#68 Tuning powoduje drgania

Wielki Szym (“wielki”, bo jak zainwestował w siłkę i wiadra odżywek białkowych, to przez 4 miesiące z 72 kilo skoczył na 114) ledwo gramolił się do swojej 12-leniej Hondy CRX. Ci, którzy jeszcze siedzieli w pracy, delikatnie zerkali przez okna. Zaprawdę powiadam wam – nie ma nic weselszego niż naprawdę spory schab pasujący się do samochodu wielkości szafki na buty.
Żal mi się go trochę zrobiło, więc zagadnąłem:
- Miałem ten sam silnik w swoim Civicu. 1,6, DOHC, 125 koni i odcięcie powyżej 8000 obrotów.
- Tyle że wiesz, ja do tego CRX’a włożyłem turbo. Teraz ma 186 koni. A jak odelżyłem koło i zdjąłem ogranicznik, to odcina mi przy 9200. Na dwójce do 110 pójdze.
- I fajnie tak?
- Generalnie strach jeździć – szybki i twardy. I cholernie lekki – na koleinach to czasami podskakuje. Znasz tą muldę na tej wąskiej drodze tu na Marysin? Normalnie Corsą to tam wziuuu! – stówką jadę i lekko mnie bujnie. A ten przy 60 się odrywa, a na lądowaniu to raz mi dolna szóstka pękła. Górna w nią przygrzała tak, że plomba mi ząb rozsadziła.
- Co ty, zawieszenia żałujesz? Chciałbyś przy tej mocy na seryjnym jeździć?
- Stary, seryjny zawias CRX jest wystarczający dla 300 koni. Ja chciałem mieć go niżej, wiec najpierw włożyłem H&R’y minus 25mm, ale mi amorki padły po miesiącu. To wtedy kupiłem jakieś gazowe Bilsteiny. I wtedy się zaczęło. Tak trzęsie, że się hemoroidów nabawiłem!
- Tia?!
- Serio. A poza tym, to na byle koleinach tłumikiem trę. A jak mam przez „gdańską” przejechać i Tiry wyrobiły dołki, to się 30 na godzinę wlokę. Szczęście, że w McDrive’ie to jeszcze do mikrofonu daję radę łbem sięgnąć i coś zamówić. Gorzej jest potem w okienku, tam gdzie żarcie dają – tak nisko siedzę, że mi panienki McZestawy na dachu stawiają…
- Ale szyber masz…
- No i dzięki Bogu. Zawsze McDrive’a przez szyber odbieram.
- Trochę chała, co nie?
- Ano chała. Ale przynajmniej mam 6 sekund do setki i nawet STI się mi ledwo na zderzak łapie…
Ja też kiedyś miałem takie ciągoty. By lepiej się auto prowadziło (tak to sobie właśnie tłumaczyłem, a naprawdę to chodziło o to, by lepiej wyglądało) chciałem zamontować krótsze sprężyny. Komplet H&R’ów był wtedy po 540 zł. Ale Margolcia zaczęła na świat się pchać, więc cała ta flota poszła na pieluchy. Może i dobrze…
Junior w swoim Seicento miał krótsze sprężyny. Rok wytrzymał. Jak zmienił na chybotliwe seryjne, to mu lekarz powiedział, że to był ostatni moment. Jeszcze kwartał takich drgań i miałby to samo, co zawodowy operator młota pneumatycznego albo tej dziwnej, skaczącej ubijarki do piachu:
- Proszę Pani, proszę się uspokoić i powiedzieć, co się w tej łazience stało?
- Mąż powiedział, że idzie się ogolić…
- I co potem?
- I potem się golił…
- To skąd tu tyle krwi?! I gdzie jest jego twarz?!
- Mąż miał problem z drganiami…
- Jaki problem?
- Po prostu drgał… Głównie ręce… A mówiłam mu, by nie zmieniał nożyków na nowe…
A wy, czy jesteście w stanie zrezygnować z komfortu, by w osiedlowy zakręt wejść o 3 km/h szybciej? Czy dzisiejsza szybsza jazda warta jest jutrzejszych problemów z doniesieniem naleweczki do ust? Są przecież inne metody, by na starość ograniczyć picie – wystarczy za młodu żreć masło na potęgę – bankowo na stare lata zapomnicie, gdzie jest kluczyk do barku. Ba, mało tego – zapomnicie nawet, gdzie tak w ogóle jest ten barek…
#65 Middle-life crisis

- Chcesz obejrzeć mój nowy samochód?
- No co ty, kupiłeś sobie auto? Przecież masz służbowe!
- Ale nie takie!
- Rover 200? Z silnikiem Poloneza?
- No!
- Ale po co ci?
- Siakto po co? Dla frajdy! Byłem na hamowni u Grabowskiego i ma dokłanie 99,7 KM i 125Nm. W przyszłym tygodniu wstawiam turbo.
- Uuu… Coś jeszcze robisz? Stożek? Wydech? Twardy zawias?
- Intercooler mi wstawią zamiast tej chłodnicy do klimy i w cenie wydech jakiś głośniejszy będzie.
- Ile cię kosztował?
- 9,000 na Allegro dałem. A turbo ze strojeniem będzie za około 7,000.
- To ile potem pociągnie?
- Moc mu powinna gdzieś do 150 skoczyć, bo od razu wkładam duży wirnik, a nie jakieś małe turbo wolnossące. Moment też o 50% powinien pójść w górę. Wiesz – na razie te 150 koni i około 200 momentu mi styknie. Jak się znudzę, pomyślę nad fazą drugą.
- Ale na tych kółkach to ruszysz dopiero, jak je zedrzesz do felgi. A z tyłu zimówki?! To rozumiem! Miękka guma do chodzenia bokiem!
- Koła nie są złe – piętnastki i opony jeszcze dają radę. Chcę na przód większe tarcze włożyć a tylne bębny na przednie tarcze wymienić, jak się uda.
- I co? Koniec?
- Patrz ile tu miejsca pod maską – stożek mi wejdzie, rozpórka amorków, instalacja do NITRO – ale to już faza druga, a może i trzecia. Na razie go na tydzień oddaję a potem kolejne kilka dni strojenie. 150 koni w takim małym, lekkim i starym wozie (1997) powinno mi do wiosny wystarczyć. A potem się zobaczy. Jak się wóz znudzi, to zamiast fazy drugiej go opchnę za 10,000 i poszukam już na starcie mocniejszego.
- Kryzys wieku średniego, co?
- Ano…
Mój samochód musi jeździć. Musi zawsze jeździć. Bezpiecznie. Ma być godzien zaufania. Drugorzędne jest to jak szybko jeździ i jak twardo skręca. Ale…
Ale gdybym miał wolną gotówkę i czas, kupiłbym sobie drugie auto. Może i nawet takiego Rovera. I nie po to, by wozić w nim rodzinę i zakupy. Nie po to nawet, by wozić w nim wygodnie swój tyłek. Kupiłbym go po to, by zapakować do niego turbo, twardy zawias, niskie kapciochy, stożek, rozpórki i drutem stalowym oplecione przewody hamulcowe. I trząsłbym się nim po koleinach, gubiłbym zęby na osiedlowych spowalniaczach i urywał miski olejowe na tarce przed światłami. Ale co tam – to byłby wóz od takich właśnie atrakcji. On mógłby stanąć w nocy i nie chcieć zapalić. On mógłby zgubić wydech. Mógłby nawet zostawiać 4 ślady. On mógłby wszystko – bo byłby kaprysem…
Może kiedyś…
#56 Oby się tylko nie załamać…
Jest dokładnie tak, jak napisałem – ptasie gówno wytrawiło mi dach. Może i centki są modne, ale czy aby na dachu? Och, jak strasznie irytują mnie ci kierowcy wysokich SUVów – i te ich wymowne spojrzenia na mój dach. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że ten dalmatyńczyk to tak na środku jest – jak puszczę przez maskę i dach dwa białe pasy w stylu Vipera, wszystko się ładnie zatuszuje.
Poniższe 3 filmy to tak na poprawę nastroju. Nie musicie oglądać – wystarczy, że ja się polałem. Plamy na dachu i mokre nachy. Para jak z samowara…
Mistrz
Pierwszy vice mistrz
Drugi vice mistrz
Macie inne – podrzućcie. Musze się tym dokarmiać, nim białe pasy przez auto puszczę…













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

