#71 9016KM, 10910Nm, 173 cyl (2z3)


[wróć do części pierwszej]

Audi R8
V8, 4200 ccm, 420 KM, 430 Nm, 4×4

Audo R8. Chyba najlepsze wnętrze na świecie. No, może tuż za 911 Turbo

Obok stało Audi R8. Tak, tak – ten superkar. A co najlepsze, był otwarty. I dostępny bez kolejki. Wsiadłem. Wsunąłem się raczej. Nikt nie czekał obok, nikt się nie zbliżał – miałem czas ta organoleptykę. No, moi drodzy, rewelacja! Kto wie, czy wnętrze nie jest lepsze i bardziej rasowe niż w 911 Turbo! Genialne materiały, genialnie niska pozycja za kółkiem, genialna konsola środkowa, genialne zegary i genialna skrzynia biegów… która niestety tylko genialnie wygląda. Ten Lambo-stajl z wyciętymi w metalu ścieżkami jest do dupy – nie da się lekko i naturalnie zredukować np. z 3. na 2. Nie można na ukos – trzeba po linii “H” – założę się, że szybkiej zmianie biegów to nie sprzyja. Poza tym mam wrażenie, że po roku w aucie pełno byłoby opiłków metalu. Ciekawe tylko, co by się ścierało szybciej – drążek czy te ścieżki. Słabo, jeśli jednak drążek zmiany biegów. No bo jedziesz sobie prędkością podróżną (285 km/h), delikatnie zwalniasz na zakręcie (260 km/h) szykując się do redukcji na piątkę i… aluminiowa gałka wraz z fragmentem dźwigni zostaje ci w dłoni. Nie wpadasz w panikę, tylko zwalniasz do bezpiecznej prędkości (230 km/h) i zaczynasz gmerać przy skrzyni…

17.09.2007 | Komentarze: 6 | Czytaj dalej »





#71 9016KM, 10910Nm, 173 cyl (1z3)


- Blogomotive.
- Słucham?
- Blogomotive.
- Yyy… nie mam na liście.

Menu > Contacts > Z > Znajomy PRowiec > Call mobile
Dialing…

- Tak, słucham?
- Blogomotive.
- A witam, witam. Jest Pan już przed wejściem, tak? OK, zaraz jestem. Przyniosę zaproszenie.

14.09.2007 | Komentarze: 7 | Czytaj dalej »





#66 BMW Pit Lane Park


BMW Sauber F1 Team Pit Lane Park. Ufff… niezła nazwa…

W sobotę wieczorem przed wejściem na BMW Sauber F1 Team Pit-Lane Park nie było specjalnie tłoku – jakieś 3000 osób. Ja mogę czekać – kiedyś jak byłem mały, mama wysłała mnie do mięsnego po smalec i stałem w kolejce 5 godzin. Jak przyszła moja kolej i poprosiłem o ten smalec, wszystkie baby z kolejki naskoczyły na mnie, że przecież mogłem im powiedzieć, że stoję tylko po smalec, to by mnie przepuściły. I tak bardzo na mnie naskoczyły, razem ze sprzedawczynią, że od tej pory mam “kolejkową traumę” i jak już stanę w kolejce, to tak mnie ta trauma zmraża, że sam nawet nie zauważam, że już jestem przy kasie. W otępieniu godziny mijają mi jak sekundy. Dlatego te 3000 osób przede mną niespecjalnie mnie przerażało.

Ale Ryba… Ryba to co innego. Ona za młodu po smalec nie chodziła.
- Skoro jesteś taki mega popularny blogowiec…
- Blogger, kochanie.
- … to załatw nam wejście VIPowskie.

W sumie, czemu nie. Te tysiące moich czytelników nie mogą przecież aż tak bardzo się mylić…
- Słucham? – odezwał się do nas ogromny automat na napoje ubrany w czarną koszulkę z napisem “Ochrona”.
- Blogomotive.
- Słucham?
- Blogomotive.
- A! Proszę. Oczywiście – i dostaliśmy smycze, identyfikatory, zatyczki do uszu oraz srebrną opaskę na nadgarstek. Z nią mogliśmy pić, jeść i nawet przyciąć komara w VIPowskim namiocie na tyłach garażu z bolidami.

- I jak, Rybciu? Kopareczka opadła?
- No, misiu…!

- Zapraszam, zapraszam – dopadł nas jakiś PR-owiec – Około 21 będzie kolejny, ostatni już przejazd. Tu w namiocie są do Państwa dyspozycji drinki, kanapki (polecam te z łososiem) oraz jedyna w swoim rodzaju Cola. Niedawno skończył się poprzedni przejazd i kręcenie bączków, więc teraz ochrona będzie chodzić z taką taśmą i wypraszać ludzi. Proszę się wtedy schować tu w namiocie. Jak zacznie się wpuszczanie kolejnej partii widzów, wtedy można wyjść i zając lepsze miejsca. Polecam tę trybunę – jest tylko dla VIPów – doskonale stąd widać ten nawrót. A tak przy okazji – jakie medium Państwo reprezentujecie?
- Blogomotive.
- Słucham?
- Blogomotive.
- Świetnie! Liczyliśmy na Państwa. Proszę się rozejrzeć. Jakby co, jestem do dyspozycji.

- Spoko, nie?
- No, misiu…!

BMW Pit Lane: Rolex za zamianę opon w 4 sekundy

Mistrzowska organizacja! Bez kitu! Świetne zawody w zmienianiu kół! Tym, którzy zmienią komplet w mniej niż 4 sekundy, prowadzący imprezę Andrzej Borowczyk obiecał oddać swojego Rolexa. Sęk w tym, że na lewym nadgarstku miał Casio. Ale spoko – może na prawym go miał, ale nie widziałem, bo mankiet zasłaniał. Współprowadząca imprezę, córka sławnego Zientarskiego, też chciała od siebie coś podarować, ale po piątkowych zapowiedziać Kubicy straciła głos i tylko cichutko coś sapnęła i zasyczała. Tłum spojrzał na nią w oczekiwaniu, ale ona odsuwając mikrofon od ust wyszeptała tylko nieśmiałe “Przepraszam”. Oklaskom nie było końca! Ale szkoda – bo nadal mnie ciekawi, czy podobnie jak jej brat Maciek Zientarki, i ona ma głos identyczny jak ojciec.

BMW Pit Lane: A ty? Czy tankowałeś kiedyś bolida?

Niezły pomysł z plexiglasowym bolidem do tankowania – wchodzisz, zakładasz na ramię wąż i lejesz do pełna. Niby nic, a fajnie. Ty lejesz, żona robi zdjęcia a potem rodzina podziwia. Spoko.

BMW Pit Lane: Tak. Domyślałem się tego. Mam refleks szachisty…

Rewelacyjne testy wiedzy o F1 i dające do myślenia testy na reflex. Wyszło mi z nich, że spokojnie mogę prowadzić wózek dziecięcy oraz pustą taczkę, a przy sprzyjających warunkach biometeorologicznych również rower. Ale tylko obok siebie, przez przejście dla pieszych…

BMW Pit Lane: Pełen szyk i lans. I tylko za stówkę!

Przy tych wszystkich atrakcjach nawet 100 zł za bejsbolówkę BMW Sauber F1 Team wydawało się okazją, gdy spojrzało się na leżący w gablotce obok niej 10-centymetrowy breloczek do kluczy. Za 8 dych raptem.

BWM Pit Lane: Ten skrawek asfaltu będzie po wsze czasu o tym wydarzeniu przypominał...

Nie wiem czy wiecie, ale ludzie z BMW na potrzeby tej akcji wylali na Bemowie kawał wysokogatunkowego i dobrze przyczepnego asfaltu – dokładnie pod kształt toru. Jak się z lotniska zabiorą, zostanie nam wielka asfaltowa kość. Oni jakoś mogli. A Stowarzyszenie Sprintu Samochodowego od dawna chyba walczy o pozwolenie na wylanie ćwiartki mili gumowego asfaltu. Oto, co znaczy marka BMW!

Żałuję, że nie przyszliśmy w piątek – poza Kubicą, którego pomimo tego, że niespecjalnie umie kręcić bączki bolidem, świetny humor nie opuszczał, pokazy miał jakiś mistrz jednośladu. Ponoć ustawił jakąś kobietę z widowni na torze i rozpędzając się, dojeżdżał do niej na przednim kole. Dojeżdżał tak bardzo, że ją całował. I dopiero potem motor opadał na tył. Wiem, że to cyrkowy trick – ale żałuję, że nie widziałem. Ja po prostu też tak umiem na Piaggio kolegi i chciałem porównać technikę. Ciekawiło mnie, czy przednim hamulcem operuje tak jak ja dwoma palcami i czy balansuje z bioder czy tak jak ja, bardziej przeponowo.

BMW Pit Lane: Z garażu najpierw zabuczało. Ale potem, jak ryknęło, to dzieciaki w Radomiu i Łodzi pobudziło!

Przed godziną 21 w bolidzie F1 uruchomiono silnik. Na razie bez większych emocji – dźwięk mocarny, ale nie bardzo odbiegający od jakże popularnych WRC-ków. Ale jak już ten bolid wyjechał z garażu, jak docisnął i dokręcił do tych 12,000 obrotów… brak mi słów. Nawet Ryba, generalnie zlewająca motoryzację, była w szoku.

- No, misiu…!

BMW Pit Lane: Wierzcie lub nie, ale moc i dźwięk silnika F1 potrafią zaszokować!

Do tej pory jakoś F1 mnie nie pasjonowało. I nadal niewiele się zmieniło poza tym, że gdybym miał okazję, to rzuciłbym wszystko, by jeden wyścig obejrzeć. Olewałbym klasyfikacje, wyprzedzania i pit-stopy. Chłonąłbym moc tych maszyn. Jak niesamowite one muszą być, że nawet tak krótki i mocno gadżeciarski kontakt z nimi wywarł na mnie tak ogromne wrażenie!

Oglądanie w telewizji wyścigów F1 niczego nie oddaje – równie dobrze można by śledzić w Internecie tabelkę z aktualnymi pozycjami kierowców. By F1 doświadczyć, trzeba poczuć ten dźwięk. Trzeba się przestraszyć. Trzeba się skrzywić. Trzeba poczuć ból w uszach i ogromny niepokój wywołany rykiem, którego w większości i tak nie słychać, bo jest poza rejestrem ludzkiego ucha. Ale ten niesłyszalny ryk czujesz wątrobą, płucami – flakami generalnie. I to chyba właśnie jest F1. Ponoć ten, kto raz widział wyścig na żywo, olewa relacje telewizyjne.

- I jak? – zagadnąłem Rybę, czerwoną i rozedrganą.
- No, misiu…!

Powoli zbliżaliśmy się do wyjścia. Jak on to zrobił, tego nie wiem, ale w ogólnym zamieszaniu i tłoku znalazł nas ten PR-owiec. Chwycił mnie mocno za nadgarstek i odciągnął na bok.
- Szkoda, że wczoraj Pan nie przyszedł.
- No niestety. A coś się stało.
- Robert o Pana pytał.
- Kto?
- R.O.B.E.R.T.

- Słyszałaś to?!
- No, misiu…!

A na zakończenie pewne wyznanie. To, co teraz napiszę, sporo mnie kosztuje, bo wiem, jak łatwo przychodzi wam krytyka i obśmiewka. Ale co tam – taka rola celebrity – czasami trzeba coś wyznać, by się publicznie oczyścić. Po poprzednim wyznaniu, to może dla niektórych być szokujące… Ale co mi tam, przyjmę wszystko z otwartą przyłbicą.

BMW 330i Touring: trzeba mieć marzenia!

Otóż… nim weszliśmy jako VIPy na teren Pit Lane’u, doznałem objawienia. Tak z boku, zupełnie niepozornie, wystawione były wszystkie samochody z oferty BMW. Do tej pory nie wiedziałem, że tak bardzo pragnę jednego z nich. Teraz już wiem. Wiem, że gdybym miał wystarczająco dużo floty, nie zastanawiałbym się ani chwili. BMW 330i Touring. Z iDrive’em na desce. Koniecznie czarne na siedemnastkach, ale srebrne też daje radę. Śmiejcie się, ale nic na to nie poradzę. Zabujałem się. Miętę poczułem i cholewki smalę…

22.08.2007 | Komentarze: 8 | Czytaj dalej »





 << 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11