#419 Motoreklamy z Super Bowl 2014

Super Bowl 2014

To już czwarty rok z rzędu, gdy linkuję tu motoryzacyjne reklamy z Super Bowl (2011, 2012 i 2013), ale niestety nie ma co dziś do tych starych tekstów wracać, bo 90% reklam zostało z YT usuniętych. Do bani z tym jutubem – powoli zamienia się w Facebooka, że niby jest tam wszystko, ale tylko przez moment, bo już po tygodniu nie sposób niczego odnaleźć (bo konta usunięte, bo filmy ustawione jako prywatne, bo to, bo śmo). Ale dość marudzenia, oglądajmy.

Zacznijmy kolorowo, czyli od wymiotowania tęczą. Normalnie Nyan Cat może się schować. Dawno czegoś tak przesłodzonego nie widziałem. Mój Boże, ależ mamy zapaść wśród hamerykańskich kreatywnych pracowników agencji kreatywnych. Tylko link, bez embeddowania – i przed obejrzeniem koniecznie przygotujcie torebkę lotniczą, bo jak nic Wam się uleje na tęczowo. Albo coś takiego: link. Normalnie z nosa wyszła mi tęczowa bańka.

Honda | #hugfest

Macie jeszcze trochę żołądkowych treści? To obejrzyjcie to:

I co, ponownie ulało się Wam w pełnej skali RGB? Bo mi tak.

Hyundai | Nice

Ale chała. Polot lvl ujemny. Ale Elantra wygląda cholernie dobrze.

Jak już wielokrotnie pisałem, ja mam uprzedzenia do aut z Korei, bo na żywo widziałem pierwsze sprowadzane do Polski Pony oraz Pride kombi, co trąbi – ale gimby nie znajo i pokolenie Margolci stawiać pewnie będzie Hyundaia i Kię wyżej od wspomnianej przed chwilą Hondy.

Kia | The Truth

Taki się przelał przez Internet zachwyt nad tą reklamą, jak ją kilka dni przed Super Bowl pokazano, że kurde kompletnie tego nie kumam. Jest mega pretensjonalna i totalnie nieapetyczna:

Jedno jest w niej tylko fajne – to, jak w 0:24 podjeżdża Optima K900 i się zatrzymuje bez ugięcia karoserii, bez skłonu, bez dygnięcia – niczym rajdówka na betonowym zawieszeniu na suchy i równy asfalt. Reszta jest słaba, a operowej arii w wykonaniu jednej z najsłabszych postaci Matrixa totalnie nie kumam i mnie ona wręcz irytuje takim negatywnym WTF?!

No dobra, jeszcze jedno jest fajne – szczerość. Sprawdziłem co ten czarny spaślak śpiewa i to pod koniec idzie jakoś tak: „Rozprosz się, o nocy! Zajdźcie gwiazdy! O świcie zwyciężę! Zwyciężę!”. Czyli wszystko zgodnie z moim przewidywaniami – dziś jeszcze nie, ale wkrótce auta z Korei będą jak #TigerBlood, będą 100% #winning i ogólnie Honda będzie się mogła schować. Co już w sumie udowodniła reklamą z Brucem Willisem nudniejszą od najnudniejszej rzeczy na świecie – od odśnieżania auta.

Ford | Nearly Double

W skrócie chodzi o to, że skoro Ford Fusion podwoił zasięg czegoś tam, to my podwoimy czas reklamy, przepalając kupę kasy na niespecjalnie fajny pomysł.

Oglądałem roast Jamesa Franco i jakoś mnie do siebie nie przekonał.

Smart | Offroading

Po prostu spoko reklama.

I tyle.

Audi | Doberhuahua

Dawno nie widziałem tak zajebistego samobója! W kategorii „Jak najlepiej pokazać za ciężki przód, który rujnuje całkowicie jazdę?” ta reklama zdobywa Złotą Kaczkę i 81 nominacji do Globów i Oskarów. Jeśli BMW USA ma jaja (a wiemy, że ma), już dziś całe stany pewnie są zalepione bannerami z tym Doberhuahua i podpisem: „This is how Audi rolls. BMW USA”

Wszyscy wiemy, gdzie Audi (nie tylko model A3) ma silnik – daaalekooo przed przednią osią. On sobie wisi z przodu jak europaleta wieziona wózkiem widłowym. Wszyscy wiem, jak tragicznie się Audi bez quattro prowadzą – płużą, nie skręcają, bez elektroniki są po prostu nudnymi i stonowanymi samochodami do nienerwowej jazdy stąd do tamtąd.

I nagle BONG! reklama z psami o zbyt ciężkich głowach. I jeszcze może powinienem po tym wszystkim zwrócić uwagę na ostatnie ujęcie, w którym widać zwykłego psiaka, że niby teraz wszystko jest w porządku? Ale że niby co jest w porządku? Że niby to A3 Limousine nie płuży przodem? To obadajcie konfigurator Audi – w PL model A3 w sedanie występuje w 11 wersjach silnikowo-napędowych, i tylko w jednej można go mieć z AWD (który to napęd i tak chyba prawdziwym quattro nie jest, bo to haldex – od A4 się dopiero prawdziwe quattro zaczyna). Więc tak czy siusiak wypłuża, jak te zmutowane psy. Jestem w szoku, jak grande cojones ma gość z Audi, który ten spot zatwierdzi. Pewnie nigdy w żadnym Audi nie siedział.

Toyota | Joyride

No więc tak, teges, stracona minuta, taka sytuacja:

Przepraszam, czy jest tu ktoś, kogo to śmieszy?

Jeep | Restless

Ja, jako bloger, wywodzę się z kultury słowa (uf, ależ to górnolotnie brzmi) i dlatego lubię przegadane reklamy. Lubię reklamy z dobrą narracją. Historyjki o pierdzących babciach są fajne, ale to napisanie dobrej narracji jest sztuką. A ta jest niezła:

Ale to trochę falstart, ta reklama powinna poczekać 4 lata, jak wejdzie facelift tego Cherokee i zrobią coś sensownego z jego bezsensowną mordą.

CarMax | Slow Clap

Mam wrażenie, że za takie klaskanie – o takie:

…to w Polsce można zarobić tylko w papę. Wyobraź sobie, że taki polski Andrzej (nie Janusz!), czyli głowa rodziny potrzebująca po prostu zwykłego sedana, wyjeżdża z salonu Chevroleta nowym Cruze’em i wszyscy na ulicy biją mu tak konwulsyjnie, mocarnie i rytmicznie brawo. Wyobraź sobie, że jesteś tym, który tak klaska tuż przy domu Andrzeja. Andrzej parkuje, wysiada i mając już tego wszystkiego dosyć (wszak w PL pozytywne kibicowanie bliźniemu jest niemożliwe, nieobecne i my tylko w dół umiemy ściągać) podchodzi do Ciebie i się pyta: „Czego tak k$^%#&a klaskasz? Chcesz w ryj?”. Taka sobie ta reklama. A dodatkowo kompletnie nie na nasz rodzimy grunt.

Chevrolet | Life

OK, spoko, fajne pochwalnie się odpalaniem części zysków na szczytny cel, ale łba nie urywa.

Doceniam miły klimat i pomysł, by w daleką podróż udać się wielkim pick-upem, który prawdopodobnie niezaładowany nawet od najmniejszych nierówności odbija się jak piłeczka kauczukowa. Można by napisać, że kto bogatemu zabroni, ale prawda jest taka, że gdybym ja miał się wybrać w długą podróż po Ameryce, to też chciałbym ją odbyć albo w takim Silverado, albo np. w Suburbanie, koniecznie z 5,3 V8 pod bonnetem.

Chevrolet | Romance

Słaba, prostacka, nieśmieszna, żenująca. Tylko link.

Volkswagen | Wings

„Zobacz, 160 000 km. To jest coś!”

Nie chce mi się komentować anielskich skrzydeł, bo mi jakoś do Niemców martyrologicznie nie pasują. Nie chce mi się też komentować zachwytu nad pokonaniem 160 kkm, bo wiem, że po naszych drogach jeździ milion Passatów TDI, które na tych swoich skręconych do 187 kkm licznikach zrobiły już co najmniej 400 000 km. Jedno jest istotne i mnie zastanawia – fakt, że w obecnych czasach producent samochodów dotyka tematu przebiegu.

Wszyscy wiemy, że planowane zużycie tu i ówdzie święci triumfy, że Unia dyktuje nieżyciowe normy (unijne małe spalanie vs. osiągi oczekiwane przez klientów, które musi dostarczyć producent auta = szybka awaria), że coraz więcej elektroniki to coraz więcej psujących się rzeczy. Aż tu nagle taki gigant jak VW podnosi temat przebiegu. Ja się bardzo cieszę, serio! Dziś to jest tylko 100 000 mil, ale jak się trend przyjmie, to ktoś inny przelicytuje to do 200 tys. A ktoś potem do 250 tys. A skoro firma coś obiecuje, to będzie zmuszona to dostarczyć.

Kto wie, czy właśnie nie jesteśmy świadkami upadku doktryny „zalejmy wszystko żywicą, jak się jeden element zepsuje, to klient będzie musiał wymienić wszystkie”? Kto wie, czy własnie nie dziś koncerny zauważyły, że rynek się nasycił i trzeba zacząć dbać o prestiż i o stałego klienta, a nie łowić siatką z gęstymi oczkami nowych, których po prostu jest już bardzo mało?

Hyundai | Dad’s Sixth Sense

Gdy Margolcia była mała, naprawdę mała, i próbowała swoich sił najpierw w raczkowaniu, a potem w chodzeniu, byłem właśnie takim ojcem. Do dziś się znajomi ze mnie nabijają, bo na kilku wspólnych imprezach z dziećmi udało mi się np. tuż przed przewracającą się córkę wrzucić poduszkę tak, że zamiast na posadzkę cichutko na nią plasnęła. Sęk w tym, że potem pomyślała, że to taka zabawa, i co chwilę leciała prosto na buzię wiedząc, że i tak w ostatniej chwili pojawi się albo tata, albo rzucona przez niego poduszka. Innymi słowy – przez ponad rok miałem konkretnie przesrane. A teraz reklama:

Jak to mówią: w punkt! A nawet i bardziej niż w punkt, bo jestem zwolennikiem wszelkich takich hamujących systemów – bo wbrew temu co większość z Was sądzi, 98% czasu spędzonego w aucie to nie jest jazda na pełnej koncentracji i zajawkowej napince, tylko irytująco dłużące się minuty dzielące nas od celu. I takie systemy jak te, które zahamują gdy się zamyślisz lub utrzymają odstęp od auta przed Tobą, są po prostu rewelacyjne.

Chrysler | America’s Import

W pełni zasłużone trzecie miejsce. Jest bardzo dobrze, acz nie wybitnie. Reklama z 2011 roku z Eminemem nadal mnie powala w pełni zrozumiałym i akceptowalnym patosem, a w tej z 2012 z Eastwoodem bardziej mi się narracja podoba. Ale nie ma to tamto, tegoroczna z Dylanem jak najbardziej trzyma poziom:

„Niech Niemcy warzą piwo, Szwajcarzy robią zegarki, Azjaci telefony… my zbudujemy Twój samochód”. Dobry szlagwort, ale zastanawia mnie skąd w definiowaniu konkurencji pojawia się Szwajcaria? Przecież poza Rinspeedem (którego można rozpatrywać tylko w kategoriach żartu i widzimisię), to stamtąd wywodzi się jeszcze Isdera (ponoć na świecie jest 6 osób, które do auto widziały na ulicy na żywo) oraz Leblanc (co?!).

Tak czy siak, mnie takie reklamy biorą, to jest mój klimat – taki nacjonalistyczny patos i doskonale napisana narracja. Nawet jeśli dotyczy (o ile się nie mylę) auta zrobionego na bazie Insignii.

Maserati | Strike

Genialna. Drugie miejsce. Kolejna z doskonałą narracją. Wspaniale oddaje to, co zawsze myślałem o Maserati. O autach, które dla wszystkich wydają się niedostępne i egzotyczne, a kosztują tyle co Porsche, których jest w samych Niemczech pewnie z trylion. Obejrzyjcie, bardzo warto:

Nie mam nic do dodania poza tym, że epickość tej reklamy Maserati bije na głowę tę poniższą Jaguara – ale to ta poniższa wygrała, bo jest w niej Tom Hiddlestone.

Jaguar | Rendezvous

O tym, że ta reklama wygra mój tegoroczny ranking wiedziałem jak ją tylko po raz pierwszy zobaczyłem, na kilka dni przed Super Bowlem. Jest genialna, przegenialna. Dźwięk wydechu, przepały gdy auto równa się z autobusem, głosy, słowa i… Tom Hiddlestone.

Fajne są też jej zwiastuny – ten, ten i szczególnie ten. W wielu miejscach interwebsów czytałem komentarze utrzymane w klimacie „Jestem 100% hetero, ale Hiddlestone’a z łóżka bym nie wygonił”. Nie, nie podpisuję się pod tym, bynajmniej, ale gdyby był w stroju Lokiego, to wtedy…

„Where are your Avengers now?” oraz „Say! My! Name!”.
Kończę, bo mam ciary.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

PS. Dworowanie sobie z kryjącego się we mnie pierwiastka homo jest pod tym wpisem dopuszczalne. Śmiało, nie obrażę się. Tylko proszę z klasą i z humorem ;)

36 komentarzy

  1. W reklamie Kii to nie Optima – to K900, brat Equusa. Pomiędzy tym a Optimą jest jeszcze Cadenza. Choć fakt, wszystkie wyglądają po prostu na Optimę ‚o rozmiar większą’.

    Ale, ale. K900 jest RWD i ma tylko V6. Taki to potwór – najbliżej do kupienia w Rosji.

  2. Moim zdaniem najlepsza jest ta Maserati. Oraz pełna zgoda co do Audi, jak ją zobaczyłem to było jedno wielkie WTF i szok. Grubo poszli. A Loki rządzi! <3

  3. Jag absolutnie wygrywa. Jest z jajem, z dystansem. Podkreśla brytyjski pierwiastek hinduskiej w między czasie marki (amerykanie i tak nie wiedzo). Przerysowane, ale z przymróżeniem oka. Świetnie zrealizowane. Z wykorzystaniem projekcji wielkoformatowej #zboczeniezawodowe No i ten tag line: It’s good to be bad! Niby cheesy as fuck, ale jednak jakoś pasuje. Do tego aktualna oferta Jaga bardzo daje radę #sprzedamnarzadyzaftajpa

    Natomiast patos reklamy Chryslera powoduje odruch wymiotny i to bynajmniej nie tęczą. Hamburgerem z frytkami zapitym Bud’em i Colą se rzygłem. Masakra. Łopot gwiaździstego sztadaru. Brakuje amerykańskiego żołnierza/strażaka ratującego amerykańskie niemowle/kotka z płonącego budynku/irackej wioski. A wszystko to, bo Chrysler jest włoski.

  4. Do mnie ten narracyjny patos w reklamie kompletnie nie trafia. Tym bardziej dziwię się, że to puszczają na Superbowl, bo raczej przeciętny amerykanin, który siedzi w tym momencie na kanapie przegryzając burrito nie bardzo ma ochotę na rozmyślania co reklamujący się ma zamiar nam przekazać.

    Dla mnie idealna reklama powinna być krótka i lekko zabawna. Ale tak inteligentnie, a nie nachalnie. Dlatego z tych które tu zobaczyłem wygrywa dla mnie Smart.

    Doceniam też Maserati, które po kilkudziesięciu sekundach jakże amerykańskiej, ale po prostu średniej przemowy pokazuje to co ma najlepsze i oddaje głos Ghibli, a raczej jego silnikowi. Mmmmmm

    Jag też mi się podobał. Do narracji dołożyli odrobinkę delikatnego, angielskiego humoru i całość wyszła fajnie tylko… kto to jest ten Hiddlestone :) . Chyba nie oglądamy tych samych filmów, bo ja gościa pierwszy raz na oczy widzę i kompletnie nie wiem o co z nim chodzi.

  5. Mam takie same zakola jak Hiddlestone, czyli jeśli jakimś przypadkiem zapuszczę długie włosy, muszę unikać stania tyłem do Blogo. Zanotowane, zapamiętane.

  6. Fajne podsumowanie. Mi się nie chciało wszystkich wrzucać u siebie, więc wybrałem te, które mi się podobały i prawie się pokrywają z Twoimi wyborami. Niemniej jednak zgadzam się, że Jaguar i Maserati odrobiły lekcję domową.

  7. Dylanowi można wierzyć, acz przekaz jest, ogólnie rzecz biorąc, na tyle amerykanofilski, że ma raczej słaby wydźwięk międzynarodowy; choć podejrzewam, że nie o to szło. Już raz, w 2007, reklamował Escalade, nieco subtelniej (bardziej zapada w pamięć, moim zdaniem; no i model jest lepiej dopasowany do osoby): http://www.youtube.com/watch?v=9X3Bcmf3ckQ

    Jaguar mnie jakoś nie porwał; chłopięca narracja o Maserati też nie – za to świetnie jest nagle usłyszeć dźwięk silnika (to j e s t przekonujące); szkoda, że to końcowe hasło nie zostało wypowiedziane; samo pokazanie sprawia, że ginie; a hasło jest istotnie chwytliwe.

    Jak nie przepadam za VAG-iem, to zarówno same skrzydła, jak i oparcie przekazu o kwestię przebiegu (choć nieimponującego, w rzeczy samej) są wyróżniającym się pomysłem i miejmy nadzieję, że to się przełoży, tak jak piszesz, Blogo, na jakiś trend nie li tylko marketingowy. Audi też dobrze zrobione. Ktoś w VAG USA naprawdę ogarnia temat.

    Hondy zostały za to pokazane jako nieciekawe samochody, w których jest nieco bezpieczniej niż w innych – ciekawe, czy to działa na Amerykanów? W miarę mi się podoba koncepcja Forda (ten tygrys!).

    Jednak u mnie wygrywa Dylan – z uwagi na Dylana jako takiego, bo sama reklama się nie umywa na przykład do tego teledysku:
    http://www.youtube.com/watch?v=mns9VeRguys

    Pozdrawiam!

  8. Rzygałem na wszystkich poza Jagiem. Gdzie się podziała siła, duma, seks, emocje które zawsze były w reklamach samochodów? Teraz jakaś ekologia, bezpieczeństwo i inne środki na przeczyszczenie. Każde z tych aut mogłoby się nazywać Samsung, LG i mieć naklejkę z klasą energetyczną A++.
    bleeeeeeeeeeeeeee ekhee ee
    pluh
    eee e

  9. Jeep – Reklama fajna, ale twarz Cherokee furory nie robi (może dlatego go tak mało)

    „Popatrz 100.000 mil i się jeszcze nie z**bał” Widać że dla obecnych konstruktorów 160kkm bez awarii to nie lada wyczyn ;)

    F-Type w kupeji <3 poezja jak dla mnie :D

    On sobie wisi z przodu jak europaleta wieziona wózkiem widłowym." – Najlepsze porównanie ever!

  10. Jaguar od dawna jest na pierwszym miejscu w kategorii „następnym moim autem będzie…” i pewnie nieprędko coś go stamtąd wygryzie.

  11. Ja po obejrzeniu klipu Maserati chciałem złapać za słuchawkę, zadzwonić i zamówić. No i ten genialny slogan: „the absolute oposite of ordinary” – no przecież to jest równie fenomenalne co dźwięk tego silnika.

    Btw, Blogo, zapomniałeś o reklamie Mercedesa, też jest fajna :)

  12. Hmm. To coś moja informatornia szwankuje. Tak czy inaczej, Maserati wygrywa na czele z Jaguarem. A Audi jest śmieszne. Reszta to cóż, bywa.

  13. Dla mnie koncert VAG przywalił takie babole w tych reklamach, że aż głowa mała. Audi tak jak blogo napisałeś, dziwne i samobójcze. Skrzydlaci inżynierowie poronieni. Plus to cieszenie się z przebiegu, który dla współczesnego auta powinien być niezauważalny (tylko oleje, hamulce i ew. rozrząd do wymiany).

    Lokiego też lubię, jeden z lepszych charakterów ostatnich lat w kinie. Ale chyba na pierwszym miejscy postawiłbym tę Kię z Morfeuszem, jakaś taka epicka się wydaje, mimo że to wszystko niezbyt dopracowane CGI.

  14. sosek: K900 ma V8. 5 litrowe chyba 430 koni. Ależ bym tym jeździł.
    Hyundai Elantra- fajna reklama plus Lenard z Big Bang Theory.
    Kia- reklama taka sobie, ale tak jak mówiłem. Jeździłbym.
    Ford- Fusion czyli nowe Mondeo- ALEŻ TO ZAJEBISTE.
    Audi- reklama głupia, nieśmieszna IMO. A to zdanie: „Dawno nie widziałem tak zajebistego samobója! W kategorii “Jak najlepiej pokazać za ciężki przód, który rujnuje całkowicie jazdę?”” po prostu mnie zabiło. :D
    Jeep- spoko, fura wygląda dziwnie, ale może się podobać, myślę że bedzie sie sprzedawać (vide Juke), poza tym 3.2 V6 z 9 biegowym może zrobić swoje plus świetne włąsciwości terenowe.
    Hyundai Genesis- reklama fajna, a fura ocieka zajebistością, zwłaszcza z 5.0 V8 i idealnym rozkładem mas.
    Chrysler- plus za Dylana, a wnętrze tej dwusetki jest także świetne.
    No i Maserati- spokój, cisza, niezły tekst i nagle WWWWWRRRRRRRAAAAAAAAAAAAMMMMMMMMMMMMM. Kocham. <3
    A Dżaaaag mnie nie porwał.

  15. Reklama Maserati mogłaby trwać 15 sekund. Podczas których byłoby słychać dźwięk silnika. Można zmoczyć spodnie. Chcę go :D.

  16. @c5tourer:
    Racja, opierałem się na wiki, gdzie opisane jest obecne K900 (z Lambdą V6). Nowe ma mieć Tau (V8). Biorę oba, nie jestem wybredny ;)

  17. Od kilku dni wchodzę w ten wpis żeby jeszcze raz obejrzeć reklamę Maserati. Mimo, że bardziej mi się podoba GT Stradale i to takie duże na Q(uatrocośtam) to ta reklama wymiata. Po „and strike…” mam zawsze ciary:)

  18. Fajne reklamy. Chociaż bardziej od dźwięku silnika Maserati podoba mi się głos Jaguara.

    Ps. Blogo, gdzie dalszy ciąg USB? :)

  19. Ps. Blogo, gdzie dalszy ciąg USB? :)
    Się pisze. Chyba muszę wziąć urlop, żeby bloga nadgonić. Co za czasy, żeby na blogowanie czasu nie mieć ;(

  20. To mnie sprowadziłeś na ziemię… Cały czas wierzyłem, że jako szanowany bloger o którym nawet na rajdzie Dakar wiedzą, kosisz tak nieziemskie pieniądze, że nie musisz już nic więcej robić, a USB jest opóźnione z powodu kaca po kolejnej imprezie na Kanarach…

  21. No i tak. Wchodzę tu kolejny raz, obcinam wzrokiem kolejny raz reklamy i olśniewa mnie, że zapamiętałam tylko kilka z nich. Skrzydła VW – to było dzikie, Audi z psem/psami/potworkami, Smart (reklama genialna – prosta w przekazie i ma argumenty nie do zbicia, chociaż sama nie poważam małych samochodów) i mix Kii i Matrixa.
    I zdecydowanie nie były to reklamy, które mi się najbardziej podobały. Ale! Osiągnęły swój zamierzony cel – zapisały się w pamięci i tkwią gdzieś tam w podświadomości.
    Kurde, tylko kto kupuje auto zaraz po tym, jak zobaczy reklamę?

    P.S. Pokochałam spota Maserati. Poczułam się jak w kinie na dobrym seansie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *