#424 Genewa 2014 (7/7)

Geneva Motor Show 2014

Witam o ostatniej części relacji z Geneva Motor Show 2014, w której postawię milion pytań na żadne nie udzielając odpowiedzi. Poroztrząsam też motoryzację chińską, uraczę dobrym słowem Volvo i Alfę Romeo Koło Zamachowe. Ale pozwólcie, że na start od razu przywalę z grubej rury…

Oto BMW pędzone na przód, czyli apokalipsa, tsunami i koniec pewnej epoki. SKANDAL!

Geneva Motor Show 2014 BMW 2 Active Tourer

BMW finansowo radzi sobie świetnie. Czy zatem potrzebuje mieć w ofercie niespecjalnie urodziwego minivana napędzanego na przód? Nie wiem, czy potrzebuje akurat takiego minivana, ale nie mam wątpliwości co do tego, że jedyną szansą by zapewnić sobie wieloletni byt na dzisiejszym rynku jest zagospodarowanie wszelkich możliwych nisz. Firmy, które tego nie zrobiły, albo upadły (Saab), albo stoją nad przepaścią (Fiat, Seat, Alfa Romeo) oferując po 2-3 modele, które nikogo nie interesują.

Muszę przyznać, że zaskakuje mnie ilość hejtu lanego na to auto z ust i klawiszy “fanów marki”. To, że podśmiechujki będą, to było pewne, ale skąd tyle tej zaciekłości i kategorycznych stwierdzeń o końcu pewnej epoki?

Serio – jeśli ja lubię jakąś firmę, to życzę jej jak najlepiej – niech sobie zarabia krocie na minivanach, SUVach, motocyklach, dostawczakach i TIRach – by dzięki temu nadal mogła produkować niespecjalnie opłacalne z finansowego i użytecznego punktu widzenia sedany o ewidentnie sportowym i nadsterownym charakterze.

No i powiedzmy sobie to jasno – o wiele bardziej podoba mi się fakt, że BMW wypuściło przednionapędowego minivana, który z samego faktu bycia minivanem nie jest autem sportowym, niż to co zrobił Mercedes, który sprzedaję pędzoną na przód A-klasę podkreślając za każdym razem, że to jest ognisty hatchback dla osób lubiących mocne wrażenia. Bicz plis, mocne wrażenia spośród aut pędzonych na przód zapewnia tylko to, co wychodzi z fabryki Renault Sport. A może się mylę? Może piszczące przodem “sportowe” A3 lub płużące “sportowe” CLA to jest to, czego petrolhed chce najbardziej?

To nie jest tak, że jestem bezkrytycznym fanbojem BMW. No dobra, może trochę jestem, wiadomo. Ale naprawdę zadziwia mnie to, jak niezbyt ładny, ale na pewno bardzo rozsądny minivan (zrobienie minivana RWD byłoby szczytem głupoty) jest zlewany nienawiścią, a Audi A3 z przewieszonym przed przednią osią silnikiem lub dymiąca przodem klasa A (oraz CLA) są spoko i ogólnie #chceto #loffciam i #wypas. Macie pojęcie, o co w tym chodzi?

Geneva Motor Show 2014 BMW 2 Active Tourer

Czy pochwalam BMW za to auto? Nie wiem. Szczerze mówiąc to ono mi wisi – nawet przez sekundę nie pomyślałem, że mógłbym je kiedykolwiek kupić. Ale jeśli ma jednej z moim ulubionych firm zapewnić dostatek i luz finansowy, to jestem jak najbardziej za.

Poza tym mam wrażenie, że gdybym pluł hejtem na to auto, to zachowywałbym się jak aktywiści SAVE SAAB, którzy protestowali pod fabrykami SAABa i psioczyli na nowe 9-5, podczas gdy w życiu złotówki w ukochanej firmie nie zostawili, bo ich klasyczne 900-tki naprawiał Janusz na zamiennikach, a ASO to syf, w życiu tam nie pojadę, każdy dobry mechanik z ASO odchodzi i idzie na swoje. Ale prawo o decydowaniu o tym, co “moja ukochana firma” ma produkować (choć i tak nigdy tego nie kupię), jak najbardziej im się należało. ROTFL.

Mam E46. Swojej własnej kasy w ASO BMW zostawiłem troszkę więcej niż 1000 zł (chromowane listwy pod oknami i ten czujnik, który zapobiegł falowaniu obrotów na zimnym silniku). Więc jak ja mogę cokolwiek tej firmie doradzać? Gdyby chcieli się mi przypodobać, musieliby co chwilę robić akcje typu “części do starych aut za 50% ceny”. Ile by na tym pociągnęli? Pewnie jeszcze krócej niż Saab.

BMW 2 Active Tourer to nie jest moja bajka. Powiem więcej – BMW mogłoby to auto zrobić o wiele lepiej – i na zewnątrz, i pod blachami i nawet w środku (acz środek akurat wygląda dobrze). Ale dynda mi ono wiotkim kalafiorem – jest tak samo nie trafiające w moje gusta, jak siódemka, X-trójka, X-piątka, M-piątka oraz i8. Co nie znaczy, że aut tych nie powinno być w ofercie. Niech sobie będą i niech sobie jedna z moich ulubionych marek na nich zarabia. Nic. Mi. Do. Tego.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Na stoisku Mercedesa byłem tylko chwilę, bo jakoś nie mogę się w nowych Mercedesach rozeznać (podobnie jak w nowych BMW i nowych Audi). Strasznie mi się wydają do siebie podobne. Poza tym nie ma w obecnej gamie Mercedesa auta, które by mnie jakoś specjalnie powalało na łopatki, które bardzo chciałbym z bliska zobaczyć, do którego chciałbym wsiąść.

Acz muszę przyznać, że ten nowy miejski SUVik zwany GLA na żywo wygląda bardzo dobrze!

Geneva Motor Show 2014 Mercedes GLA

No i przyznać także muszę, że ten nowy pomysł Mercedesa na projekt wnętrza jest kozacki. To po prostu wygląda świetnie i od razu widać, że jest ponadczasowe. To nie jest bałagan z guzikami i fakturami jak w Fordach (Fiesta, Focus) ani przejaw braku pomysłu (Audi) – to po prostu wygląda okej.

Geneva Motor Show 2014 Mercedes GLA

Tylko wiecie – nawiązując do opisanego powyżej BMW 2 Active Tourer – co z tego, że to GLA wygląda tak dobrze, skoro jest autem tak naprawdę przednionapędowym i tylko w mocniejszych wersjach będzie miało możliwość przekierowania max. 50% momentu na tył. I co kurde teraz – hejtujemy to auto tak samo jak 2 Active Tourer, czy, z jakiś nieznanych mi powodów, w przypadku Mercedesa (również przecież marki klasycznie tylnonapędowej) taki pojazd jest jak najbardziej OK?

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nim napiszę kilka słów o chińskim Qorosie, mała przypowiastka. Otóż kilka dni temu Margolcia wróciła ze szkoły i już od progu krzyknęła: “Ale mi Justi prezent dała, musicie to zobaczyć!”. Co się okazało? Że dostała od psiapsióły apaszkę z metką, na której było napisane… uwaga… MADE IN CHINA.

Dla nas to jest jedno wielkie Phi! oraz ujemny powód do dumy. Ale Margolcia sprawdziła gdzie leżą Chiny i strasznie się zajarała, że ma ciuch z tak egzotycznego i odległego miejsca – bo na pewno jest i rzadki, i drogi, i przez to ekskluzywny.

Nie wyjaśniliśmy jej niczego, bo po co rujnować dziecku szczęście. Ale pokazuje to jedno – dla nas rzeczy z Chin to synonim badziewia, dla dorastającego właśnie pokolenia to, kto wie, może być coś pozytywnie egzotycznego. Poza tym nie myślicie chyba, że to barachło, które do nas spływało i spływa z China jest wynikiem chińskiego myślenia? Oni wytwarzają to, co nasi światli i ubóstwiający wysoką jakość managerowie u nich zamawiają. To nie wina Chińczyków, że zalewają Europę szajsem.

Geneva Motor Show 2014 Qoros 3

Pamiętacie jak patrzyliśmy 10 lat temu na auta z Korei? Rdzewiejący już w salonie Pride kombi, żenująco badziewny Hyundai Pony, Rio taka, że wstyd wsiadać. A dziś co? Dziś małolaty śnią o używanej Kii pro_cee’d (wcale im się nie dziwię!) a co zamożniejsze głowy rodzin przesiadają się z Mondeo do i40 – bo wygląda i pachnie lepiej.

Zakład, że za 5 lat na porządku dziennym będą testy w Motorze i Auto Świecie typu “Najlepszy kompakt na rynku”, w których o pierwsze miejsce będzie walczył Qoros z Kią? A Golf, Megane, Focus i Astra ze swoją “słabą” gwarancją, wysoką ceną i drogim serwisem będą zaciekle tłuc się o 3. miejsce.

Geneva Motor Show 2014 Qoros 3

Nie kibicuję autom z Chin, bo mam naturę nacjonalisty i wolę kupować coś polskiego lub europejskiego. Ale tej lawiny nie da się zatrzymać. Bo jak wspominałem w filmiku nawiązując do tego, że Qoros 3 zdobył max. ocenę w teście zderzeniowym Euro NCAP – skoro te auta nie są już niebezpieczne, to jaki argument przeciw ich zakupowi (a zapewne będą tanie, dobrze wyposażone i z długą gwarancją) ma znaleźć typowy emeryt Wiesław, by sobie tego nie kupić zamiast Opla, Chevroleta (który znika z naszego rynku) czy zbyt dla niego dizajnerskiej Kii?

Geneva Motor Show 2014 Qoros 3

Że nie są specjalnie urodziwe? Kie też niegdyś urodziwe nie były – ale zatrudnily genialnego Petera Schreyera i nagle zaczęły był ładne. Czy Chin nie stać na zajebistego designera? Ależ stać! Tak bardzo stać, że Kia posadziła Schreyera na stołku prezesa całego koncernu, by utrzymać go u siebie. Ale Chiny znajdą kogoś innego, na luzach. Może Bangla, może de Silvę… to kwestia czasu, bo stać ich na każdego.

Geneva Motor Show 2014 Qoros 3

Coś mi mówi, że za 4-5 lat Qorosy należeć będą do jednych z ładniejszych i bardziej pożądanych aut w swoim segmencie – tak jak dzisiaj Kia cee_d, Sportage i poniekąd Hyundai i40.

Tak, mnie też to przeraża i smuci.
Ale piszę Wam jak jest.
Boston Masaczjusets.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Przejdźmy teraz z rozważań ogólnych do tych detalicznych. Otóż bezkonkurencyjnym królem detali jest MINI. Nie lubię tej marki – i absolutnie nie chodzi mi o jej dżenderowe konotacje, tylko o taką ogólną badziewność głęboko ukrytą pod modnymi fatałaszkami. Z wieloma osobami znającymi się na rzeczy o tym rozmawiałem i każdy uważał tak samo – to są fajne auta, radosne i zwinne, ale niezbyt mądrze, sprytnie i trwale zbudowane. Kupujesz i gdy pierwsze oczarowanie mija, gdy rozejrzysz się w komorze silnika, dotkniesz tego i owego, z mechanikiem pogadasz – to powoli zacznie w tobie narastać smutek, że nie masz auta skonstruowanego z dbałością o techniczne szczegóły.

Ale pal licho, to nie mój problem. Chciałem w tym miejscu zwrócić Waszą uwagę na to, jakie genialne detale MINI oferuje. Począwszy od lustereczek i listeweczek

Geneva Motor Show 2014 MINI

przez kurde nakręteczki do wentylków (a może to są te grzybki w drzwiczkach, albo spineczki do mankiecików – nie wiem, nie był podpisu)

Geneva Motor Show 2014 MINI

przez osłonki przeciwsłoneczne do szybek

Geneva Motor Show 2014 MINI

przez listeweczki para-drewniane do ozdobienia kokpiciku

Geneva Motor Show 2014 MINI

przez podpóreczki do udeczek wysuwane z fotelików

Geneva Motor Show 2014 MINI

aż po prześliczne dywaniki pod buciki:

Geneva Motor Show 2014 MINI

Można się śmiać i zdrabniać, ale to jest po prostu fajne. Ja się na ten przykład bardzo jaram, że do mojego E46 kiedyś oferowano kilka wersji kolorystycznych wnętrza, kilka foteli, ozdobnych listew, modeli radia i kierownic. Bo dziś mogę sobie zabijać nudę przeglądaniem allegro i rozmyślaniem, co by tutaj prawda podmienić, wymienić… no stjuningować po prostu.

Już zazdroszczę komuś, kto w 2030 roku kupi sobie używane MINI MY2014 i zasiądzie przed komputerem z zamiarem ulepszenia czegoś w środku. Miliony aukcji – dywaniki, listewki, foteliki, nakręteczki. Oczywiście o ile dzisiejsze nowe MINI, z tymi trzema cylindrami pod maską, do 2030 roku dotrwa.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A na stoisku Volvo stało coś naprawdę pięknego:

Geneva Motor Show 2014 Volvo

Niestety na pięterku niedostępnym dla gawiedzi. A ja nie miałem na tyle śmiałości i buty, by udawać kogoś ważnego i się tam wkręcać “na dziennikarza”, więc musiałem zadowolić się tym, co pokazane było na parterze – w zasięgu obiektywu 28-140. Czyli czymś takim:

Geneva Motor Show 2014 Volvo

Niech mnie kule biją, cóż za piękny Strzelający Hamulec! No i ten kolor! Ostatnio mam tak, że podoba mi się każde brązowe auto – i X1, i Duster, i to Volvo też. Szczególnie za tylne lampy. Piękna konsekwencja i ewolucja obecnych świateł. Tak to właśnie powinno wyglądać – auta jednej marki powinny mieć wspólny i łatwy do wyhaczenia na pierwszy rzut oka znak szczególny.

Geneva Motor Show 2014 Volvo

Przód jest dziwny. Niespecjalnie mi się podoba, ale muszę przyznać, ze ktoś w Chinach wykonał świetną robotę. Dziś bardzo trudno jest narysować przód auta tak, by był unikatowy – bo praktycznie wszystko już było. A tu proszę – nie dość, że wygląda to w sumie niegłupio, to jeszcze na pierwszy rzut oka kojarzy się z starymi, ceglastymi Volvonami. Gdyby to miało jakiś sens, wstałbym i biłbym brawo na stojąco.

Geneva Motor Show 2014 Volvo

Oraz to wnętrze!

Geneva Motor Show 2014 Volvo

Uwielbiam spokój, rzeczowość i chłodny klimat jasnego wnętrza w obecnym S80 – ale to, co zrobiono ze środkiem tego konceptu to jest mistrzostwo świata. Jeśli takie fotele, taki wysoki tunel środkowy i taka kierownica wejdą do seryjnej produkcji, to na następny zlot Forza Italia przerobię najmojszą na Volvo. Wiem, że to bez sensu, ale… chi se ne frega?

Nie no, serio, takie to jest ładne, że mi nawet ten wyrwany wprost z Tesli tablet nie przeszkadza.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Taka dygresja – zobaczcie, jakie narzędzia pracy mają dziś zawodowcy:

Geneva Motor Show 2014

I wcale się z tego nie śmieję. Ja na ten przykład jak sobie jakiś czas temu szukałem nowego aparatu, to miesiącami chodziłem obok lustrzanek ale w końcu podobną kasę wydałem na Canona G12. Bo uznałem, że mając aparat mieszczący się w kieszeni zrobię więcej lepszych zdjęć – bo po prostu będę go częściej ze sobą zabierał, niż za ciężkie, za duże i wymagające dodatkowych szkieł lustro.

Dziś jednak nawet ten G12 mnie męczy, bo wcale tak łatwo w tylną kieszeń nie wchodzi. I coraz mocniej skłaniam się ku jakiejś dobrej Nokii, bo mój Galaxy Nexus fotki robi fajne, ale tylko jak światło jest dobre.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Opel pokazał Astrę tak przegiętą, że nawet 12 lat temu byłaby szokiem. Ale wiecie co? Jakoś mi nic w niej nie przeszkadza.

Geneva Motor Show 2014 Opel Astra

Astra jest ładnym autem – niesamowicie zgrabnym, proporcjonalnym i takim solidnie osadzonym. I obwieszenie jest nawet tak skandaliczną ilością spoilerów, wlotów, naklejek i rur wydechowych jakoś jej nie szkodzi tak bardzo, ja coś takiego samego zaszkodziłoby Focusowi czy Golfowi.

Geneva Motor Show 2014 Opel

Fajna jest, no sami powiedzcie!

A obok był koncept Monza. Zero szans na produkcję i prawdopodobnie zero szans na bycie studium czegokolwiek z przyszłości. No chyba że Opel nagle postanowi wypuscić na rynek coś powyżej Insignii, ale szczerze w to wątpię. To byłoby totalnie bez sensu. Współczesny segment D (Mondeo, Superb, Insignia właśnie) jest już tak wielki i reprezentacyjny, że marki nie aż tak premium jak Audi, BMW i Mercedes (plus dwóch japońskich aspirantów) nie mają po co robić większych aut.

No serio, ale jedynym sensem zakupu BMW serii 5, Audi A6 czy Mercedesa klasy E jest dziś tylko i wyłączenie chęć pokazania się, ustawienia się w odpowiednim miejscu drabiny społecznej, zaznaczenia swojej siły nabywczej. A skoro tak, to liczy się prestiż znaczka. Prestiż, którego Opel (ani Ford, ani Skoda, ani…) nie ma.

Ale ładne to auto, oj ładne. Ja po prostu lubię wszystko co ma z tyłu drzwi, a nie totalnie niepraktyczną klapę sedana.

Geneva Motor Show 2014 Opel

I wnętrze kozackie. Trochę mi BMW i8 przypomina, ale to w sumie żadna ujma.

Geneva Motor Show 2014 Opel

Tylko skąd się wzięła moda na te durne kierownice ścięte na dole, to ja doprawdy nie wiem i nie nadążam.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A na koniec dwie Alfy i trzecia prawie-Alfa. Oto uwielbiana przez wszystkich (mimo że nikt normalny jeszcze nią nie jeździł) Alfa Romeo 4C:

 Geneva Motor Show 2014 Alfa Romeo 4C

Powiem tak – na żywo ten samochód nie wygląda tak ponętnie jak na wszelkich filmach i fotkach głównie dlatego, że jest żenująco wręcz mały. On nie jest po prostu drobny i zwinny – on jest malusi, tyciuchny, tyciutynieczki. On po prostu wygląda jak kolejna garażowa przeróbka Lotusa Elise.

W sumie nic w tym złego – wszak chyba nic nie jeździ tak jak Elise – ale z tego co czytam, to Alfa 4C ma być dla alfy wybawieniem, ma wprowdzić markę w nowe czasy, umiejscowić ją w segmencie sport-premium i wyznaczyć kierunek jej rozwoju na najbliższe dekady. No kurde jak tak patrzę na tego oklejonego karoserią gokarta to owszem, jeździłbym aż opony by do osnowy zeszły, ale żeby on miał wyznaczać dalsze losy tak fajnej marki, to ja nie wiem…

Była też Alfa 4C bez dachu, której ktoś wreszcie naprawił reflektory:

Geneva Motor Show 2014 Alfa 4C

Niestety wraz z ujęciem dachu na widok publiczny wystawione zostało wnętrze. Ja wiem, że to auto jest do jeżdżenia a nie do macania, ale naprawdę coś tak twardego i, przy oglądaniu z bliska, wręcz obrzydliwego w fakturze i wykończeniu nie powinno się na rynku pojawić.

Geneva Motor Show 2014 Alfa 4C

Powiecie, że się czepiam, że na siłę szukam minusów, że zgorzkniałem, żółć mi się ulewa i ogólnie jestem śmierdzącym piernikiem co nie czuje bluesa. Macie rację, taki jestem. Ale kurtka na wacie, to auto nie jest tanie i nie pochodzi z Korei lat 80-tych – dziś nawet Włosi (albo zwłaszcza Włosi!) potrafią zrobić wnętrze w takim stylu i jakości, że z zaskoczenia koparka opada. Cóż, szkoda że nie tym razem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A na sam koniec obiecana prawie-Alfa, czyli najpierw kupujesz sobie maksymalnie drogą i ekskluzywną Alfę Romeo 8C Competizione (nie dość, że budowaną przez Maserati, to na domiar złego już od kilku lat nieprodukowaną), a potem oddajesz ją do manufaktury Touring Superleggera, która przerabia ją na takie Disco Volante (czyt. koło zamachowe):

Geneva Motor Show 2014 Alfa Romeo Disco Volante

Nawet mimo tego, że w zieleni a nie w czerwieni, auto to jest porażająco wręcz podniecające. Nie jest klasyczne piękne. Nie jest też jakoś specjalnie zgrabne. Ale ma w sobie coś takiego, co zmusza każdego Astona Martina, każde Ferrari i Maserati do odklepania.

Geneva Motor Show 2014 Alfa Romeo Disco Volante

Trochę szkoda, że dziś nie ma więcej takich firm jak Touring Superleggera, do których możesz oddać swoje auto i one zmienią mu blachy na coś nietypowego, unikatowego i naprawdę ładnego. I za rozsądne pieniądze.

Wyobraź sobie taką sytuację – masz nienowe auto, trochę wysłużone, trochę ładne ale tak nie do końca, i chcesz z nim zostać po wsze czasy – bo je po prostu lubisz. Tylko coś byś zmienił, renowacji drobnej poddał – by je ulepszyć i uatrakcyjnić, bo trochę już Ci się znudziło. Więc idziesz to takiej firmy “od karoserii” i bierzesz w ręce ich katalog, a tam 30 różnych wzorów kompletnych blach ze światłami, zderzakami, klamkami i grillami. I wszystkie pasują na plug-and-play – tylko kolorek wybierasz. I wszystkie lepsze od oryginału, wszystkie pięknie wykonane i z 10-letnią gwarancją perforacyjną. I to kosztuje na ten przykład 6000 zł, bo w rozliczeniu oddajesz im swoje stare poszycie.

Czy bym oddał takiej firmie najmojszą? Kurde balans, co 3 lata bym oddawał. Tylko o wnętrze, podwozie i układ napędowy bym dbał – bo w sumie wszystko to jest naprawdę z bardzo wysokiej półki. A zewnętrzne blachy co 3 lata miałbym inne. Co raz to ładniejsze. Czemu taki biznes dziś praktycznie nie istnieje?

Geneva Motor Show 2014 Alfa Romeo Disco Volante

Koniec.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Część 1, czyli Aston, Tesla, Maserati, Hyundai i opony
Część 2, czyli czerstwy żart, superkary i Camaro
Część 3, czyli o autach francuskich, w tym o Jeepie
Część 4, czyli 7-minutowy filmik
Część 5, czyli o autach pięknych, wygodnych, niewygodnych i ażurowych
Cześć 6, czyli galimatias o hybrydach, ekologii i poronionych projektach
Część 7, czyli wiele pytań i jeszcze mniej odpowiedzi

52 komentarze

  1. Podskórnie nienawidzę BMW za wypuszczenie tego minivana FWD, ale zgadzam się z argumentacją, że my jako pasjonaci marki jeżdżący starociami po prostu nie możemy złościć się na firmę za to, że chce zarabiać.

    Pytanie: czemu minivan RWD byłby bez sensu?

  2. Cała relacja na mega plus – masz człowieku pióro!
    A teraz po kolei:

    Volvo nie czuję bo nie ma potrzeby tworzyć dziś nowych volvo, bo te co są wyglądają świetnie.

    Alfę 4C czuję jak najbardziej i może dziś mnie na nią nie stać, to nie znaczy, że za 6 lat sobie jej nie kupię.

    Astra -> bitch please!

    Minivan od BMW w ogóle mnie nie irytuje, niech sobie będzie. Idealne auto dla tych, którzy kupili serię jeden i byli przeświadczeni, że ma napęd na przód.

    Też nie rozumiem nienawiści wylewanej na BMW gdy w tym samym czasie zachwyty nad A-klasą i sedanem CLA idą pod niebiosa.

    Chiny, no nie wiem, ciężko przewidzieć.

  3. Ale pieprzysz farmazony o tym BMW 2AT. To auto jest totalną ujmą dla marki i nie zmieni tego nikt, nawet taki opłacany przez koncerny facecik jak ty. Gdyby BMW zależało na prawdziwych fanach – a powinno im na nich zależeć bo to my tą markę wnieśliśmy na pozycję, na której jest dziś, to by powstał nie tylko ładny i agresywny minivan, ale także RWD, żeby w chwilach jazdy bez dzieci można było poczuć frajdę z jazdy.

    Przynosisz ujmę firmie, której auto masz. Zajrzyj na fora jak tam po tobie jadą i mają rację bo wypracowany przez nas image biało-niebieskiego śmigła niszczysz tym swoim pro-unijnym bełkotem.

  4. wwwojtek bo nawet właściciele Serii 1 nie wiedzą na które koła jest pędzone ich auto i im to dynda i powiewa, chyba, że zapłacą nerkami za Xdrive to w tedy się tym chwalą.

    Blogo masz rację co do argumentowania i plucia na Activ 2 coś tam, dlatego olewam niezbyt fajną julkę i cieszę się, że robią cos takiego jak 4C a teraz pomyśl o 4C “koło zamachowe” :D To będzie zamach na me serce..

  5. Przez długi czas uważałem BMW za jedną z ostatnich firm robiących prawdziwe samochody, ale czarę goryczy przelało BMW XX klienta który przyprowadził to auto 4 dni po zakupie na zabezpieczenie lakieru. I wiesz co? Nic nie zrobiłem nic bo się zepsuła przy wjeździe do garażu. I wiesz co? Dla właściciela nie było to zdziwieniem bo zepsuła się już drugi raz. Czujesz? Dwa razy w ciągu 4 dni. Nowy samochód w ciągu niespełna tygodnia wylądował dwa razy w serwisie BMW na xxxx. Handluj z tym.

  6. Tak tak A klasa AMG jest 4×4, ale co to zmienia – nadal najpopularniejsza A klasa (czyli coś ze środka cennika) to przodowy wypłużacz. Poza tym o ile się orientuję, A-AMG jako przednionapędówka to na tył może przekazać nie więcej niż 50%, więc nadal pozostaje samochodem z preferencją przodu – co ma tyle wspólnego z klasycznością Mercedesa co napędzane na tył MINI.

  7. Nie miałem okazji się wozić więc nie oceniam własności jezdnych. Jest wiele przednionapędówek, które wylatują tyłem z zakrętu.

    Kiedyś praktycznie wszystko było pędzone na tył, teraz na przód. Nie ważne którymi kołami, ważne jak zestrojone. :)

  8. Mercedes robi Citana, więc ta marka dawno się rozmieniła na drobne…
    Co do limuzyn segmentu E to WTOPA! Oczywiście, że są ludzie, którzy mają kasę i nie chcą jeździć panzerwagenem albo japońcem – i wtedy będą chcieli kupić S60, Jaga, Maserati, (miejmy nadzieję) Alfę, czy Citroena DS6. Na rynku jest miejsce dla takich samochodów (może nieduże, ale jednak) i takowe będą powstawać :).
    Alfa 4C – widziałem ją w środku, siedziałem w środku i nie wiem, czego się ludzie czepiają. Wygląda jak najbardziej OK, nie gorzej od Ferrari na pewno. Gorzej od BMW serii 7, ale to trochę inny klient docelowy :).

  9. @Piotr: I właśnie dzięki takim ludziom jak Wy ta marka ma taką a nie inną opinię. Na szczęście jednak to nie wy, tak zwani “fani” decydujecie kto jeździ jej samochodami.

    Mnie osobiście 2AT się podoba. Jak na minivana jest całkiem ładny i to, którą oś ma napędzaną mam gdzieś. Czego oczekiwać od auta stricte rodzinnego? No, ale ja przecież nie jestem fanem marki to co ja mogę wiedzieć.

    Dlaczego generuje tyle hejtu, a A-klasa nie? Moim zdaniem BMW zawsze było uważane za auta przynajmniej usportowione, a Mercedes po prostu wygodne, solidne i luksusowe. Mercedes podświadomie wydaje się z tą A-klasą tak jakby dopiero zaczynał ze sportem (co prawdą oczywiście nie jest, ale tak jak mówię to jest coś z podświadomym postrzeganiem marki).
    Druga sprawa to granica tolerancji “fanów” marki, a jak widać w BMW jest ona ekstremalnie mała.

    Nad Ferrari z turbo miłośnicy marki też nieco kręcą nosami, ale jakiegoś wielkiego hejtu tam nie ma. Ciekawe? No mnie to jakoś nie dziwi ;) .

  10. @Piotr: LOL.

    @radosuaf: OK, o Jaguarze zapomniałem. Tak samo jak rynek. Hehe, touche.

    @Carman: “Tolerancja fanów BMW jest ekstremalnie niska” – to prawda!

  11. “bo wypracowany przez nas image biało-niebieskiego śmigła” – hue hue, to jedna z bardziej zabawnych rzeczy, jakie ostatnio czytałem ;). Mnie się to nowe BMW nie podoba, pewnie nie tylko mnie, ale… who cares? To, że mi się nie podoba, nie znaczy, że nie ma osób, które to auto pokochają i je kupią. I sukces gotowy.

  12. Pierwszy poważny hejt pod wpisem. Widać, że niektórych miejsc nie da się uchronić przed falą chamstwa i buractwa. No ale przecież piszesz o BMW, więc co tu się dziwić. ;)

  13. Hola hola, ale mercedes miał przednionapędowy model już ze sto lat temu, w poprzednim stoleciu czyli znaczy. Więc lud zdążył okrzepć koncepcją.

  14. @Piotr: do Twojej wiadomości: markę BMW (tak samo jak każdą inną) na pozycję, na której jest dziś wynieśli nie “fani” kombinujący na forach, czy lepiej kupić nowe opony CiangPeng, czy może lepiej używane – okazyjnie kupione 5-letnie Micheliny, tylko KLIENCI kupujący NOWE auta w salonach. Zaskakujące, c’nie?

  15. Sorry, ale gówno wiecie. Zamorzni klienci napychają tylko firmom takim jak BMW kabzę a legendę marki budujemy my prawdziwi fani na forach i zlotach. To my pasjonujemy się napędem i rozmawiamy o modyfikacjach i sportowych kierownicach gałkach ///M – a nie te bogate fircyki co wszystkie serie pięć mają służbowe.

    Możecie sobie po mnie jechać ale jak dorośniecie to zrozumiecie, że marka to nie znaczek i samochód, ale ludzie tacy jak my, którzy wieczorami jeżdżą po mieście i dobrze bawią się na zlotach. Ale co wy możecie wiedzieć jak jesteście przyklaskiwaczami autora pajaca i innego zdania nawet nie staracie się zrozumieć. Żal.

  16. Piotruś, ale tym firmom właśnie pełna kabza jest potrzebna, a nie wieczorne upalanki pseudofanów na rondach

  17. @Blogo:
    Ale jaki rynek, polski? Tu, gdzie “prywaciarz” na dorobku powozi się B7 w TDI, a ten już dorobiony A4/A6? Jak ma nieco fantazji, to kupuje BMW 3/5, a jak robi szemrane biznesy to M-B? ;)
    W bardziej cywilizowanych krajach marka ma się całkiem nieźle, choć oczywiście ilościowo sprzedaż do poziomu “wielkiej trójcy” raczej nie doskoczy…

  18. No dobra, to dorzucam Jaguara XF do tej listy prestiżowego segmentu E. Ale czy to coś zmienia?

    Nadal uważam, że żadna marka spoza “tych wiadomych” nie powinna robić auta segmentu E, bo srogo się na tym przejedzie. Nawet Alfa, choćby nie wiem jak pękną następczynie 166-tki zrobiła. Oczywiście Klakson spuści się na jej widok w galoty, ale aut sprzeda się 5, wliczając w to egzemplarze kupione na stan przez dealerów.

    Też bym chciał, by Lancia, Alfa, Citroen, Renault i nawet Honda na poważnie zaistniały w eleganckim i prestiżowym segmencie E, ale to jest bez szans. Oczywiście jakaś marka spoza “tych wiadomych” może się na to porwać, ale jak to się skończy to już wiemy (C6, 166, Thema, 608, Vel Satis…).

  19. …i Honda Legend. Swoją drogą zajebiaszcze auto ale się nie sprzedawało. Prestiż panie, prestiż.

    Ale pozbawione sensu jest Blogo Twoje rozróżnianie sytuacji Merca i BMW. Obie marki chcą zarabiać i obie robią podobne auto w FWD. Nie atakuj Merca broniąc BMW bo robisz z siebie fanboya. Jeśli nie podoba Ci się marketing merca to poczekajmy na marketing BWM. Na pewno będą w tym minivanie wychwalać ilość miejsca, wartości rodzinne i ilość schowków.

    Ja ich rozumiem, podobnie jak rozumiem Porsche klepiące Cayenne.

    1. Te auta nie są podobne, one są z gruntu różne. Sportowy hot-hatch vs. minivan.

      Ale ja nie tyle porównuję BMW do Merca, ile zastanawiam się co sprawia, że fani obu marek tak bardzo się różnią. I przykład klasy A jest idealny. Promowana jako dynamiczna, sportowa, zwinna – i nikt nie zauważa FWD, zachwyt ogólny, same propsy. Tymczasem BMW wypuszcza najmniej seksowne auto na świecie, czyli minivana, i fani plują jadem, że to koniec marki bo ma FWD. A niby co miał mieć?

      Nie ma dla mnie znaczenia, co mówi marketing – bo tworzą go często półmózgi. Twór inżynieryjny się liczy. I tak jak w przypadku A/CLA jest to pójście na taniość i łatwiznę, tak w przypadku 2AT jest to jedyny słuszny wybór.

  20. @Blogo:
    Jeśli chodzi o Citroena, to nie wziąłeś pod uwagę faktu, że w Chinach DS jest osobną marką i ma sieć swoich salonów. Tworzone są osobne modele specjalnie na rynek chiński – jeśli tam temat wypali, to będą mieli dość kasy, żeby jakieś “spady” (a ja wolę spad od Citroena niż teutońskie maszyny) trafiały do Europy.
    Alfa jest raczej ugotowana, ale jeśli Sergio odpali plan “włoska ekskluzywność”, to to się też może udać (oczywiście, nadal będą to znikome ilości przy sprzedaży niemieckiej trójcy), no ale wtedy na Alfę mnie nie będzie stać…
    Bardziej mnie w sumie ciekawi, co ma być z Fiatem, bo w jakiej d*pie jest teraz ta marka to jest nie do opisania…

  21. Ja bym zrobił tak:
    Fiat tylko w segmencie A, B oraz C. Auta ładne, ale tanie, tańsze od Kii. Plus dostawczaki małe i duże.
    Alfa Romeo od segmentu C (tu będzie z Fiatem konkurować, ale raczej w stylu Citroen C4 vs. DS4, czyli niezbyt mądrze, ale dopuszczalnie) oraz D i wszelkie gokarty i superkary. No i niech Wam będzie – coś w segmencie E walczące z Audi A6.
    Lancia bez szans.

  22. Oj dałem się złapać na trolla :D . Przyznaję się do porażki. Oczywiście Piotrze masz rację we wszystkim. Wygrałeś. Koniec tematu.

    @Blogo:
    Przecież już tak jest, że Fiat działa tylko w segmentach A, B, C i dostawczakach. Panda, 500 i pojazdy użytkowe mają się dobrze (czemu się ani trochę nie dziwię).
    Problem jest z Punto i pochodnymi, które mają niby wyglądać jak 500. Punto jako Grande było rewelacyjne, ale czas i kolejne liftingi go zabiły. Czas na zmianę. Ile to razy ten właśnie segment ratował Fiata (127, Uno, Punto I).
    Pomysł w stylu “zróbmy tak żeby nowy model był podobny do 500 która nam się udała” jest tak idiotyczny, że nie wiem jak takie coś mogło wyjść spod włoskiej ręki.

    Alfie na razie mogę tylko kibicować i liczyć na to, że będzie jeszcze żyła kiedy faktycznie będę mógł kupić nową. To do czego Blogo się odnosi w artykule i większość komentujących to niestety smutna prawda. Póki mnie nie stać żeby iść i kupić nowy pojazd ulubionej marki w salonie to nie bardzo czuję się upoważniony do zmuszania producenta żeby robił pojazd taki jaki ja oczekuję.

  23. Jak brak argumentów to najłatwiej napisać że z trollem się nie gada. A prawda jest taka że wizerunek BMW jako aut sportowych i nadających się na tory i do wieczornych jazd a nie tylko służbowych jazd w garniturze to zbudowaliśmy ludzie tacy jak my, którzy takie auta mają i o nie dbają i się zrzeszają na różnych forach itp.

    Menadżer w garniturze będzie jeździł wszystkim co mu firma kupi i jak się lising skończy to się na Audi przesiondzie bo tak zdecyduje jakiś gość z firmowej floty.

    Dla tego nie chce mi się z wami gadać poczytajcie dobre fora BMW a zobaczycie jak my do tematu podchodzimy i zastanówcie się kto tak naprawdę stworzył obecny wizerunek sportowej marki BMW? Bo na pewno nie taki sprzedajny pisarzyk.

  24. podaj swój nick na forum, z przyjemnością zobaczymy jak dbasz o sportowy wizerunek swojej ulubionej marki

  25. W czym problem? Przecież napisałem, że masz rację. Istotnie nie mam argumentów, żeby próbować Cię przekonać i nie zamierzam tego robić. Nie mam również potrzeby czytania Waszego forum, więc zakończymy proszę ten temat, bo są ciekawsze tematy do dyskusji.

  26. @Piotr
    Ale mówisz o Polsce, czy Europie/Świecie?

    Bo w Polsce wizerunek marki najpierw zbudowała mafia, później piękni 20letni szalejący w samochodach w wieku ich właścicieli, a obecnie wizerunek marki budowany jest w środowisku, w którym jesteś. Jarasz się klubowymi przeróbkami i to jest fajne, a w tym samym czasie zwyczajny zjadacz chleba patrzy rozmarzonymi oczami na nową 3,5,7 czy X5/X6, bo po prostu bardzo mogą się podobać i nadal mają u nas status czegoś niedostępnego. I ten zwykły zjadacz chleba patrzy na wasze przeróbki nadal jak na coś już starego i czego raczej już nie chciałby mieć, gdyby mógł wybrać sobie BMW 2014.

  27. @ALL
    Nie rozumiecie Piotra? Wejdźcie na stronę, którą Piotr linkuje w nicku i przeczytajcie pierwszy akapit, pierwszego artykułu:

    “W połowie czerwca 2013 odbyła się kolejna premiera najbardziej szanowanej marki świata (…)”

    Wszystko staje się jasne, prawda?

