#137 Prem7erowe dzielenie 4/5

Muzyka Anny Marii Jopek w niczym nie przypomina muzyki Pearl Jam: nie ma w niej refrenów, zamiast słów są jęki i stękania a na scenę co chwila wchodzi jakiś egzotyczny wokalista i w sobie tylko znanym narzeczu drze się, jakby my się na pastwisku kozy rozlazły. Nawet instrumenty mają inne. I któż by pomyślał, że mogę przy czymś takim wpaść w euforię…?
#137 Prem7erowe dzielenie 3/5

Wyglądało na to, ze zanim cokolwiek się wydarzy, czeka nas jeszcze koncert Anny Marii Jopek. Stałem z boku i zachodziłem w głowę, kim jest ta Maria Jopek? Na szczęście nieopodal mnie stanęło mocno wyluzowane męskie towarzystwo – zbyt obcisłe na brzuchu koszule, eleganckie wąsy, wąskie krawaty, za krótkie spodnie garniturowe i lekko zapocone fryzury. Innymi słowy – kilku Mesje Mustasz, bywalców, znawców i dusz towarzystwa. Przysunąłem się ku nim niepostrzeżenie i nastawiłem uszu…
#137 Prem7erowe dzielenie 2/5

Na frontowej ścianie budynku Torwaru połyskiwała wielka siódemka. Spojrzałem na siebie… niestety wyglądałem jak luj, albo nawet gorzej. Absolutnie siódemka nie będzie mi się już ze szczęściem kojarzyć. Nigdy-przenigdy. Chyba, że… no tak! Chyba, że to TA siódemka! A, Proszę Państwa, skoro to TA, no to zupełnie inna para kaloszy!
#137 Prem7erowe dzielenie 1/5

Wtorkowy wieczór nie zapowiadał się specjalnie atrakcyjnie – dochodziła 19:00 i jedyne, co miałem w planach (poza faktycznie oczekiwanym nocnym seansem Dextera), to uruchomić zmywarkę, wymienić żarówkę w kuchennym pochłaniaczu i wyrzucić śmieci. Wzułem na nogi pierwszy lepszy obuw, który się pod rękę nawinął, na poplamiony tiszercik zarzuciłem wiatróweczkę i stojąc w progu z pełną nieposegregowanych odpadków reklamówką typu Auchan w ręku, rzuciłem półgębkiem w kierunku Ryby, że idę ze śmieciami. Okrzyknęła, bym szybko wracał. Taki nasz rodzinny żarcik – do śmietnika mam 10 kroków, jakże mógłbym nie wrócić szybko…?!














RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)

