#263 Blogo i jego BMW

Staraj się unikać dialogów. Co najmniej trzykrotnie usłyszałem to zdanie z ust Karoliny. Twierdziła, że ta akcja jest zbyt emocjonująca, by rozmiękczać jej opis luźnymi wtrętami.
#262 W poniedziałek o 12:34…

… wyzeruje się odliczający czas licznik i będę mógł oficjalnie napisać o tym, o czym ostatnio często wspominałem. Przełóżcie spotkania, odwołajcie wizyty u dentysty, tankowanie załatwicie wieczorem – wyluzujcie, odprężcie się i usiądźcie punktualnie o 12:34 przed komputerem. Ważne, żebyście siedzieli.
Teraz nic więcej nie napiszę. Mógłbym, ale nie napiszę.
Niech Was skręca z ciekawości ;]
#261 Gokarty we Wrocławiu

A co byście powiedzieli na to, gdybym Was na środę 23/11 zaprosił na wrocławski tor gokartowy Mała Monza na amatorski wyścig, w którym walczylibyście o miejsca od drugiego w dół?
#254 A tymczasem na torze Grand Prix…

… nasza “Drużyna Pędzenia” złoiła tyłki wszystkim przeciwnikom. Po prostu pokazaliśmy im, jak się powinno jeździć. Ale to nie wszystko – mam dla Was absolutnego hiciora. Ale o tym pod sam koniec wpisu.
#253 Oto “Drużyna Pędzenia”

Gdy Wy będziecie sobie we wtorek wygniatać biurowe krzesła i pykać w sapera lub pasjansa, my będziemy walczyć. W imieniu Waszym i tego bloga. Pomyślałem sobie zatem, że powinniście poznać tych, za których, mam nadzieję, choć jednego kciuka przytrzymacie.
#252 Zapraszam na gokarty!

Nie wszystkim podpasuje termin. Nie wszystkim podpasuje miejscówka. Nie wszystkim podpasują warunki. W sumie – to bardzo dobrze. Bo ilość liczba miejsc jest ograniczona.
#251 To auto jeździ jak gokart…

To taki słowny wytrych, taki skrót myślowy. Jak się człowiek uprze, to dopasuje go do każdego auta, które jest bardziej dynamiczne niż Opel Corsa 1,0 12V i skręca lepiej niż Smart. Ja jednak jestem redaktorem (naczelnym), felietonistą (wiodącym) i wydawcą (bloga) – nie mogę sobie zatem pozwalać na niejasne sformułowania. Dlatego postanowiłem wybadać temat.
#249 Frankfurt 2011: misja CLS (2/?)

Previously on Lost: Od wygłaskanego z butelki typu PET Dżina zażyczyłem sobie Mercedesa CLS, zapominając o szkaradzieństwie jego aktualnej wersji. By posiąść auto z pierwszej wymarzonej serii zmuszony byłem wyruszyć w podróż do Frankfurtu, by tam na miejscu prosić włodarzy Mercedesa o przywrócenie starego modelu do sprzedaży.
MotoPrezent | Marzenia nastolatka

Uwielbiam program “Megafabryki” na kanale National Geographic. Niedawno był odcinek o aucie, które swą prostotą i szczerością od zawsze mnie rozwalało. Dodge Viper – król superkarów. “Dlaczego do tej pory jeszcze takim nie jeździłem?” – zadałem sobie to pytanie i zalogowałem się do Facebooka, by zalać Wasze tablice żalami zgorzkniałego blogera. A tymczasem…
#249 Frankfurt 2011: misja CLS (1/?)

Nie uwierzycie. Normalnie mi nie uwierzycie, ale przed chwilą spadła mi w kuchni na podłogę pusta butelka po Muszyniance. Podnosząc ją, niechcący ją potarłem – wiecie, rąbkiem koszuli. I z butelki, z takiego zwykłego plastikowego PET-a z głuchym pufnięciem wyskoczył bąbelkowy Dżin. Ależ się przestraszyłem!














RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)
