytaj dalej »





BBC07 Eliminacje 1-10/120


No i się zaczęło. Best Blogers’ Car 2007. Lata planowań. Miesiące przygotowań. Tygodnie wzmożonej redaktorskiej pracy. Dni spędzone na wazonie – z tzw. nerw. Godziny ściągania zdjęć. Minuty niedotlenienia mózgu. Sekundy do rozpoczęcia. Oj… ojojoj… mam zawał…

Best Blogers’ Car 2007 – Eliminacje. Dziś pojedynki 1-5 z 60-ciu przewidzianych w tym etapie konkursu. Dajcie z siebie wszystko. Głosujcie w zgodzie z własnymi emocjami. Zapraszam!

02.01.2008 | Komentarze: 16 | Czytaj dalej »





#103 Plamy na portkach


Brudne auto nie zawsze oznacza niechlujstwo właściciela. Czasami to przemyślana strategia!

Przez całe święta mój przyblokowy parking świeci pustkami. Normalnie się to nie zdarza, bo przecież te ursynowskie osiedla projektowane były lata świetlne temu przez ludzi, którzy wyobraźnią sięgali co najwyżej do czasów, gdy Maluchy i Kwadraty 125p sprzedawane będą bez przydziałów i niezbędnych znajomości w magistratach – czyli do początku lat 80-tych. Teraz jest tak, że gdy w normalny dzień wrócę z pracy godzinę później niż zwykle, to pierwsze wolne miejsce znajduję tak daleko, że z auta do domu szybciej dostanę się autobusem (nawet odczekując swoje na przystanku) niż idąc w wieczornym mrozie na piechotę. Rankiem jest łatwiej – staję pod blokiem z tekturową tabliczką „Obcy parking” i nie ma takiej siły, by nie znalazł się jakiś uczynny sąsiad, co mnie podrzuci do samochodu, bo akurat w tamtą stronę jedzie. Ale nie o tym ja tu dziś chciałem…

30.12.2007 | Komentarze: 17 | Czytaj dalej »





#99(logo) Nieskończony żarłok


Infiniti. Czy ktoś z was pogardziłby takim autem?

Jako, że ostatnio dość poważnie obciążałem Was długimi tekstami, dlatego nadszedł czas na wzięcie szmatki, Pronto Super Połysk i odkurzenie zapomnianej już niemalże kategorii. Tak, znów wraca edukacyjny cykl o logotypach motoryzacyjnych. Znów będę się mądrzył! A zatem… dziś Infiniti – taki amerykański Nissan…

14.12.2007 | Komentarze: 11 | Czytaj dalej »





#53 Czyżby Kaszkaj?


Trochę choruję na kaszkaja… Ale przejdzie mi. To przecież Renault…

Skusiłem się na jazdę próbną Nissanem Qashqai. Niespecjalnie mi się tego typu auta podobają, bo ewidentnie widać w nich zamysł marketingowy stawiany ponad jakąkolwiek użytecznością i logiką.

…bo po cholerę komu do miasta auto z dużym prześwitem – normalny prześwit spokojnie wystarczy. Argument, ze mamy dziurawe drogi to absurd – owszem, są dziurawe, ale zwykłe auta sobie na nich radzą. A to, ze masz prześwit 20 cm zamiast 15 nie uratuje ci zawieszenia, jak wjedziesz w otwarta studzienkę.

…bo po cholerę komu auto tak wysokie, skoro miejsca w nim nie ma wcale więcej niż w zwykłym kombi tej samej klasy.

…bo przecież auta typu SUV są na ogół i wysoko zawieszone, i dość miękko resorowane (chyba tylko BMW X-ileśtam stanowi jakiś wyjątek, ale to inna liga cenowa) wiec bezpieczeństwo dynamicznej jazdy jest porównywalne z próbą jazdy na deskorolce z doczepionymi do stóp poduszkami – wcześniej czy później się wyrypiesz. Trza się tylko modlic, by SUV przy delikatnym bocznym poślizgu nie dachował.

…ale (!!!) posiedziałem w nim trochę i muszę przyznać, ze jest udany. Fajny fotel, bardzo poręczna kierownica i naprawdę ładne zegary. Konsola środkowa jest bardzo stylowa i niespodziewanie dobrze wykonana. Wszystko jest miękkie i przyjemnie pachnie gumą. Jedyna wada to wysoka pozycja za kółkiem – choć czuć to dopiero, jak spojrzysz w boczna szybę – ramię strasznie wystaje ponad linię okien. Patrząc do przodu jest fajnie, bo jest się nawet przytłoczonym przez kierownice, zegary i deskę.

Czy chciałbym go kupić? Tak – przez sentyment do Nissanów. Nie – za związek z Renault. Tak – za naprawdę ładne wnętrze. Nie – za niewyraźny przód. Tak – za rasowy profil. Nie – za kolebiące zawieszenie. Tak – za jedne z najlepszych reklam motoryzacyjnych ostatnich lat… Sami zresztą zobaczcie…

Loop

Half Pipe

Illegal

Freestyle Event

Psycho

A tak w ogóle, to kupujecie idee aut typu SUV?

06.07.2007 | Komentarze: 17 | Czytaj dalej »





#13 Wszystko da się policzyć


Policz trybiki na załączonym obrazku
Zastanawiałem się, ile razy już w moim aucie zmieniłem bieg. W sumie. Od listopada 2001. Tak orientacyjnie.

Od tygodnia podczas porannej podróży do pracy zapisuję wszystkie zmiany biegów (tak to było na przykład w piątek szesnastego: 0120# 1234320# 12120# 1230# 120# 1# 12340# 123430# 1230# 121234520# 1230# 1230# 1230# 12343234540# 123454345454450# 12345432320#, gdzie 0 to luz, 1-5 to biegi a # to postój).

W zeszłym tygodniu na odcinku 25 km zmieniałem biegi średnio 90 razy. Przez 65 miesięcy pokonałem 110 000 km. Jeśli podzielimy i pomnożymy te powyższe liczby odpowiednio jak trzeba, wyjedzie, że od początku użytkowania Almery zmieniłem biegi już prawie 400 000 razy!!! Daje to średnią miesięczną na poziomie 6150 zmian. Około 4 zmiany biegów na kilometr.

Jeżdżąc intensywniej, spokojnie można np. przez 8 lat użytkowania auta wykonać milionowy ruch skrzynią biegów. I prawdopodobnie nadal będzie ona działać.

Wyliczyłem to, bo ostatnio przeglądałem motoryzacyjne fora dyskusyjne, gdzie użytkownicy aut różnej maści wiecznie są niezadowoleni z działania jakiegoś mechanizmu. A to skrzynia haczy, a to kierownica drży, a to wnętrze skrzypi, itp. Co ma nie haczyć, co ma nie drgać, co ma nie skrzypieć – auta użytkowane są w ekstremalnych warunkach (dziury, sól, stłuczki) a użytkownicy nie zawsze wiedzą, jak o nie dbać. Dotknijcie milion razy wypielęgnowaną dłonią kamiennej kulki – nawet na niej będzie znać ślady zużycia.

Zastanawiam się nad rozpoczęciem kolejnych projektów badawczych:
(1) jaka jest suma wszystkich ograniczeń prędkości na trasie dom-praca-dom? Może się okazać, że w przeciągu roku człowiek obcuje z liczbą bliską nieskończoności;
(2) ile obrotów robi koło na kilometr? Można podejść do tego matematycznie (1000m podzielić przez obwód opony) ale ja wolę empirykę – wcisnę kamień w bieżnik i będę liczył stuki;
(3) czy interwały pomiędzy mrugnięciem kierunkowskazu, przejściem wycieraczki na najwolniejszym biegu a załączaniem się wentylatora chłodnicy w lecie dzielą się przez siebie bez reszty?

24.03.2007 | 1 komentarz | Czytaj dalej »





#11 Japonia nie z Japonii, a jednak Japońska


Niezawodność w ruchu
Rozmyślam w tej właśnie Almerze (114KM, 1800ccm, 11/2001) już pięć i pół roku i ani razu mnie nie zawiodła. Mijam rozkraczone na poboczach francuskie fury. Omijam niemieckie trójkąty wystawione 10 metrów za bryką. Wymijam włoskich rycerzy małej pojemności. Zazdrościcie?

19.03.2007 | Komentarze: 9 | Czytaj dalej »





 << 1 2 3 4 5