MotoPrezent | Drift Taxi (1/2)

Przy okazji testu Mitsubishi Lancera Evo X wspomniałem o tym, że za zepsucie mojego samopoczucia (i jak się potem okazało – za całodniowe, nieodpuszczające mdłości) odpowiada Tomek Lewczuk z MotoPrezent.pl. Dziś trochę się na nim odegram.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Idąc gigantycznym bokiem wypadliśmy tyłem na zielone. Ja bym odpuścił, ale Tomek nie zamierzał. Silnik walił zaworami o pokrywę, wskazówka obrotomierza odbijała się od wartości 8000 a elektronika z furią godną systemu ABS co chwilę odcinała dopływ paliwa.
– Nie poddajemy się! – krzyknął Tomek.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Na torze Ułęż (przy okazji niedawnej imprezy – More Power 5.0) pojawiłem się około 10:30. A o 10:32 siedziałem już w kubełkowym fotelu złotego Nissana Skyline.

– Cię przewiozę po terenie szkoły driftu – powiedział Tomek i uruchomił silnik.

Jak już wspominałem – były to ostatnie tego dnia słowa, które słyszałem nie będąc targanym torsjami. Serio – mam chorobę lokomocyjną. Jak trzeba, to coś tam łykam – ale tym razem się nie przygotowałem. Na tor przyjechałem, żeby pojeździć a nie być wożonym. Wyszło jak wyszło…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Złoty Nissan Skyline R33 ma 360 koni i zachwyca swoją stylizacją. Ma naprawdę profesjonalny body kit, który nie tylko odpowiada za generowanie docisku przy wyższych prędkościach, ale także kieruje strugi opływającego auto powietrza do kluczowych elementów typu: chłodnica, hamulce, filtr powietrza oraz przednie opony, nadkola i stabilizatory. Oraz na elementy zamka maski. Nie znam się na drifcie, ale najwidoczniej tak trzeba.

Profil auta jest typowy dla aut japońskich z końca lat dziewięćdziesiątych – czyste proporcje ubarwione typowym dla tych czasów masywnym tylnym spoilerem. Tutaj dodatkowo mamy mocno odelżony przedni zderzak oraz rynnę w tylnym. Gdyby nie mało obecnie popularny kolor i tatuaż przywodzący na myśl balujących w Krakowie anielskich studentów, oczy tłumu skupiałyby się nie tylko na tym perłowym Gallardo.

Wnętrze Nissana, mimo iż zostało zaprojektowane na początku lat 90-tych, dzięki wysiłkowi Tomka, człowieka z wielkim gustem i smakiem estetycznym, w niczym nie ustępuje autom produkowanym dziś.

Dzięki inwencji Tomka, mamy tu do czynienia z wieloma subtelnymi nawiązaniami do trendów obecnych we współczesnym wzornictwie przemysłowym. Są więc i przezroczyste dywaniki ukazujące eleganckie elementy konstrukcyjne auta, jak również pokryta meszkiem deska rozdzielcza, która bezpośrednio nawiązuje do tych lepkich rolek, które każdy z nas ma w garderobie – zarówno one, jak i ta deska rozdzielcza, z taką samą łatwością łapią wszelkie drobiny kurzu. To doskonały pomysł – dzięki temu powietrze w tym Nissanie jest naprawdę przejrzyste i zdrowe. Wręcz antyalergiczne, rzekłbym.

Pomalowana pod kolor nadwozia klatka bezpieczeństwa ukrywa się przed niewprawnym okiem. Acz każdy prawdziwy pasjonat motoryzacji dostrzeże ją bez problemu, co bankowo wzbudzi w nim podziw i szacunek dla auta.

Dźwignia hamulca ręcznego schlebia gustom lubujących się w industrialnym designie smakoszy, dla których możliwość oglądania wszelkich mechanizmów w akcji jest rozkoszą graniczącą z orgazmem.

Niemniejszą rozkosz sprawiają nagie śruby symetrycznie (no, prawie symetrycznie) rozmieszczone wokół znajdującego się centralnie na desce rozdzielczej panelu automatycznej klimatyzacji. Industrial design – może lekko już dziś przebrzmiały, ale na pewno w czystej swej postaci. Brawo!

Warto również zwrócić uwagę na klarowny podział kabiny – lewa strona w pełni podporządkowana jest czerpaniu przyjemności z jazdy, prawa zaś to istna oaza komfortu i spokoju. Podczas gdy kierowca siedzi w sportowym i mało komfortowym fotelu, mając przed oczyma rozbiegane wskazówki precyzyjnych wskaźników oraz małą, wiecznie wyrywającą się z rąk kierownicę, pasażer wręcz tonie w luksusie. Spójrzcie na jego fotel – czerwone elementy wykończenia boczków przywodzą na myśl najlepsze projekty stworzone w pięknie nasłonecznionych i pachnących konwaliami włoskich biurach stylistycznych. A czarny dywanik nie wymaga komentarza – bujność jego sierści (bo tak to włosie należy określić) porównać można tylko z tym, co pies rasy Chow Chow ma na podgardlu.

To fakt, że po jeździe niezbyt dobrze się czułem. Ale zarówno mój tyłek, jak i plecy, podudzia oraz stopy podróżowały w iście królewskich warunkach. Wątpię, by Maybach mógł oferować na tylnej kanapie większy komfort, szczerze w to wątpię.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Auta driftujące najwięcej czasu spędzają nieopodal stanowiska serwisowego. Nawet nie macie pojęcia, jak szybko zużywają się tylne opony. I nie, to wcale nie są jakieś bardzo tanie gumy kupione za kilkanaście złotych na jakimś podwarszawskim szrocie! Ja w swoim Nissanie bym się na nich woził ze 3 lata. Skyline zużywa je w ciągu 50 minut. Z czego przez 30 minut głownie jeździ prosto – z toru i na tor, a tylko przez 20 minut bokami.

To główna przyczyna powodująca, że drift nie pobudza jakoś kolosalnie moich kubeczków smakowych. Może i byłbym w stanie tanio kupić i przygotować auto do jazdy bokami. Nie trzeba od razu zaczynać od wymiany zwrotnicy, dłubania w silniku i spawania na nowo całej karoserii. Na początek można pozbyć się tylnej kanapy i, jeśli jest to niezbędne, zaspawać w pobliskim warsztacie tylny dyfer. I już można chodzić bokiem.

Sęk w tym, że tylko przez 3 kwadranse – potem osnowa z tylnych opon najpierw zacznie tłuc o asfalt, a potem wkręci się w ośkę i zapiecze w zaciskach hamulcowych.

Najfajniejsze jest takie hobby, w którym jest się dobrym – bo robiąc coś na dość wysokim poziomie, czerpie się z tego radość. Nie lubię sportów, które mają wysoką barierę wejścia. By bawić się grą w golfa, trzeba latami ćwiczyć wypinanie tyłka, chwyt kija i spacery po trawie. By czerpać radość z gry w tenisa, trzeba zacząć w wieku 14 lat i mieć stałego sparingpartnera.

By nieźle driftować, trzeba mieć mnóstwo kasy na opony. I garaż, by mieć gdzie je składować. Tu nie da się przyoszczędzić i zrobić czegoś na pół gwizdka. Nie da się polecieć bokiem mniej. Albo drzesz opony, albo bawisz się w zawracanie na trzy.

Jazda po torze, taki typowy time attack, pozwala czasami na przyoszczędzenie – można mniej agresywnie pokonywać zakręty, mniej się rozpędzać i przez to mniej hamować. I więcej przejechać na komplecie opon, klocków i tarcz. Oczywiście rzutować to będzie na uzyskiwane czasy – ale frajda będzie równie wielka.

Driftować nie da się tak mniej, tylko trochę. Dlatego tak niezbyt przychylnie się na to zapatruję – podoba mi się, ale emocjonalnie mnie nie wiąże. Bo wiem, że nigdy w to nie wejdę – nie stać mnie na razie nawet na naukę. Musiałbym Margolci od ust odejmować, by na opony zarobić.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– W tym Skyline’ie jest niestety standardowa maglownica, więc nie da się iść takim naprawdę przerażającym bokiem – opowiadał mi o Nissanie Tomek, gdy na chwilę zwolniliśmy przepuszczając prującego w pełnym złamaniu Wojtka Dobrzenieckiego w szarym “Drift Taxi“.

– No i negatywy na przedniej osi są standardowe – kontynuował Tomek. – Gdyby były większe, kierownica sama by się odkręcała. Przy przejściu z wychyłu lewego w prawy wystarczyłoby ją tak pociągnąć w dół. No wiesz, szarpnąć i ona by się nie tylko odkręciła do pozycji “na wprost”, ale też samoczynnie przeszła w mocną kontrę.

Przerwał na chwilę monolog, by pokazać mi w czym rzecz. Podciął ręcznym przy 120 km/h i rzeczywiście potwierdzam – by przejść z lewego poślizgu w prawy musiał się sporo namachać.

– Zdecydowanie się łatwiej z negatywami jeździ – ciągnął Tomek dalej, gdy tylko ustabilizował Nissana w poślizgu i obserwował trasę przez boczną szybę po mojej stronie. – Podcinasz ręcznym, pełen gaz i trzask – szarpiesz w dół kierownicę i wszystko dzieje się samo. Potem już tylko jadąc pełnym bokiem delikatnie operujesz gazem lub kołami – ale same przejścia z boku na bok dzieją się niemalże automatycznie. O, teraz na przykład muszę się mocno namachać – powiedział i wszedł w prawy skręt sekundę przed skoszeniem słupków.

– Ale to się zrobi. Wydłubiemy nadkola, żeby nowa maglownica weszła i promień skrętu się poprawił. No i negatywy ustawimy. Wszystko w swoim czasie…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A teraz to, na co wszyscy czekaliście – filmik z jazdy bokiem. Tradycyjnie już kręcony przy użyciu rewolucyjnego Steadicam, czyli mojej ręki. A niech Wami targną torsje, jakie i mną targały.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Powiem tak – nie porywa mnie drift jako coś, co chciałbym uprawiać. Nie ciągnie mnie nawet do jego nauki – a jest taka możliwość! Coś czuję, że dużo czasu minie, nim zacząłbym odczuwać frajdę. Oraz – wątpię, by to swądu spalonych gum można się było przyzwyczaić.

Ale przejażdżkę z kimś, kto coś umie szczerze polecam. Wrażenia są, kurde, porażające. Dobrze przygotowany do driftu samochód wchodzi w poślizg z taką łatwości i tak długo potrafi w nim przebywać, że głowa mała.

Mówi się, że prawdziwy pasjonat motoryzacji powinien kiedyś mieć jakąś Alfę Romeo. Nigdy się z tym specjalnie nie zgadzałem, ale nie umiałem znaleźć kontrargumentów ani kontrprzykładów. Teraz je mam.

Uważam, że każdy pasjonat motoryzacji powinien się przejechać na fotelu pasażera w jakimś driftowym aucie. Po to, by zasmakować istoty automobilizmu. By poczuć auto takie, jakim zostało ono pierwotnie przez Henry’ego Forda wymyślone. By poczuć tą mieszankę stali, gumy i rozgrzanych płonącym paliwem tłoków – obdartą z welurowych obić, komfortowych sprężyn, gumowych mechanizmów układu jezdnego i elektroniki tłamszącej silnik.

W aucie driftowym wszystko jest podporządkowane przekazaniu mocy na tylne koła. Wszystko, co mogłoby tą moc w drodze z silnika do opon ukraść, zostało wyprute i wypieprzone na śmietnik. Jesteś tylko ty, wąski fotel, kilka niezbędnych wskaźników, szczątkowe zawieszenie i silnik dający z siebie wszystko.

Od auta driftowego nawet gokart jest bardziej luksusowy – bo sobie w każdej chwili możesz szybkę w kasku unieść i świeżego powietrza złapać. W driftowozie to, co dostaje się do wnętrza auta na pewno nie jest świeżym powietrzem. Chyba że za takie uznamy szarą mgłę pachnącą spaloną gumą.

Tak czy siusiak siak, szczerze polecam przejażdżkę.
Jest w tej prostocie i orgii mocy coś magicznego.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Jako pasażer, do Nissana Skyline wsiadłem dzięki uprzejmości Jakuba z firmy MotoPrezent. Jeśli chcesz na własnej skórze zweryfikować to, co napisałem – tutaj znajdziesz niezbędne informacje.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Teksty opublikowane w ramach mojej współpracy z MotoPrezent.pl:
» Marzenia nastolatka
» KTM X-Bow
» Lamborghini Gallardo
» Honda S2000
» Mitsubishi Lancer Evo X
» Drift Taxi (1/2)
» Drift Taxi (2/2)
» Mitsubishi Lancer Evo RS
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (1/3)
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (2/3)
» Wkrótce: Wstęp do driftu by Faruk Kugay (3/3)
» Wkrótce: Dodge Viper

32 komentarze

  1. Tekst ciekawy; muszę kiedyś się dać przewieźć przynajmniej takim samochodem. W swoim czasie. Jedynie do tej pory myślałem, że to caster a nie negatyw wpływa na prędkość i siłę odkręcania kierownicy (po polsku KWOSZ, boski skrótowiec). Na pewno o negatyw chodzi?

    Ale i tak głośno i radośnie parsknąłem śmiechem przy “tak czy siusiak”. No nie wyrosłem z tej podstawówki, nie wyrosłem :D

    1. @Maggot: “Jedynie do tej pory myślałem, że to caster a nie negatyw wpływa na prędkość i siłę odkręcania kierownicy (po polsku KWOSZ, boski skrótowiec). Na pewno o negatyw chodzi?”

      Kurde, nie wiem, ale się dowiem. Oraz – skąd Maggot u Ciebie taka wiedza?! Ty nolife’ie! ;)

  2. Kolumna musi być pochylona, a im większe jej pochylenie tym większy k.w.s.z. Sworzeń zwrotnicy musi znajdować się w danej odległości od osi kolumny/koła. Dzięki temu tworzy się dźwignia, która w skręcie koła “na zewnątrz” unosi delikatnie auto do góry i to ta siła powoduje “ciągnięcie” kierownicy z powrotem.

    Pochylenie kolumny ma pośrednio wpływ na siłę, która powoduje “odkręcanie się” kierownicy.

  3. Tyle kombinacji żeby auto krzywo jechało. A przekoszone importowane bolidy same latają bokami (naturalny driftowóz) i kierowca walcząc o życie staje się wirtuozem driftu. Niedługo spadnie śnieg – czteroślady są wśród nas.

  4. Alex: mimo, że moje auto zostawia tylko 2 ślady (i nie jest importowanym rowerem) to i tak czekam z niecierpliwością na śnieg. Tyle rond powstało w ciągu ostatniego roku we Wrocławiu…

  5. @Camel – wypatruj czarnego kombi :)

    btw. staram się być jak najbardziej bezpieczny, więc boki sadzę wyłącznie przy braku ruchu na drodze. (czyt. późna noc)

    PS. Ktoś znalazł opuszczony pas lotniska zaraz za Wrocławiem, więc spodziewam się wycieczki tam któregoś razu :)

  6. Przestańcie mnie tym oczekiwaniem na śnieg dołować. Co mi po nim, jak mam przedni napęd…

    Czy listopad to dobry miesiąc na sprzedawanie auta i kupowanie nowego?

  7. Ja bardziej niż na białe czekam na przezroczyste. Mam nadzieję, że w tym roku też będzie można po jeziorach pojeździć.

  8. ktoś się orientuje w temacie układu kierowniczego takiego drift-auta? chodzi mi o te kręcenie kierownicą na filmiku, tak jakby nie było żadnych oporów… tam jest jakieś specjalnie wspomaganie? czy coś innego extra?

  9. Blogo, w FWD pozostaje wyrobienie sobie nawyku zaciągania rękawu z wduszonym przyciskiem. Nawet żelazko można postawić 90-stopniowym bokiem ;).

  10. @Alex: kierowca dupa, ani strzelić ze sprzęgła, ani bokiem postawić.
    Gdyby miał włączone TSC, to nie byłoby dymku. A tak to tylko auto można sobie uszkodzić.

  11. Dlatego jeśli brakuje mocy/umiejętności lepiej bawić się przy mniejszej przyczepności podłoża.

    …gdzie ta zima ???

  12. Jest dobrze. Rano idzie już machać dupą na zakrętach. Warunkiem jest wyjazd do roboty zanim słońce wyjdzie:)

  13. Zaraz zaraz.. Standardowa maglownica? W skyline po przekladce? Chyba ze standardowa zaadaptowana z innego nissana albo oryginalny skyline LHD ‘jedyny taki na allegro’…? WTF? Widzial kto kiedykolwiek skyline z kiera po lewej?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *