#81 Przez chwilę byłem misiakiem


Czarne Vectry straszą w okolicach Bielska

Policja w okolicach Bielska nie ma łatwo – większość kierowców wie o jej dwóch czarnych Vectrach z videorejestratorami. Dlatego właśnie Wielu, nasz najlepszy handlowiec, w ramach bonusu zażyczył sobie taką Vectrę. Również czarną. A żeby przekonać mnie o tym, że nie warto kleić na jego nowym aucie firmowych naklejek, na swój koszt (choć tego pewien być nie mogę, bo jak wiadomo handlowcy zawsze kombinują w rozliczeniach kilometrówek) zabrał mnie do siebie.

Z Warszawy do Bielska jechaliśmy dość długo (MC w Częstochowie, tankowanie, drobne zakupy), choć miejscami na Katowickiej dowiadywałem się, że 150 konny diesel Opla (a w zasadzie Fiata) spokojnie może jechać licznikowe 230 km/h, spalając przy tym 18 litrów. Ale pozwalając tempomatowi grzać równo 160, spalanie spada do absurdalnie wręcz niewielkich 6 litrów. Ech, te nowoczesne diesle to jednak cuda techniki (oczywiście wtedy, gdy się nie psują…).

Na tylnej klapie mieliśmy krótką antenę od CB. W trasie do Bielska było spokojnie – typowe podziękowania, szerokości dla ciebie, miłego dnia, jak tam dróżka na Warszawę i bajo. Nikt się naszym autem specjalnie nie interesował.

- Wielu, nie wiem, co chcesz mi pokazać, ale jak na razie to zdania nie zmieniam – lepię ci normalnie firmowe logosy na drzwiach i bagażniku – powiedziałem znudzony.
- Poczekaj, dojedziemy do Bielska, to zrozumiesz – powiedział pewny siebie.

Niedaleko Bielska Wielu zjechał z trasy i ślimako-wiaduktem powoli wtaczał się na jakąś podrzędną, acz dwupasmową drogę.
- Koledzy, misiaki w czarnej Vectrze z Katowickiej zjeżdżają. Uważajcie – usłyszeliśmy w CB.
- Koledzy, potwierdzam. Czarna Vectra na ślimaku w stronę Bielska jedzie – ktoś potwierdził.
- No dzięki wam, koledzy. Szerokości dla was. Będę uważał. Bajo – ktoś poczuł się wdzięczny.
- Jorgasz teraz, o czym mówię – spytał Wielu.
- Iiii, coś więcej może? – jakoś mnie nie przekonał. To przecież mogli być jego koledzy – namówili się z nim i nadawali spod wiaduktu.
- Poczekaj chwilę – powiedział i przyspieszając, puścił się w pogoń za jakimś wiśniowym Mondeo na miejscowych numerach.

Dogonił Forda w oka mgnieniu i utrzymując bezpieczną odległość jechał za nim nienerwowo. Kierowca Mondeo, jak tylko przestał rozmawiać prze telefon, kontrolnie spojrzał w lusterko. Był na tyle blisko, że widzieliśmy jego oczy. Zląkł się i gwałtownie zaparkował (niemalże) między wyprzedzanymi TIRami.
- Hehehe, widzisz? Tak mam zawsze!

Wyprzedziliśmy Forda i podobnie jak on, wczesaliśmy się pomiędzy przepisowo jadące TIRy. Ich kierowcy nie omieszkali uprzedzić wszystkich o naszej obecności:
- Uważajcie koledzy, bo misiaki w czarnym oplu czają się przede mną. Mam zieloną plandekę. Uważajcie!

Jechaliśmy tak schowani przez 2 minuty. Nagle lewym pasem przemknęło jakieś Volvo z ogromną anteną CB na dachu. Wielu zachował się wtedy jak rasowy pies gończy: lusterko, redukcja, kierunek, przyspieszanie okraszone czarnym jak smoła dymem i… nim dopadliśmy to Volvo, ono już wlokło się prawym pasem 90 na godzinę za jakimś MANem. Kierowca przyjrzał się nam dobrze i zrozumiał swój błąd. Musiał mieć pod maską ze 250 benzynowych koni, bo mimo wysiłków Wiela i dzikich świstów oplowskiej turbiny, Volvo połknęło nas przy 170 tak łatwo, jak młody pelikan łyka rybę. Wziuuu…
- Widzisz, niektórych można czasami ostro wkurzyć…

Jeździliśmy tak pół dnia. Co chwilę jakiś życzliwy kierowca ostrzegał innych przed nami. Nie powiem, fajna akcja. Zacząłem się wahać, czy rzeczywiście powinienem psuć mu tę frajdę firmowymi naklejkami. Choć z drugiej strojny, w swoich podszywaniach jak do tej pory nie pokazał ludzkiej twarzy – tylko straszył ludzi i podpuszczał. Muszę to ukrócić. Za tydzień Vectra będzie już obrandowana.

Koniec. Noc na całego. Wracamy do Warszawy. Powoli milkną ostrzeżenia bielskich kierowców. W innych rejonach kraju czarne Vectry nie mają takich jednoznacznych konotacji. Jechaliśmy niecałą stówką, spokojnie i równo, bo na tempomacie. Ruch był minimalny. Z tyłu ktoś się zbliżał. Albo jechał cholernie szybko, albo miał źle ustawione i obluzowane światła – bo migały i skakały jak w starej węglarce.

Po kilku sekundach wszystko się wyjaśniło – jechał szybko. Cholernie szybko. Nawet za szybko jak na BMW serii 3. Minął nas i… jak nie zaczął awaryjnie hamować! Głowę dam sobie uciąć, że widziałem czerwone z gorąca tarcze w przednich kołach. Wytracił prędkość i wjechał na prawy pas, jakieś 100 metrów przed nas. I widać było, że kontroluje nas w lusterku, bo ani na metr nie zmieniał dystansu.

W światłach nadjeżdżającego z przeciwka auta zauważyliśmy, że ma na dachu antenę. Wielu wziął gruszkę:
- Możesz jechać kolego. Jadę za tobą w tej Vectrze, ale misiakiem nie jestem.
- O kurwa, ale mi ciśnienie skoczyło, kolego! Z Bielska jadę a tam głośno o jakiejś policyjnej akcji.
- Też to słyszałem.
- No dobra, ja zmykam. Pozdrowienia i szerokości.
- No dla ciebie też.
- Bajo – powiedział i pojechał. Metaliczny dźwięk 6-cylindrówek BMW jest równie fajny, jak bulgot boxera Imprezy.

A jednak Wielu pokazał ludzką twarz. Daruję mu te naklejki. Na razie. Na pierwszy rzut, ten za 2 tygodnie, pójdą Focusy i Corsy. Oklejenie 3 Vectr zlecę później.
- Miesiąc ci starczy? – spytałem.
- Kocham cię! – wyszeptał
- Hehe – nie bardzo wiedziałem, jak na ten czerstwy żart zareagować, więc nerwowo i trochę lamersko się zaśmiałem.
- Naprawdę cię kocham – wyszeptał i na mnie spojrzał.

Niechcący spojrzałem mu w oczy. Przeszedł mnie dreszcz. Zrozumiałem, czym jest platoniczna, męska miłość. I zrozumiałem, jak niewiele niektórym potrzeba. Cóż, każdy ma jakiś słaby punkt. Na każdego jest jakiś sposób…




Wpis opublikowany dnia 19.10.2007
Kategoria: BMW, Ford, Opel, Volvo, [Obyczaje] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 6

  1. chakier ( October 19th, 2007 23:32 )

    No ja nie wiem czy ten blog to dobre miejsca na homoseksualne wynurzenia… ;)

  2. aktus ( October 21st, 2007 01:15 )

    po tychach krazyly kiedys fordy mondeo. byly tez zielone sedany… no i ja takiego mam. poprawdzie juz od sporego czasu takich nie maja niebiescy na wyposarzeniu, ale czasem lubie sobie pozarcic. jade z katowic do tychow – tam jest taka ladna goreczka i ograniczenie do 70 ( pasy dla pieszych ). czasami ktos normalnym samochodem ( a nie 250 konnym bmw )jedzie ponad 120-130. ja wtedy lewy pas i rura. nie zdaze jeszcze dojechac do kolesia, a on juz jest na prawym pasie i porusza sie z dopuszczalna predkoscia.

  3. Malfeusz ( October 21st, 2007 11:36 )

    No u mnie na wiosce(okolice Łodzi) nie ma niestety policyjnych Vectr, ale misiaki słyną z jazdy czerwoną Renault Thalią a co ciekawe, potrafią się nim ustawić gdzieś za przystankiem autobusowym, czy coś, lub na poboczu, a obok auta rozstawiają przenośny fotoradar(nie wiem co to, ale jak się jedzie szybko..za szybko.. to robi pstryk i fotka na pamiątkę przychodzi pocztą).. A co do wyznania Twojego kolegi, to ja bym się szczerze zląkł, jak tak jechaliście po ciemku, gdzieś w oddali lasy, wycie wilków… ;-)
    Pozdrawiam

  4. Szymon ( October 23rd, 2007 21:59 )

    Rzeczywiście u mnie na podlasiu też czarne vectry podnoszą ciśnienie…. i wyobrażam sobie ile frajdy może sprawić takie hulanie za “piratami”. W końcu któż z nas nim nie jest….

  5. Berger ( December 30th, 2007 18:48 )

    Po Częstochowie brykają dwie policyjne Vectry: czarna i srebrna. Okolice Siewierza bordowa. I wszystkie są naprawdę szybkie…

  6. sledz ( June 25th, 2009 22:02 )

    na podlasiu (Sztabin-Augustów bodajże) smiga złoto-sraczkowata vectra ale mnie jeszcze nie “dupneli”



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!









Polecam: Części do aut amerykańskich