#146 Pan tu nie jest stroną (2/4)


Glina

Pod osobistą eskortą aspiranta Sznuka dość szybko dojechałem na ursynowski komisariat. Po drodze był co prawda spory korek, ale my grzaliśmy praktycznie bez przeszkód. Nie wiem, może pomógł w tym kogut niedbale wyrzucony na dach Poloneza Caro komisarza Sztrasburgera? Swoja drogą nigdy jeszcze tak długo nie jechałem na zderzaku auta uprzywilejowanego – mój dotychczasowy rekord (raptem kilka przecznic za karetką) ma się nijak to tych 18 kilometrów.

24.02.2009 | Komentarze: 5 | Czytaj dalej »





#146 Pan tu nie jest stroną (1/4)


Kryminalni

To wszystko, co Wam teraz opowiem, przydarzyło mi się dawno… naprawdę dawno temu. Ale historia jest na tyle mocna i treściwa, że spokojnie mogę udawać, że przekazał mi ją ojciec, jemu zaś jego ojciec, a ojcu ojca mój pradziadek, który z kolei usłyszał ją z ust… sąsiada, któremu wszystko opowiedziała stryjenka Jadzia… wiecie, ta która na weselu u Maciaków tak z sołtysem wywijała, że koło lepki rypnęła jak długa. Apropos – ponoć wtedy ten pierdoła sołtys zamiast ją podnieść, śmiał się na całe gardło jak potrącony, co poważnie zirytowało organistę Pachockiego. I ten organista jak się nie zamachnął, jak swym prawym bochnem sołtysowi w mordę nie przywalił – bo wiedzieć musicie, że Pachocki cichaczem się w Jadwidze podkochiwał. I jak tego sołtysa zamalował, to się dopiero tak naprawdę wesele rozkręciło… ale ja nie o tym, nie o tym…

19.02.2009 | Komentarze: 4 | Czytaj dalej »





 << 1 2