  28. 4C jest genialna ale po pierwsze primo przednie światła są diwnie tragiczne a po drugie… w środku ma panel nawiewu z Seicento. Kurna, z Seicento?!

  29. @Garnier:
    A Ferrari 458 Italia Spider ma taki sam korek zbiorniczka płynu wspomagania jak ja w swojej byłej Alfie 147. I CO TERAS? :)
    Czepianie się nawiewów w takim samochodzie… Proszę Was… Żeby było śmieszniej, tylna klapa nie jest na siłowniki, jak w moim 11-letnim Peżocie 307, tylko na “drut”. Też wada, nie? ;)

  30. Dokładnie. Zawsze mnie śmieszyło jak w prasie motoryzacyjnej wytykali że np. w Gallardo znaleźli przełączniki z Audi, a w Jaguarze z Forda. Komu by to faktycznie przeszkadzało? To normalne, że część elementów współdzieli się dla kilku modeli. Nawet tak mały element jak przełącznik trzeba zaprojektować i wyprodukować, a kiedy mamy tysiące takich małych elementów to oszczędności są już poważne. Oczywiście nie można przesadzić z unifikacją ale o takie pierdółki to nie ma się co czepiać.
    Druga sprawa to jakość materiału z jakiego jest to wykonane. Mimo wszystko wolałbym, żeby nie był taki zupełnie tandetny (a tak wynika z relacji, niestety sam nie miałem okazji wymacać), ale z drugiej strony 4C to auto ekstremalne. Ono nie ma być dobre we wszystkim, a jeśli przez to jest na przykład wyraźnie lżejsze to można się i z tym pogodzić.

  31. A Arinera Huynya ma nawiewy i radio ze starego Audi i kierownicę z działu “tuning wizualny” na Allegro i jakoś nikt szumu nie robi…

  32. Już tam nie przesadzajmy, Alfa C4 za 220 tys. zł a klimy automatycznej nie ma tylko właśnie te pokrętła z Seicento…

    wiem, że dla producenta auta to wygoda i oszczędności przekładać elementy między autami i skoro już to robią to mogli zainstalować panel klimy z każdego innego modelu koncernu no ale nie wiedzieć czego wybrali najgorszy wariant czyli suche pokrętła z Seicento…

    Giulietta ma bardzo ładne pokrętełka do klimy automatycznej, pasują idealnie i do C4…

  33. ps. 4C miało być a nie C4 :] włoskie czy francuskie, jedno i to samo, i tak zaraz się popsuje ;)

  34. Jest i Wolwo ;). Bardzo podobują mje się ich nowe koncepty.

    Chciałem pisać, że jestem bardzo kontent po lekturze części 7, jednakże tego nie napisze bo to pan Piotr zrobił mi dzień ;d.

    @Carman – Ferrari miało turbo w produkcji seryjnej już w 1987 roku. Nawet biturbo. Był to model F40.

    Jeszcze jedna ważna kwestia! Najładniejsze kobiece zdjęcie w cyklu Genewskim, to część 3. Mater dei, ależ kształtna!

  35. O ile dobrze pamiętam, 65% BMW sprzedanych w Polsce to modele z napędem na obie osie. Zresztą, symptomatyczny jest tutaj przykład mojej znajomej, która to miała BMW 1, z którego była bardzo zadowolona. Po kilku latach zmieniła na X1 i jednym z głównych powodów zmiany był właśnie “zimowy” napęd. To tacy ludzie płacą pensje w Dingolfing, a nie jakieś tam fanbojstwo w używkach. Tak samo jest z Alfą, Citroenem, Saabem czy innym Fordem (czy istnieje fanbojstwo Forda?) – użytkownicy na forach mogą zapluć się ze złości, ale rynku się nie oszuka.

    Trochę inna sprawa, że BMW tak sobie samo świnię podłożyło – przecież to oni stworzyli serię reklam o RWD jako tym najlepszych z napędów.

    @radosuaf:
    Ja mam właśnie zupełnie odwrotnie. W Citroena DS w ogóle nie wierzę, to taki udawany luksus. Nie ma ciekawych silników, design nie jest jakiś porywająco-wyjątkowy, ceny za to są dla noworuskich. Nie bardzo rozumiem dlaczego miałbym kupić hybrydowego DS5 za 190 tysięcy, skoro za mniejsze pieniądze jest Lexus IS 300h. Giulietta ma trzysta tysięcy więcej sensu.

    No i Alfa może sobie dłubać z jakimiś sedanami RWD i SUVami, bo FIAT/Chrysler praktycznie poddał Europę i robi sprzedaż w USA/Brazylii/Turcji. To, co uda im się tutaj wyrwać jest bonusem, a nie koniecznością.

  36. @KasztanowskY: Wiem, że F40 miało Turbo, ale to był taki wyjątek. Auto tak niesamowite, że nikt się w tych czasach nie odważył go za cokolwiek krytykować. Zresztą ja osobiście nie mam nic przeciwko takiemu silnikowi. Tak jak pisałem fani Ferrari też jakoś specjalnie nie krzyczą, że tak być nie może, ale jest to coś innego niż normalnie.
    Z drugiej strony ile to razy producenci próbowali czegoś nowego, wchodzili w nieznane dla nich segmenty rynku. W wielu przypadkach wychodziło im to zdecydowanie na dobre, więc naprawdę nie ma o co się spinać na BMW FWD.

  37. @Spalacz:
    Ty tak na serio? Porównaj wagę 4C i swojego A4… Jak bym był złośliwy jak Blogo, to bym dopisał, żebyś sprawdził, ile w 4C silnik przed przednią ośkę wystaje ;).
    Co jak co, ale po Tobie spodziewałbym się docenienia takiego podejścia do projektu samochodu.
    Czy panel klimy w Ferrari 430 Scuderia to jest jakiś full-wypas?
    http://static6.bornrichimages.com/wp-content/uploads/s3/1/2012/09/17/1347883452.jpg
    Nie somdze… Tam się jakoś nikt nie czepia, bo wiadomo, Ferrari, nie wolno.
    Jak ktoś lubi sportowo, ładnie, wygodnie, to kupuje sobie BMW coupe. Ma mocny silnik, napęd na tył, świetny zawias i kilka uchwytów na kubki.

    @sosek:
    No co do DS mam mieszane uczucia, bo DS3 jest genialne, DS4 takie sobie, a DS5 brakuje hydro i jest ogólnie trochę po kosztach zrobione, ale liczę cały czas, że coś się z tego wykluje. Designersko DS3 i DS5 są świetne.
    Jeśli zaś chodzi o ceny – 190 tys. kompletnie z kosmosu, ale znając cenową Citroena, to faktycznie kosztuje pewnie sporo mniej… Co nie znaczy, że nie za dużo :).

  38. @radosuaf:
    No DS3 może i jest fajny (jak na usportowione maleństwo), ale dotychczasowy pomysł na markę jest targetowany zupełnie na kogoś innego niż ja. DS4 to krosołwer, a nie jak rozsądek przykazał, kompakt. Chyba im się nie za dobrze sprzedaje, w życiu widziałem ze dwa razy, w tym raz w salonie. DS5 widuję częściej, dużo chromu i dwa kolory. Biały i czarny.

    Chyba jestem stary, bo zupełnie mnie to nie rusza.

  39. @radosuaf, hehe… tak, Alfa 4C to takie Ferrari tylko tańsze… mają nawet jedną cechę wspólną, tj. manualną obsługę klimy, w Ferrari wygląda tak jak powinna, w 4C jest z Seicento…

    nie ma nad czym dyskutować, w 4C powinien być panel z Giulietty a nie jakieś badziewie…

    w 4C docenić można to co powinno się doceniać czyli napęd i położenie silnika, przez to właściwości jezdne a za całą resztę trzeba krytykować :)

  40. w sumie to mi wszystko jedno, te 4C to pewnie raz na ruski rok będę widział, nigdy się nią nie przejadę… może mieć cokolwiek… masz rację ;)

  41. Sprzedaję nowe i prawie nowesamochody luksusowe od 2003 roku. Najdłużej i najwięcej sprzedałem BMW, ale obok nich również Volvo, Mercedesy, Porsche i Audi.
    I jednego Nissana. I klikadziesiąt dostawczaków. I parę ciężarówek.

    Wszystkie sprzedawałem Polakom. W 80% właścicielom mniejszych czy większych firm. Plus kilku korpo-menadżerom i lekarzom, prawnikom, notariuszom, komornikom itp.

    Mogę więc zaryzykować, że jakiś przegląd REALIÓW naszego rynku mam.

    W latach 2003-2006 BMW miało silny problem z postrzeganiem marki. Jedna z moich klientek, na propozycję zakupu fabrycznie nowego BMW 320d E46T z kratką rzuciła mi hasło “Panie Radku – czy ja wyglądam jak żona przemytnika papierosów?”.
    Aż tak źle z nimi wtedy było…

    Gdy otwierałem salon BMW we Wrocławiu w 2004-2005 roku mieliśmy poważny kłopot z namówieniem klientów na BMW – nawet tych, których było z zapasem stać na te samochody.
    To właśnie dzięki “prawdziwym fanom marki” z zasnutych dymem z opon rond i spod wiejskich i podmiejskich dyskotek tzw. “poważni ludzie” nie chcieli mieć z BMW nic wspólnego.

    Zmiana przyszła wraz z premierą trójki E90 i X3. Te dwa modele otworzyły sprzedaż nowych BMW w Polsce. Dlaczego?

    Po mojemu:
    1. były wyraźnie INNE od samochodów “chłopców z miasta” czy “podmiejskich tjunerów”, można hejtować linię wzroniczą wprowadzoną przez Bangle’a czy van Hooydonk’a, ale designu E90 autorstwa Nakajimy czy projektów z grupy Designworks (X3, X5, Z4) naprawdę nie da się pomylić ze starymi BMW.
    Dzięki tej zmianie wiadomo było, że dopóki się te modele nie zestarzeją – nie będzie nimi jeździł “byle kto”.

    2. BMW wprowadziło samochody o rozsądnej mocy z silnikami >2.0. W serii E46 nawet 320i miało pojemność 2.2 i w Polsce było dużo droższe niż porównywalny rywal z silnikiem 1.8T czy 2.0.
    Najlepiej to widać po statystykach sprzedaży serii 5 E60, gdzie 520d robiło ponad połowę obrotu…

    Dzięki tym modelom przedsiębiorcy, lekarze, prawnicy i inni “normalni” odważyli się kupić pierwsze BMW.

    A potem już poszło…

  42. @Spalacz:
    Siedziałem w 4C i nie mam pojęcia, jaki ma panel klimy. Jakoś w ogóle mnie to nie interesowało…
    Co mnie interesowało to wielkość bagażnika (i w sumie nie jest najgorzej, wręcz dość przyzwoicie).
    Problem polega na tym, że siada się przez ogromniasty próg i ląduje tyłkiem prawie na ziemi. Za stare kości mam na takie numery :).

  43. Ej ludzie, co sie z wami dzieje?

    Przeciez w samochodach typu 4C pojemnosc bagaznika jest ak samo pomijalna jak pizdryczki do klimy. Chcesz miec szybkie auto z wielkim kufrem i ladnymi pizdryczkami, kupujesz RS6

  44. @PoGOOD – fajne rzeczy piszesz, a do tego zgodne z moimi obserwacjami, choć nie siedzę w handlu autami. Dla mnie 4C to znak dokąd będzie zmierzać Alfa, czyli do swojej przeszłości. I dobrze. Co do Genewy, Volvo i Renaulty RS są super. Gdybym miał kupić dzisiaj nowe auto to nowe Megane Coupe czy Clio byłyby na topie. Cieszę się, że do łask wraca projektowanie ładnych aut.

  45. @YatzeK:
    Jeśli 4C to Twoje 22. auto, to się absolutnie zgadzam. Bierzesz sobie Maserka GT i jedziesz na wycieczkę, ale jeśli masz auta np. 2 to JAKIŚ bagażnik by się przydał. Tam na moje oko jest chyba większy niż w Gtv :).

    @PoGOOD:
    Skoro masz pogląd i doświadczenie – czy są jakieś wyróżniki ludzi, którzy przychodzą po Volvo, BMW czy Audi? Większości marka jest obojętna (czyt. jak im doradzisz BMW, to wezmą BMW, a jeśli Volvo, to wezmą Volvo), czy chcą konkretnie to, po co przyszli? Zawsze mnie takie rzeczy ciekawiły…

  46. Fakt, to może być najciekawsze w tej dyskusji. Moim zdaniem masz dużo racji – ważniejsza będzie fachowa porada sprzedawcy i to co rzeczywiście oferuje auto, niż znaczek na masce.

    A może się mylimy i Bejce kupują przede wszystkim “prawdziwi fani”, Mietki podtatusiali dyrektorowie z przerośniętym ego, a Wolwony również podtatusiali, ale mniej aspirujący? I hipstery.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *