#424 Genewa 2014 (6/7)

Genewa Motor Show 2014

Dziś chyba już przedostatnia część relacji z Genewy, więc jak to bywa pod koniec wszystkiego – będzie galimatias, pomieszanie z poplątaniem i ogólny mętlik. Oraz… (chwileczkę, zerknę w słownik wyrazów bliskoznacznych)… miszmasz, nieład, bardak, bezhołowie, zamęt i pandemonium. Czyli groch z kapustą, stajnia Augiasza i wątroba Prometeusza. Dobra, dość już tego bo Wam mózgi pękną.

Zacznijmy od zdziwienia. Otóż czemu jak Volvo wypuściło modele z ta nową konsolą centralną co tak sobie niby wisiała, to się wszyscy niezdrowo podniecali i konsolą – że bez sensu, że niczemu nie służy poza szpanem – i tą półką, którą się za tą konsolą znajdowała – że niepraktyczna, że do niczego się nie nadaje, że skandal w ogóle. A jak McLaren taką samą konsolę i półeczkę w 650S (oraz w P1, oraz w 12C) umieszcza, to nikt się słowem nie zająknie. Skandaliczne przemilczenie! Na szczęście jestem ja – Don Kichot motoryzacyjnej blogosfery, do usług.

Genewa Motor Show 2014 McLaren 650S

A teraz małe sprostowanie – w części drugiej napisałem, że nie mam żadnego zdjęcia nowego Lamborghini Huracan. Kłamałem, bo mam, oto ono:

Genewa Motor Show 2014 Lamborghini Huracan

Długo się wpatrywałem i w końcu zrozumiałem, na co patrzę. Wiecie po czym poznałem, że to nie jest Aventador? Po bocznych wlotach w przednim zderzaku – Aventador ma takie same, tylko z plastikową ramką w środku:

Genewa Motor Show 2014 Lamborghini Aventador

Poza tym auta są praktycznie identyczne. W sumie wcale mnie to nie dziwi – wreszcie po latach podchodów, spisków i biurowego podkładania świń, Włoscy designerzy i inżynierowie dali sobie siana (bo spokój ducha jest ważniejszy niż pozycja, kasa czy dochody) i stery przejęli forszprungowcy z Audi, czyli człowieki-kserokopiarki. Ale zupełnie mnie to nie bulwersuje – Lamborghini nie jest firmą, która by mnie jakoś specjalnie na łopatki rozkładała i szaty bym dla niej darł. No nie czuję mięty.

Co innego Skoda – no tutaj puszczam dym z osmalonych cholewek i uderzam w konkury. Do jednego konceptu – Vision C.

Genewa Motor Show 2014 Skoda Vision C

Ten samochód wygląda po prostu obłędnie. I mam gdzieś, że to Skoda, że pędzona na przód i że jak wejdzie na rynek, to pewnie będzie po prostu Superbem, czyli autem byznesmenów mających na obejściu rozlewnie rozcieńczalników, magazyny dywanów lub szwalnie strojów wizytowych typu „Eleganckie Kółko Różańcowe”. Piękny przód, piękny profil

Genewa Motor Show 2014 Skoda Vision C

i po prostu jeden z najpiękniejszych tyłków w motoryzacyjnym świecie.

Genewa Motor Show 2014 Skoda Vision C

Ponoć te cięcia i łamańce to jest nawiązanie do „czeskich kryształów”, tylko nie do końca wiem, czy chodzi o kamienie, czy o szklaną zastawę stołową. Bo w sumie skąd mam wiedzieć – w Czechach byłem tylko raz i to w dodatku w Cieszynie, a to się tak jakby nie liczy.

A propos „nie liczy” – oto dlaczego Giugiaro się nie liczy:

Genewa Motor Show 2014 Giugiaro

Na największe targi motoryzacyjne w Europie jechać z autem o kształcie, którego bez zerkania powyżej nie pamiętacie? Albo chwalić się wysuwaną z przedniego zderzaka popielniczką? Albo lambo-dorsami modnymi w epoce pierwszych fastów i furiosów? Heloł, to jest na serio?

I jeszcze jedno a propos „nie liczy”, czyli stoisko Subaru, które wyglądało tak:

Genewa Motor Show 2014 Subaru

Czapeczki, koszulki, softszele – wszystko to starało się zatrzymać w naszej pamięci czasy, w których niebieskie Imprezy znaczyły cokolwiek na rajdowych trasach.

No dobra, byłbym niesprawiedliwy, gdybym tylko tyle o Subaru napisał, bo pokazali jedno auto warte uwagi – koncepcyjny VIZIV2 (brawa za nazwę, wpada w ucho, jest sexi i ogólnie czad) o drzwiach takich oto:

Genewa Motor Show 2014 Subaru

Moim zdaniem szanse na produkcję seryjną są wysokie. Bardzo wysokie. By nie powiedzieć nawet, że to co w Genewie widziałem jest praktycznie modelem produkcyjnym.

Nie chcę być niegrzeczny, ale zbudować coś tak z dupy to nawet ja potrafię. Mam wyobraźnię i gdybym miał dość czasu i umiejętności, to bym sobie naszkicował auto z drzwiami harmonijkowymi po jednej stronie, i takimi zwijanymi w dach po drugiej stronie. W środku bym zamiast foteli zrobił wykute z wulkanicznej lawy ławy (lawy-ławy, łelkom tu częstochowa), kierę obszyłbym futrem foki a gałkę zmiany biegów wytoczył z gumo-gabki kapci Crocs. I potem kazałbym to komuś zbudować i oto jest – auto koncepcyjne na genewski salon.

Motoryzacja to nie designerzy, tylko inżynierowie. To oni sprawiają, że wszystko działa, że drzwi się bez problemu otwierają w poniedziałek pod Oszą i we wtorek po solidnym dzwonie, że dach nie miażdży Ci głowy podczas rolowania w rowie a silnik nie wjeżdża ci w krocze podczas przyspieszania. Jak patrzę ta takie koncepty – odjechane niczym praca domowa klasy 4c pod tytułem „Narysuj samochód przyszłości” – to jest mi słabo.

Na szczęście nieopodal było coś takiego:

Genewa Motor Show 2014 Biofore

Ja wiem, że brzydkie i miejskie (czyli prawdziwy facet tego nie dotyka w obawie przed utratą tożsamości płciowej), ale wytrzymajcie jeszcze chwilę – zaraz wyjaśnię, o co mi chodzi. Lecz zanim to nastąpi – popatrzmy na profil z całkiem realnymi drzwiami

Genewa Motor Show 2014 Biofore

oraz na wnętrze

Genewa Motor Show 2014 Biofore

Auto nazywa się Biofore i, teraz uważajcie, poza kołami całe-calusieńkie zostało zbudowane przez studentów z helsińskiego uniwersytetu. Otóż grupka młodziaków pod kierownictwem kilku profesorów w sweterkach (oraz za pieniądze firmy UPM) od podstaw zbudowała auto, które już na pierwszy rzut oka złożone jest lepiej niż seryjny Chevrolet Camaro opisywany tutaj. Po drugie zbudowane jest ono w sposób gwarantujący niskie (lub rozsądne) koszty wielkoseryjnej produkcji oraz spełnia wymagane dziś normy bezpieczeństwa biernego. Po trzecie powstało w sposób tak bardzo ekologiczny (prawie zero plastiku, łatwy sposób produkcji i montażu), że Prius (ze swoimi bateriami wożonym z Kanady do Japonii i potem z powrotem do USA) jest wielkim, śmierdzącym i dymiącym kominem huty „Sędzimira”. To jest przyszłość – kompleksowe podejście, a nie lambo-dorsy, pierdylion LED-ów i krzykliwe kolorki.

Oraz, co ciekawe, to nie jest auto elektryczne! Napędza je silnik Diesla zasilany kompletnie nowym paliwem – coś jakby dieslowskim, ale nie pochodzącym z zasobów kopalnych, tylko stworzonym w oparciu o drewno. Dla mnie to jest coś naprawdę fajnego – takie właściwe podejście do myślenia o autach przyszłości.

Ale dość już tych pozbawionych testosteronu dywagacji – spójrzmy dla rozluźnienia na najładniejsze BMW ostatnich czasów (nie, nie na BMW 2 Active Tourer – ten bolid opiszę w osobnym wpisie już wkrótce), tylko na serię 4 Gran Coupe:

Genewa Motor Show 2014 BMW 4 Gran Coupe

Na dowód tego, że wiem o tym, iż to 4GC prawie niczym nie różni się od 3GT, które z kolei prawie niczym nie różni się od zwykłej serii 3 w sedanie, przygotowałem poniższe zestawienie fotek tych aut z profilu:

BMW serii 3

Tylko sęk w tym, że fotki i grafiki to jedno, a widok na żywo to coś innego. Czwórki Gran Coupe nie można będzie na ulicy pomylić z żadną trójką. Serio – ten samochód wygląda świetnie – siedzi jakby niżej, leży jakby szerzej i z profilu wygląda dostojniej niż naprawdę pięknie proporcjonalny sedan. Niby detale, niby duperele – a robią robotę.

Ale żeby za bardzo BMW nie słodzić, to teraz kilka słów o czymś takim:

Genewa Motor Show 2014 BMW i8

Ja nie wątpię, że na BMW i8 znajdzie się wystarczająco wielu chętnych. Ja nie wątpię, że samochód jest zbudowany z pomysłem, wykonany rewelacyjnie i wyróżnia się na tle praktycznie wszystkiego.

Genewa Motor Show 2014 BMW i8

Nie wątpię również, że ma powalająco piękne wnętrze z okrągłą kierownicę, a nie jakiś dizajnerski trapez, co to nadaje się tylko do jazdy na wprost.

Genewa Motor Show 2014 BMW i8

Nie wątpię również, że jeździ świetnie, bo napęd z silnika benzynowego ma przenoszony na tył, a elektryk obraca tylko przednimi kołami, gdy elektronika zadecyduje, że tak trzeba.

Genewa Motor Show 2014 BMW i8

Ale ja cały czas nie mogę zrozumieć zamysłu, który za tym samochodem stoi. Spójrzcie na markę BMW tak – jest bezsprzecznie kojarzona ze sportem, z doskonałym prowadzeniem i osiągami. Co do tego nikt nie ma wątpliwości – to jest po prostu marka o sportowym wizerunku. I jest marką segmentu premium – czy tego chcemy, czy nie. A mimo tego nie ma w ofercie superkara z prawdziwego zdarzenia. To jest dla mnie niepojęte!

Ależ by było, gdyby nagle BMW wypuściło na rynek coś z potężnym V8, pędzone na tył i bez zmrużenia oka stawiane w jednej linii z Ferrari 458, Lamborghini Huracanem czy jakimś 2-drzwiowym Astonem. Wszak Mercedes ma model SLS, Audi ma R8 i nawet Lexus ma LFA – superkary z prawdziwego zdarzenia.

A BMW co ma? Ma totalnie poronioną hybrydę. Piękną, nowoczesną ale kompletnie bez sensu. Taki rodzaj napędu jest idealny do miasta – w korku się toczysz na prądzie, wieczorem spod świateł startujesz na benzynie. Ale jako superkar?!

Poza tym to i8 z daleka wygląda jak solidne Gran Turismo, ale jak podjedziesz bliżej to się okazuje, że jest małe jak but koszykarza. Czyli zatem idealny wariat na tor! Ale z czym do ludzi – z trzycylindrowym 1,5? No więc może ono jednak, mimo wyglądu, jest hybrydą na miasto? Tylko weź człowieku z tego czegoś wygodnie wysiądź – nie da się, jest za niskie, zbyt przysadziste, niewygodne.

Podoba mi się bardzo. Doceniam kunszt projektantów i finezję detali. Ale taki z tego auta sportowiec i superkar, jak z Fiata 500 wózek widłowy.

Na szczęście w zalewie ten całej wysilonej nowoczesności są firmy, które potrafią niezmiennie jechać raz obranym kursem, bo w końcu jak coś jest dobre, ładne i proporcjonalne, to po co to zmieniać. Oto SsangYong Rodius, piękny jak zawsze.

Genewa Motor Show 2014 SsangYong Rodius

oraz koncepcyjny Ford Vignale

Genewa Motor Show 2014 Ford

który wygląda identycznie jak amerykański Fusion – czyli to jest taki delikatny lifting obecnego Mondeo – ale ponoć na dniach prasowych ludzie z Forda przekonywali dziennikarzy, że to jest kompletnie nowy model nie mający nic wspólnego z czymkolwiek w obecnej gamie. No litości.

A obok było Mitsubishi GC PHEV

Genewa Motor Show 2014 Mitsubishi

które wbrew pozorom bardzo mi się podoba. Ma w sobie coś z takiego podejścia typu: „Wiem, że jestem nieproporcjonalny, wiem też, że narysował mnie debil, ale wjadę na każdą wydmę a poza tym mam w pompie, co o mnie myślisz, tu chodzący w legginsach miejski rycerzyku małej pojemności.”

A wiecie, co znaczy PHEV? To jest akronim od Plug-in Hybrid Electric Vehicle. Czyli podążając tym tropem najmojsza jest NAPEV (Naturally Aspirated Petrol Engine Vehice) a nowy Logan z salonu pędzony ropą to Turbocharged Diesel Engine Car, czyli GŁĄB, gdy zamieni się kilka liter. Taka dygresja.

A prawie na sam koniec tej części Lexus, czyli marka której nie lubię. Nie wiem czemu, po prostu nie lubię. Tylko pierwszy IS mi się podoba – bo ma chyba najpiękniejsze zegary ever no i poprzedni GS, bo po prostu jest ładny. A te nowe Lexusy to co one to ja naprawdę nie wiem.

Genewa Motor Show 2014 Lexus

Ale jedno muszę przyznać – poza takimi wybrykami jak powyższy, był na stoisku jeden piękny, dwudrzwiowy i niski:

Genewa Motor Show 2014 Lexus

który oczywiście, jak każdy współczesny Lexus, nie grzeszył skromnością i umiarkowaniem w kwestii przerostu przedniego grilla i bezsensownych nacięć w zderzaku rodem z szalonych zlotów Toruńskich z 2002 roku

Genewa Motor Show 2014 Lexus

ale jednym mnie uwiódł tak prawie doszczętnie – tym, jak jego światła przednie wyglądają z góry:

Genewa Motor Show 2014 Lexus

Ja się jaram takimi detalami, takimi popisami projektantów, takim szaleństwem które nic nie zmienia, ale nie jest przy tym irracjonalnie szalone. Ot, taki fajny detal – jarałbym się latem na działce, jakbym sobie takiego Lexusa RC mył z dwóch wiaderek.

A na koniec tej części (chyba już przedostatniej, bo ileż można!) dwa auta, których struktura nośna wykonana jest z drewna. Na pierwszy nomen omen ogień idzie Morgan:

Genewa Motor Show 2014 Morgan

z drewnem tak pięknie i precyzyjnie połączonym z metalem, że aż szkoda kłaść na to karoserię

Genewa Motor Show 2014 Morgan

A na drugi nomen omen ogień idzie Fiat 500L Street Surf, gdzie kosmiczna rama drewniana (Fiat Wooded Space Frame) dba o brak gibkości lusterek (są o 24% mniej kolebiące się niż w standardowym modelu 500L)

Genewa Motor Show 2014 Fiat 500L

oraz o idealne wyważenie oraz niewrażliwość rezonansową drzwi (13% mniej wibracji niż w standardowym 500L plus łatwiejsze zamykanie)

Genewa Motor Show 2014 Fiat 500L

Tak w sumie to jest ciekawa sprawa – wstawiasz w auto drewno i jest ono kurde ECO. A przecież bardziej ekologicznie i enwajromentli frendli byłoby tego elementu (tej listwy drewnianej na dole drzwi) po prostu w ogóle nie robić, bo nie wydaje się być do czegokolwiek potrzebna. Albo jak już być musi, bo inaczej Czif Dizajner parafki pod skierowaniem auta na produkcję nie postawi, to niech chociaż będzie zrobiona z najbardziej ekologicznego materiału na świecie, czyli z niczego.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Część 1, czyli Aston, Tesla, Maserati, Hyundai i opony
Część 2, czyli czerstwy żart, superkary i Camaro
Część 3, czyli o autach francuskich, w tym o Jeepie
Część 4, czyli 7-minutowy filmik
Część 5, czyli o autach pięknych, wygodnych, niewygodnych i ażurowych
Cześć 6, czyli galimatias o hybrydach, ekologii i poronionych projektach
Część 7, czyli wiele pytań i jeszcze mniej odpowiedzi

23 komentarze

  1. Chcę się niezgodzić z opinią o BMW i8. Moim zdaniem samochód jest genialny w swoim zamyśle bo zamiast walczyć na pozamiatanym już polu supercarów, zrobili coś tak innego, że żaden dziennikarz motoyzacyjny nie zechce porównywać z audi r8 czy mercedesem sls, więc to i8 będzie jedyne w swoim rodzaju, więc niepokonane.

    Genialna zagrywka świetnego stratega.

  2. Kiedyś bardzo dogłębnie analizował zasadność aut z drewna i doszedłem do wniosku, że właśnie drewno jest idealnym wręcz budulcem dla samochodów. Jego elastyczność daje możliwość uproszczenia zawieszeń, bo cała struktura może reagować na zmiany naprężeń. A dość przewidywalne zachowanie w ekstremalnych sytuacjach daje całkiem niezłe bezpieczeństwo bierne.

    Spotkałem się także z ciekawą teorią mówiącą o tym, że zaprzestanie produkowania auta opartych o drewniane ramy nie było spowodowane lepszymi właściwościami metali, tylko ich łatwiejszym wytwarzaniem – robiło się odlew i rama gotowa a z drewno trzeba było mozolnie obrabiać.

  3. Biedny Rodius traci styl :( . Jakby mi kiedyś w dzieciach obrodziło to kupiłbym Multiple (tą sprzed liftu), a jakby obrodziło jeszcze bardziej to właśnie Rodiusa (tego pierwszego, a nie obecnego). Pytanie czy to można leczyć, bo z takim gustem motoryzacyjnym to chyba nie będę miał z kim tego potomstwa narobić :P .

    Aha no i co do Lexusa to mam takie samo zdanie. Wyglądają jakby im ktoś twarz w akcie zemsty pociachał nożem (pewnie niemiecka wielka trójka :) ), ale światła faktycznie epicko wyglądają z góry. Dzięki za uświadomienie ;) .

  4. „Napędza je silnik Diesla zasilany kompletnie nowym paliwem – coś jakby dieslowskim, ale nie pochodzącym z zasobów kopalnych, tylko stworzonym w oparciu o drewno”
    A od kiedy to wycinanie drzew jest ekologiczne? Ja wiem że drzewa można sobie po prostu, normalnie ‚wyrosnąć’ z ziemi, ale przy typowych przekrętach tu i tam, na planecie Ziemi, nie wierzę że ktoś nie powie: ‚Ej, wytnijmy te lasy równikowe będzie więcej benzyny’.

  5. Jak dla mnie seria 4 GC to porażka i rozczarowanie. Spodziewałem się Sedana Coupe z czteroma drzwiami takiego jakim jest seria 6 GC ale w trakcie prac nad 4GC szef projektu gdzieś się chyba pogubił i stwierdził. „E pierdolić to zamiast robić mniejszą wersje pięknej 6 Gran Turismo zerżniemy pomysł z Audi i zrobimy takie Audi A5 Liftback tylko brzydziej.”

    Autentycznie takie tylko wytłumaczenie mam gdy myślę o tym dlaczego 4 GC się rozczarowałem. Mam tylko nadzieję, że chociaż będzie dobrze jeździć. To wtedy tylko pół biedy będzie. (Tak widziałem 4 GC na żywo.)

  6. Panie Blogo, weź pan napisz coś o Wolwo w tej Genewie, bo człowiek wchodzi do Ciebie i za każdym razem czekam na wpis o tej marce traktujący, a tu ciągle niet i niet.

    Aaaaaa i najważniejsze! Na tej Genewie to nie było tego nowego konceptu BMW? Tego no wiesz… BMW Carens? Czy jak on tam się zwał?

  7. Nie czaję opcji z Gran Coupe. Wersja „coupe” (w praktyce: ze skopanym dachem dla tylnego rzędu siedzeń, który paradoksalnie miał być bardziej praktyczny poprzez dodanie dodatkowych drzwi…) 4-drzwiowej wersji coupe, stworzonego z 4-drzwiowego sedana.

    BMW. Convoluted driving pleasure.

  8. Zanim przeczytam dalej, to od razu skomentuję skodę visionC, Parę lat temu Skoda pokazała superba tudor – po tym prototypie ani superb, ani nawet passat nie doczekały się wersji coupe, za to, chwilę później, powstało A5. A co do vision C to nie widzę tu kolejnej octavii, czy superba, ten samochód wygląda raczej jak przyszłe A7. Co Wy na to Szwagry?

  9. Bardzo pokrętna ta logika, że niby pod znaczkiem skody testuje się wygląd przyszłych modeli audi, ale masz szwagier sporo racji. Pamiętam, że ten Tudor był mega ładny i jakby zmienić grill i obłości dodać, to A5 jak w mordę strzelił.

    Tylko że pojawienie się takiego A7 musiało by skutkować tym, że wszystkim innym modelom audi zmieniono by tyłki. w sumie wyszło by im to na plus, ale chyba się na to nie zanosi.

  10. Po pierwsze: przód nowych lexusow jest tragiczny i nie ratują go nawet te interesujące światła przednie.
    Po drugie: samochody z drewnianą konstrukcją to nieciekawa sprawa, bałbym się do nich ciężko wsiadać, żeby coś nie pękło.
    Po trzecie: BMW i8 jest kozak i mistrz i się nie znasz. Posłuchaj sobie na YouTube jak to auto tłusto warczy tłumikiem.
    Po czwarte: zielona Skoda to szajs – zasłoń jej w widoku profilowym bagażnik a wyjdzie jaskrawy rapid. Typowa targowa ściema.
    Po piąte: dziewczyna z tytułowego zdjęcia wygrywa dziś internet.

  11. Audi już mają „trójwymiarowe” tyłki, zagłębienia pod światłami, A6 avant, A8. Nie miałem na myśli testowania, raczej przemycanie wizji ;) w każdym razie moja pierwsza myśl, kiedy zasłonić znaczek, to A7 II ;)

  12. Jeśli faktycznie nowe A7 będzie takie jak zielona Skoda, to BMW 6GC nie ma czego na rynku szukać.

  13. Ja jestem ciekaw tylko czy to, że ta Skoda mnie się podoba jest zależne od koloru lakieru :P Obawiam się, że w innym odcieniu może się prezentować mniej okazale, nie mniej jednak – pomysł bardzo fajny (to jest ten nowy kierunek stylistyczny marki?)

  14. Te 3 BMW z góry to tak na serio? Jak bym poprosił, żeby mi jednak dach puścili ze 3 cm wyżej, to też mi zrobią taką wersję? :D
    No, może być 2,5 cm, jakoś przeżyję…

  15. W mojej opinii ktoś kto kupuje 6GC zamiast wersji Coupe wybiera to pierwsze raczej z lenistwa. Po prostu dodatkowa para drzwi jest wygodniejsza niż ciągle przesuwanie przednich foteli, żeby dostać się to przedziału tylnych siedzeń. Taka osoba kupuje 6GC dlatego że łatwiej otworzyć po prostu drzwi i na tylną kanapę rzucić walizeczkę i ewentualnie raz na ruski rok kogoś przewieść. Nie musi się wtedy bawić w odsuwanie tych foteli za każdym razem. 6GC to auto dla kogoś kto uważa, że seria 7 jest dla nich zbyt poważna a seria 5 zbyt pospolita. Tu nie chodzi o miejsce z tyłu czy wielkość bagażnika to są sprawy drugorzędne dla kupującego 6GC – dla niego ważny jest design. A takiego wyglądu w połączeniu z praktycznością o szczyptę lepszą od wersji Coupe nie oferuje żadne auto we flocie BMW.
    Myślałem, że 4GC będzie konsekwencją tej właśnie filozofii. Jednak jak zobaczyłem, że 4GC to po prostu klon A5 Sportback – przestałem rozumieć zamysł konstruktorów. Widocznie się nie znam i segment serii 4 rządzi się innymi prawami niż seria 6. Może potencjalni kupujący 4GC patrzą też na aspekty praktyczne i stąd to ta niekonsekwencja w filozofii.

  16. @Olson
    Miałem okazję prowadzić 6GC, wydaje mi się, że różnica leży w charakterze samochodu, a nie tylko w ilości drzwi, 6 to potężne gran turismo z wielkimi silnikami, nie jeździłem, ale wygląda zadziornie i pewnie można tym ostro pociskać. 6GC to potężna kanapa, właściciel siedział na fotelu pasażera więc to mogłoby hamować jakieś zapędy, ale i tak w tym samochodzie nie masz ochoty deptać gazu. Po prostu ruszasz i toczysz felgę nie zwracając uwagi na innych. Prędkości się nie czuje, samochód płynie po drodze a i tak jesteś szybszy od reszty szwagrów :)

  17. Piękny, fantastyczny, wywalony w kosmos opis i8! Odkąd się pojawił jego koncept (za dwa lata już chyba będzie) bardzo mi się podobał, ale coś mi w nim zgrzytało i nie wiedziałam co. Blogo! Ja proponuję Ci postawić świątynię (albo chociaż jakiś ołtarzyk na fundamencie) za rozjaśnianie niejasnych sytuacji w głowach Twoich czytelników. Bo oto napisałeś coś, czego mój mógł nie był w stanie wyprodukować przez 2 lata! Szacun!

  18. > Spójrzcie na markę BMW tak – jest bezsprzecznie kojarzona ze
    > sportem, z doskonałym prowadzeniem i osiągami

    Audi R18 e-tron, 918 Spyder, Toyota TS030/TS040.

  19. Dla mnie też Skoda jest numerem jeden tych targów. Wybrali krzykliwy, rzucający się kolor w oczy, ale wnętrze też przygotowali z gracją.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *